Peregrynacja - GazetaKaszubska.pl

Peregrynacja

I już po uroczystościach związanych z upamiętnieniem 30-lecia wyborów z 4 czerwca 1989 roku, które otworzyły drogę ku wolności i niepodległości Polski i Polaków. Odwiedziłem z tej okazji Gdańsk, Słupsk, Potęgowo, Miastko, Rzeczenicę, Bytów i Lębork. A na koniec również Sulejówek.
Peregrynacja Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
11 czerwca 2019r.

W Gdańsku poza tysiącami osób, którym bliska jest tradycja tej Wielkiej Solidarności z 1980 roku, spotkali się także żyjący jeszcze (54% senatorów i 25% posłów już zmarło), chcący i mogący przyjechać senatorowie i posłowie wybrani w pamiętnych wyborach 89. We wszystkich wystąpieniach tego okolicznościowego zebrania przewijała się jedna myśl: tylko zwarta drużyna Lecha Wałęsy, symbolizowana słynnymi plakatami poszczególnych kandydatów z nim, mogła taki sukces odnotować. Mądrość tamtego etapu wyrażała się wystawieniem jednego kandydata Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” do jednego mandatu. W ten sposób uniknięto wyniszczającej walki wewnętrznej i można było dobrze wypromować poszczególne osoby, na ogół mało znane, oraz skoncentrować głosy wyborców. Niezaprzeczalną pomocą było poparcie jakie kandydaci uzyskali ze strony ponownie zalegalizowanej Solidarności oraz Kościoła, w którym po mszach odbywały się prezentacje startujących w wyborach. Szliśmy do Sejmu i Senatu mając na ustach: wolność, demokrację, solidarność, samorządność nie wiedząc, że już za kilka miesięcy to na nas spadnie odpowiedzialność za losy kraju. I tak się stało wraz z powołaniem rządu Tadeusza Mazowieckiego 12 września 1989 roku.

Autor z panìą prezydent Słupska Krystyną Danilecką-Wojewódzką

Ale poza refleksją historyczną był wątek współczesny. Gospodarzami i organizatorami gdańskich obchodów były władze Gdańska oraz samorządowcy z całego kraju. Uczestnicy uroczystości przyjęli Deklarację Wolności i Solidarności, którą odczytała u stóp słynnych krzyży Krystyna Janda. Po południu odbył się wielotysięczny więc z wystąpieniami: Lecha Wałęsy, prezydentów Gdańska, Warszawy, Wrocławia, Łodzi, Poznania. I w tym miejscu zabrakło mi głosu włodarzy  mniejszych miast, miasteczek i wsi. Bo Polska samorządna to 2477 gmin, w tym 1537 gmin wiejskich. I nie można o nich zapominać przy takiej okazji. Wreszcie wystąpił Donald Tusk apelując o jedność sił prodemokratycznych i proeuropejskich, zachęcając samorządowców i organizacje pozarządowe do wsparcia formacji opowiadających się za praworządną Rzeczpospolitą, a partie polityczne napomniał, aby nie kierowały się własnym interesem tylko otworzyły się na sprawy ludzi i kraju. Wówczas zwycięstwo jak przed 30 laty jest możliwe. Nie tylko do Senatu!

Kolejne odbyte przeze mnie spotkania podczas tej kilkudniowej podróży na terenie swojego dawnego okręgu wyborczego pozwoliły mi spotkać generalnie zadowolonych ludzi, zadbane miasta i wsie, zagospodarowaną popegeerowską ziemię, opanowane bezrobocie, wiele nowych inwestycji. Bilans minionych 30 lat jest bez wątpienia dodatni, aczkolwiek okupiony był poważnymi społecznymi kosztami, szczególnie w postaci bezrobocia na terenie Pomorza Środkowego, upadkiem PGR-ów i bankructwem kilku dużych państwowych zakładów produkcyjnych. Ale bez tego kosztu nie byłoby stosunkowo szybkiej i tak znaczącej przemiany. W odbytych rozmowach przyrównywałem to co się nam wydarzyło do kapitalnego remontu domu w którym musimy mieszkać. Taka operacja nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. Podobnie jest z ratowaniem zdrowia mocno nadszarpniętego kiedy to szybkość działania warunkuje często przeżycie. A polskie państwo i gospodarka tego wymagały bo były ciężko chore.

Szczególnie utkwiło mi w pamięci wyznanie jednego z uczestników lęborskiego spotkania. Byłem synem dróżnika, mama nie pracowała – opowiadał. Trójka dzieci. Żyliśmy skromnie, ale godnie. Skończyłem zawodówkę. Moim marzeniem było zostać kierowcą ciężarówki. Tym kierowcą w 1984 roku zostałem. Ale potem chciałem mieć własną ciężarówkę. Udało mi się ją na ramie historycznego, mocno zdezelowanego, „Żubra” zmontować. I tak pracowałem do 1989 roku.

Gdy usłyszałem, że odzyskaliśmy wolność, której było mi brak jak powietrza, zakasałem rękawy. Dzisiaj mam firmę transportową (30 Tirów) z zakładem naprawczym, gospodaruję na 500 ha, uruchomiłem kopalnię kruszywa, a niedługo kilka wiatraków będzie produkowało prąd na moich polach. Trójka dzieci z rodzinami kontynuuje mój dorobek. Jestem beneficjentem polskiej transformacji i nie wstydzę się tego powiedzieć. Wszystko osiągnąłem ciężką pracą i pomyślunkiem. Myślę, że dobrze wykorzystałem szansę, która otrzymałem od historii i od tych, którzy o wolną Polskę walczyli – zakończył.

Takich przykładów jest tysiące. I to dzięki też takim ludziom udało się zmienić oblicze naszej polskiej ziemi.

A na koniec tej tygodniowej, wspominkowej wędrówki trafiłem do Sulejówka na zaproszenie organizatorów wyborów sprzed 30 laty. Razem z prof. Ryszardem Bugajem, też posłem Sejmu Kontraktowego, odwiedziliśmy tę historyczną miejscowość związaną z legendą marszałka Józefa Piłsudskiego. To symboliczne miejsce na rozmowę o Polsce i jej losach. Wspomnienia są ważne, ale jeszcze ważniejsza jest przyszłość naszego kraju. I warto myśląc o niej wyciągać wnioski z przeszłości. A ta wyposażać nas winna w mądrość pozwalającą widzieć dalej niż koniec własnego nosa.

Jan Król, 11 czerwca 2019.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz