Głupota nie zna granic - GazetaKaszubska.pl

Głupota nie zna granic

Wielkiego mistrzostwa wymaga, aby poprzez kilkuzdaniowe zapisy w ustawie o IPN (Instytucie Pamięci Narodowej) wywołać międzynarodową burzę konfliktującą Polskę z Izraelem, Ukrainą, częściowo USA i z opinią wielu wpływowych środowisk na świecie. Ale gdy to mistrzostwo służy głupocie to obraca się w swoje przeciwieństwo i staje się brakoróbstwem.
Głupota nie zna granic Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
07 lutego 2018r.

Dla porządku warto przypomnieć, że w znowelizowanej ustawie wprowadzono karanie (do 3 lat więzienia) za „publiczne i wbrew faktom przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za popełnione przez III Rzeszę zbrodnie” oraz za „zaprzeczanie zbrodniom nacjonalistów ukraińskich”. Zapisy te wywołały ostry sprzeciw premiera i Knesetu, prezydenta i parlamentu Ukrainy, departamentu stanu USA oraz wielu liczących się środowisk opiniotwórczych. Wszyscy zwrócili uwagę, że tak sformułowana groźba karania może ograniczyć pole badań i dyskusji dotyczących zagłady Żydów oraz relacji pomiędzy Polakami i Ukraińcami podczas II wojny światowej.

A wszystko wyglądało początkowo tak niewinnie. Inicjatorom nowelizacji chodziło ponoć o zablokowanie używania, jako nieprawdziwego, sformułowania: „polskie obozy śmierci” (polish death camps), którego nikt poważny nie przytacza, a pojawiające się od czasu do czasu w jakiejś zagranicznej publicystyce były monitorowane i prostowane. Najczęściej używane było z ignorancji, a nie ze złej woli, chociaż i takie przypadki zapewne miały miejsce. A wyszło jak zwykle. Bezprecedensowa awantura w którą polski rząd wraz z Sejmem, Senatem, prezydentem, zapewne nie tylko za przyzwoleniem, ale i zachętą Prezesa, brnie, jakby miał oczy zawiązane czarną przepaską, nie ma końca. Absurd całej tej sytuacji polega na tym, że próba eliminacji niekiedy używanego przez niedokształconych ludzi sformułowania o „polskich obozach śmierci (zagłady)” zaowocowała zasadnym podejrzeniem, że idzie o karanie za przypisywanie Polakom udziału w Holocauście. A prawda jest taka, że obok 6200 bohaterskich rodaków, uhonorowanych tytułem „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”, istniała niemała liczba tych, którzy mają na sumieniu bezpośredni lub pośredni udział w udowodnionej śmierci co najmniej 50 tysięcy Żydów. Doczekamy się zatem niedługo sytuacji, w której obok obok listy chwały będzie lista hańby (ciekawe jak długa?). Aktualnie wytworzona została sytuacja, że to obraźliwe dla Polaków sformułowanie ukazało się w milionowych, a nie pojedynczych, odsłonach.

I zamiast w spokoju i w przyjaźni, jak miało to miejsce dotychczas, wspólnie badać tragiczne dzieje narodu polskiego, żydowskiego i ukraińskiego podczas II wojny, będziemy mieli polityczną walkę prowadzoną w atmosferze nieufności, a może i wrogości, podsycaną przez politycznych hochsztaplerów. W ten oto sposób rzekomo „lepsze staje się wrogiem dobrego”. Póki co pisowska część Polski idzie w zaparte i próbuje dowieść światu jak to jesteśmy krzywdzeni, a przecież byliśmy tak dzielni. Rzecz w tym, że historia stosunków polsko-żydowskich i polsko-ukraińskich jest bardziej złożona i wymaga pochylenia się nad nią w ciszy i pokorze w oparciu o udokumentowane fakty.

Z niecierpliwością i ciekawością oczekiwałem stanowiska Niemiec. I nie zawiodłem się. Minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel oświadczył jednoznacznie: „Nie ma najmniejszej wątpliwości, kto jest odpowiedzialny za obozy zagłady i kto zamordował w nich miliony Żydów – to Niemcy. To nasz kraj i nikt inny popełnił to zorganizowane, masowe morderstwo. Pojedynczy kolaboranci niczego tu nie zmieniają”. To jednoznaczna i mocna wypowiedź. Niemcy nie boją się prawdy o swojej roli w czasie II wojny. Nie bójmy się więc i my prawdy nie tylko o naszych bohaterach, ale i o nikczemnikach. A wtedy z jeszcze większą mocą pojawi się nasz heroizm i będziemy mogli z otwartą przyłbicą, bez potrzeby podpierania się kodeksem karnym, spoglądać w oczy i Żydom i Ukraińcom i Niemcom. W takiej Polsce chciałbym żyć i umrzeć.

Pewna nadzieja w powstrzymaniu tego szaleństwa pokładana była w Andrzeju Dudzie. Niestety prezydent zdecydował się podpisać ustawę i skierować ją do ubezwłasnowolnionego Trybunału Konstytucyjnego. W ten sposób potęguje polityczny konflikt i dalszą międzynarodową izolację naszego kraju. Jak dotychczas przyjęte zmiany ustawowe poparł niesławny Ramzan Kadyrow – namiestnik prezydenta Putina w Czeczeni, gdy tymczasem on sam, z wszystkimi szykanami, podejmował premiera Izraela Netanjahu.

W ten oto sposób znaleźliśmy się na niebezpiecznym zakręcie naszej historii, z którego bardzo trudno będzie wyjść na prostą.

Jan Król, 07.02.2018.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz