Świętowanie - GazetaKaszubska.pl

Świętowanie

Kiedy przed n-dziesięciu laty brałem ślub właśnie 11 listopada do mojej świadomości nie dotarło wówczas, że ów dzień to właśnie dzień odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku. W czasie PRL-u chciano zapomnieć o tym dniu. A był to jeszcze czas kiedy nawet prezydent Komorowski, jako młodzieniec, nie manifestował jeszcze na ówczesnym Placu Zwycięstwa, a dzisiejszym Placu Piłsudskiego w stolicy. A więc żeniłem się w dniu Niepodległości na co wtedy w ogóle nie zwracałem uwagi. Takie to były czasy. Dzisiaj co innego. Mamy dzień wolny od pracy. Mój zięć Marcin cieszy się, że ma imieniny w tak podniosłą rocznicę, a moja najmłodsza latorośl przypomina mi, abym wywiesił flagę (okazuje się, że z pamięcią historyczną młodzieży i dzieci nie jest tak najgorzej).
Świętowanie Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
12 listopada 2012r.

Problem pojawia się (znowu) na poziomie politycznym. Jak czcić to święto? Skrajna, faszyzująca prawica mówi: „to nasze święto”. Nie potrzebujemy w marszu, który organizujemy, fałszywych patriotów i farbowanych lisów. Nawiązujemy do tradycji Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR) i Młodzieży Wszechpolskiej. „Polska jest dla prawdziwych Polaków”- wykrzykują.

Nie nadużywajcie narodowych symboli odpowiada lewica (antyfaszyści i socjaliści). Nasi poprzednicy też walczyli o wolną Polskę, a jej bohater Józef Piłsudski zaczynał w ruchu socjalistycznym, chociaż później skręcił na prawo. Bo Polacy to też Kaszubi, Ślązacy, Mazurzy, Łemkowie, Żydzi, Górale. Wierzący i niewierzący. Wszyscy, którzy czują się Polakami.

Rok temu, jak pamiętamy, doszło w Warszawie do ostrych przepychanek  między manifestacjami obydwu tych nurtów. Pomny na to smutne doświadczenie prezydent B. Komorowski włączył się  aktywnie do debaty na ten temat. Wpierw zaproponował nowelizację ustawy o zgromadzeniach, która właśnie weszła w życie. W niczym, moim zdaniem, nie ogranicza ona wolności manifestowania swoich przekonań, a jedynie próbuje zapobiegać niepotrzebnym ulicznym zajściom. Pan prezydent odważnie poszedł jeszcze dalej i zaproponował wspólny przemarsz tym wszystkim, którzy uważają, że 11 listopada nie powinien dzielić lecz łączyć Polaków i że swoje zasługi w odzyskaniu i budowaniu niepodległości naszego kraju mają różne opcje ideowe i polityczne i oddanie hołdu należy się zarówno Piłsudskiemu jak i Dmowskiemu, tak Daszyńskiemu jak i Witosowi.

W Warszawie odbyło się zatem aż pięć manifestacji: marsz niepodległości Młodzieży Wszechpolskiej i ONR, demonstracja antyfaszystowska Porozumienia 11 listopada, marsz prezydencki, marsz socjalistów oraz bieg niepodległości. Niestety nie uniknięto zamieszek. Na szczęście nie doszło do starć między demonstrantami, a tylko między policją i prowodyrami uczestniczącymi w marszu „prawdziwych Polaków”. Kto rzeczywiście sprowokował zajścia tego się pewnie nie dowiemy. W kraju świętowano różnie.

Po kolejnych zwycięskich wyborach Barack Obama powiedział: „Chociaż każdy z nas realizuje własne marzenia, to wszyscy jesteśmy jedną wielką amerykańska rodziną, razem powstajemy i upadamy jako jeden naród. Jeśli walczyliśmy ostro, to dlatego, że kochamy ten kraj i naprawdę troszczymy się o jego przyszłość. Od Georga i Lenore do ich syna Mitta – rodzina Romneyów zawsze służyła Ameryce”. A pokonany Mitt Romney potrafił sformułować takie przesłanie: „Bardzo, bardzo chciałbym spełnić oczekiwanie tych, którzy na mnie głosowali, i poprowadzić Amerykę w innym kierunku. Ale naród wybrał innego prezydenta i razem z Anną (żoną) za niego się modlimy. Sytuacja jest krytyczna i nie ma miejsca na kłótnie. Nasi przywódcy muszą zejść z barykad i porozumieć się”.

Jeżeli pytamy o źródła amerykańskiej potęgi to tkwi ona również w tej zdolności do porozumiewania się. U nas ciągle pokutuje przekonanie, że dialog, porozumienie, kompromis to przegrana, to kapitulacja. Spójrzmy więc na dojrzalsze demokracje. Tego w przyspieszonym tempie uczymy się będąc w Unii Europejskiej, która na kompromisie i współpracy jest zbudowana. Ale póki co uczymy się świętować 11 listopada. I chyba nie ma nic złego w tej mnogości inicjatyw. Oby tylko budowały szacunek i respekt, a nie nienawiść i wrogość. Oby prowadziły do schodzenia z barykad, a nie wchodzenia na nie.

Jan Król, 11 listopada 2012r.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu: 2 (dodaj własny »):
  1. gorlof pisze:

    „Jeżeli pytamy o źródła amerykańskiej potęgi to tkwi ona również w tej zdolności do porozumiewania się. ”

    Ale zdawajmy sobie również sprawę z takich jak przytoczone powyżej słów pod publikę, bo w szczerość obu kandydatów mógłby wierzyć jedynie ktoś naprawdę naiwny :)

  2. kolektywny pisze:

    Chwała nam Miłościwie Panującemu Bronisławowi z Komorowskich za tak wspaniałe widowisko i grzejące serca wydarzenie jakim był ten cudowny marsz miłości Razem dla Niepodległej. Aż łza w oku ze szczęścia wszystkim się zakręciła widząc te słodkie dzieciaczki śpiewające z Jego Ekscelencją wszelakie patriotyczne pieśni z rozdanych i ochoczo odbieranych śpiewników. Szkoda tylko, że na tym drugim, złym marszu dzieciom nie dano już śpiewać. Tam ich nasi obrońcy sprawiedliwości, spadkobiercy nieomylnej MO i ZOMO pałowali, gazowali a czasem nawet do nich strzelali. No cóż…

    http://www.youtube.com/watch?v=FHVuO32nfHU

Dodaj komentarz