» Lech Bądkowski. Stolem Kaszubski, Autorytet Solidarności

Lech Bądkowski. Stolem Kaszubski, Autorytet Solidarności

„Pragmatyk z duszą romantyka” – tak krótko można określić Lecha Bądkowskiego, społecznika-polityka, publicystę i pisarza zafascynowanego historią i kulturą Pomorza, który nigdy nie pogodził się z przysłowiem „Pomerania non cantat” (Pomorze nie śpiewa): „Zawsze drażniło mnie przysłowie »Pomerania non cantat«. Drażniło mnie nie dlatego, że było kłamliwe i oszczercze, tylko dlatego, że z wyjaskrawieniem właściwym wszystkim przysłowiom zawierało, niestety, jądro prawdy. A więc dlaczego »non cantat«? Zrobię wszystko co w mej mocy, aby »śpiewało«. Nie chcę, aby moja mała ojczyzna była niemową, biernym przedmiotem historii. Chcę, aby dokonała swego renesansu”.
Lech Bądkowski. Stolem Kaszubski, Autorytet Solidarności Życie i działalność
 
Tekst pierwotnie ukazał się w książce "Społeczność kaszubska w procesie przemian", wyd. Kancelaria Senatu 2011
24 lutego 2017r.

Lech Bądkowski urodził się w dniu 24 stycznia 1920 roku w Toruniu. Tam spędził dzieciństwo, młodość, uczęszczał do szkoły. Ostatni okres przed wybuchem II wojny światowej spędził w Szkole Podchorążych w Brodnicy. Po kampanii wrześniowej przedostał się do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wstąpił do Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich, walczył pod Narwikiem. Za postawą w tej bitwie otrzymał z rąk generała Władysława Sikorskiego order Virtuti Militari kl.V. Następnie przedostał się do Anglii i  wstąpił do Polskiej Marynarki Wojennej.

Po wojnie został w Wielkiej Brytanii. Na emigracji stworzył i opublikował swój program polityczny w książce książkę „Pomorska myśl polityczna”. Do Polski wrócił w 1946 roku. Mimo sytuacji politycznej, zdecydował się na ten krok, bo uważał, że o sytuacji w Polsce będzie się decydowało w kraju a nie na emigracji. Tylko w Ojczyźnie można mieć wpływ na jej losy – uważał. Nie było to mile postrzegane wśród polskich emigrantów w Londynie. Mimo to, wrócił. Na emigracji zdobył niezwykle cenne doświadczenie polityczne, napisał swoją i stworzył wizję samorządu polskiego, którą ostatecznie wdrożono wiele lat po jego śmierci.

21 lipca 1940 r., Douglas, Szkocja – dekoracja orderem Virtuti Militari przez generała Władysława Sikorskiego za bohaterstwo pod Narvikiem. Lech Bądkowski – drugi z prawej.

Doświadczenie wojenne zdobyte na Wyspach Brytyjskich odbiło piętno na późniejszym życiu Bądkowskiego. W okresie po Sierpniu’80 często przywoływał sytuację z Anglii z okresu wojny i porównywał ją do obecnych sytuacji w Polsce. Przywołał przemówienie nowego premiera brytyjskiego Winstona Churchilla, który mówił: Obiecać wam mogę tylko krew, pot i łzy; zwycięstwo, które musimy osiągnąć, jest sprawą dalekiej perspektywy. Była to twarda mowa. Społeczeństwo przyjęło ja z szacunkiem i zaciekłą determinacją zapłacenia nawet najwyższej ceny za to odległe zwycięstwo. Ale żeby móc tak jasno i surowo rzecz przedstawić, trzeba mieć prawdziwy autorytet.

Po powrocie rozpoczął pracę  w „Dzienniku Bałtyckim” i także działalność literacką. Po październiku 1956 roku był jednym z organizatorów Zrzeszenia Kaszubskiego, przekształconego w Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Stał na czele Komitetu Organizacyjnego Zrzeszenia przygotowujący statut organizacji. Zajmowali się również przygotowaniem walnego zjazdu, na którym miały zostać wybrane władze organizacji. Stowarzyszenie założone przed 55 laty stało się namiastką wolnej Polski. W tym stowarzyszeniu mógł realizować swoje zamierzenia. ZKP stał się organizacją niezależną, wywierającą wpływ na mieszkańców Kaszub i Pomorza. Stał się jednym z liderów i głównym ideologiem tego środowiska. Zrzeszenie było dla niego miejscem niezależnej działalności.

Nad Bałtyk trafił z wolnego wyboru. Wyruszył z Wielkiej Brytanii do Gdyni pierwszym możliwym transportem Marynarki Wojennej. Nie chciał żyć w Anglii. Rok 1947.

Zdaniem profesora Józefa Borzyszkowskiego w ZKP od początku jego istnienia ujawniły się dwa zasadnicze nurty, niewielkie grupy działaczy – niejako dwie orientacje – byłych zrzeszyńców, autonomistów kaszubskich, izolujących się od świata zewnętrznego i ludzi skupionych wokół Lecha Bądkowskiego, będącego rzecznikiem innej autonomii, krajowości, orientacji kaszubsko-pomorskiej, otwartości na współczesność i innych ludzi, np. pochodzących z Wileńszczyzny.   Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskiemu udało się zachować swoją podmiotowość w czasach socjalizmu. Zdaniem Borzyszkowskiego to również zasługa Bądkowskiego i całego środowiska, w którym stał się on jednym z najważniejszych liderów. Cezary Obracht – Prondzyński analizując dzieje ZKP  podkreślił, że zrzeszenie pełniło ważne funkcje w tym m.in.: reprezentanta grupy, obywatelską, programująca, opiniotwórczą, integracyjną, ochronną, innowacyjną, interpersonalną, pomocową, ekspansywną, edukacyjną i rozrywkową. Warto wskazać w tym miejscu, że powyższe funkcje organizacja pełniła również w czasach Bądkowskiego i także dzięki jego zaangażowaniu w działalność organizacji.   

Należał również do jednego z inicjatorów i  twórców powstałego w roku 1962 Klubu Studenckiego Pomorania. Otaczał młodzież swoją intelektualną opieką. Po kilkunastu latach, w 1978 roku, młodzi przyznali Bądkowskiemu Medal Stolema nazywany też Kaszubskim Noblem. Stolem to wśród Kaszubów jednostka wybitna, z mitologii ludowej olbrzym, który przenosi nawet ogromne głazy – przeszkody. Takim olbrzymem z ogromnymi możliwościami był dla studentów Lech Bądkowski.

Włączył się również w działalność Związku Literatów Polskich. Tworzył powieści, dramaty, uprawiał publicystykę. Wśród wielu pozycji jego autorstwa znajdują się również powieści historyczne, ukazujące dzieje Pomorza.

Poza działalnością społeczną i twórczością literacką, zabierał także głos w sprawach politycznych. Nie wahał się mówić w trudnych chwilach polskiej historii. Zamieścił na łamach prasy trójmiejskiej protest wraz z Różą Ostrowską związany z Marcem ’68. Zabierał głos m.in. drukując swoje ulotki z swoim komentarzem na bieżące wydarzenia w kraju np.  po uchwaleniu konstytucji PRL itp. Uczestniczył w procesach politycznych, interweniował w sprawie więźniów politycznych np. w sprawie Błażeja Wyszkowskiego składając wniosek do Rady Państwa o jego uwolnienie podpisany przez 274 mieszkańców Gdańska. Nie wahał się występować przeciwko władzy nie tylko w roku 1980, ale i wiele lat wcześniej. Tak zapamiętało go wiele osób, wśród nich obecny Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz . Marszałek wspominał: Lecha Bądkowskiego zapamiętałem przede wszystkim jako polityka. Po raz pierwszy spotkałem go pod koniec 1977 roku. Poszedłem do niego, nie znając go, wiedziałem tylko, że jest pisarzem, z jego protestem w związku z wydarzeniami w Radomiu i Ursusie. Takich indywidualnych protestów tutaj w Gdańsku, Trójmieście było niewiele. Między innymi w podobny sposób dotarłem do Andrzeja i Joanny Gwiazdów. Miałem kopię tego jego listu z adresem – Targ Rybny. Udałem się tam, przyznaję, z zaciekawieniem i podekscytowaniem. Był to człowiek należący niewątpliwie do ówczesnego establishmentu literackiego, który władza hołubiła i nagradzała. Wiedzieliśmy, że w Warszawie są niepokorni, ale że w Gdańsku, było to dla mnie i kolegów zaskoczeniem. Spotkanie wywarło na nie bardzo pozytywne wrażenie. 

Jako członek Prezydium MKS Bądkowski szczególnie angażował się w negocjacje z władzami dotyczące zniesienia cenzury. Sala BHP w Stoczni Gdańskiej – prezydium MKS, sierpień 1980 r.

Najważniejsze wystąpienie Bądkowskiego miało miejsce w 1980 roku, nie było ono zaskoczeniem. Wynikało bowiem z jego wcześniejszej działalności, nabytego doświadczenia.

Po wybuchu Strajku w Stoczni Gdańskiej Bądkowski odwiedził strajkujących dwukrotnie. Drugiego dnia strajku (15 sierpnia) udał się po raz pierwszy pod bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej, a po raz kolejny 4 dnia strajku (17 sierpnia). 

Następnie jako literat, działacz Związku Literatów Polskich przygotował rezolucję pisarzy skierowaną do literatów popierającą strajk. Trzecie jego wejście, jako przedstawiciela gdańskich pisarzy wraz z rezolucją literatów trójmiejskich przeszło do historii. Dokument uchwalili gdańscy ludzie pióra przy 3 głosach sprzeciwu. Dnia 21 sierpnia rezolucja została doręczona stoczniowcom. Na czele delegacji udał się do robotników Lech Bądkowski. Na wniosek Lecha Wałęsy – Przewodniczącego strajkujących, odczytał ją przez mikrofon. Jego głos roznosił się poprzez radiowęzeł, słuchali go protestujący robotnicy w całej stoczni. Aleksander Hall  wspomniał, że każde słowo rezolucji było wyważone i posiadało samo w sobie wartość.  Robotnicy przyjęli tekst oświadczenia owacyjnie. Jak wspomniała Henryka Dobosz był to moment przełomowy. Stoczniowcy w odpowiedzi na pismo literatów odśpiewali hymn „Jeszcze Polska nie zginęła”, a przy tym zachowywali się tak jakby pobłogosławił ich sam Mickiewicz albo Słowacki. Poparcie literatów było znaczące, było to bowiem pierwsze środowisko intelektualne które poparło strajk. Dla stoczniowców było to niezwykle ważne, bowiem poczuli poparcie polskiej inteligencji, która poparła protest zwykłych ludzi, zwykłych robotników. To podnosiło rangę strajku w oczach opinii publicznej, pokazywało że to coś więcej niż protest tylko robotniczy.

Po odczytaniu rezolucji wybrano Bądkowskiego do Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. W skład prezydium MKS wchodzili: przewodniczący Lech Wałęsa, wiceprzewodniczący Andrzej Kołodziej i Bogdan Lis oraz członkowie Lech Bądkowski, Wojciech Gruszecki, Andrzej Gwiazda, Stefan Izdebski, Jerzy Kwiecik, Zdzisław Kobyliński, Henryka Krzywonos, Stefan Lewandowski, Alina Pieńkowska, Józef Przybylski, Jerzy Sikorski, Lech Sobieszek, Tadeusz Stanny, Anna Walentynowicz, Florian Wiśniewski. Wśród doradców Komitetu znajdował się m.in. Tadeusz Mazowiecki. Następnego dnia, a więc 22 sierpnia został rzecznikiem prasowym MKS. Jak sam wspomniał w wywiadzie udzielonym Krzysztofowi Nowickiemu od tego czasu miał niezwykle dużo pracy.

Wałęsa wspominał moment przybycia delegacji literatów na czele z Bądkowskim następująco: Pisarzy w polskiej tradycji zawsze obdarzało się prawem moralnego przywództwa. I w tych kategoriach odebraliśmy ich pojawienie się jako poparcie dla nas, jako utwierdzenie słuszności naszej sprawy, jako świadectwo i tarczę. Tych kilkunastu ludzi tworzyło pomost z przeszłością, z całą naszą kulturą. Byliśmy w Stoczni, bez państwa, w wolnej republice, gdzie ład był tworzony przez nas samych, a państwowość istniała w zawieszeniu, lecz gdzie przyszłość przedstawiała się niejasno i groźnie. Obecność literatów jak gdyby nadawała naszemu przedsięwzięciu narodowy wymiar, dzięki nim poczuliśmy powiew historii. Pan Bądkowski został dokooptowany do prezydium MKS przy akompaniamencie owacji. W następnym zaś dniu został pierwszym rzecznikiem prasowym, a później „Solidarności”.

  Następnie został jednym z negocjatorów uzgadniających porozumienia gdańskie z rządem. Z ramienia MKS odpowiadał w rozmowach z rządem  za postanowienia dotyczące wolności słowa. Stał się jedną z ważniejszych osób w strajku sierpniowym w Stoczni Gdańskiej. Jako rzecznik oznajmiał światu co się dzieje w środowisku strajkujących. Został jednym z sygnatariuszy słynnych porozumień składających się z 21 punktów. 

Zdaniem bohatera artykułu, Porozumienia Gdańskie to wielkie zwycięstwo. Mówił: Moim zdaniem. Sierpień 80 ma rangę Powstania Narodowego ery atomowej. I to jest nasze, tego nam nikt nie odbierze. Graliśmy o wielka stawkę. Bądkowski był zwolennikiem spokojnych i konsekwentnych działań. Solidarność była dla Niego nie tylko instytucją związkową, ale i ruchem społecznym który miał promieniować na różne sfery życia w tym na kulturę i ekonomię. Uważał, że należy realizować i wcielać w życie to co, udało się uzgodnić już z władzą. Dlatego podjął starania o natychmiastowe powołanie rubryki „Samorządność” na łamach „Dziennika Bałtyckiego”. Podkreślał, że „Solidarność” powinna mieć od początku dostęp do wszelkich mediów tj. prasy, radia, telewizji.

Na tym etapie odniósł sukces i już 24 września 1980 roku powstała „Samorządność” jako pierwsze pismo „Solidarności”. Czasopismo stało się gazetą informacyjną ale i pismem otwarcie krytykującym to co było naganne w ruchu. W redakcji zgromadził wokół siebie grono młodych dziennikarzy, ale również literatów, którzy dotąd nie istnieli w oficjalnym obiegu. Wśród młodych dziennikarzy Samorządności byli m.in. Maria Mrozińska, Henryka Dobosz, Janusz Wikowski, Wojciech Duda, Donald Tusk, Grzegorz Fortuna, Mariusz Wilk, Ewa Górska, Janusz Daszczyński oraz polscy poeci jak np. Zbigniew Herbert. Później w samorządności wydawano również publikacje m.in. Andrzeja Brauna, Zbigniewa Herberta, Czesława Miłosza. Teksty z Samorządności coraz częściej publikowano w prasie ogólnopolskiej oraz czytano w Radiu Wolna Europa. Istotą Samorządności miało być także wprowadzenie w obieg publiczny idei samorządu lokalnego i regionalnego.

Od 30 listopada  1981 roku „Samorządność” wychodziła jako oddzielne, ogólnopolskie pismo o ogromnym nakładzie 250.000 egzemplarzy, który natychmiast się rozchodził. Jak wskazał Bądkowski na łamach 1 numeru samodzielnej gazety, iż w „Samorządności” z 30.11.1981 roku miała gościć tematyka dotycząca wszystkich zagadnień gnębiących polskie społeczeństwo. Ukazały się tylko trzy numery gazety, dalsze jej funkcjonowanie uniemożliwiło wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku.

Jesienią 1980 roku zrezygnował z funkcji rzecznika Solidarności. Poświęcił się odtąd tylko Samorządności. O swoim wycofaniu z działalności Związku mówił: Szybko skontatowałem, że w stosunku do nakładu poświęcanego czasu mój wpływ był zgoła znikomy. Struktura organizacyjna Związku była opanowana przez ludzi, z którymi nie miałem wspólnego języka. Mogłem tam być zaledwie tolerowany. W parę tygodni po Sierpniu napisałem w liście do Wałęsy o pewnych rzeczach, które już wówczas były zauważalne, a które później stały się bardzo drastyczne. Uważałem, że mój dalszy udział nic nie wniesie, że nie warta skórka za wyprawkę. Natomiast cały mój wysiłek poszedł w kierunku powołania do życia samodzielnego pisma. W moim przeświadczeniu redagowanie takiego pisma, jakim była „Samorządność”, o zasięgu ogólnopolskim, w nakładzie wyjściowym 250 tysięcy, to było dużo więcej, aniżeli jałowe użeranie się z panami z aparatu w biurze regionalnym czy krajowym. Miałem swoja koncepcję, którą dopiero zacząłem realizować. Chciałem, w oparciu o „Samorządność”, stworzyć własny ośrodek. Było to zamierzenie całkiem realne, gdyby tygodnik ustabilizował się. Odtąd całą energię poświęcił powołaniu samodzielnego tygodnika.

Wybuch stanu wojennego przerwał pracę nad „Samorządnością”. Lech Bądkowski nie został internowany. W okresie stanu wojennego stanął na czele Komitetu Obrony Internowanych w Gdańsku. Coraz bardziej postępująca choroba uniemożliwiała dalszą działalność. Jeszcze przed śmiercią przygotował szkic wystąpienia noblowskiego dla Lecha Wałęsy. Nagroda dla Przewodniczącego, bardzo go ucieszyła. Zmarł kilka tygodni później, w dniu 24 lutego 1984 roku. Jego pogrzeb stał się wielotysięczną manifestacją w Gdańsku. Pierwszą od chwili zarówno wprowadzenia jak i zakończenia stanu wojennego.

Lech Bądkowski uchodzi za jednego z prekursorów polskiego samorządu. Może się to wydawać dziwne, gdyż zmarł przecież w czasach PRL na 6 lat przed utworzeniem polskich samorządów w roku 1990. Tymczasem Lech Bądkowski napisał swój program decentralizacji państwa na emigracji, w Wielkiej Brytanii w roku 1945, mając zaledwie dwadzieścia kilka lat. Polski jeszcze wówczas nie było, znajdowała się pod okupacją niemiecką. Koncepcję pomorskiej samorządności zwał w duchu zachodnio-europejskim krajowością. Sformułował ideę i wizję rozwoju małych ojczyzn, nie tylko pomorskiej, których bogactwo i różnorodność zdaniem Bądkowskiego mogą decydować o sile Rzeczypospolitej.

Istotą samorządności według Bądkowskiego jest: koncepcja i praktyka działalności społecznej i organizacyjnej, opartej o określoną grupę etniczną (lub zespół blisko pokrewnych grup), która w toku procesu historycznego i kulturowego uformowała się w społeczność wewnętrznie spoistą i trwałą, wyróżniającą się wśród innych. Koncepcja ta zakłada samorządne rozwijanie i wzbogacanie życia dzielnicy zamieszkałej przez tę społeczność w ścisłym związku z innymi dzielnicami narodu i państwa oraz w podporządkowaniu nadrzędnym celom narodowej i państwowej wspólnoty.

Innymi słowy Bądkowski chciał utworzenia samorządów w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Twierdził, że będą się one rozwijać w oparciu o współpracę z innymi dzielnicami państwa, a w celach nadrzędnych samorząd podporządkuje się państwu.  Zdaniem Bądkowskiego z zakresu stanowienia prawa w przypadku samorządu powinny być wyłączone ustawodawstwo, obrona i bezpieczeństwo państwa, polityka zagraniczna, planowanie i koordynacja gospodarki narodowej. Te powinny podlegać władzy ustawodawczej ogólnopolskiej. Taką rolę stanowi obecnie w Polsce sejm i senat, a pozostałe stanowienie prawa znajduje się w gestii samorządów: wojewódzkiego, powiatowego i gminnego.

Bądkowski pisał, że regionalizm – krajowość, a więc samorząd nie osłabia państwa, nie osłabia jego jedności, lecz go wzmacnia dzięki uelastycznieniu struktur i upowszechnieniu odpowiedzialności – stanowi jego zbiorową zawartość i siłę. Pisał, że samorząd nie umniejsza działania partii politycznych. Uważał, że na płaszczyźnie samorządu można i należy maksymalnie aktywizować najszersze rzesze społeczeństwa, ponieważ ta płaszczyzna – płaszczyzna samorządu daje społeczeństwu możliwość praktycznego i codziennego wpływania na życie lokalnej wspólnoty. Pisząc to był przekonany, że istotą rozwoju regionów będzie samorząd. Uczeń Bądkowskiego, Donald Tusk zafascynowany swoim mistrzem mówił na II Kongresie Kaszubskim w roku 1992, a więc dwa lata po wprowadzeniu samorządów w Polsce, że pierwszym etapem wybijania się Pomorza na samorządność będzie nie bunt prowincji przeciw centrum, ale aktywne uczestnictwo w reformowaniu centrum. Trzeba zrobić wszystko, aby wpływ ruchów regionalnych i samorządowych oraz partii politycznych, dla których regionalizm jest istotnym fragmentem  ich programu, na zmiany ustrojowe i gospodarcze był największy. Konieczne jest uczestnictwo regionalistów w debacie konstytucyjnej i w pracy nad innymi aktami legislacyjnymi. Tak długo bowiem, jak trwać będzie w Polsce centralistyczny model władzy, jak długo większość decyzji zapadać będzie w Warszawie – marzenie o państwie regionalnym pozostanie utopią.

Reformy samorządowej nie wprowadzono za życia Bądkowskiego. Pierwsze wolne wybory do rad gmin odbyły się 28 maja 1990 roku. Jego myśl została więc zrealizowana po śmierci. Dokonali tego jego następcy, wychowankowie, współpracownicy wśród których byli głównie późniejsi parlamentarzyści z Pomorza: wśród nich Donald Tusk, Józef Borzyszkowski, Kazimierz Kleina, Jan Wyrowiński i inni. Zabiegał o aktywizację społeczeństwa w samorządach. Także i to okazało się sukcesem. Temu celowi dziś służą również liczne organizacje pozarządowe mające wpływ na codzienną zmiany w swoich gminach, powiatach, województwach.

Dzisiaj po 20. Latach uzyskania pełnej demokracji w Polsce, to właśnie samorząd o który zabiegał Bądkowski, jest najlepiej ocenianym polskim organem władzy. I tak jak pisał Bądkowski, to właśnie  w samorządzie mieszkańcy mają możliwość dosłownie codziennego wpływania na życie lokalnej wspólnoty.

Bądkowski to osoba niezwykle popularna w środowisku Gdańska i Pomorza. Pamięć o najwybitniejszym Pomorzaninie w Solidarności trwa od wielu lat. Często odbywają się w regionie sesje, wystawy, konferencje czy np. audycje radiowe pokazujące jak bliska jest nadal postać Bądkowskiego, zwłaszcza na Pomorzu. W roku 1988 miała miejsce sesja o Bądkowskim w Toruniu w 1988 z udziałem Kazimierza Przybylskiego,  Aleksandra Halla i Jana Wyrowińskiego – wówczas działacza Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i Solidarności, a dzisiaj Wicemarszałka Senatu. W tym samym roku odsłonięto tablicę jemu poświęconą na Targu Rybnym w Gdańsku, w domu, w którym znajdowała się jego pracownia. W 1991 roku nadano szkole podstawowej w Luzinie imię Lecha Bądkowskiego. Druga szkoła jego patronatu – gimnazjum znajduje się w Gdańsku. Kolejne rocznice stały się okazją do wspomnień, organizacji sesji popularnonaukowych i naukowych, wystaw.

W 25 rocznicę śmierci Bądkowskiego, Senat kierowany przez Marszałka Bogdana Borusewicza przyjął okolicznościową uchwałę upamiętniającą Lecha Bądkowskiego. Tego samego dnia  zorganizowano również w Senacie otwarcie wystawy „Autorytety : Lech Bądkowski” w Senacie, której dokonali: Marszałek Senatu, uczeń Bądkowskiego – Premier Donald Tusk i Przewodniczący Kaszubskiego Zespołu Parlamentarnego – Kazimierz Kleina. Kolejnym punktem tego dnia była również konferencja zorganizowana także w gmachu Senatu przez młodzież z Klubu Studenckiego Pomorania z Torunia.

Wspomniana wystawa została przygotowana przez Europejskie Centrum Solidarności wraz z partnerami tj.: Instytutem Kaszubskim w Gdańsku, Zrzeszeniem Kaszubsko – Pomorskim i Kaszubskim Zespołem Parlamentarnym.  Ekspozycja spotkała się z niespotykanym wręcz entuzjazmem. Po demontażu w Senacie zgłosiło się tak wiele instytucji chętnych do jej upowszechnienia, że często wystawa musiała być prezentowana krócej niż zamierzali organizatorzy.

Premier Donald Tusk w wprowadzeniu do katalogu ekspozycji napisał o Lechu Bądkowskim: Jeśli chcielibyśmy myśleć o Lechu Bądkowskim tylko jako o polityku bądź pisarzu, to – chcąc nie chcąc – zubażalibyśmy jego postać. Pisarzy jest wielu – mniej lub bardziej wybitnych, polityków na pewno za dużo i niewielu wybitnych. Bądkowski był jeden. Był fenomenem, człowiekiem osobnym, z gatunku tych, o których mawia się, że zostali dotknięci przez Pana Boga. Jest ich niewielu, w swoim życiu spotkałem tylko jego. Nie widzę go ani na prawicy, ani na lewicy. Był działaczem kaszubskim zakochanym w swojej „małej ojczyźnie”, a jednocześnie w wielu refleksjach śmiało wykraczał poza granice Europy, zwracając wzrok ku Ameryce i Chinom. W swojej twórczości penetrował zakamarki średniowiecznych dziejów Pomorza, a równolegle z niecierpliwością oczekiwał na wydanie swojej współczesnej powieści politycznej („Huśtawka”), którą cenzura zatrzymała mu na prawie ćwierćwiecze. Z krwi i kości legalista ceniący tradycje pracy organicznej na Pomorzu na przełomie XIX i XX wieku był zarazem publicystą publikującym w tzw. drugim obiegu („Bratniak”, „Zapis”). Był działaczem kaszubskim zakochanym w swojej „małej ojczyźnie”. Spotkałem Bądkowskiego po Sierpniu ‘80. Był to czas intensywnie przeżywanych doświadczeń politycznych. Zaprosił mnie do współpracy w redakcji „Samorządności”. Choć sprawy wielkie toczyły się w Stoczni Gdańskiej lub hali „Oliwia” podczas zjazdu „Solidarności”, dla mnie i moich przyjaciół (mieliśmy wówczas po dwadzieścia kilka lat) rzeczy najważniejsze działy się w jego pracowni na Targu Rybnym. Było w tym coś naprawdę niezwykłego, że starszy – zwłaszcza z naszej perspektywy – człowiek potrafił nas „zaczarować”. Z uwagą wsłuchiwaliśmy się w jego słowa na zebraniach Klubu Myśli Politycznej im. Konstytucji 3 Maja, podczas rozmów redakcyjnych i spotkań towarzyskich. Wszystkie one były zaproszeniem do samodzielnego myślenia, podkreślały znaczenie niezależnego, suwerennego osądu świata – bez złudzeń i iluzji ideologicznych.

Ekspozycja została zaprezentowana w okresie od kutego 2009 roku do listopada 2011 roku w 33 ośrodkach, w tym na Uczelniach: Uniwersytecie Jagiellońskim; Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego; Uniwersytecie Mikołaja Kopernika; Uniwersytecie Szczecińskim; Uniwersytecie Gdańskim i w Wyższej Hanzeatyckiej Szkole Zarządzania w Słupsku. Towarzyszyła obchodom Dnia Jedności Kaszubów w Bytowie w roku 2009. Odwiedziła instytucje Kultury  w:  Gdańsku (Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna), Kościerzynie (Muzeum Ziemi Kościerskiej), Gdyni (Ośrodek Kultury Kaszubsko-Pomorskiej),Bolszewie ( Biblioteka Publiczna Gminy Wejherowo), Tczewie (Fabryka Sztuk Centrum Wystawienniczo – Regionalne Dolnej Wisły),  Chojnicach (Chojnicki Dom Kultury), Brusach (Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury), Pelplinie (Miejska Biblioteka Publiczna), Kosakowie (Gminny Dom Kultury w Pierwoszynie), Przodkowie (Biblioteka Publiczna i Gminna), Przywidzu (Gminnym Ośrodku Kultury), Konarzynach (Gminny Dom Kultury), Łęgu (Ośrodek Kultury) i Rumi (Miejski Dom Kultury). Ponadto eksponowaliśmy wystawę w szkołach i ośrodkach związanych z kształceniem w: Luzinie (Szkoła Podstawowa im. Lecha Bądkowskiego), Gdańsku (Centrum Edukacji Nauczycieli oraz Szkoła Podstawowa ), Lęborku (Liceum Ogólnokształcące), Lipuszu (Zespół Szkół w Lipuszu), Łubianie (Zespół Kształcenia w Łubianie), Suchym Dębie (Zespół Szkół), Nowej Karczmie (Gimnazjum), Gdańsku Klukowie (Szkoła Podstawowa nr 82) oraz w Pruszczu Gdańskim i Łebie. Duża w tym zasługa szczególnie oddziałów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i Klubu Studenckiego Pomorania, których działacze, niegdyś współpracownicy lub uczniowie Lecha, podjęli się organizacji ekspozycji w wielu z powyższych miejscowości.

Pamięć o Lechu Bądkowski trwa. Nadal funkcjonuje jako autorytet dla regionalistów pomorskich, studentów z Pomoranii, dla osób zajmujących się samorządem, naukowców, ale i zwykłych ludzi. Świadczą o tym doświadczenia zdobyte podczas prezentowania ekspozycji w wyżej wskazanych miejscach. Niemal w każdym znalazła się osoba, która osobiście znała Lecha Bądkowskiego lub choćby z nim współpracowała. W Toruniu na przykład dyrektor biblioteki UMK podzielił się swoimi wspomnieniami, że jeździł do Gdańska w latach osiemdziesiątych XX wieku po bibułę na starówkę do Lecha Bądkowskiego. W Krakowie wystawę zwiedził syn przyjaciela Lecha Bądkowskiego – Macieja Słomczyńskiego. W Gdańsku Klukowie proboszcz tamtejszej parafii mówił, że poznał bohatera artykułu w szkole średniej, kiedy nauczycielka zadała mu przeprowadzenie wywiadu z tym pisarzem. Proboszcz z Lipusza wspominał, że Bądkowski gościł z wykładami w murach seminarium w Pelplinie. Wówczas był to rzadki przypadek. Bądkowski był dla wszystkich, doceniał ludzi z każdej sfery. Podczas montażu ekspozycji w Tczewie rozmawiał z nami starszy konserwator, który wzruszył się, kiedy zobaczył tablice z fotografiami Lecha. Z radością powiedział, iż Bądkowski przyjeżdżał na Kociewie, jeździł na Kociewie i co więcej z każdym rozmawiał. Ludzie czuli się docenieni, że rozmawia z nimi regionalista, pisarz. Pewnie czuli się jak stoczniowcy, jakby przemawiał do nich sam Mickiewicz albo Słowacki.

Po zakończeniu wystawy „Autorytety: Lech Bądkowski” w Senacie, ekspozycja odwiedziła niemal całe Pomorze i ważne ośrodki polityczne i uniwersyteckie w Warszawie i Krakowie. Odwiedziła wszystkich, którzy chcieli ją zobaczyć. Bądkowski po raz kolejny dotarł i stał się przyczynkiem do dyskusji o dziejach, kulturze, samorządności i literaturze na Kaszubach i Pomorzu.

Autorzy: Kazimierz Kleina, Krzysztof Korda

Bibliografia: 

  • Bądkowski L., Twarzą do przyszłości, Gdynia 1990
  • Bądkowski L., Kaszubsko-pomorskie drogi, Gdynia 1990
  • Bądkowski L., Pomorska myśl polityczna, Londyn 1945
  • Dokumenty Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”, wstęp i opracowanie Andrzej Jastrzębski, Warszawa-Londyn 1994
  • Pro memoria Lech Bądkowski (1920-1984), zebrał i opracował Józef Borzyszkowski, Gdańsk 2004
  • Zbierski P., Na własny rachunek. Rzecz o Lechu Bądkowskim, Gdańsk 2004
  • Kotlica J., Lech Bądkowski Rzecznik Rzeczpospolitej (z notatek do monografii), Pelplin Gdańsk, 2001
  • Autorytety: Lech Bądkowski, Gdańsk 2009
  • Obowiązek prawdy. Cztery rozmowy z Lechem Bądkowskim, Gdańsk 2004
  • Borzyszkowski J., Lech Bądkowski (1920 – 1984) –  żołnierz, pisarz i obywatel – rzecznik Kaszubów i samorządnej Rzeczpospolitej, www.badkowski.pl
  • Tusk D., Pomorska idea regionalna, Pomerania, 1992, nr 6
  • Polak W., Czas ludzi niepokornych. Niezależny Samorzadny Związek Zawodowy „Solidarność” i inne ugrupowania niezależne w Toruniu i Regionie Toruńskim (13 XII 1981 – 4 VI 1989), Toruń 2003

Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , , ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz