Nie pisać dziejów z pomocą Kodeksu Karnego - GazetaKaszubska.pl

Nie pisać dziejów z pomocą Kodeksu Karnego

26 stycznia 2018 roku, w przededniu uroczystości oświęcimskich, Sejm RP dokonał zmiany kilku artykułów w ustawie o IPN - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Nowelizacja okazała się kontrowersyjna, konfliktogenna i w sumie dramatyczna. J. Olszewski, znany adwokat i b. premier RP, powiedział wprost, że "ustawa o IPN jest bublem prawnym". Nocna legislacja mści się coraz bardziej.
Nie pisać dziejów z pomocą Kodeksu Karnego Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były Poseł RP.
13 lutego 2018r.

Wahałem się, czy warto podzielić się refleksjami na temat nowelizowanej ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Wahałem się m.in. dlatego, iż podstawowe znaczenie tej nowelizacji i jej międzynarodowy konflikt oraz brak wyobraźni u obecnie rządzącej ekipy, znakomicie wykazał Jan Król. Jednakże z uwagi na dodatkowe okoliczności i jej negatywne konsekwencje w dłuższym okresie czasu, warto, jak sadzę,  zabrać głos w tej publicznej debacie.  

Jaka jest geneza obecnego konfliktu krajowego i międzynarodowego na tle nowelizacji ustawy (w skrócie) o IPN? W moim przekonaniu trojakiego rodzaju. Po pierwsze, już od dłuższego czasu, obserwujemy zawłaszczanie historii lub kreowanie nowych bohaterów. A przecież nie da się np. wykreślić roli Lecha Wałęsy z sierpniu 1980 roku i w kierownictwie „Solidarności”. W stanie wojennym i w latach 1988-1989 był on prawdziwym mężem stanu, chociaż potem różnie bywało. Nie da się też mówić o początkach nowoczesnej polskiej demokracji – bez rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego. Nie da się również dostrzec fundamentów polskiej polityki zagranicznej, bez jej pierwszego ministra w rządzie T. Mazowieckiego, czyli ministra prof. Krzysztofa Skubiszewskiego. Po drugie, źle się dzieje gdy jedna opcja polityczna rości sobie prawo do nieomylności i fundamentalizmu w kreowaniu polityki historycznej. Albowiem historia, to przecież fakty i wydarzenia, które miały miejsce i są zapisane nie tylko w polskich, czy też rządowych źródłach. Po trzecie, pośpieszna i nocna legislacja jest nie do zaakceptowania. Pomijając intencje autorów nowelizacji ustawy o IPN, uchwalenie jej w przededniu 73. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Oświęcim-Brzezinka) oraz Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu,  miało znamiona niegodziwości i prowokacji. Ale po kolei.

Okazuje się, że cały proces uchwalenia i podpisania nowelizowanej ustawy o IPN trwał … 12 dni (zwyczajowo 2-3 miesiące). Nieprawdopodobne, można rzec, skandaliczne i urągające wymogom i podstawom demokratycznej, praworządnej legislacji. Chyba wszystkich chciano postawić przed brutalnymi faktami. Ale doprecyzujmy fakty. Dnia 26 stycznia 2018 roku Sejm RP uchwalił  nowelizację ustawy o IPN. 27 stycznia br. na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau uroczyście jest obchodzona 73. rocznica wyzwolenia obozu, nie zapomnijmy (pomimo wszystko) przez Armię Czerwoną. Podczas tych uroczystości, m.in. z udziałem premiera M. Morawieckiego, ambasador Izraela Anna Azari, publicznie zaprotestowała przeciwko nowelizacji ustawy o IPN. Niestety, nie wyciągnięto z tego niewątpliwe bolesnego faktu, żadnych konsekwencji. A właściwie proces legislacyjny jakby  przyśpieszono. W nocy (ok. 2.00) 1 lutego br. Senat RP, bez jakichkolwiek poprawek, przegłosował kontrowersyjną i konfliktogenną ustawę o IPN. Już 6 lutego 2018 roku prezydent A. Duda podpisał tę ustawę, jednocześnie kierując ja do Trybunału Konstytucyjnego. Ale jak prawie wszyscy wiedzą, nie tylko w naszym kraju, Trybunał od szeregu miesięcy został podporządkowany partii rządzącej  (PiS).

Należy zauważyć, że przed podpisaniem ustawy o nowelizacji IPN przez Prezydenta RP, zarysował się poważny konflikt dyplomatyczny, podkreślmy z naszymi krajami sojuszniczymi tj. Izraelem, za którym solidarnie i kilkakrotnie stanęły Stany Zjednoczone, oraz z Ukrainą. A w wielu innych krajach, niestety, straciliśmy dobrą opinię. Przypomnijmy, Departament Stanu USA dwukrotnie oficjalnie wskazał na ciężkie i negatywne konsekwencje polskiej nowelizacji ustawy o IPN. Grupa kongresmenów z obu największych amerykańskich partii politycznych,  wystosowała list do Prezydenta RP A. Dudy  o niepodpisywanie tej ustawy. Ale rządzący w pospiechu i bezceremonialnie, postawili na swoim. Taki arbitralny, pospieszny i arogancki styl sprawowania władzy, nie wzbudził zaufania o woli dialogu, poszanowania historii i dania wspólnie odporu „polskim obozom śmierci”, „polskim obozom koncentracyjnym”.

Jednakże największy problem znowelizowanej ustawy o IPN polega na wprowadzeniu do niej zapisów Kodeksu karnego („podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3” i „wyrok jest podawany do publicznej wiadomości” art. 55a pkt.1-3). W tych karnych zapisach zrobiono dwa wyjątki, a mianowicie, że nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego, jeżeli „dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej”. Ale, aby nie było żadnych wątpliwości, w art. 55 b zapisano: „ustawę stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca”. Cała nowelizacja ustawy o IPN, to na pozór pięć artykułów (trzy i pół strony tekstu). Autorzy nowelizacji tej ustawy wykazali się zasadniczą niekompetencją, brakiem wyobraźni i arogancją wobec sygnalizowanych zastrzeżeń i zagrożeń. Nie da się pielęgnować dziedzictwa narodowego i prowadzić dialogu o naszej chwalebnej historii, ale niekiedy i wstydliwej (np. Jedwabne, szmalcownicy), z zapisami Kodeksu karnego pod ręką. W życiu publicznym, każdy może sie pomylić, przeliczyć się z siłami, lub nie docenić ambicji, wrażliwości innych narodów. Ale historia i w takim przypadku, powinna być nauczycielką życia! Dlatego, najbardziej niepokojące są próby obrony, czasem z wysokiego szczebla, kontrowersyjnej i niezwykle konfliktogennej znowelizowanej ustawy o IPN. 

I prawie na koniec. Jak wyjść z tej trudnej i skomplikowanej sytuacji? Nie ma jednej recepty, ani krótkiego i prostego sposobu działania. Doszło przecież do konfliktu dyplomatycznego z naszymi sojusznikami: Izraelem, USA i Ukrainą. Aż trudno zapytać, czy w tej dramatycznej kwestii, mamy sojuszników? A samą ustawę nazwijmy po imieniu. „Powiedzmy wprost ta ustawa jest bublem prawnym”, skonstatował uznany prawnik i b. premier Jan Olszewski. I na tym polega zadanie dla obecnego rządu, parlamentu, Prezydenta RP i oczywiście Prezesa państwa polskiego, że trzeba w systemie konsultacji, dialogu i wzajemnego szacunku, przynajmniej przywrócić stan prawny sprzed dnia 26 stycznia 2018 roku. I być może, po pewnym czasie, zawrzeć, podpisać konwencję o współpracy w dziele ratowania każdego życia ludzkiego podczas II wojny światowej, jak też przeciwstawiania się faszyzmowi oraz stalinizmowi.

I na sam koniec. Czasem warto uczyć się od innych. Wspomniani kongresmeni USA, w Liście otwartym do Prezydenta RP, trafnie  doradzali, aby „skupić się na odpowiedniej edukacji, a nie karaniu”. Albowiem „wolność słowa i otwarta debata, to siła napędowa wszystkich demokratycznych państw, szczególnie w przypadku kwestii, z którymi trudno się pogodzić”.   

Jan Kulas

 


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz