30. lat temu odszedł Jonasz Kofta, ikona polskiej piosenki - GazetaKaszubska.pl

30. lat temu odszedł Jonasz Kofta, ikona polskiej piosenki

Minęła 30. rocznica śmierci Jonasza Kofty (1942-1988). Niewątpliwie wybitnego poety, dramaturga, satyryka i piosenkarza. Jeremi Przybora zaliczył Jonasza Koftę wraz z Agnieszką Osiecką i Wojciechem Młynarskim, do „trójcy wieszczów polskiej piosenki”, dzięki którym powojenna Polska stała się „imperium piosenki na najwyższym poziomie”. A „Jej portret”, „Radość o poranku”, „Wakacje z blondynką”, „Śpiewać każdy morze” i „Pamiętajcie o ogrodach” – to chyba najbardziej rozpoznawalne piosenki J. Kofty.
30. lat temu odszedł Jonasz Kofta, ikona polskiej piosenki Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były Poseł RP.
30 kwietnia 2018r.

Jonasz Kofta przeżył niespełna 46 lat. Zmarł w prozaicznych i zarazem dramatycznych okolicznościach 30 lat temu, dokładnie dnia 19 kwietnia 1988. Tak się też złożyło, że odszedł z tego świata u progu przedświtu wolnej Polski. Nie da się zrozumieć polskiej piosenki, poezji lirycznej i romantycznej czasów PRL, bez Jonasza Kofty. Ale, może po kolei.

Jonasz Kofta (wtedy Janusz Kafta) urodził się podczas wojny, dnia 28 listopada 1942 roku w Mizoczu (koło Dubna) na Wołyniu, w rodzinie inteligenckiej pochodzenia żydowskiego. Rodzina Koftów (ojciec Mieczysław, matka Maria) dwukrotnie uniknęła pogromu ludności żydowskiej, przeprowadzonego w mieście przez Ukraińców, a następnie Niemców. Jeszcze w trakcie wojny rodzina zmieniła nazwiska na Kofta, a „Jonasz”, to naturalnie pseudonim artystyczny Janusza.

Rodzina Koftów szczęśliwie przeżyła najokrutniejszą z wojen. Po 1945 roku, po przesiedleniu z Wołynia, rodzina osiedliła się na kresach zachodnich, czyli wtedy odzyskanych ziemiach północnych i zachodnich. Związane to było z pracą ojca Mieczysława, który organizował i zakładał rozgłośnie Polskiego Radia. Początek miał miejsce we Wrocławiu, a następnie w Katowicach, kolejno w Łodzi i Poznaniu.

Na edukacji Jonasza Kofty zaważyły jego uzdolnienia plastyczne i literackie. W 1961 roku ukończył Liceum Plastyczne w Poznaniu i rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Wkrótce miało okazać się, że na zawsze związał swoje życie i karierę artystyczną, ze stolicą. Tu ujawnił się niepospolity talent literacki i kabaretowy J. Kofty. Już w 1962 roku (miał 20 lat) wraz z Adamem Kreczmarem i Janem Pietrzakiem utworzyli Kabaret Centralnego Klubu Studentów Warszawy „Hybrydy”. W 1964 roku Jonasz został jego kierownikiem literackim. W latach następnych współpracował z Teatrem Syrena. Był również współzałożycielem i wykonawcą w Kabarecie „Pod egidą” (1968). Tu współdziałał z Stefanem Fiedmanem („Dialogi na cztery nogi”) i Janem Pietrzakiem („Duety liryczno-prozaiczne”).

Od 1964 roku Jonasz Kofta podjął współpracę z Programem III Polskiego Radia. Ale jego fraszki, wiersze, piosenki, drukowane były w licznych czasopismach, w tym w „Szpilkach (tu debiutował w 1966 r. aż po rok 1981) w „Radarze” (1967-1971), „Płomyku (1967-1975) i w „ITD.” (1967-1975). Publikował także wierszowane felietony w tygodniku „Polityka”.      

W Polskim Radiu zyskały duża popularność i uznanie następujące piosenki, który autorem tekstów był oczywiście Jonasz Kofta: „Wakacje z blondynką”, „Radość o poranku”, „Śpiewać każdy może”, „Jej portret”, „Samba przed rozstaniem”, „Pamiętajcie o ogrodach”, „Taką cię wymyśliłem”, „Popołudnie”, „Szary poemat”, „Autobusy zapłakane deszczem”, „Kwiat jednej nocy”, „Z tobą oglądać świat”, czy „Do łezki łezka”. J. Kofta naprawdę napisał wiele, wiele wierszy i piosenek. Jak wspominał go po latach Wojciech Młynarski: „Miał ten dar, że czego się dotknął, zamieniało się w poezję”. Był też wykonawcą wielu swoich przebojów.

