Wspomnienie o kaszubskim pszczelarzu

22 lutego 2011r. | Drukuj

Władysław Jeliński był człowiekiem zasługującym na uznanie. Wybitny Kaszuba, żołnierz, który jedynie na sierakowickiej ziemi czuł się jak w domu. Zapraszamy do zapoznania się ze wspomnieniami o kaszubskim pszczelarzu.

Władysław Jeliński (syn Leona i Rozalii z d. Miszk) urodził się 13 grudnia 1912 r. w Kamienicy (Królewskiej) koło Sierakowic na Kaszubach.
W 1935 i 1936 r. odbył służbę wojskową w drugim pułku szwoleżerów rokitniańskich w Starogardzie (Gdańskim). W 1935r. brał udział w uroczystościach pogrzebowych generała Eugeniusza Ślaskiego w Żukowie koło Gdańska jako szwoleżer. W Starogardzie Gdańskim przez pewien czas pełnił funkcję gońca kancelaryjnego. 28 sierpnia 1939 r. został zmobilizowany i jako starszy ułan trafił do 26 pułku ułanów w Baranowiczach, które dzisiaj są na Białorusi. We wrześniu 1939r. – jako żołnierz –  podczas walk o Chełm Lubelski nieomal został ranny. Do niewoli niemieckiej został wzięty w dniu 22 września 1939 r. w Piaskach koło Lublina.

Fot. M. Jeliński / Kaszubski pszczelarz Władysław Jeliński.

Trzeba tu dodać, że był wrażliwy na punkcie swej wolności osobistej i cenił posiadanie broni. Jako jeniec wojenny nr 3841 był w stalagach niemieckich: IV B – Mühlberg, V C – Malschbach i innych jak np. VA gdzie przebywał razem z swoim kolegą Stenclem z Długiego Krza. Dnia 8 listopada 1940 r. zwolniono go do domu. Tu na Kaszubach 14 kwietnia 1942 r. został członkiem Tajnej Organizacji Wojskowej “Gryf Pomorski”. Dnia 17 lipca 1944 r. po aresztowaniu przez gestapo trafił do więzienia w Lęborku. Z tego miasta przez Szczecin został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen – Oranienburg. Tu jako więzień nr 88864 przeżył straszne miesiące życia. Ich kulminacją był tzw. “marsz śmierci” w kierunku niemieckiego miasta Schwerin. Jakoś szczęśliwie – razem ze swoim towarzyszem niedoli Stanisławem Hejnowskim ze Skrzeszewa – uniknęli śmierci głodowej i 3 maja 1945 r. doczekali wyzwolenia. Wtedy było to na terenie opanowanym przez wojska amerykańskie. Stąd chciał on jednak dostać się do swojej – ceniącej hafty – narzeczonej Moniki Majkowskiej córki Łucji oraz Jana – pszczelarza i Kaszubskiej Ziemi. Wyruszył zatem w kierunku strefy sowieckiej, wracając przez Stargard Szczeciński do Skrzeszewa koło Sierakowic.

Nieco później  zamieszkał niedaleko stąd  – w Siemirowicach. A dokładniej był to przysiółek graniczący ze Skrzeszewem należący do wsi Siemirowice. W okresie powojennym prowadził najpierw jako osadnik, a później wiele lat jako właściciel prywatne gospodarstwo rolne. Przy tym odświętnie lubił nosić bryczesy i oficerki. Jak przystało na byłego szwoleżera Władysław miał przez długi czas dwa kare, zadbane konie. Posiadał bryczkę, wyjazdowe sanie i ozdobną uprząż dla swoich dwóch koni. Znany był też jako pszczelarz – kontroler zdrowotności pasiek, członek Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Gdańsku oraz hodowca trzody chlewnej. Władysław uprawiał len, ziemniaki (worki z nimi były czasem opatrzone etykietą z jego pieczęcią własnościową), owies i inne rośliny, a wśród nich wyjątkowo grykę. Jeździł rowerem, motocyklem (miał prawo jazdy), a później z synami samochodem.

Przez wiele lat był członkiem Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych – Koło w Cewicach, a także innych organizacji. Był radnym w gminie Cewice np. w kadencji, która rozpoczęła się w 1978r. Pracował przy budowie kościoła w Siemirowicach, a wcześniej bezpłatnie pomagał budować Szkołę Podstawową im. Lotników Morskich w tej miejscowości. Jego powiedzenie brzmiało: “Co sã òczóm straszny zdaje, to rãce zrobią”. Za swoją służbę i bezinteresowną działalność społeczną otrzymał: Medal za udział w wojnie obronnej 1939 r., Krzyż Oświęcimski, Złoty Krzyż Zasługi, bardzo ceniony przez śp. Władysława medal pamiątkowy “Za Wasze Cierpienia – Nasza Miłość” z Fryburga oraz szereg innych odznaczeń.

Mówił po kaszubsku, po polsku jak również po niemiecku. Jeńcy francuscy na terenie Niemiec uczyli go także francuskiego. Pisał np. listy po polsku. W 1945 r. ożenił się z panną Moniką Majkowską ze Skrzeszewa, a ślubu udzielił im niemiecki ksiądz Walter Reiche.  Po wielu latach jako inwalida wojenny – wojskowy  wyprowadził się z żoną do Sierakowic. Tu w 1991 r. owdowiał. Stratę  żony Moniki bardzo boleśnie odczuł. Mieszkał nadal w Sierakowicach, tu miał swój telefon numer 816336. Dnia 25 grudnia 1997 r. w szpitalu w Kartuzach odszedł na wieczną wartę ten żołnierz września 1939 r., który papieża Jana Pawła II uważał za swoistego króla świata.

W pamięci ludzi, którzy go znali i z nim pracowali utrwalił się jako człowiek zasługujący na uznanie – dał temu wyraz w swojej mowie po pogrzebie dr Majkowski. Ceniono go za niesienie pomocy potrzebującym.  Ten dobry człowiek – jak to określił senator Kazimierz Kleina – został pożegnany przez  krewnych i znajomych oraz poczet sztandarowy Rejonowego Koła Pszczelarzy w Sierakowicach. Nad jego i żony grobem w Sierakowicach jest grobowiec z kaszubskim cytatem z Nowego Testamentu. Trzeba dodać, że z swoją żoną wsparł finansowo wydanie tłumaczenia na kaszubski fragmentów Biblii “Nauczanié w przëpowiôstkach. Wëjimk z Nowégo Testameńtu” (1989) oraz “Kaszëbskô Biblëjô Nowi Testament IV Ewanjelje” (1992). Gospodarstwo w Siemirowicach objął po nim syn.

Pamięć o Nim trwa (jest np. Prezesem honorowym Fundacji Skansenu Pszczelarskiego w Żukowie), a Jego imię na Kaszubach potomni noszą nadal – syn i wnuk.

Brat Moniki z d. Majkowskiej (Marian) jest absolwentem Politechniki Gdańskiej – doktorem nauk technicznych, a siostrzeniec po ukończeniu dwóch fakultetów – senatorem.

M. Jeliński


Opublikowano w: Rodnô Zemia
Tagi:

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]


Warning: Use of undefined constant rand - assumed 'rand' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/umedia/domains/gazetakaszubska.pl/public_html/wp-content/themes/gk02/functions.php on line 133
Komentarze do artykułu: 2 (dodaj własny »):
  1. Eugeniusz Pryczkowski pisze:

    Bëlny materiał. Taczé tekstë są baro potrzébné. Ko tim szëkă udokazniwómë naszą prôwdzëwą i buszną historia, nasz kaszëbsczi wkłôd w dzeje naszégo kraju.

  2. Werka pisze:

    Miło poznać, historię ludzi bardzo zasłużonych dla ziemi kaszubskiej . Dla Mnie wyjątkowo miło, gdyż moje korzenie wywodzą się z Kamienicy – Królewskiej . A gdyby jeszcze do tej historii dołączyć kilka zdjęć?, Może się znajdą.?

Dodaj komentarz