W kierunku państwa policyjnego(?) - GazetaKaszubska.pl

W kierunku państwa policyjnego(?)

Sejmowa maszynka do głosowania rozpędziła się na dobre. Po fatalnej ustawie o IPN, karzącej za opisywanie niemiłych dla Polski i Polaków zdarzeń z naszej historii i rujnującej nasze relacje z Izraelem, Ukrainą i USA, poprzez pośmiertne porachunki z Jaruzelskim i Kiszczakiem, a przy okazji z jedynym polskim kosmonautą Mirosławem Hermaszewskim, odbierające im stopnie generalskie oraz wyposażające Ministra Obrony Narodowej w możliwość pozbawiania stopni oficerskich byłych wojskowych, wejście w życie absurdalnej ustawy zakazującej handlu w niedzielę z 38 wyjątkami (!), niekonstytucyjny, półjawny wybór 15 członków Krajowej Rady Sądownictwa, to tylko kilka przykładów z ostatnich dni. A w kolejce czekają następne propozycje regulacji ustawowych, które zbliżają nas do państwa policyjnego i społeczeństwa „kapusiów”.
W kierunku państwa policyjnego(?) Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
08 marca 2018r.

Mam na myśli projekt ustawy „o jawności życia publicznego”, który budzi zasadnicze wątpliwości z dwóch powodów.

Po pierwsze kreuje tzw. „sygnalistów” czyli osoby, które zgłoszą do organów ścigania nieprawidłowości, natury również korupcyjnej, w funkcjonowaniu dużych i średnich przedsiębiorstw, których liczba oscyluje wokół 20 tys. Rzecz nie w samym pomyśle ochrony prawnej „sygnalistów”. Rzecz w tym, że „sygnalista”, w wydaniu polskim, mógłby zgłaszać owe nieprawidłowości bezpośrednio do organów ścigania bez obowiązku uprzedniego wykorzystania wewnątrzfirmowych procedur antykorupcyjnych. Prokurator z kolei, na podstawie takiego doniesienia nadawałby informatorowi status „sygnalisty” chroniący go przed zwolnieniem z pracy, a w przypadku zwolnienia zobowiązujący do wypłaty dwuletniego wynagrodzenia. Przedsiębiorca z kolei, w wyniku kontroli CBA, bez zakończenia postępowania, mógłby być skazany na karę do 10 milionów złotych oraz wykluczenie z przetargów publicznych na lat 5.

Po drugie przywołany projekt proponuje rozciągnięcie obowiązku składania oświadczeń majątkowych nie tylko na kolejną grupę zatrudnionych w instytucjach publicznych m.in. strażaków, czy członków władz spółek z udziałem Skarbu Państwa, co czyni z tej grupy półtora milionową rzeszę osób, ale także na zwykłych obywateli. Nakłada na nich obowiązek udostępnienia informacji o dochodzie, ich majątku, posiadanych nieruchomościach i ruchomościach (swoich i małżonka), zobowiązaniach, zwolnieniach i ulgach z których skorzystali, a nawet danych osobowych w odniesieniu np. do stron postępowania administracyjnego, darczyńców organizacji pozarządowych czy biorących udział w procesie stanowienia prawa, przy jednoczesnym udostępnianiu tych informacji w większości przypadków, na szeroką skalę w internecie. Takie rozwiązanie, zdaniem np. RPO głęboko ingeruje w prawo do prywatności obywateli.

Biorąc pod uwagę tę słynną wańkowiczowską „bezinteresowną zawiść Polaka do Polaka” możemy sobie wyobrazić skalę donosów, gdy dodatkowo mogą mieć też charakter interesowny.

Konia z rzędem temu, kto tę liczbę oświadczeń zweryfikuje, ale nad każdym wisi bat. I to nie byle jaki, bo do 5 lat pozbawienia wolności. I o to chodzi. Przecież powołanymi do badania dochodów ludności i ich źródeł są Urzędy Skarbowe i Urzędy Kontroli Skarbowej zatrudniające wielotysięczną armię funkcjonariuszy przygotowanych do tych zadań i posiadających odpowiednie instrumenty. Ale to za mało dla żądnych panowania nad obywatelami wybrańców. Trzeba jeszcze nad prawie każdym postawić agenta i policjanta. Takie działania prowadzą też do negatywnej selekcji w naborze chętnych do pracy w instytucjach publicznych i wcale nie chronią przed nadużyciami.

Przed nami wybory samorządowe z kamerami w każdym lokalu wyborczym (pomysł podobno nie do zrealizowania w ciągu pół roku), z przeźroczystymi urnami i rozdzieleniem komisji przeprowadzających wybory od komisji liczących oddane głosy. Tysiące zaangażowanych ludzi, setki milionów dodatkowo wydanych pieniędzy i w części likwidacja tajności głosowania. I znowu towarzysząca temu przedsięwzięciu frazeologia, że idzie o pełną uczciwość przeprowadzonych wyborów.

To, że postęp technologiczny pomału likwiduje prywatność, a zatem i w jakimś zakresie wolność, nie powinno oznaczać, że za rogiem czyha na każdego prokurator i policjant. A w tym kierunku zdaje się zmierzamy. Krok po kroku budowane jest przez jaśnie nam panujących „demokratyczne państwo policyjne” w miejsce „demokratycznego państwa prawa”. Ale widocznie ogromnej rzeszy moich rodaków to odpowiada. Mnie nie!

Jan Król, 09.03.2018.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Na razie jest tylko jeden komentarz (dodaj własny »):
  1. józefbielawa napisał(a):

    Zastanówcie się wydawcy- komu pozwalacie pisać i to w Gazecie Kartuskiej. Może diagnozę- co i jak miał inaczej powiedzieć Morawiecki. Proszę pisać o” poprawnej” filozofii, ,gdy to PO z psl rozkradało nasz narodowy majątek do chwili ,gdy Polacy przejrzeli jak są manipulowani- ceny za skutki takiej polityki, prowadzonej przez niewielką grupę są hańbiące, prawie na każdej płaszczyźnie,co czyni autor-dalej jątrzy.konfabuluje i broni przstępców

Dodaj komentarz