Może w tym miejscu warto odnotować ważniejsze nagrody, które otrzymał Jonasz Kofta. W wieku 26 lat był laureatem nagrody zespołowej (1968) za audycje „satyryczno-rozrywkowe w Programie Trzecim Polskiego Radia”. Kilkakrotnie był nagradzany na Krajowym Festiwali Piosenki Polskiej w Opolu: Opole 73 za „Tango z różą w zębach”, Opole 74 za „Radość o poranku”, Opole 77 za „Song o ciszy”, Opole 78 za „Pogrążony we śnie”, Opole 83 Nagroda Dziennikarzy, Opole 87 – 1. Nagroda za „Czekamy na wyrok”, Opole 88 Nagroda Przewodniczącego WRN w Opolu za „wybitną twórczość literacką i jej prezentację na festiwalach opolskich”. W roku 1977 J. Kofta był także laureatem Międzynarodowego Festiwalu Interwizji w Sopocie. I podkreślmy, ze podczas Sopot 77, otrzymał Grand Pix za słowa do piosenek: „Jeden świat” i  „Kochać znaczy żyć”.  

Mało się pisze o najbliższej rodzinie Jonasza Kofty. Wiadomo, że żona miała na imię Jaga. O niej mówił Jonasz z czułością – „Jagusia”. Ich dzieckiem jest Piotr Kofta, po profesji pisarz. Rodzina kochała Jonasza, i opiekowała się nim, szczególnie w trakcie dotkliwej i wstydliwej choroby.

Obecnie, nieco więcej wiadomo o niepokornej stronie wybitnego i popularnego artysty. W 1968 roku boleśnie przeżył Wydarzenia Marcowe. Jak napisał syn Piotr Kofta:  „Ojciec był w jakiejś mierze dzieckiem Holocaustu… grunt zachwiał mu się pod nogami. Tym bardziej trzeba docenić fakt, że ani przez chwilę nie pomyślał o wyjeździe z Polski”. A imię „Jonasz”, J. Kofta postanowił „nosić tak długo, dopóki w Polsce będą antysemici”. Zapewne z kilku też powodów  nazwisko Jonasza Kofty znalazło się na liście cenzury, co najlepiej dokumentuje (b. cenzor) Tomasz Strzyżewski w książce pt. „Czarna Księga Cenzury PRL”. Ale J. Kofta pisał „więc nie tyle oględnie, ile w sposób metaforycznie zawoalowany, acz dostatecznie zrozumiały” (Janusz R. Kowalczyk) o ważkich i dramatycznych wydarzeniach swojej epoki. W 1969 roku, kiedy czeski student Jan Palach w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację dokonał samospalenia, napisał:

„Ostatni Ikar wczoraj spadł

Nakryła go powieka fali

Ulgę mu przyniósł wtedy chłód

Bo kiedy spadał, to się palił”.

A w roku 1976, po wydarzeniach i represjach w Radomiu i Ursusie, we wspomnianym „Szarym poemacie” J. Kofta zanotował:

„Już się nie zrośnie nigdy noc na pół przecięta

Tak ogromnieje co ogromne

Niektórzy piją, by zapomnieć

Ja piję, żeby zapamiętać”.

Jonasz Kofta zmarł w Warszawie, dnia 19 kwietnia 1988 roku, w wieku niespełna 46 lat. Zmarł, jak odnotowano w „Wikipedii”, w wyniku „powikłań po zakrztuszeniu się podczas posiłku. Wcześniej cierpiał na chorobę nowotworową, którą udało mu się wyleczyć”. Nie jest też  tajemnicą, że od dłuższego czasu zmagał się z chorobą alkoholową. Grób J. Kofty znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

Trzeba i należy zgodzić się Jeremim Przyborą (1915-2004), podkreślmy poetą, pisarzem, satyrykiem i aktorem, że można zaliczyć Jonasza Koftę – wraz z Agnieszką Osiecką i Wojciechem Młynarskim – do „trójcy wieszczów polskiej piosenki”. I dzięki takim autorom, twórcom, artystom, powojenna Polska stała się „imperium piosenki na najwyższym poziomie”.

Jan Kulas


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz