Niezwykła kraina na Bałtyku. Wyspy Alandzkie

14 grudnia 2013r. | Drukuj

Mówią po szwedzku, żyją w Finlandii, ale mają największą autonomię w Unii Europejskiej. Mieszkańcy Wysp Alandzkich mają też własną flagę, parlament, znaczki pocztowe i – przede wszystkim – atrakcyjny turystycznie archipelag.

Fot. leszekwasilewskiblogspot.pl

Fot. leszekwasilewskiblogspot.pl

Od kilku lat turyści podróżujący po Skandynawii tłumnie odwiedzają Wyspy Alandzkie. Na niewielki archipelag leżący w Zatoce Botnickiej, dokładnie po środku odległości między Szwecją i Finlandią, dociera rocznie ponad milion gości. Podróż na Alandy promem samochodowym ze Sztokholmu trwa ok. 3-4 godzin (zależnie od wybranych linii), więc na wycieczkę trzeba przeznaczyć co najmniej dzień lub dwa. Wyspy Alandzkie to należący do Finlandii obszar autonomiczny o powierzchni 1,5 tys. km kw. (6757 wysepek), który głównie zamieszkują Szwedzi. Żyje tu niespełna 28 tys. osób, czyli o połowę mniej, niż na przykład na wyspie Bornholm. Stolicą niezwykłej krainy jest miasteczko Mariehamn (fin.: Maarienhamina) na wyspie Aland (ma 650 km kw.), które zostało założone dopiero w 1861 r. Wówczas wyspy te należały do Rosji, toteż stolica zyskała swą nazwę od imienia żony cara Aleksandra II – Marii. Szwedzi oddali Rosjanom wyspy w 1809 r.  W 1921 r. Liga Narodów przyznała archipelag Finom, jednak pod warunkiem zachowania neutralności militarnej i autonomii dla mieszkańców.

Fot. leszekwasilewski.blogspot.pl

Fot. leszekwasilewski.blogspot.pl

Dziś Alandy cieszą się jeszcze większą  autonomią niż wówczas i mimo, że są włączone do terytorium Finlandii, językiem urzędowym jest tu szwedzki, a region posiada własny parlament, rząd, szkolnictwo oraz radio i telewizję.  Podobnie jest z przynależnością  do Unii Europejskiej. Finlandia wprawdzie przystąpiła do UE, ale  wyspiarze zachowali swoje dawne przywileje i nadal posiadają tzw. strefę bezcłową. Toteż zmęczeni „prohibicją” Szwedzi chętnie wsiadają na promy w wiadomym celu. Ponadto na wyspach ulokowało się wielu  skandynawskich armatorów, ponieważ pływanie pod tutejszą  banderą jest tańsze. Oprócz żeglugi i rybołówstwa głównym źródłem dochodu jest oczywiście turystyka.  Archipelag posiada także własne znaczki pocztowe, które przynoszą spore zyski i to co najważniejsze – duży port i lotnisko.

Krajobraz Wysp Alandzkich jest trochę zaskakujący. Ale nie z powodu ukształtowania terenu, bo to jest podobne do spotykanego na lądzie stałym w Szwecji i Finlandii, ale z powodu koloru skał. Otóż tutejsze granity mają kolor ciemnoczerwony, a lśniąc w słońcu sprawiają niesamowite wrażenie.  Na głównej wyspie jest sporo pól uprawnych i sadów, a tutejsi rolnicy zajmują się także hodowlą bydła, trzody i owiec.

Fot. leszekwasilewski.blogspot.pl

Fot. leszekwasilewski.blogspot.pl

Turyści poruszają się zazwyczaj tylko po głównej wyspie Aland. Są tu cztery kilkutysięczne miejscowości: Mariehamn, Geta, Storby i Lumparland.  W stolicy wyspy jest kilka ciekawych muzeów, między innymi Muzeum Żeglugi, Muzeum Historyczne i Muzeum Sztuki. Atrakcją jest również park rozrywki Alandsparken oraz wielki żaglowiec „Pommern”, w którym mieści się także muzeum. W mieście jest też duże centrum handlowe oraz wiele butików z upominkami.


Tagi: , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]

Czytaj także

Na razie jest tylko jeden komentarz (dodaj własny »):
  1. promy pisze:

    Najciekawiej na Alandy będzie dostać się promem z Szwecji lub Finlandii. Do Mariehamn płyniemy 2h z Kapellskär w Szwecji w 2h i 15 min lub z Turku w Finlandii w 5h i 20min.

Dodaj komentarz



Najnowsze artykuły

Bieg Charytatywny Północny Pomaga dla Hospicjum im. ks. Dutkiewicza
Ósma edycja rajdu pieszego Maczuga Stolema
Gmina Potęgowo nagrodzona Bursztynem Polskiej Energetyki
Rok Lecha Bądkowskiego. Można przekazać 1 proc. z podatku na rzecz budowy pomnika
Paczka Wsparcia dla 30 rodzin uczniów SP nr 58 w Gdańsku
Florian Ceynowa – „budziciel” Kaszubów
Stan epidemii w Polsce. Lekcje odwołane do Wielkanocy, co jeszcze się zmieni?
„Czas na podwyżki i to znaczące!” – rozmowa z prof. Romanem Drozdem

Najnowsze komentarze