Trzy sprawy - GazetaKaszubska.pl

Trzy sprawy

Tydzień temu zastanawiałem się dłużej co warte jest komentarza. Dzisiaj tematy sypią się jak z rękawa. Odniosę się więc do trzech spraw naraz. Tym bardziej, że robię sobie dwutygodniową przerwę, gdyż chcę spojrzeć na nasze sprawy z Tybetańskiej Wyżyny zwanej też „Dachem Świata”. A wrażeniami nie omieszkam się z Państwem podzielić.
Trzy sprawy Jan Król, polityk, poseł na Sejm X, I, II i III kadencji. Obecnie m.in. wiceprzewodniczący rady nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, członek rady nadzorczej Instytutu Lecha Wałęsy, członek rady głównej BCC.
 
04 czerwca 2012r.

1. Barack Obama, którego jestem orędownikiem gdyż uważam go za człowieka wybitnego, strzelił sobie w stopę mówiąc, przy okazji uhonorowania najwyższym cywilnym odznaczeniem USA  śp. Jana Karskiego, o polskich obozach śmierci. Nie mam wątpliwości, że uczynił to nieświadomie i, jak sam napisał w liście do prezydenta B. Komorowskiego, „omyłkowo”. Nawiasem mówiąc warto byłoby dowiedzieć się czegoś więcej jak do tego doszło i myślę, że kiedyś  sam Barack Obama wyjawi przyczynę tej wpadki. Nie mniej mleko się rozlało, bo prezydentowi żadnego kraju takie potknięcia nie tylko nie powinny, ale i nie mogą się zdarzać. Osobiście przychylam się do opinii, że „nie ma nic złego co by na dobre nie wyszło” i że ten straszliwy lapsus, angażujący światową opinię publiczną, spowoduje, że, poza przysięgłymi  wrogami naszego kraju, nikt już nie użyje sformułowania o polskich obozach zagłady, bo takich po prostu nie było.

Strona polska oczekiwała przeprosin od prezydenta Obamy. A z za oceanu nadeszły wyrazy żalu i ubolewania sformułowane w cytowanym wyżej liście.  Dla mnie oznaczają one coś więcej niż zwykłe „przepraszam”. Nawet za grzechy należy szczerze żałować, a nie przepraszać. Ale dla nawiedzonej części naszej klasy politycznej jest to znowu okazja do rozróby, która nie wykluczałaby  chyba nawet zerwania stosunków z naszym sojusznikiem. Nie tędy droga Panie i Panowie!

2. Nie da się ukryć, że EURO 2012 zbliża się wielkimi krokami. To czy będziemy mogli powiedzieć czy jest ono sukcesem czy porażką zależy w głównej mierze od naszej reprezentacji. Jak przynajmniej wyjdziemy z grupy eliminacyjnej zapomnimy o niedokończonych inwestycjach i utrudnieniach komunikacyjnych. Jak polegniemy zaczną się porachunki. Nie boję się o sam przebieg imprezy. Potrafimy się sprężyć i wiele zaimprowizować. Boję się natomiast o naszą narodową drużynę. Ale trzymam za nią kciuki. Nie rozumiem w związku z tym złośliwego i próbującego ośmieszyć Franciszka Smudę i Grzegorza Latę – bardzo ważnych ludzi w tym przedsięwzięciu – artykułu R. Steca w najświeższej „Gazecie Wyborczej”.  Autor  jakby chciał uprzedzić ewentualne niepowodzenie kadry i już wskazać winnych. Po co?

Wiele osób nadstawia też już pierś do orderów za to, że mamy te Mistrzostwa i że dzięki nim tyle spraw  ruszyło z miejsca.  Ja widzę jedną osobę, która zasłużyła nie tylko na medal ale i na pomnik. Jest nią Hryhorij Surkis – ukraiński oligarcha i szef Federacji Futbolu Ukrainy – który „załatwił” EURO dla swojego kraju, a przy okazji i dla nas. Mało kto wie, że wpierw proponował wspólną organizację Rosjanom lecz prezydent Putin, kierowany wielkorosyjską dumą, uznał, że Rosja tylko sama  może organizować takie wydarzenie. Padło wówczas na Polskę (prezydentowi Putinowi nie proponuję jednak medalu). I tak mamy futbolowe święto, a przy okazji kilka stadionów i innych obiektów sportowych, trochę dróg i autostrad, wiele wyremontowanych , w końcu , dworców kolejowych itd. Więc cieszmy się, a nie utyskujmy.

3. Odbył się zjazd „NIEPOKONANYCH”, bo tak nazwali się przedsiębiorcy, którzy zostali skrzywdzeni przez organy państwa, głównie podatkowe, ale też i prokuraturę. Są to na ogół osoby, które po latach zostały uniewinnione przez sądy. Lecz nikt im nie zwróci już dobrego imienia, rozbitych rodzin, utraconego majątku a niejednokrotnie i zdrowia. To poważna sprawa. Dotyczy bowiem ludzi przedsiębiorczych, takich co wzięli sprawy w swoje ręce i spotkała ich wielka krzywda. Już to, że potrafili się odnaleźć, zebrać i przygotować swój zjazd w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki jest dobrym znakiem tworzącego się społeczeństwa obywatelskiego. Oczekiwali na przybycie kogoś z rządu, a chociażby Rzecznika Praw Obywatelskich czy Prokuratora Generalnego. Nikt się nie pojawił. I to jest smutne. Tak wygląda niestety dialog władzy ze społeczeństwem. A potem wszyscy się dziwią gdy dochodzi do różnych masowych protestów, a frekwencja wyborcza spada do poniżej 50-ciu procent. „NIEPOKONANI” chcą wpływać na jakość stanowionego prawa , ale przede wszystkim na jednoznaczne, dające poczucie bezpieczeństwa, jego stosowanie. Czy jest w tym coś złego?

Tak więc widzimy na załączonych obrazkach jak dobro miesza się ze złem. I tak chyba było zawsze. Oby dobro przeważało.

Jan Król 03.06.2012.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Na razie jest tylko jeden komentarz (dodaj własny »):
  1. Tomasz pisze:

    Panie Marszałku, na temat pierwszy zapraszam także do przeczytania http://tomasztutak.wordpress.com/2012/05/31/31-v-2012-katastrofa-obamy/
    pozdrawiam – kolega z dawnych, dobrych czasów :)
    Tomasz Tutak

Dodaj komentarz