Piłkarskie targowisko - GazetaKaszubska.pl

Piłkarskie targowisko

„Piłkarska mafia wreszcie przed sądem” - doniosła „Gazeta Wyborcza”. Od 2004 roku postawiono zarzuty bez mała 600 osobom. Dotychczas sądy skazały prawomocnymi wyrokami 220 niejednokrotnie „wybitnych” ludzi związanych z piłkarskim światem. Cieszyć się czy smucić? Osobiście się smucę. Cieszyć się można jedynie z tego, że w końcu aferę wykryto, a nieruchawe sądy podejmują decyzje. A smutno mi jest dlatego, że nie oddzielam tej przestępczej działalności od stanu polskiej piłki nożnej. Nasza narodowa jedenastka klasyfikowana jest na 70-tym miejscu w świecie. A ze stanu klubowych drużyn też nie mamy powodu być dumni. Choćby z tego powodu, że od lat kolejni mistrzowie Polski nie są w stanie wyjść z grupowych rozgrywek w Lidze Mistrzów. Także zjawiska kibolstwa, jako przejawu chuligaństwa ocierającego się o przestępczość , nie odrywałbym od łapówkarskich praktyk piłkarskich pseudo działaczy.
Piłkarskie targowisko Jan Król, polityk, poseł na Sejm X, I, II i III kadencji. Obecnie m.in. wiceprzewodniczący rady nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, członek rady nadzorczej Instytutu Lecha Wałęsy, członek rady głównej BCC.
 
04 marca 2012r.

Z łezką w oku wspominam czasy gdy jako chłopiec kibicowałem słynnej wówczas mieleckiej Stali, ze wschodzącą gwiazdą Grzesia Laty. W Mielcu liczącym wtedy nieco ponad 30 tys. mieszkańców  zasiadało na trybunach nawet 20 tys. kibiców z udziałem mnóstwa dzieci. Na mecze przyjeżdżali miłośnicy piłki nożnej w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. To było rzeczywiste święto miasta i jego mieszkańców. Trzon drużyny dwukrotnego mistrza Polski tworzyli wychowankowie klubu zaczynający jako trampkarze. Potem grali jako juniorzy, aż wreszcie jako pierwszoligowa drużyna. A wybrani wchodzili do reprezentacji kraju. Czy przemawia przeze mnie nostalgia za młodością, czy za minioną bezpowrotnie epoką? NIE! Przemawia jedynie bunt przeciw uczynieniu jednej z piękniejszych dyscyplin sportu wielkiego targowiska, zbiorowiska także przekupnych aktywistów, którzy w dalekim poważaniu mają prawdziwych kibiców i piłkarzy.

Ale przed nami prawdziwe piłkarskie święto. EURO2012.  Prawie już  jesteśmy gotowi. Dumni możemy  być z wybudowanych, pięknych stadionów. Zmodernizowane zostały lotniska. Nie zdążymy, co było do przewidzenia, z autostradami i modernizacją linii kolejowych i dworców. Ale oczywiście generalnie damy radę bo „Polak potrafi”.

Na wielu spotkaniach omawiających stan przygotowań do Mistrzostw Europy stawiałem pytanie: stadiony będą, dojechać i przenocować będzie jak i gdzie. Ale co z naszą reprezentacją? Bo to czy odtrąbimy sukces, czy porażkę zależeć będzie od naszych piłkarzy. Ostatni sprawdzian przed czerwcowym turniejem – czyli mecz z Portugalią /0:0/ – nie był na szczęście kompromitacją. Ale nie był też sukcesem. Przez cały czas spotkania odnosiłem wrażenie jakby Portugalczycy /siódma drużyna świata/ grali na pół gwizdka. Więc i nasi wyszli z twarzą. Swego czasu także Wisła Kraków zremisowała z  Barceloną 1:1 ale nie pomogło jej to awansować w Lidze Mistrzów. Jeśli podczas EURO 2012 wyjdziemy co najmniej z grupy eliminacyjnej to będzie oznaczało, że klimat afery korupcyjnej w piłkarskim światku już nie wisi nad polską piłką nożną. Jeżeli natomiast odpadniemy w przedbiegach to dla mnie będzie oznaczało, że piłkarska  Polska tkwi nadal w skompromitowanych schematach.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,
 
Komentarze do artykułu: 2 (dodaj własny »):
  1. Jarek pisze:

    Wprawdzie jestem z natury optymistą, jednak ni jak nie mogę sobie wyobrazić zbliżających się Euro 2012. Wcale nie chodzi mi o wynik polskiej reprezentacji, bo o niego jestem nadzwyczaj spokojny, będziemy jak zwykle zabezpieczali tyły. Źródłem moich trosk jest wielka improwizacja organizacyjna, którą niechybnie będziemy musieli prowadzić przy masie niedociągnięć, niedokończonych drogach, torach i pasach startowych, spacerowym tempie kolei, przy chciwych hotelarzach zapowiadających kilkuset procentowe podwyżki cen swoich usług i przy „chrzczonym” paliwie na co dziesiątej stacji paliwowej. Ucieszy mnie każdy sukces, każda drobna satysfakcja, a nawet każdy nisko przegrany mecz przez biało-czerwonych. A przy tym życzę sobie, aby przedstawiony powyżej czarny scenariusz nigdy nie znalazł racji bytu.

  2. KrzzysztofN pisze:

    Szanowny autor nie odniósł się zupełnie do kwestii chociażby wynagrodzeń prezesów spółek odpowiedzialnych za budowę stadionów, czy tego ile zarobimy na naprawdę na euro. Przykład – loża prezydencka na stadionie narodowym, którą słynny miliarder wykupił za kilka milionów złotych, całą kwota pójdzie do kasy UEFA i o ile się nie mylę, są to pieniądze nieopodatkowane, bo tak UEFA chroni swoje interesy w krajach organizujących imprezy tego typu. Poruszmy sprawy najtrudniejsze! Bo to że drużyna narodowa się skompromituje, to jest pewne :)

Dodaj komentarz