Po 40-leciu jubileuszu dziedzictwa „Solidarności” - GazetaKaszubska.pl

Po 40-leciu jubileuszu dziedzictwa „Solidarności”

W tym roku obchodziliśmy wiele ważnych i pięknych jubileuszów. Dla mojego pokolenia roku 1957, do najważniejszych zaliczają się: wybór Jana Pawła II, Sierpień 80 i powstanie NSZZ „Solidarność” oraz odrodzenie samorządu terytorialnego. W czasie wielkich i licznych manifestacji chciałbym przywołać dziedzictwo „Solidarności”. Najważniejsze jego wartości ujmowały następujące słowa-symbole: wolność, prawda, godność człowieka, „Etyka Solidarności” oraz […]
Po 40-leciu jubileuszu dziedzictwa „Solidarności” Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były Poseł RP.
04 listopada 2020r.

W tym roku obchodziliśmy wiele ważnych i pięknych jubileuszów. Dla mojego pokolenia roku 1957, do najważniejszych zaliczają się: wybór Jana Pawła II, Sierpień 80 i powstanie NSZZ „Solidarność” oraz odrodzenie samorządu terytorialnego. W czasie wielkich i licznych manifestacji chciałbym przywołać dziedzictwo „Solidarności”. Najważniejsze jego wartości ujmowały następujące słowa-symbole: wolność, prawda, godność człowieka, „Etyka Solidarności” oraz idea pro publico bono!

To już czterdzieści lat minęło od wielkich wydarzeń sierpniowych 1980 roku i powstania NSZZ „Solidarność”. W 1980 roku moje pokolenie kończyło studia. Mnie trochę się ten czas przesunął,  z uwagi na pisanie ambitnej pracy magisterskiej o Powstaniu Warszawskim. Zajęło mi to razem blisko 3 lata. Pracę obroniłem jesienią 1980 roku. Ale Powstanie Warszawskie było i pozostanie moją pasją. Pisanie takiej pracy było możliwe dzięki rozważnym i odważnym profesorom Uniwersytetu Gdańskiego (UG). Przecież dookoła wszędzie była ”Komuna”, PRL, a system bloku ZSRR panował lub uzależniał od siebie blisko 1/3 ówczesnego świata. Wśród moich profesorów pragnę przypomnieć promotora pracy prof. Bogusława Drewniaka i recenzenta prof. Romana Wapińskiego. Za moją pracę m.in. w archiwach warszawskich dali mi ocenę wyróżniającą. To była dla mnie swoista przepustka do wolności. Z moich kolegów na studiach, bliższych i dalszych, mogę przypomnieć w ujęciu alfabetycznym Wojciecha Dudę, Pawła Huelle, Wojciecha Książka, Antoniego Mężydło, Donalda Tuska, Andrzej Zdanowskiego i kilka osób z akademika (DS. Nr 10 na Polankach). Mam poczucie pewnej satysfakcji, iż każdy z nich wpisał się w dziedzictwo wolności.

W sierpniu 1980 roku prawie każdy z nas, w ciągu tych 18 dni wielkiego strajku sierpniowego,  podjeżdżał, a raczej podchodził pod historyczną Bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Oczywiście Leninem tu się nikt wtedy nie przejmował, ale prawie każdy wiedział, iż nie należy dać się sprowokować. Osobiste moralne i społeczne wsparcie pod historyczną Bramą było ważne dla stoczniowców i każdego z nas. Z kolei Portret Jana Pawła II (pamiętajmy Ojca Duchowego Solidarności), liczne i świeże kwiaty, i oczywiście wielu młodych ludzi – dało się zapamiętać na zawsze. A ulotki, druki, Strajkowy Biuletyn Informacyjny „Solidarność” – były mocno rozchwytywane, a w naszych miastach (i  w moim Tczewie) i gminach (np. Pelplin, Subkowy, Gniew) bardzo oczekiwane. Prawie wszyscy czuliśmy, że tym razem „Komuna” da się przynajmniej zatrzymać. Kiedy mówiliśmy o wolności, to raczej mieliśmy na uwadze autonomię, ograniczenie systemu totalitarnego, poszanowanie praw człowieka, szczególnie Konwencji KBWE. Zaimponowały nam wszystkim te historyczne 21 postulatów MKS, gdzie kwestie ekonomiczne i wolnościowe umiejętnie i mądrze powiązano. Np. nie domagano się likwidacji cenzury, ale po prostu jej ograniczenia w formie prawnej. I wszyscy to doskonale rozumieliśmy.  Postulat nr 1, tu władza długo stawiała opór. De facto szło o wolne związki zawodowe, ale z uwagi na wymogi systemowe, formalne zapisano „Niezależne Samorządne Związki Zawodowe”. Organizacja NSZZ „Solidarność”, to była wielka sprawa. Do końca 1980 roku zapisało się pierwszych kilka milionów, a docelowo było blisko 10 milionów członków. W tym kontekście wielki bój stoczono o rejestrację NSZZ „Solidarność”. Władze (Sąd Wojewódzki w Warszawie) posunęły się do bezprawnych i daleko idących zmian w Statucie Związku. Dzięki ogromnej mobilizacji i dyscyplinie społecznej udało się przywrócić pełną rejestrację NSZZ „Solidarność” (10 listopada 1980 r.). Warto ten dzień zapamiętać.

Jesienią 1980 roku rozpocząłem poszukiwanie pracy. Spełniło się moje marzenie, aby moją pierwszą pracą zawodową była „Solidarność”. Pierwsze dwa miesiące (listopad i grudzień 1980) przepracowałem społecznie. Jako młodzi absolwenci UG obsługiwaliśmy wtedy licznych dziennikarzy zachodnich. Zatrudnili mnie wkrótce w Kancelarii Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku Maciej Grzywaczewski i Bogdan Borusewicz, ale formalnie umowę o pracy, już z datą 1 stycznia 1981 roku,  podpisał Lech Wałęsa. To był dla mnie zaszczyt i wyróżnienie. Nikt z nas się wtedy nie oszczędzał. Dawaliśmy z siebie wszystko. Miałem świadomość, iż pracuję dla nowej i wolnej Polski.

Z czasu pierwszej, wielkiej „Solidarności”, gdzie miałem zaszczyt uczestniczyć osobiście, warto przypomnieć kilka wydarzeń. Na pewno 16 grudnia 1980 roku i odsłonięcie, poświecenie Pomnika Poległych Stoczniowców. Było nas wtedy kilkaset tysięcy z licznymi VIP-mi państwa, Kościoła i oczywiście „Solidarności”. W marcu 1981, to była batalia w obronie suwerenności „Solidarności” i z perspektywą strajku generalnego, po pobiciu działaczy związkowych w Bydgoszczy.

W pierwszą rocznicę powstania NSZZ „Solidarność” zorganizowano wiele imprez. Dla mnie największe wrażenie zrobił I Przegląd Piosenki Prawdziwej (20-22.08.1981) pt. „Zakazane Piosenki”. Tu wolność, poezja, muzyka, sztuka – dawały radość pierwszego roku „Solidarności”, liczącej blisko 10 mln członków. Wtedy też poza konkursem w gdańskiej Hali Olivia wysłuchaliśmy zespołu „Maanam”.

Jesienią 1981 roku najważniejszy był I Krajowy Zjazd Delegatów (I KZD) NSZZ „Solidarność”. Jako pracownik gdańskiej „Solidarności” zbierałem i porządkowałem dokumentację Zjazdu. I KZD miał aż dwie tury (5-10.09. i 26.09.-7.10.1981), ale gdy uchwalono (8 września 1981 r.) Posłanie NSZZ „Solidarność” – „Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej”, serce zadrżało, czy nie przekroczyliśmy granicy realizmu i politycznego rozsądku?!  Czy uda się ominąć radzieckiej interwencji zbrojnej, jak na Węgrzech (1956) i w Czechosłowacji (1968)? Europa i Świat zatrzymały się w wielkiej niepewności.

Czas wielkiej „Solidarności” trwał blisko 5 00 dni, ale każdy z nich był niezwykle ważny, konstruktywny, twórczy, i jednocześnie radosny. Każdego dnia, dla jednych miał miejsce „Karnawał Solidarności”, a dla innych solidne budowanie nowoczesnej pracy organicznej i wizji Polski XXI wieku. Nie przypadkiem Program I KZD NSZZ „Solidarność”, często był nazywany Programem „Samorządnej Rzeczypospolitej”. Bardzo ważna była wtedy etyka i godność człowieka. Podczas wspomnianego Wielkiego Zjazdu „Solidarności”, ks. Józef Tischner głosił kazania o „Etyce Solidarności”. Ta „Etyka Solidarności” stała się potem oficjalną częścią Programu „Solidarności”.

Czterdzieści lat minęło. Wybitny i znakomity historyk prof. Gerard Labuda już wcześniej skomentował:  „Rodziła się nowa epoka w dziejach Rzeczypospolitej”. Dalej pisał ten wielki historyk o powstaniu narodowym, rozpoczętym w 1956 roku, a „zrealizowanym ostatecznie w 1989 roku pełnym sukcesem NSZZ Solidarność, ogniskującej wszystkie patriotyczne siły”.

Na ile dziedzictwo „Solidarności” zmieniło nasze społeczeństwo, i może bardziej każdego z nas? Oto jest wielkie zadanie i wyzwanie. Może bardziej dzisiaj, niż kilka lat temu. Tu niewątpliwie trzeba przywołać słowa-symbole, jak: wolność, prawda, godność człowieka, „Etyka Solidarności” oraz idea pro publico bono!

Jan Kulas


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz