Męska decyzja - GazetaKaszubska.pl

Męska decyzja

Prof. Magdalena Środa w sarkastycznym komentarzu napisała: „Kokietuje, uwodzi, przeczekuje, troszcząc się o swój własny interes: gdzie będzie mu lepiej? W Europie na pewnej lukratywnej posadzie czy w Polsce w walce o zaszczytne, ale niepewne miejsce prezydenta? Tusk ma czas i ma przed sobą przyszłość. Polska demokracja niekoniecznie. Tusku, szczerze, zdecyduj teraz! I daj szansę innym.” (GW 5.11.19). Więc Donald Tusk, zapewne też apelem M. Środy powodowany, zdecydował. Podjął męską decyzję i obwieścił wszem i wobec, że nie wystartuje w prezydenckich wyborach. „Stchórzył!” - można było usłyszeć ze strony wielu przemądrzałych komentatorów. Nie stchórzył tylko podjął racjonalną decyzję z punktu widzenia swoich szans na wygraną. Czy rzeczywiście nie miałby szans? I tu wkraczamy w obszar spekulacji. Kolejne sondaże pokazywały, że Donald Tusk może przegrać z Andrzejem Dudą. A na to ani Tusk, ani Polska nie mogą sobie pozwolić. Powściągnął więc swoje osobiste ambicje i otworzył pole dla innych, którzy nie obciążeni niepopularnymi, aczkolwiek niezbędnymi decyzjami, jak np. podniesienie wieku emerytalnego, mogą stanąć do walki.
Męska decyzja Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
12 listopada 2019r.

Zbyt dużo szkód poczynił aktualny prezydent (łamanie konstytucji, niesamodzielność, brak autorytetu na arenie międzynarodowej, biesiadno-siermiężny styl sprawowania urzędu). Mimo to ciągle cieszy się poparciem tej niemałej części społeczeństwa dla której uwiąd państwa prawa i jego skrajne upartyjnienie, zniszczenie wymiaru sprawiedliwości, oświaty zdrowia, obronności nie stanowią przeszkody w wyrażaniu poparcia dla głowy państwa.

Zapewne na taką decyzję D. Tuska wpłynęło także zwykłe zmęczenie polityką uprawianą przez niego przez lat czterdzieści, a szczególnie taką z którą mamy ostatnio do czynienia w której prawda, myślenie strategiczne, szacunek dla przeciwników, kompetencje nie mają znaczenia. Liczy się kto komu mocniej przyłoży. Więc mógł  mieć tego serdecznie dość. Tym bardziej, że tego rodzaju metody nie oszczędzają też najbliższych.

Osobiście uważałem, że Donald Tusk byłby w obecnej sytuacji najlepszym prezydentem Polski biorąc głównie pod uwagę konieczność przywrócenia naszemu krajowi godnego miejsca na mapie Europy. A wyzwań przed którymi Polska stoi jest mnóstwo: groźba wycofywania się USA z Europy i NATO prowadzącego do osłabienia bezpieczeństwa naszego regionu, perspektywa kolejnych fal uchodźców, potrzeba odnalezienia jakiegoś modus vivendi z Rosją, o czym mówił niedawno prezydent Francji, budowanie europejskich sił bezpieczeństwa, stawianie czoła zagrożeniom klimatycznym. Więc doświadczony, rozpoznawany i cieszący się szacunkiem wśród europejskich i światowych przywódców byłby wielkim atutem. Niestety wrogość obozu aktualnie rządzącego w Polsce do D. Tuska pełniącego funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej, zwaną też prezydenta Europy szła w poprzek interesów Polski. Okazuje się, że ogromna część Polaków nie dojrzała do akceptacji Tuska jako przyszłego prezydenta Polski i każdy nowo wybrany  będzie musiał włożyć wiele wysiłku, aby liczącą się pozycję wypracować. A w sprawach wewnętrznych, mając do czynienia z kontynuacją rządów PiS, będzie skazany na ciągłą konfrontację z rządem.

 Można oczywiście uznać, że rezygnacja Donalda Tuska z powrotu do polityki krajowej otwiera przestrzeń dla nowych nazwisk i twarzy. Bo prawda jest taka, że ludzie tworzą historię, ale i historia tworzy ludzi. Przyszedł więc czas na nowe otwarcie.

Taka sytuacja zaistniała już w Senacie w którym minimalna większość opozycyjna wysunęła na funkcję marszałka mało dotąd znanego prof. Tomasza Grodzkiego wybitnego chirurga i społecznika, a nie zawodowego polityka. Czy na par excellence politycznym stanowisku da sobie radę? Zobaczymy.

W walce o prezydenturę po stronie opozycji na dzień dzisiejszy największą szansę mają: Władysław Kosiniak-Kamysz – młody, rozsądny, kompetentny, uczciwy, a co najważniejsze mający wolę walki. Jego słabością jest małe poparcie dla formacji, którą reprezentuje oraz Małgorzata Kidawa-Błońska – dama polskiej polityki, konsekwentna w poglądach, ciesząca się dużym szacunkiem wielu liczących się grup społecznych, uzyskująca najlepszy wynik indywidualny w ostatnich wyborach do Sejmu, którym zdeklasowała Jarosława Kaczyńskiego, mająca szansę dotarcia do małomiasteczkowego i wiejskiego elektoratu oraz uzyskania znaczącego poparcia ze strony kobiet. Jej słabością z kolei jest, że bardziej wypychana jest na ważne funkcje w państwie nie będąc sama politycznym liderem. Ale jest duża szansa aby przykład, słowacki został powtórzony.

Nie wierzę natomiast w jednego kandydata całej opozycji. Bo i lewica i skrajna prawica będą chciały zaistnieć w pierwszej turze wyborów. Dopiero druga tura będzie rozstrzygająca.

Można oczywiście marzyć jeszcze o jakimś idealnym, ponadpartyjnym kandydacie, co postuluje  Jarek Kurski w tekście „Prezydent Obywatel” (GW 9-11.11.19), nie ujawniając nazwisk. I zapewne tacy są: Adam Bodnar, Marcin Matczak, Andrzej Rzepliński, Małgorzata Gersdorf. Wszyscy wybitni, wszyscy z charakterem, czego dowiedli. Ale czy po pierwsze mieliby ochotę wejść na serio do polityki i czy uzyskaliby wystarczająco mocne poparcie poszczególnych formacji politycznych? Szczerze wątpię.

Jan Król, 11.11.2019.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz