Mniej fałszu! - GazetaKaszubska.pl

Mniej fałszu!

Kampania wyborcza do Sejmu i Senatu zaczyna się rozkręcać. Zjednoczona Prawica (czytaj: PiS) jest zaciśnięta jak pięść boksera. Oko do niej puszczają niektórzy posłowie od Kukiza, którzy czują, i chyba słusznie, że nie mają szans na reelekcję pod sztandarem muzyka. Opozycja, szeroko rozumiana, jeszcze nie zdecydowała w jakim szyku ma wystartować, chociaż wszelkie rachunki wskazują, że tylko jak najszerszy blok prodemokratyczny ma szansę nawiązania równorzędnej walki z rządzącym układem.
Mniej fałszu! Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
21 czerwca 2019r.

Niewiele jeszcze wiadomo o programach walczących stron do których chcą przekonywać wyborców. Ale coś mi się wydaje, że większą rolę odegrają hasła odwołujące się do uczuć, aniżeli szczegółowe rozwiązania wielu palących problemów.

I jak zwykle niezawodny okazał się już 70-cio letni Jarosław Kaczyński sięgając do charakterystycznej dla niego i skutecznej wobec swoich zwolenników metody insynuacji i rozsiewania strachu. Gdy, jak przebąkują przedstawiciele rządu, proste rozdawnictwo pieniędzy zaczyna trafiać na barierą budżetową, gdy straszenie wstrzymania, już uruchomionych, socjalnych transferów przez opozycję gdyby doszła do władzy, środowiskiem LGBT, powrotem D.Tuska do krajowej polityki czy żydowskimi rewindykacjami majątkowymi już się pomału wyczerpuje, naczelnik sięgnął po kolejnego straszaka.

Przywołując rozważaną teoretycznie koncepcję wzmocnienia regionalizacji Polski z okresu rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991-1992) zaatakował aktualne pomysły wzmocnienia Polski samorządowej jakoby prowadzące do zniknięcia Polski z mapy Europy. Wracają pomysły, mówił do przedstawicieli klubów „Gazety Polskiej”, które mają Polaków oszukać. Wielka Polska samorządowa? „Ona nie będzie wielka, tylko w ogóle jej nie będzie” – perorował. Nic bardziej absurdalnego nie mógł powiedzieć, ale powiedział bo taki język, taki przekaz trafia do jego wyznawców.

Zdecydowana większość opinii publicznej uznaje wartość Polski samorządowej. Włodarze gmin, powiatów i województw, wybierani w odrębnych wyborach, lepiej gospodarują pieniędzmi, lepiej dbają o sprawy mieszkańców, lepiej zabiegają o inwestycje niż ociężałe, scentralizowane struktury administracji rządowej. Najlepszy przykład płynie z ostatnich dni. Wiadomo o dramatycznie wysokim stopniu zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju, którego jedną z przyczyn jest istnienie 3,5- 4,0 milionów domów z piecami na węgiel zwanymi kopciuchami. Unia Europejska przewiduje dopłaty do ich likwidacji rzędu 6-8 miliardów Euro, ale stawia warunek. Pieniądze te rozdzielać mają samorządy i banki, a nie państwowy, mocno upolityczniony Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Według Banku Światowego w Polsce powinno być likwidowanych około 400 tys. pieców węglowych rocznie. A prawda jest taka, że dotychczas do NFOŚ wpłynęło 58 tys. wniosków z których 13,5 tys. rozpatrzono i podpisano umowy. W takim tempie nie poradzimy sobie z tym problemem nigdy i dlatego odpowiednia komisja UE zażądała od polskiego rządu zmiany trybu przyznawania dotacji pod rygorem wstrzymania przeznaczonych na ten cel środków.

Takie oto skutki, na wielu obszarach, może przynieść straszenie Polaków silnym samorządem. Ale tak czynią wszyscy autokraci, gdyż sami nie rozumieją, a ponadto boją się mocnych i samodzielnych innych ogniw władzy publicznej poza tą, która sami dysponują.

Tylko Polska mocna samorządem, konkurencyjną gospodarką i obywatelskim czyli upodmiotowionym społeczeństwem może być ważnym, liczącym się i szanowanym graczem na arenie międzynarodowej. I jest to też teren na którym głos opozycji musi wyraźnie i mocno zabrzmieć. PAŃSTWO DLA OBYWATELI A NIE OBYWATELE DLA PAŃSTWA – tak winno brzmieć hasło skierowane do wyborców gotowych zagłosować na opozycję.

Naprawa państwa z jego ważną, aczkolwiek ograniczona rolą w odniesieniu do praworządności, ochrony zdrowia, edukacji, polityki społecznej, nauki, kultury, bezpieczeństwa, obronności czy spraw międzynarodowych winna być spoiwem łączącym szeroką KOALICJĘ OBYWATELSKA.

Natomiast sprawy różniące koalicjantów (aborcja, małżeństwa homoseksualne i adopcja przez nie dzieci, religia w szkołach, finansowanie Kościoła itp.) winny pozostawać w domenie poszczególnych partnerów, a ich wnoszenie jako program wyborczy koalicji powinno być uzależnione od wspólnej zgody i stopnia poparcia poszczególnych postulatów przez opinię publiczną. Nie może być tak, że wszyscy krzyczą POLSKA, POLSKA, a faktycznie mają na myśli interes swoich ugrupowań (PO, SLD, PSL, Nowoczesna, Wiosna, Inicjatywa Polska, Razem, Zieloni itd.) . Bo takie odwoływanie się do troski o los kraju brzmi fałszywie.

Jan Król, 21 czerwiec 2019.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: