Specnagrody dla ministrów w rządzie, Belwederze i ... - GazetaKaszubska.pl

Specnagrody dla ministrów w rządzie, Belwederze i …

Za rok 2017 premier B. Szydło wydała na nagrody dla ministrów i wiceministrów aż 5 mln zł. Często były to kwoty od 61 do 82 tys. zł "na głowę"! Ponad ćwierć miliona złotych na nagrody dla 8 ministrów przyznał prezydent A. Duda. Obecnie nagrody otrzymują wojewodowie i wicewojewodowie. Przypomnijmy, że za rządów PO -PSL, nie było takich praktyk.
Specnagrody dla ministrów w rządzie, Belwederze i … Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były Poseł RP.
23 lutego 2018r.

Dzięki interpelacji młodego posła Krzysztofa Brejzy ujawniono fakt ogromnych nagród dla ministrów i wiceministrów. Rażą tu dwie rzeczy. Po pierwsze, po cichu przyznawane nagrody przez ustępującą premier Beatę Szydło. Po drugie,  ogromna skala tych nagród. A za swojego premierostwa B. Szydło lubiła mówić o skromności, oszczędnym państwie i szacunku dla pieniędzy podatników. Ale życie poszło swoją drogą. Fakty mówią za siebie. W sumie Pani premier wydała na nagrody dla swoich ministrów i wiceministrów horrendalną kwotę 5 mln zł. Jeszcze lepiej widać rozrzutność rządzącej ekipy PiS na kilku przykładach:

  • ponad 82 tys. zł otrzymał minister spraw wewnętrznych i administracji Andrzej Błaszczak
  • 65 tys. zł otrzymał minister Henryk Kowalczyk (obecnie minister środowiska)
  • wiceminister infrastruktury i budownictwa Tomasz  Żuchowski otrzymał ponad 61 tys. zł
  • wszyscy wiceministrowie w Ministerstwie  Środowiska otrzymali po ponad 51 tys. zł
  • w Ministerstwie Rolnictwa nagrody wiceministrów wyniosły po ponad 51 tys. zł    

Szkoda, że w tej sprawie milczy b. premier Beata Szydło, główny sprawca tych niezwykłych nagród. Trzeba mieć odwagę cywilną i brać odpowiedzialność za swoje czyny. Szczęściem odwagi nie zabrakło ministrowi H. Kowalczykowi, który wprost oznajmił: „Faktycznie jest tak, że ministrowie zarabiają bardzo mało, a szczególnie podsekretarze stanu”. Pan minister ma prawo do swoich poglądów, ale? Faktycznie miesięczna pensja ministra wynosi ok. 15 tys. zł brutto (jak i nagrody brutto). Nad jej wysokością można dyskutować? Ale, co ma powiedzieć nauczyciel, urzędnik, młody lekarz, specjalista od gospodarki wodnej, którzy zarabiają kilkakrotnie mniej niż Pan minister. Niemoralne jest przede wszystkim to, że w myśl filozofii PRL „rząd sie sam wyżywi”, Pani premier B. Szydło zadbała o wysokie nagrody dla swoich ministrów, a pozostali pracownicy, w tym cała sfera budżetowa otrzymali (1,65 mln pracowników), dostali niewielkie podwyżki (nagród), albo wcale.

Przykład wysokich nagród b. premier B. Szydło okazał się w dużym stopniu zaraźliwy. Albowiem Prezydent RP Andrzej Duda przeznaczył już ponad ćwierć miliona złotych dla ośmiu swoich ministrów, w tym np.:

  • 41 tys. zł otrzymał minister Krzysztof Szczerski
  • 33 tys. zł otrzymał minister Wojciech Kolarski
  • 31 tys. zł otrzymał minister Andrzej Dera

To, być może, nie jest koniec informacji o kolejnych podwyżkach. Przenikają do mediów kolejne fakty o podwyżkach dla wojewodów i wicewojewodów. „Dziennik Bałtycki” (21.02.2018) powiadomił, że wojewoda pomorski Dariusz Drelich dostał 15 tys. zł nagrody, a jego zastępca Mariusz Łuczyk musiał zadowolić się kwotą 13 tys. zł.

Niestety, elity obecnej władzy, chociaż stroją sie w piórka obrońców ludu, ale bardziej potrafią zadbać  o swoje wynagrodzenia, nagrody. Przecież, sama B. Szydło nie mogłaby uruchomić tak wielkich nagród. Rzecz w tym, że rządzącym zabrakło umiaru i elementarnego poczucia sprawiedliwości. A  rządzący zawsze powinni pamiętać, że żyją w konkretnych realiach społeczno-gospodarczych. I nie mogą odrywać się od własnego społeczeństwa.

I może prawie na zakończenie trzy uwagi, może ku przestrodze rządzącym.

Po pierwsze, należy przypomnieć, że w 2016 roku (zaledwie po roku pracy) posłowie PiS podjęli dwie próby uchwalenia ustawy, która miała zagwarantować ministrom, wiceministrom oraz parlamentarzystom miesięczne podwyżki uposażeń od 2,5 do 5,5 tysiąca złotych. Jednakże pod naciskiem opinii publicznej i Prezesa J. Kaczyńskiego wycofano się całkowicie z tych podwyżek.

Po drugie, obowiązkiem rządzących jest zadbanie w pierwszej kolejności o sprawy materialne (w tym podwyżki, premie, nagrody) społeczeństwa, w imieniu którego sprawują władzę. A dopiero potem upomnieć się o swoje racje.

Po trzecie, elita rządząca, powinna dochować wierności zasadom i deklaracjom głoszonym w kampanii wyborczej, w tym w zakresie służebności i materialnej skromności osobistej. Dlatego powyższe fakty mogą szokować!? Już pojawiły się w przestrzeni publicznej określenia typu „koryto plus”, „skok na kasę”, „miliony dla wiceministrów” itp.

Dobrze, że sprawą nagród i podwyżek, ogólniej uposażeń władzy bliżej zainteresowały się media. Wszystko tu trzeba wyświetlić i wyjaśnić do końca. 

I na sam koniec. Dobrze, że w mediach przyjrzano się też rządom PO-PSL (2007-2015). To były dwie pełne kadencje sprawowania władzy. I okazuje się, że takie nagrody nie były przyznawane. Zatem różnica jest zasadnicza. I to także  wiele mówi.

Jan Kulas


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu: 2 (dodaj własny »):
  1. Stajszevsczi Boys pisze:

    „…za rządu PO-PSL nie było takich praktyk”.
    Za to były inne, których uczciwi ludzie nie mogli znieść, a pokazali swój stosunek do byle jak zarządzanego państwa, odsuwając PO i PSL od władzy.
    Oficjalne nagradzanie, dobrze pracujących urzędników państwowych, choć może wysokie, jest zawsze lepsze niż bezczelne, bezprzetargowe obsadzanie stanowisk przez kolesi niekompetentnych, ale z głębokimi kieszeniami. Jaskrawym przykładem może być historia Grada, który ma swoje „zasługi” przy likwidacji stoczni i jakby w nagrodę, jako Minister Gospodarki, wybrał sobie bardzo dobrze płatną funkcję Dyrektora Budowy Elektrowni Atomowej. Trzeba przy tym dodać, że posadę otrzymał bez przetargu i bez odpowiednich kwalifikacji zawodowych (posiadał wykształcenie geodety), co zostało zaakceptowane przez ówczesnego Premiera Tuska.
    Sytuację określa fraszka:
    Dla Grada nie ważna elektrownia, a posada.
    Warto jeszcze wspomnieć o DEFEKTACH rządu PO-PSL. W mediach codziennie słychać o PRZEKRĘTACH i AFERACH, który mogły mieć miejsce w poprzednim okresie dzięki PATOLOGII w wymiarze sprawiedliwości, w urzędach państwowych i ZANIECHANIACH najwyższych władz w kierowaniu państwem. Takie PAŃSTWO okazało się, jak powiedział klasyk, PAŃSTWEM TEORETYCZNYM. Wolę państwo praktyczne, które ma pieniądze, bo potrafi dobrze gospodarować.
    W trosce o PAŃSTWO tylko PRZEMYŚLANE DZIAŁANIA, a nie marazm, przyniosą to, na co czeka społeczeństwo.

  2. mestwin pisze:

    za uczciwą pracę proporcjonalne wynagrodzenie-niczym sensacyjnym- jedynie jak wszystko tylko dla totalnych byłych pasożytów

Dodaj komentarz