Bezwzględne odrzucenie referendum oświatowego - GazetaKaszubska.pl

Bezwzględne odrzucenie referendum oświatowego

Partia rządząca lubi powoływać się na wolę suwerena, na wolę narodu. Ale jest też bardzo niekonsekwentna. Albowiem od stycznia tego roku, wiadomo było, że złożona zostanie inicjatywa obywatelska - referendum w sprawie reformy oświaty. Rządzący mówili, że to za wcześnie, a po przeforsowaniu ustaw w Sejmie, iż jest już za późno. 20 lipca 2017 r., po cichu, posłowie PiS odrzucili projekt uchwały w sprawie referendum. Warto odsłonić kulisy tej uchwały.
Bezwzględne odrzucenie referendum oświatowego Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były Poseł RP.
06 października 2017r.

Przyglądając się naszej rzeczywistości politycznej, odnoszę wrażenie, że rządzący obóz polityczny wyznaje zasadę, że „władzy raz zdobytej nigdy nie oddamy”. Dziwi mnie również to absolutyzowanie woli suwerena, woli narodu. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w kampanii wyborczej PiS dużo mówił o dialogu społecznym, o konsultacjach społecznych i potrzebie organizowania referendów. Mówiła o referendum m.in. B. Szydło. Dlatego bardzo się zdziwiłem niechęci rządzących do wyrażenia zgody na referendum w sprawie reformy systemu oświaty, a właściwiej tzw. reformy. Ale po kolei.

Nade wszystko należy przypomnieć, że podstawowe reformy ustrojowe w Polsce (światy, służby zdrowia, ubezpieczeń społecznych i administracyjna) wprowadzono dzięki rządowi premiera Jerzego Buzka i koalicji parlamentarnej AWS-UW (Akcja Wyborcza Solidarność-Unia Wolności) w latach 1997-1999. Ich przygotowanie, konsultacje i ostateczny kształt rozłożono w dłuższym horyzoncie czasu. To, co czyniło niedawno PiS z oświatą, z reformą prawie nie ma nic wspólnego.Jest to głównie powrót do struktury szkolnictwa (podstawówka, liceum) z czasów PRL. Kompletnie zlekceważono wieloletni wysiłek reformatorski w powstaniu i rozbudowie gimnazjów. Nierzadko gimnazja w mniejszych ośrodkach, wiejskich i małomiasteczkowych, pełniły rolę lokalnych centrów kulturalno-oświatowych. Pamiętajmy, system nowoczesnej edukacji budowano blisko 20 lat. I na tym polega dramat, że marnotrawi się wielki wysiłek i duży dorobek (głównie gimnazjów). Nic więc dziwnego, że to co PiS nazywa reformą oświaty, przez ludzi często nazywane demolką oświaty (lub pseudoreformą oświaty, deformą), spotkało się z szerokim sprzeciwem. Przeogromna większość, nawet skróconych konsultacji,  szczególnie z środowiskami samorządowymi (często organami założycielskimi), wypadła dla rządzących negatywnie. Zlekceważono propozycje zmian, uzupełnień, korekt, a nawet odłożenie zmian w czasie o 1 rok, aby choć trochę lepiej je przygotować. Ale posłowie PiS wieczorami i nocami przepychali w Sejmie kolejne ustawy zmian oświatowych, mało troszcząc się o ich zabezpieczenie finansowe. W myśl zasady, samorządy muszą sobie poradzić.

W sytuacji, gdy obóz rządzący totalnie zlekceważył protesty w sprawie tzw. reformy systemu oświaty, pewną nadzieją pozostawało przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum. Pod projektem referendum przez kilka miesięcy zbierano podpisy w całej Polsce. W sumie uzbierano ich ponad 910 tysięcy. Złożenie ich w Sejmie nie wywołało, nie tylko entuzjazmu, ale nawet elementarnej akceptacji. Pani premier B. Szydło bezceremonialnie oznajmiła w mediach, że jest już za późno, bo parlament uchwalił wszystkie wymagane akty prawne. Skromna szansa tkwiła jeszcze w systemie prawnym, poparciu opozycji politycznej i może bardziej w reakcji opinii publicznej. Rządzący Polską umiejętnie zagrali na czas. Nie odrzucano wprost inicjatywy referendalnej, przedłużano zajęcie stanowiska ze strony opcji rządzącej.  Z kolei w drugiej połowie czerwca prawie wszyscy byli zajęci przygotowaniami do zakończenia roku szkolnego.

Historia inicjatywy referendalnej w Sejmie RP trwała bardzo krótko. Władza doszła do przekonania, że w cieniu konfliktu o wymiar sprawiedliwości, a szczególnie niezależne sądy, mało kto zwróci uwagę na referendum oświatowe. Tym bardziej, że głosowania odbywały się nocami. Dnia 19 lipca 2017 inicjatywie referendalnej nadano formalny bieg legislacyjny. Wszystko cały czas zależało od woli, czy raczej braku dobrej woli, obozu rządzącego. 20 lipca br. projekt uchwały pt. „o zarządzeniu ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy systemu oświaty” Marszałek Sejmu skierował na posiedzenie Sejmu (46. posiedzenie, druk sejmowy nr 1771) do pierwszego czytania. Przypomnę, że w tym dniu protesty, demonstracje w sprawie upolityczniania sądownictwa, osiągały swoje  apogeum. Tym razem większość parlamentarna wyraźnie śpieszyła się. Jeszcze wieczorem 20 lipca 2017 roku odbyło się drugie  czytanie uchwały ws. referendum oświatowego,na tymże posiedzeniu Sejmu. 

W nocy 20 lipca 2017 roku projekt uchwały sejmowej: „o zarządzeniu ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy systemu oświaty”przygotowano do głosowania. Tekst uchwały jest krótki. We wstępie przywołano właściwe zapisy Konstytucji RP (art. 125 ust. 2), zapisy ustawy o referendum ogólnokrajowym (z 14.03.2003) oraz artykuł 68 Regulaminu Sejmu RP. Treść merytoryczna uchwały składała się jedynie z pięciu artykułów. Warto je w całości zacytować:

Art. 1. Zarządza się ogólnokrajowe referendum w sprawie reformy systemu oświaty.

Art. 2. Pytanie w referendum ma następujące brzmienie:

„Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?”.

Art. 3. Referendum wyznacza się na dzień 17 września 2017 r.

Art. 4. Kalendarz czynności związanych z przeprowadzeniem referendum stanowi załącznik do uchwały.

Art.5. Uchwała wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

Jak wynika ze stenogramu Sejmu RP (www.sejm.gov.pl) posiedzenia nr 46, w nocy 20 lipca 2017 roku odbyło się głosowanie uchwały o referendum w sprawie reformy systemu oświaty. Za uchwałą głosowało 210 posłów, przeciw 236, nikt nie wstrzymał się od głosu. Zatem posłowie PiS, tym razem jawnie i otwarcie, chociaż pod osłoną nocy, odrzucili projekty uchwały referendalnej. W tle wielkiego konfliktu na tle niezawisłości władzy sądowniczej, mało kto zauważył i odnotował przegraną, upadek referendum oświatowego.

I na sam koniec. Niewątpliwie oświata, to przede wszystkim sprawa uczących się, nauczających, organów założycielskich, i oczywiście nas rodziców. Trzeba głośno i dobitnie mówić, jak obóz rządzący PiS potraktował projekt referendum oświatowego, przypomnijmy, sygnowanego przez 910 tys. obywateli. Trzeba przyjrzeć się też temu, jak głosowali posłowie pomorscy? Może trzeba by sporządzić i ogłosić „Listę arogancji i wstydu”? Na pewno trzeba monitorować wszelkie zmiany w systemie oświaty. Jako rodzice mamy bowiem niezbywalne prawo zawsze zabrać głos i składać wnioski, uwagi – do naszej samorządowej, społecznej oświaty.

Jan Kulas


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz