W perspektywie wspólnych obchodów Porozumień Sierpniowych - GazetaKaszubska.pl

W perspektywie wspólnych obchodów Porozumień Sierpniowych

Miałem okazję wziąć udział w „obywatelskich obchodach” 38. rocznicy popisania Porozumień Sierpniowych. Wyszliśmy sprzed Sądu Okręgowego w Gdańsku. Drogą okrężną, wskutek zakazów władz, dzierżąc wielką „Bało-czerwoną”, dotarliśmy na teren b. Stoczni Gdańskiej przy gmachu ECS. Tu znowu poczuliśmy się wolni. Czołówka sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych, dała nam przekonanie, że jesteśmy po dobrej stronie. Ale w marzeniach, byłem przy wspólnych obchodach, może w 2025 r., a może w 2030 roku. Ostanie wspólne obchody dziedzictwa „Solidarności” były za rządu J. Buzka - w 2000 roku!
W perspektywie wspólnych obchodów Porozumień Sierpniowych Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były Poseł RP.
06 września 2018r.

Każda rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność” wydaje mi się ważna i godna wysokiego szacunku. Jak wiadomo, od wielu lat organizowane są różnorakie obchody jubileuszowe. W tym roku wyraziście zaproszenie sformułowała grupa sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych i osób budujących pierwszą wielką „Solidarność”. Te „obywatelskie obchody” wydały mi się najważniejsze i najbliższe.

31 sierpnia, to zawsze ważki i refleksyjny dzień. W tym roku pięknie dopisała dobra pogoda, pomimo różnych zapowiedzi. Na początku zebraliśmy się pod gmachem Sądu Okręgowego w Gdańsku, o godzinie 16.30. Właśnie przed Sądem, gdyż praworządność gwarantuje zachowanie wolności i demokracji. I to zostało tu jasno i wyraźnie podkreślone. Tu też,  zwyczajowo sprawdzonym gospodarzem jest gdański KOD. Tak był i tym razem. Przywołano osoby, które odeszły z tego świata, w tym śp. Olgę Krzyżanowską, która „rok temu była z nami”. Ucieszyła mnie tutaj obecność Bogdana Borusewicza, Aleksandra i Katarzyny Hall, Bożeny Grzywaczewskiej i innych działaczy pierwszej wielkiej „Solidarności”, jak też Marszałka Województwa Mieczysława Struka, Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, Prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Jak zawsze, odśpiewaliśmy pełną wersję narodowego hymnu. Sprzed Sądu ruszyliśmy w kierunku Stoczni Gdańskiej. Droga okazała się okrężna i stosunkowo długa. Po drodze  były, niejako stacje wolności obywatelskiej. Np. przed Pomnikiem Jana III Sobieskiego. Zwolniliśmy także przed gmachem Prokuratury Okręgowej. Skojarzenia z dawnym „białym domkiem” były wymowne. Stacja przed gmachem Zarządu Regionu i Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” okazała się dłuższym postojem. Tu padały mocne słowa o obecnej „Solidarności”, jako przybudówce PiS, albo o strukturze związkowej uwikłanej lub uzależnionej od partii rządzącej. Potem okazało się, że nie możemy iść prostą drogą na Plac Solidarności i do Stoczni Gdańskiej. Albowiem w zeszłym roku przyjęto ustawę, która w najbliższych kilku latach, dała swoisty monopol Związkowi na organizowanie rocznicy jubileuszowej, dnia 31 sierpnia (od godziny 11.00 do 21.00). Szanując prawo i ustawę, dookoła maszerowaliśmy, podkreślmy pod wielką flagą biało-czerwoną. Dzielnie dotrzymywałem tutaj kroku innym. Tuż po godzinie 18.00 dotarliśmy na teren stoczni na wysokości gmachu ECS. Z początku było nas około 1500 osób, później chyba z kilkaset. Przemówienie prezydenta Gdańska P. Adamowicza zakończyło obchody rocznicowe.

Warto zwrócić uwagę na ważniejsze przemówienia i mowy obywatelskich obchodów. W moim przekonaniu, najważniejsze było przemówienie wicemarszałka Senatu RP, organizatora strajku sierpniowego 1980 roku, legendy „Solidarności” – Bogdana Borusewicza. Jego kurtuazyjne słowa „Cieszę się, że dzisiaj mogę być z wami”, zabrzmiały świeżo i wiarygodnie. Czym był dla Polski sierpień 80? To pytanie i odpowiedź była przekonywująca. A mianowicie: „W sierpniu było porozumienie. Porozumieliśmy się z przeciwnikiem, który w zasadzie był wrogiem. Wcześniej była długa walka. To porozumienie było naszym zwycięstwem. To było też zwycięstwo Polski. To był sukces i zwycięstwo Polski. Na końcu była też nadzieja. Bo sierpień 80 roku, to była nadzieja w nas wszystkich”. Wicemarszałek wyjaśnił, że niewielka grupa ludzi mogła doprowadzić do upadku „systemu kontroli i represji”. I dalej mówił B. Borusewicz: „Byliśmy otwarci. Nie pytaliśmy skąd przychodzisz. Ale co, możemy zrobić wspólnie? … Nikt nam wolności i suwerenności nie dał za darmo. Teraz będziemy bronić tego wszystkiego, co zdobyliśmy”. Ma niestety miejsce, „stan zagrożenia polskiej demokracji i miejsca Polski w Europie”, spuentował wicemarszałek Senatu RP. A „praworządność”, dodał, „daje gwarancję wolności”.      

Wśród kolejnych mówców, ważkie były słowa A. Halla o ograniczaniu wolności metodą salami. Przekonywujące były słowa o protestach Dariusza Kobzdeja i Tadeusza Szczudłowskiego, z wiosny 1980 roku. Wtedy, „skazani zostali za niewinność”. Ich trzymiesięczne więzienie budziło ludzkie sumienia. „Obecna władza”, przekonywał A. Hall, „tęskni za tym, aby mieć swoich sędziów”. Władza nadużywa wielkich słów, ale nikt nie ma monopolu na pojęcia: „Naród-Polska-Solidarność”. Trzeba bronić Konstytucji i wolnych sądów”. Z wystąpienia Michała Wojciechowicza, utkwiły mi słowa: „Nie lękajcie się. Lepsza Polska jest możliwa”. Z kolei Henryka Krzywonos opowiadała o „Solidarności” przez małe i duże „S”. I o tym, aby zawsze była pomocna dłoń. Przestrzegała również, że „chce się wykreślić Lecha Wałęsę”, ale „to się nie da”. I dopowiedziała, że „on ma swoje miejsce tutaj i w historii świata”. 

I może kilka słów o hasłach, ideach, logistyce obchodów obywatelskich. Pod Sądem Okręgowym wymowne były słowa: „Wolność nie została nam dana, Wolność została nam zabrana”. Najczęściej cytowano „Wolność-Równość-Niepodległość. Często „Konstytucja”, podobnie „Solidarność, rzadziej Lech Wałęsa. Dalej „Zwyciężymy”, „Przyjdzie czas lepszej Polski”. Nadto: „Wolni obywatele”, „Wolna Polska”, „Demokracja”.   

Ale wciąż marzą mi się wspólne obchody dziedzictwa „Solidarności”. Ostatnie takie były, i które dobrze zapamiętałem, w 2 000 roku, za rządu Jerzego Buzka, w 20. rocznicę powstania  „Solidarności”. Realnie patrząc, mało realne są wspólne obchody na 40. lecie tego wielkiego jubileuszu. Tym bardziej, że w latach 2019-2020 przypadają trzy wielkie kampanie wyborcze (Parlament Europejski, Sejm i Senat, Prezydent RP). Ale nowa sytuacja może zaistnieć w 2025 roku, a najpewniej w 2030 roku. Zatem na 50. lecie dziedzictwa „Solidarności”, można oczekiwać narodowych obchodów. Na dziś, rok 2030 wydaje się terminem odległym. Ale de facto, to jedynie jeszcze 12 lat. Zatem na półwiecze, czyli Złoty Jubileusz „Solidarności”, jest dosyć czasu, aby się dobrze i profesjonalnie przygotować. I oczywiście, niech nam dopisze zdrowie!  

Jan Kulas


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz