Skromnie ale godnie - GazetaKaszubska.pl

Skromnie ale godnie

Na tle dosyć jałowych sporów toczonych, przy walnym udziale mediów, przez przedstawicieli coraz liczniejszych politycznych tworów, opinię publiczną zelektryzowała informacja, pierwotnie zamieszczona w „Newsweeku”, a potem eksploatowana przez inne publikatory, o sposobie wydatkowania pieniędzy przez partie polityczne dotowane z budżetu. Szczególne oburzenie wywołało to, że z partyjnych pieniędzy zakupywane było wino, cygara, ubrania, także dla premiera i jego małżonki. Z kolei wydatki na PR (public relations) oraz ekspertyzy szły do zaprzyjaźnionych środowisk i osób. Szczególną uwagę zwróciła także milionowa kwota przeznaczona na osobistą ochronę prezesa Jarosława Kaczyńskiego oraz finansowanie pomocy prawnej dla niektórych rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy.
Skromnie ale godnie Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
24 czerwca 2013r.

W jakich to świetnych czasach żyjemy, pomyślałem, że partie nie muszą kupować pistoletów, karabinów czy naboi, a pieniądze nie pochodzą z rozboju. Ostatecznie mamy demokrację i państwo prawa. Tym bardziej należy się przyglądać partyjnym rachunkom.

I cóż w tych wydatkach oburza zwykłego obywatela. To, że  w ogóle mają one miejsce. A mnie to, że przedstawiciele partii próbują się z nich nieudolnie tłumaczyć.  Wszystko to z kolei jest skutkiem hipokryzji (dwulicowości) towarzyszącej naszemu życiu publicznemu. Pamiętamy jak PO szła do wyborów z hasłami taniego państwa, jak D. Tusk zapowiadał korzystanie z rejsowych samolotów, jak likwidowany był fundusz reprezentacyjny w Kancelarii Premiera, jak Janusz Palikot atakował Prezydenta Lecha Kaczyńskiego za zakup przez jego kancelarię wódki w tzw. małpkach, jak ongiś minister ds. zwalczania korupcji, a obecnie posłanka Julia Pitera dobierała się do skóry ministra Transportu z poprzedniego rządu, za opłacenie służbową kartą 10 dkg wędzonej ryby.

I mamy tego efekt. Jak to jest, że z naszych (podatników) pieniędzy partyjni bonzowie zakupują garnitury, garsonki, alkohole, chodzą do restauracji? A tak to jest jeśli chce się być bardziej papieskim od papieża.

Dlatego też partyjne wydatki powinny być po pierwsze jawne, ale po drugie zarówno partie jak i instytucje publiczne winny mieć prawo do wydatków reprezentacyjnych w zakres których mogą wchodzić i te symboliczne cygara i alkohol i prawo do zaproszenia gości do restauracji i możliwość zorganizowania pikniku dla swoich współpracowników. Wszystko musi mieć jednak swoje proporcje i klasę. Przecież nie chodzi o to, aby faktyczne wydatki reprezentacyjne rozliczać kilometrówką, w czym wyspecjalizowali się ponoć niektórzy posłowie, fikcyjnymi fakturami czy lipnymi pracami zleconymi. Bo każdy zakaz w tym obszarze prowadzi nieuchronnie do kolejnych patologii. Z możliwości zakupu w ramach reprezentacji wyłączyłbym przedmioty osobistego użytku (garnitury, suknie, buty, krawaty, koszule itp.). Naprawdę , na tego typu wydatki winno stać każdego polityka (-czkę). A jak nie to nie powinni pchać się do polityki.

Na te szeroko dyskutowane partyjne wydatki zareagował Donald Tusk powrotem do pomysłu rezygnacji finansowania partii z budżetu. Od razu więc pojawia się pytanie z jakich zatem źródeł można by partie finansować? Czy bez ograniczeń z prywatnych kieszeni (jak w USA)? Czy przy zachowaniu pewnych limitów także z prywatnych zasobów? Czy z odpisu podatku dochodowego osób fizycznych i prawnych, czy tylko fizycznych? Czy wprowadzić jakiś  (?) mieszany system?

Osobiście uważam, że partie polityczne, wypełniające ważne funkcje publiczne, powinny być w dalszym ciągu finansowane z budżetu. Natomiast musi mieć miejsce pełna jawność ponoszonych wydatków połączona z prawem do funduszu reprezentacyjnego. Inaczej polityczki i politycy będą klientami ludzi z pieniędzmi. A nie o to przecież chyba chodzi.

Z przykrością muszę stwierdzić, że swój walny udział w tej wydatkowej hipokryzji mają również media. Niejednokrotnie uczestniczyłem w wystawnych bankietach organizowanych przez różne redakcje. Wielu dziennikarzy, głównie telewizyjnych, korzysta też z firmowych strojów. Można postawić pytanie: z czego te wydatki są finansowane? Przecież nawet w przypadku prywatnych gazet, rozgłośni czy telewizji część ich dochodów bierze się z reklam sektora publicznego. Można by więc powiedzieć, że w tym zakresie też winny podlegać społecznej kontroli. Ale od nagabywanych o to dziennikarzy słyszymy, że są to media prywatne i wara opinii publicznej od tego. Nic nie mam przeciw imprezom organizowanym przez media, ani przeciw szałowym butom widocznych na zgrabnych nogach. Ale po co to zadęcie przy ocenie partyjnych wydatków.

Żyjemy jako społeczeństwo na tym poziomie zamożności, że stać nas na skromne , ale godne reprezentowanie nas przez tych, którzy mandatem społecznego zaufania zostali obdarzeni.

Jan Król, 24.06.2013.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz