Wahałem się, czy warto podzielić się refleksjami na temat nowelizowanej ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Wahałem się m.in. dlatego, iż podstawowe znaczenie tej nowelizacji i jej międzynarodowy konflikt oraz brak wyobraźni u obecnie rządzącej ekipy, znakomicie wykazał Jan Król. Jednakże z uwagi na dodatkowe okoliczności i jej negatywne konsekwencje w dłuższym okresie czasu, warto, jak sadzę,  zabrać głos w tej publicznej debacie.  

Jaka jest geneza obecnego konfliktu krajowego i międzynarodowego na tle nowelizacji ustawy (w skrócie) o IPN? W moim przekonaniu trojakiego rodzaju. Po pierwsze, już od dłuższego czasu, obserwujemy zawłaszczanie historii lub kreowanie nowych bohaterów. A przecież nie da się np. wykreślić roli Lecha Wałęsy z sierpniu 1980 roku i w kierownictwie „Solidarności”. W stanie wojennym i w latach 1988-1989 był on prawdziwym mężem stanu, chociaż potem różnie bywało. Nie da się też mówić o początkach nowoczesnej polskiej demokracji – bez rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego. Nie da się również dostrzec fundamentów polskiej polityki zagranicznej, bez jej pierwszego ministra w rządzie T. Mazowieckiego, czyli ministra prof. Krzysztofa Skubiszewskiego. Po drugie, źle się dzieje gdy jedna opcja polityczna rości sobie prawo do nieomylności i fundamentalizmu w kreowaniu polityki historycznej. Albowiem historia, to przecież fakty i wydarzenia, które miały miejsce i są zapisane nie tylko w polskich, czy też rządowych źródłach. Po trzecie, pośpieszna i nocna legislacja jest nie do zaakceptowania. Pomijając intencje autorów nowelizacji ustawy o IPN, uchwalenie jej w przededniu 73. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Oświęcim-Brzezinka) oraz Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu,  miało znamiona niegodziwości i prowokacji. Ale po kolei.

Okazuje się, że cały proces uchwalenia i podpisania nowelizowanej ustawy o IPN trwał … 12 dni (zwyczajowo 2-3 miesiące). Nieprawdopodobne, można rzec, skandaliczne i urągające wymogom i podstawom demokratycznej, praworządnej legislacji. Chyba wszystkich chciano postawić przed brutalnymi faktami. Ale doprecyzujmy fakty. Dnia 26 stycznia 2018 roku Sejm RP uchwalił  nowelizację ustawy o IPN. 27 stycznia br. na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau uroczyście jest obchodzona 73. rocznica wyzwolenia obozu, nie zapomnijmy (pomimo wszystko) przez Armię Czerwoną. Podczas tych uroczystości, m.in. z udziałem premiera M. Morawieckiego, ambasador Izraela Anna Azari, publicznie zaprotestowała przeciwko nowelizacji ustawy o IPN. Niestety, nie wyciągnięto z tego niewątpliwe bolesnego faktu, żadnych konsekwencji. A właściwie proces legislacyjny jakby  przyśpieszono. W nocy (ok. 2.00) 1 lutego br. Senat RP, bez jakichkolwiek poprawek, przegłosował kontrowersyjną i konfliktogenną ustawę o IPN. Już 6 lutego 2018 roku prezydent A. Duda podpisał tę ustawę, jednocześnie kierując ja do Trybunału Konstytucyjnego. Ale jak prawie wszyscy wiedzą, nie tylko w naszym kraju, Trybunał od szeregu miesięcy został podporządkowany partii rządzącej  (PiS).

Należy zauważyć, że przed podpisaniem ustawy o nowelizacji IPN przez Prezydenta RP, zarysował się poważny konflikt dyplomatyczny, podkreślmy z naszymi krajami sojuszniczymi tj. Izraelem, za którym solidarnie i kilkakrotnie stanęły Stany Zjednoczone, oraz z Ukrainą. A w wielu innych krajach, niestety, straciliśmy dobrą opinię. Przypomnijmy, Departament Stanu USA dwukrotnie oficjalnie wskazał na ciężkie i negatywne konsekwencje polskiej nowelizacji ustawy o IPN. Grupa kongresmenów z obu największych amerykańskich partii politycznych,  wystosowała list do Prezydenta RP A. Dudy  o niepodpisywanie tej ustawy. Ale rządzący w pospiechu i bezceremonialnie, postawili na swoim. Taki arbitralny, pospieszny i arogancki styl sprawowania władzy, nie wzbudził zaufania o woli dialogu, poszanowania historii i dania wspólnie odporu „polskim obozom śmierci”, „polskim obozom koncentracyjnym”.

Jednakże największy problem znowelizowanej ustawy o IPN polega na wprowadzeniu do niej zapisów Kodeksu karnego („podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3” i „wyrok jest podawany do publicznej wiadomości” art. 55a pkt.1-3). W tych karnych zapisach zrobiono dwa wyjątki, a mianowicie, że nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego, jeżeli „dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej”. Ale, aby nie było żadnych wątpliwości, w art. 55 b zapisano: „ustawę stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca”. Cała nowelizacja ustawy o IPN, to na pozór pięć artykułów (trzy i pół strony tekstu). Autorzy nowelizacji tej ustawy wykazali się zasadniczą niekompetencją, brakiem wyobraźni i arogancją wobec sygnalizowanych zastrzeżeń i zagrożeń. Nie da się pielęgnować dziedzictwa narodowego i prowadzić dialogu o naszej chwalebnej historii, ale niekiedy i wstydliwej (np. Jedwabne, szmalcownicy), z zapisami Kodeksu karnego pod ręką. W życiu publicznym, każdy może sie pomylić, przeliczyć się z siłami, lub nie docenić ambicji, wrażliwości innych narodów. Ale historia i w takim przypadku, powinna być nauczycielką życia! Dlatego, najbardziej niepokojące są próby obrony, czasem z wysokiego szczebla, kontrowersyjnej i niezwykle konfliktogennej znowelizowanej ustawy o IPN. 

I prawie na koniec. Jak wyjść z tej trudnej i skomplikowanej sytuacji? Nie ma jednej recepty, ani krótkiego i prostego sposobu działania. Doszło przecież do konfliktu dyplomatycznego z naszymi sojusznikami: Izraelem, USA i Ukrainą. Aż trudno zapytać, czy w tej dramatycznej kwestii, mamy sojuszników? A samą ustawę nazwijmy po imieniu. „Powiedzmy wprost ta ustawa jest bublem prawnym”, skonstatował uznany prawnik i b. premier Jan Olszewski. I na tym polega zadanie dla obecnego rządu, parlamentu, Prezydenta RP i oczywiście Prezesa państwa polskiego, że trzeba w systemie konsultacji, dialogu i wzajemnego szacunku, przynajmniej przywrócić stan prawny sprzed dnia 26 stycznia 2018 roku. I być może, po pewnym czasie, zawrzeć, podpisać konwencję o współpracy w dziele ratowania każdego życia ludzkiego podczas II wojny światowej, jak też przeciwstawiania się faszyzmowi oraz stalinizmowi.

I na sam koniec. Czasem warto uczyć się od innych. Wspomniani kongresmeni USA, w Liście otwartym do Prezydenta RP, trafnie  doradzali, aby „skupić się na odpowiedniej edukacji, a nie karaniu”. Albowiem „wolność słowa i otwarta debata, to siła napędowa wszystkich demokratycznych państw, szczególnie w przypadku kwestii, z którymi trudno się pogodzić”.   

Jan Kulas

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.