Szewach Weiss w Gdańsku. Poczucie humoru ratuje demokrację

01 lutego 2016r. | Drukuj

Były ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss mówił w sobotę w Gdańsku o swoim życiu, współczesnym Izraelu oraz poczuciu humoru ratującym demokrację przed totalitaryzmem.

Autor: Grzegorz Mehring / www.gdansk.pl

Autor: Grzegorz Mehring / www.gdansk.pl

Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce (2001-2003) oraz były przewodniczący Knesetu (izraelski parlament) z ramienia Partii Pracy, cieszy się w Polsce powszechnym szacunkiem. Wniósł bowiem niebagatelny wkład w poprawę relacji polsko-izraelskich i polsko-żydowskich jako ambasador, wykładowca akademicki i publicysta.

Musimy pamiętać, że tak naprawdę podziwiamy uchodźcę. Człowieka, który jako dziecko w 1946 roku opuścił Polskę, by wraz ze swoją rodziną (a przynajmniej tymi, którzy ocaleli) przedostać się do Palestyny, gdzie właśnie powstawało państwo Izrael. W czasie spotkania z gdańszczanami w Bibliotece Oliwskiej Szewach Weiss przypomniał swoją trudną drogę, którą odbył jako 11-letni chłopak.

– Po pogromie Żydów w Kielcach w lipcu 1946 roku może nawet 100 tysięcy osób uciekło z Polski, między innymi moja rodzina – wspomina Weiss. – Gdyby nie tamte wydarzenia, prawdopodobnie zostaliby w Polsce, ale po pogromie się bali. Zaczęła się długa droga, nielegalna, ponieważ Palestyna była wtedy jeszcze pod mandatem brytyjskim. Bramy były zamknięte, trzeba było jakoś manipulować. Wędrowaliśmy z Polski do Czech, do Słowacji, dalej do Austrii, z Wiednia do Linzu, potem do Innsbrucka, do Mediolanu i Rzymu. Z fałszywymi papierami jakoś dojechałem, pierwszy z mojej rodziny, do Hajfy. To był koniec 1947 roku.

W kontekście tej opowieści zapytaliśmy Szewacha Weissa, czy jego zdaniem Europa, w tym Polska, powinna pomagać dzisiejszym uchodźcom z Syrii czy Iraku, którzy dziś odbywają równie trudną drogę przez Morze Śródziemne do Europy. – Nie chcę się mieszać do waszych polskich spraw – odpowiedział Weiss. – Ja nie jestem doradcą polskiego rządu. Wy rządźcie, jak rozumiecie. Ale jestem pewien, że Polska dołoży się do tej europejskiej misji ocalenia ludzi, którym grozi śmierć. Myślę i czuję, że trzeba otworzyć serce dla każdego uchodźcy, któremu grozi śmierć. Co do imigrantów z powodów ekonomicznych, to co innego. Im należy pomagać tylko wtedy, jeśli sami mamy takie możliwości. Ale ocalić tych, którym grozi śmierć, trzeba. A co do terrorystów, to ich trzeba śledzić i wyrzucić! To jasne!

Weiss mówił też w Gdańsku o tym, jak odbiera polskie słowo „Żyd”: – Nie wiem, dlaczego, ale moje skojarzenia z tym słowem, z tym dźwiękiem „Żyd”, wiążą się z czymś obraźliwym. Z tego słowa pochodzi też słowo żydek, a żydek to nie jest mały Żyd. Żydek może mieć dwa metry wzrostu, a jednak jest żydkiem. W moim pokoleniu wciąż są z tym słowem związane konotacje antysemickie. Jednak wnet nas nie będzie, bo my jesteśmy ostatnim pokoleniem Żydów mówiących po polsku. Więc ten kompleks wraz z nami przeminie.

Na pytanie, dlaczego tak często i chętnie wraca do Polski, były ambasador odpowiedział: – Bo to powrót do straconego dzieciństwa. Nie dlatego, że zawsze nam było tu dobrze, ale było nam jednak tu z wami i koło was najlepiej. Było źle w czasie II wojny światowej i było źle po wojnie. Ale nie całkiem źle i nie zawsze źle. Przypomnę, że w latach 1946-1948 Polska nam pomogła w sprawach bezpieczeństwa i przygotowania naszych podziemnych sił w Palestynie. We Wrocławiu były kursy dla pilotów Hagany, a Hagana to była największa podziemna siła w Palestynie, która po powstaniu państwa Izrael stała się armią Izraela. Była też polska pomoc dyplomatyczna.

Weiss chwalił także Gdańsk jako symbol wolności dla Europy i świata; mówił, że rewolucja Solidarności i Lecha Wałęsy była dla niego niezmiernie ważna.

Szewach Weiss twierdzi, że nieodłączną częścią zdrowej demokracji jest… poczucie humoru. Dał przykład Wielkiej Brytanii. – Jest w humorze brytyjskim coś, co jest ściśle związane z brytyjską demokracją. Nikt tam nie czuje się bogiem – zaakcentował Weiss. – Winston Churchill przegrał po wojnie wybory, będąc w Poczdamie na rozmowach pokojowych, a był wtedy bohaterem narodowym, bo przecież wygrał II wojnę światową! A jednak Brytyjczycy postanowili, że wybiorą Clementa Attlee, bo stwierdzili, że na czas pokoju potrzebny jest socjalista, który odbuduje kraj i pomoże robotnikom. To jest opowieść na granicy humoru! Nie było tam gloryfikacji Churchilla, nie było gloryfikacji polityków, bo gloryfikacja prowadzi do totalitaryzmu. W Anglii nie może się pojawić ktoś taki jak Hitler, a jak się pojawi, to zaraz jest marginalizowany i szybko staje się pajacem. Trzeba być dowcipnym, trzeba umieć śmiać się z siebie, z polityków, mieć dystans do swojej pozornej wielkości.

Mówiąc o swojej tożsamości, Weiss powiedział: – Wydaje mi się, że jedna tożsamość to bardzo nudna sprawa. Mówienie jednym językiem – bardzo nudne! Tożsamość Izraela to jest prawdziwe, nie nadane z góry, multi-kulti.


Tagi: ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]

Czytaj także

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz



Najnowsze artykuły

Bieg Charytatywny Północny Pomaga dla Hospicjum im. ks. Dutkiewicza
Ósma edycja rajdu pieszego Maczuga Stolema
Gmina Potęgowo nagrodzona Bursztynem Polskiej Energetyki
Rok Lecha Bądkowskiego. Można przekazać 1 proc. z podatku na rzecz budowy pomnika
Paczka Wsparcia dla 30 rodzin uczniów SP nr 58 w Gdańsku
Florian Ceynowa – „budziciel” Kaszubów
Stan epidemii w Polsce. Lekcje odwołane do Wielkanocy, co jeszcze się zmieni?
„Czas na podwyżki i to znaczące!” – rozmowa z prof. Romanem Drozdem

Najnowsze komentarze