Alarm dla Armii - GazetaKaszubska.pl

Alarm dla Armii

Jednym tchem przeczytałem książkę Juliusza Ćwielucha pt. „Generałowie”. Zawiera ona wywiady z nie byle kim tylko z generałami odpowiadającymi w niemałym stopniu, do niedawna, za polską armię: Mirosławem Różańskim – b. dowódcą generalnym Rodzaju Sił Zbrojnych; Tomaszem Drewniakiem – b. inspektorem Sił Powietrznych; Adamem Dudą – b. szefem Inspektoratu Uzbrojenia i Mieczysławem Cieniuchem – b. szefem Sztabu Generalnego. Dodatkowo wziąłem ostatnio udział w debacie nad zarządzaniem wojskiem w czasie pokoju i wojny w ramach Stowarzyszenia EuroAtlantyckiego (SEA) z udziałem m.in. gen. Marka Tomaszyckiego – b. dowódcy operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych i gen. Bogusława Packa – b. komendanta Akademii Obrony Narodowej, a także zapoznałem się z rozmową z Jackiem Najderem – b. przedstawicielem Polski przy NATO i gen. Jarosławem Stróżykiem – b. attache wojskowym w Waszyngtonie zamieszczoną w „Polityce” nr 10/2018.
Alarm dla Armii Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
19 marca 2018r.

I co z tych lektur i spotkań wynika? Obraz naszego wojska rysuje się, mówiąc delikatnie, niezadowalająco. A nieodpowiedzialne kierowanie resortem Obrony Narodowej przez, na szczęście odwołanego, A. Macierewicza na przestrzeni ostatnich dwóch lat doprowadziło do swojego rodzaju zapaści kadrowej, modernizacyjnej i zarządczej.

„A gdyby dziś wybuchła wojna, to co by się stało ?” – pyta J. Ćwieluch gen. T. Drewniaka. „W czasie ćwiczenia w 2015 roku okazało się, że całe nasze lotnictwo stracilibyśmy w ciągu 4 godzin”. „Chyba dni” – dopytuje dziennikarz. „W cztery dni to straciliśmy przewagę na niebie we wrześniu 1939 roku”-odpowiada generał. Ciarki przeszły mi po skórze.

„Jeśli naprawdę chcemy coś obronić, to musimy zacząć od zbudowania systemu kierowania obroną państwa. (…) Prawda jest taka, że dzisiaj policja nie słyszy wojska, wojsko nie słyszy Straży Pożarnej, a Straż Graniczna nie słyszy wojska i wzajemnie” – dodaje gen. Różański.

„A sytuacja nie od dziś jest taka, mówi gen. Duda, „że u nas szwankuje skupienie się na celu. Zmienia się minister, zmieniają się priorytety. Zaczyna się totalne wywracanie do góry nogami programów, zwalnianie ludzi, bo nie „swoi”. Ich miejsca zajmują „swoi”. Z apteki do zbrojeniówki, a dlaczego nie?, w końcu się nauczy. Obrażanie partnerów zagranicznych, brak współpracy resortów. Niewyciąganie wniosków z błędów. Po prostu polskie piekło”.

Rezultat? „Nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich dwóch lat jakiś Polak zwyciężył w konkursie na ważne stanowisko w NATO. Wcześniej wygrywało 80% zgłaszanych przez nas kandydatów. (…) Zmarnowaliśmy wszystkie atuty” – mówi J. Najder. A gen. Stróżyk stwierdza: „Wartość bojowa polskiej armii w ciągu ostatnich dwóch lat dramatycznie spadła. (…) Ja się pytam, gdzie jest ten cały obiecywany od lat nowoczesny sprzęt bojowy? Wyliczenia robione w resorcie są absolutną fikcją. Większość dużych programów nie ma pokrycia w budżecie, stąd brak ich realizacji”.

A gen. Cieniuch informuje, „że przy obecnym poziomie obciążeń na wydatki osobowe nie da się zmodernizować armii. Coś tam się dokupi, uroczyście wręczy i ładnie pokaże w ‘Wiadomościach’ z odpowiednim komentarzem, ale to nawet o centymetr nie podniesie naszego bezpieczeństwa”.

Tak obficie przytoczyłem cytaty z wypowiedzi osób, które, zakładam, wiedzą co mówią, bo sam występuję tylko jako cywil i zatroskany obywatel. I, że nie jest to „gadka szmatka” sfrustrowanych dowódców pozbawionych, w skandalicznych okolicznościach, stanowisk. Dobrze, że zaczęli otwarcie mówić o problemach wojska, któremu poświęcili całe zawodowe życie, czyli naszego bezpieczeństwa, bo sytuacja jest alarmująca. Wcześniej nie mogli tego czynić, bo byliby posądzeni i osądzeni za sabotaż.

Powiedzmy sobie szczerze, że realne zagrożenie dla Polski płynie ze strony, coraz bardziej wojowniczej, Rosji. Dlatego też tylko nowoczesna, profesjonalna, sprawnie dowodzona, pozostająca w ścisłej współpracy z NATO i europejskimi sojusznikami armia może dać odpór ewentualnej agresji. Buńczuczne zapowiedzi nieszczęsnego A. Macierewicza, że sami się obronimy, a tworzone przez niego Wojska Obrony Terytorialnej (WOT) nam to zapewnią, trzeba między bajki włożyć. Prężymy mięśnie, a warto mieść świadomość, że w 2016 roku USA wydały na zbrojenia 611 miliardów dolarów, Chiny 215, Rosja 70, Arabia Saudyjska 63, Francja 55, Niemcy 41, a Polska 9. „Znaj proporcje mocium panie”!

„Jeżeli ktoś twierdzi, że w dzisiejszych czasach liczba żołnierzy uzbrojonych w prostą broń ma jakieś znaczenie, to ośmielam się powiedzieć, że naprawdę nic nie wie o wojnie i lepiej żeby się tymi sprawami nie zajmował, bo szykuje masową zagładę” – stwierdza gen. Drewniak.

Współczesna wojna między wielkimi tego świata, oby nie nastąpiła, rozstrzygać się będzie w powietrzu i w cyberprzestrzeni, a dodatkowo włączona zostanie sztuczna inteligencja, na którą największe potęgi przeznaczają kolejne miliardy.

Dlatego z pokorą podchodzić należy do naszych możliwości obronnych i konsekwentnie je budować w oparciu o najlepsze kadry i najlepsze z możliwych wyposażenie.

Jan Król, 19.03.2018.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz