fot. archiwum

Nieodpowiednie magazynowanie 22 tys. ton niebezpiecznych odpadów, taki zarzut postawiła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku dwóm osobom. Odpady składowane były na terenie gdańskiej firmy Port Service.

fot. archiwum
fot. archiwum

Niebezpieczne odpady firma Port Service sprowadziła w 2011 roku z Ukrainy, przed ich spaleniem składowała je na swoim terenie położonym nad Zatoką Gdańską. Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, niebezpieczne odpady, których dotyczą zarzuty, to pestycydy oraz skażona nimi ziemia. W tej sprawie Prokuratura postawiła zarzuty dwóm osobom – Annie G. – zastępcy dyrektora Departamentu Środowiska i Rolnictwa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. – Kobieta podejrzana jest o niedopełnienie obowiązków związane z wydaniem pozwolenia na zwiększenie przez Port Service powierzchni składowania odpadów, bez upewnienia się czy firma ta dysponuje odpowiednimi warunkami – wyjaśniła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Również tego samego dnia zarzuty w tej sprawie miał usłyszeć także Krzysztof P. – były szef Port Service i b. wicewojewoda pomorski, nie stawił się jednak w ten dzień w prokuraturze. Krzysztofowi P. zarzuca się przestępstwo z paragrafu 183 kk, który mówi o nieodpowiednim składowaniu różnych substancji i odpadów w sposób zagrażający życiu i zdrowiu ludzi oraz środowisku. Za popełnienie czynów zarzucanych Annie G. i Krzysztofowi P. kodeks karny przewiduje kary do pięciu lat więzienia.

Jak poinformowała Wawryniuk, w tym samym śledztwie prokuratura bada także sprawę udzielenia spółce Port Service zezwolenia na przywóz do Polski odpadów niebezpiecznych, mimo przepisów zabraniających sprowadzania tego typu substancji. Ponadto w śledztwie badane jest także unieszkodliwianie odpadów pochodzących z budowy Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.