I zaczęło się. Pan X huknął na mnie, że to za Platformy rozkradano Polskę. A Pan (zwrócił się do mnie) ma zapewne w Warszawie ze dwie kamienice z reprywatyzacji, i dlatego ich Pan broni. Panie, odpowiedziałem, ani nie mam kamienic, ani nie bronię PO tylko mówię o przypadkach marnotrastwa gdziekolwiek je dostrzegam. I pożegnałem się. Chyba dalej będę korzystał z tej hurtowni, aczkolwiek z pewnym dystansem do niej pozostanę.

Krzysztof Daukszewicz opowiadał w jednym z wywiadów (GW z dn.29-30 lipca br.) jak to miejscowy ksiądz,rezydujący w jego ulubionej miejscowości na pograniczu Warmii i Mazur, wypomniał mu, że zawłaszczył lokalne 3 jeziora. „Pazerny satyryk z Warszawy” – napisał. Ani nie zawłaszczył, ani nie czerpie z nich żadnych finansowych korzyści, a tylko łowi ryby, bo kocha wędkowanie, i włączył się swego czasu w akcję ratowania czystości tych jezior. Ale publiczne pomówienie zostało.

Na mojej lokalnej ulicy są 4 domy i podział polityczny między nimi przebiega jak 2:2. Z sąsiadką zerwałem kontakty gdy zarzuciła mi, że zadaję się ze zdrajcami i komunistami, co w domyśle miało znaczyć: „z jakim przestajesz takim się stajesz”. A z wieloletnim przyjacielem, z którym kiedyś polityka nas łączyła, o polityce przestaliśmy rozmawiać, o ile w ogóle rozmawiamy, bo zdarza się to coraz rzadziej, mimo bliskiego sąsiedztwa.

Zachodzimy w głowę skąd mimo tylu kardynalnych błędów (TK, sądy, lasy, hodowle koni, samorządy, UE, obronność, spiskowe teorie w sprawie smoleńskiej tragedii, izolacja i marginalizacja Polski na arenie międzynarodowej, likwidacja gimnazjów, cofanie się w reformowaniu służby zdrowia i systemu emerytalnego, tłamszenie kultury, upartyjnienie mediów publicznych, itd., itp.) PiS-owi wyskoczyło 40% poparcia w jednym z ostatnich badań i nie spadło w ciągu 2 lat rządzenia poniżej 30% (skromnie licząc). I to pośród nich znajdują się liderzy nie tylko obozu rządzącego, ale również ogromna część duchowieństwa rzymskokatolickiego z T. Rydzykiem na czele. Tej części naszych rodaków (nie będę przez grzeczność ich klasyfikował) odpowiadają autorytarne rządy, izolacja Polski w Europie, deklaratywna antyrosyjskość, która w konsekwencji sprzyja polityce Putina, myślenie wedle zasady: „moja chata z kraja”, roszczeniowa postawa wobec własnego państwa i UE (stąd taka radość z darowanego 500+ i oczekiwanie na więcej, a w kolejce ustawia się już 9 milionowa rzesza emerytów i rencistów), nieufność wobec obcych (spójrzmy na biegaczy podczas zakończonych MŚ w Londynie. USA, Wielka Brytania czy Francja nie miały w zasadzie białoskórych sprinterów). Powiedzmy sobie otwarcie, że jeśli ten typ świadomości będzie dla naszego kraju reprezentatywny poprzez politykę rządzących, to daleko nie zajedziemy. Będziemy ponownie „chorym człowiekiem Europy”. I nie przypadkowo przywoływane są coraz częściej porównania z patologiami I i II Rzeczpospolitej czy PRL-u, które wiemy do czego doprowadzały.

Znamy refren piosenki: „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina….”. Dzisiaj ta rodzina nie jest już jedna. Jest głęboko podzielona, jak małżeństwo przed rozwodem. I nie będzie łatwo te podziały zasypać czego wielu z nas osobiście doświadcza. I nawet 40% okowita w tym nie pomoże, bo jedni piją wino, a drudzy wódkę.

Jan Król, 14.08.2017.

2 KOMENTARZE

  1. Problemem są nie tylko podziały w społeczeństwie, bo istnieją od zawsze. Ale tak bardzo schamieli niektórzy, że nie są w stanie ani spokojnie wyartykułować swoich myśli, ani wysłuchać bliźniego. Tak wiele złości, rozgoryczenia i wstrętnych, nienawistnych uczuć – to rośnie w faszyzm.

  2. w zdrowych i przytomnych umysłach sam z siebie faszyzm nie powstaje- te epitety służą tylko pozorowaniu i wywoływaniu negatywnych nastrojów dla przykrywki afer polskiej oligarchii iwymiaru sprawiedliwości z nimi związanym- mam nadzieję że reforma i przyszła konstytucja zniszczą zarzewie faszyzmu wśród polskich przestępców i populistów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.