Lato, lato i po lecie (prawie) - GazetaKaszubska.pl

Lato, lato i po lecie (prawie)

Rzeczywiście nie trzeba w letnie wakacje wyjeżdżać z kraju, aby nasycić się słońcem, wodą, urokami krajobrazów i mieć okazję do aktywnego spędzenia czasu (pływanie, rowery, konie, marszobiegi). Można zatem mówić o całkiem udanym lecie, gdyby nie miejscowe nawałnice, tragedie drogowych wypadków i utopionych osób.
Lato, lato i po lecie (prawie) Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
18 sierpnia 2014r.

Także rolnicy, poza wygłupami Putina z blokowaniem importu również naszej, znakomitej żywności, nie mają powodów do narzekań. Chociaż tak to już jest, że im lepsze plony tym niższe ceny. Tutaj prawo popytu i podaży jest nieubłagane. Poraz pierwszy w 25-leciu mamy do czynienia z obniżką cen czyli z deflacją. O ile nie zahamuje zakupów w oczekiwaniu na jeszcze niższe ceny, to nie jest groźna dla gospodarki, a jest korzystna dla klientów. Czy zatem wszystko jest OK?

Okazuje się, że jednak ciągle mamy wiele do nadrobienia.

W miejscowościach nadmorskich od Helu do Międzywodzia, może z wyjątkiem Juraty i Międzyzdrojów, dominuje ten sam krajobraz bud, budeczek, kiosków, namiotów, straganów szpecących urok miejsc do których przyjechało ponad 5 milionów miłośników Bałtyku i jego niepowtarzalnych plaż. Czy władze lokalne nie powinny wprowadzić jakichś wymogów estetycznych wobec licznej rzeszy handlowców i usługodawców? Zrobiłem sobie jednodniowy wyskok z Kołobrzegu na Bornholm. I czym ta urocza wyspa urzeka? Czystością, harmonią zabudowy, delikatną kolorystyką, bezpieczeństwem. Czerpmy z dobrych przykładów.

Bornholm

Bornholm

Z kolei na zorganizowanych kąpieliskach pojezierza ełckiego ( myślę, że nie tylko) nie ma kto posprzątać po plażowiczach. Chęć spędzenia niedzielnego poranka nad brzegiem jeziora odstraszają sterty śmieci zalegających w koszach i wokół nich. Tak jakby było wielkim problemem zorganizowanie ich wywozu przez miejscowych włodarzy. A podobno bezrobocie w tym rejonie jest wysokie.

Pojawił się też problem z przepustowością bramek poboru opłat na nowych, pięknych autostradach. Gdzie ci fachowcy od planowania, inżynierii ruchu drogowego, budowniczowie. Wpierw zafundowali nam nadmierną ilość ekranów zasłaniających pejzaże. Teraz skracając przejazd dzięki autostradzie musimy, przy wzmożonym ruchu, stracić tę korzyść czekając w korku do zapłaty za przejazd. Czyżbyśmy mieli być za tę wcześniejszą korzyść karani i to za własne pieniądze? Gdzie tu sens, gdzie logika. Premier Tusk łaskawie nakazał zrezygnować z poboru opłat w wakacyjne weekendy na A1 prowadzącej do i od morza. Ale przecież nie tylko na tym jednym odcinku mamy z taką sytuacją do czynienia. Sukces autostradowy powiązany został z porażką ekranowo-bramkową. Za dużo nas ta nauka na ludzkich błędach kosztuje. I jak zwykle nie ma odpowiedzialnych za utracone setki milionów złotych.

Na lotnisku posowieckim w Kołobrzegu.

Na lotnisku posowieckim w Kołobrzegu.

Na okrasę tego lata udałem się obejrzeć defiladę naszych sił zbrojnych zorganizowaną z inicjatywy Pana Prezydenta. Kilkadziesiąt tysięcy ciekawskich dotarło na miejsce prezentacji oddziałów i sprzętu, którym dysponują. Czy możemy poczuć się bezpieczni widząc jak dzielnie maszerują nasi żołnierze, a nowoczesne samoloty, czołgi i wozy opancerzone przesuwają się przed oczami? Na pewno nie jesteśmy bezbronni, ale prawdziwe bezpieczeństwo tkwi w naszej obecności w NATO. Bez złudzeń. Dlatego i my wobec NATO mamy swoje zobowiązania i je wypełniamy. Taki był najgłębszy sens obecności polskich żołnierzy w Afganistanie i w Iraku.

Jan Król, 18.08.2014.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz