Alert „byłych” - GazetaKaszubska.pl

Alert „byłych”

Polityczna kanikuła trwa. Prezydent rusza zwiedzić Australię i Nową Zelandię. Prezes zapewne rehabilituje kolano. Posłowie i senatorowie na urlopie. Rząd też się schował, a gigantyczne kolejki przy punkcie poboru opłat na A1, czyli autostradzie prowadzącej nad i z nad Bałtyku, jak były tak są nadal. Jedynie I prezes Sądu Najwyższego trwa dzielnie na posterunku, bo diabeł nie śpi i nie wiadomo na co mogą, mimo wakacji, wpaść rządzący, aby dopiąć swego i usunąć niezłomną Panią Profesor ze stanowiska. Protesty też ustały bo zniknęli czasowo ich adresaci. Jednym słowem nudnawo.
Alert „byłych” Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
13 sierpnia 2018r.

Postanowiłem więc wspomnieć o pewnej akcji, którą podjęła grupa byłych posłów i senatorów i choć może nie była aż tak spektakularna, bo nikogo nie wynoszono siłą, ani nie zakuto w kajdanki, to warto o niej wiedzieć i ją kontynuować.

Kiedy Sejm dobierał się po raz piąty do zmiany ustawy o SN w dniach 18-20 lipca br. i stałem wśród protestujących na Wiejskiej, przed obwarowanym przez wysokie barierki i mnóstwem policji gmachem parlamentu, podszedł do mnie kolega z dawnych lat, poseł I kadencji Andrzej Kostarczyk i powiedział: „Janek przecież my jako „byli” możemy wejść do budynku Sejmu i wyrazić tam sprzeciw wobec dewastacji państwa prawa, które budowaliśmy, i solidarność z protestującymi na zewnątrz”.

To wtedy kilku aktywistów spod znaku Obywateli RP zostało wwiezionych w bagażnikach samochodów posłów, aby zagrać na nosie marszałkowi Kuchcińskiemu i marszałkowskiej straży.
Pomysł kolegi okazał się jednak nie taki prosty w realizacji. Otóż jeszcze za rządów PO 10 czerwca 2015 roku ówczesny marszałek Sejmu Radosław Sikorski w porozumieniu z ówczesnym marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem wydali zarządzenie, że byli posłowie i senatorowie muszą wystąpić o nowe legitymacje. Tradycją było, że każdy „były” mógł wejść do budynków Sejmu i Senatu na podstawie starych legitymacji. W taki sposób zablokowano możliwość nawiedzenia parlamentu przez zdecydowaną większość „byłych”, co skrzętnie wykorzystuje aktualne kierownictwo.

Ja w tym dniu nie miałem przy sobie legitymacji „byłego”, a koledzy A. Kostarczyk i J. Szymanderski mieli stare legitymacje i na ich podstawie udało im się otrzymać jednorazowe przepustki. W ten oto sposób zdołali wygłosić Apel do byłych posłów i senatorów o włączenie się w obywatelskie protesty i rozwinąć przemycony transparent z napisem: KONSTYTUCJA.

Z tego Apelu zrodziła się kolejna inicjatywa wykorzystania obrad Senatu dorzynającego 24 lipca br. niezawisłość sędziów i sądów. Tym razem akcja przybrała szerszy charakter. Przygotowany został tekst „Alertu” o treści jak poniżej:

ALERT

Demontaż demokratycznego państwa prawa dobiega końca. Proces legislacyjny, którego jesteśmy świadkami poraża skalą naruszeń Konstytucji, reguł gry i dobrych obyczajów obowiązujących w parlamencie.

Parlament został odgrodzony od społeczeństwa barierami i szpalerami Policji. Marszałek Sejmu ogranicza prawa posłów opozycji i represjonuje ich.

Likwidacja trójpodziału władzy, niezawisłości sądów oraz praw obywateli stała się faktem.

My byli posłowie i senatorowie w poczuciu odpowiedzialności za Polskę wolną, suwerenną, praworządną i demokratyczną, zajmującą godne miejsce w euroatlantyckiej rodzinie państw wyrażamy sprzeciw i potępienie praktyk aktualnie sprawujących władzę. Obóz „dobrej zmiany” zbliża bowiem Polskę do państw autorytarnych, od których panowania tak niedawno oswobodziliśmy się.

Zwracamy się do opinii publicznej w formie obywatelskiego Alertu:

Nie pozwólmy niszczyć dorobku, bez mała 30 lat wysiłku, Polek i Polaków.

Warszawa, 24.07.2018.

„Alert” zdołało podpisać kilkudziesięciu „byłych”, a grupa siedmiu postanowiła dotrzeć do Senatu i tam go odczytać. Tym razem z kolei wpuszczono tylko czwórkę posiadającą nowe legitymacje (Krzysztof Król, Joanna Staręga-Piasek, Henryk Wujec i niżej podpisany), a nie wpuszczona została trójka na podstawie starych legitymacji (Andrzej Kostarczyk, Jan Lityński, Jacek Szymanderski). I żadna interwencja, łącznie z wicemarszałkiem, Senatu nie pomogła.

W Senacie zostaliśmy ciepło przyjęci przez opozycję. Wprowadzeni zostaliśmy na salę plenarną obrad. Przez chwilę przysłuchiwaliśmy się jak dzielnie senatorowie PO demaskowali zamach na niezawisłość SN w obecności nielicznych senatorów PiS i znudzonego, czemu dawał wyraz ziewaniem, prowadzącego posiedzenie marszałka Karczewskiego,. „Niech mówią co chcą, a racja jest i tak po naszej stronie”. Takiej filozofii hołduje niestety PiS-owska większość i tak opacznie pojmuje demokrację.

Po opuszczeniu sali obrad odczytaliśmy oraz skomentowaliśmy, przed licznie zgromadzonymi mediami, treść „Alertu” i rozwinęliśmy ponownie przemycony transparent z napisem: KONSTYTUCJA. Następnie zdaliśmy relację z naszej akcji tysiącom zgromadzonym przed Senatem obywateli zatroskanych losem Rzeczpospolitej.

Jan Król, 12.08.2018.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu: 2 (dodaj własny »):
  1. Anna napisał(a):

    Brawo dla wicemarszałka Jana Króla i innych dawnych parlamentarzystów za akcję obrony demokracji, tego nam trzeba.AK.

  2. Przemysław napisał(a):

    Nie zgadzam się z poniższym zdaniem „Niech mówią co chcą, a racja jest i tak po naszej stronie.”. Jeżeli pan Karczewski coś wtedy myślał to było to raczej „… a siła i tak jest po naszej stronie.”

Dodaj komentarz