Czego możemy nauczyć się od Prezydenta USA - GazetaKaszubska.pl

Czego możemy nauczyć się od Prezydenta USA

10 stycznia 2017 r. prezydent USA B. Obama wygłosił pożegnalne przemówienie. Nie ograniczył się do podziękowań za 8 lat swojej prezydentury. Skupił uwagę na trosce o przyszłość demokracji. Mówił o aktywnej postawie obywatelskiej, potrzebie dokonywania zmian i czynienia życia lepszym. W obliczu nowych wyzwań i obaw, starał się natchnąć Amerykanów nadzieją, wskazując na znaczenie dotychczasowych dokonań.
Czego możemy nauczyć się od Prezydenta USA Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były Poseł RP.
16 stycznia 2017r.

Wydaje się, że demokracja amerykańska wciąż może być dobrym przykładem i wzorem. Jak wiadomo, niedawno (8.11.2016) Amerykanie uczestniczyli w wyborze Prezydenta USA. Tym razem kandydat kontynuacji, doświadczenia, profesji, dość nieoczekiwanie i zaskakująco, nawet dla profesjonalistów i politologów, przegrał z człowiekiem spoza klasy politycznej. Wygrał Donald Trump, przedstawiciel biznesu i dość ekscentrycznego stylu życia. Hillary Clinton, pomimo znakomitego przygotowania, optymistycznych sondaży i osobistego wsparcia popularnego i szanowanego  prezydenta Baracka Obamy, musiała (i potrafiła z klasą) uznać się za pokonaną. Nie da się ukryć, że tym razem Amerykanie postawili na całkiem nowego człowieka, z wszystkimi zaletami, obawami i niepokojami. Do świata polityki, życia publicznego, wkroczył ktoś całkiem nowy i z własną, a przy tym mało rozpoznawalną wizją.     

Odchodzący prezydent USA (dwie kadencje: 2009-2017) B. Obama, na 10 dni przed oficjalnym przekazaniem władzy państwowej (20.01.2017), wygłosił uroczyste i starannie przygotowane przemówienie. Wygłosił je w Chicago, w mieście, gdzie rozpoczęła się jego ciekawa i z niemałym dorobkiem prezydentura. Jago wskazanie i zawołania: Yes, we can (tak, damy radę), sprawdziły się. I dlatego miał prawo po 8 latach prezydentury USA, przypadającej na wiele lat światowego kryzysu gospodarczego (2008-2014), powiedzieć: Yes, we did (Tak, zrobiliśmy). B. Obama elegancko i z najwyższą klasą podziękował społeczeństwu, najbliższym współpracownikom i rodzinie, dzięki którym mógł być „lepszym prezydentem” i stawać sie „lepszym człowiekiem”. Podkreślił, że Ameryka jest „pod prawie każdym względem lepsza i silniejsza” niż była 8 lat temu. Wśród konkretnych sukcesów państwa i społeczeństwa wymienił m.in: wyjście z „wielkiej recesji”, odnowa przemysłu motoryzacyjnego, stworzenie wielu nowych miejsc pracy, otwarcie nowego rozdziału z Kubą, zamknięcie irańskiego programu budowy broni nuklearnej, zlikwidowanie inicjatora zamachów z 11 września 2001 roku i zapewnienie dostępu do ubezpieczenia zdrowotnego dla 20 mln Amerykanów.   

Praktycznie główną część swojego pożegnalnego przemówienia, poświęcił prezydent B. Obama – stanowi i przyszłości demokracji. Przypomniał, że „politycy powinni służyć ludziom, a nie własnym interesom”. W kontekście wybranego prezydenta D. Trumpa ze świata biznesu, ma to szczególne znaczenie. Demokracja nie wymaga jednolitości, ale wzorem założycieli USA, „trzeba iść na kompromis”. W przekonaniu B. Obamy doceniając walory demokracji amerykańskiej, trzeba ją usprawniać i doskonalić. „Należy przeciwdziałać niskiemu udziałowi obywateli w wyborach”, powiedział, i trzeba ułatwiać proces głosowania. To ważne dla przyszłości, wziąwszy pod uwagę fakt, że na tle innych krajów frekwencja amerykańskich wyborów nie należy do najniższych. Trzeba także, podkreślił prezydent, przestrzegać praw przeciw dyskryminacji. Jako kolejne zagrożenie dla demokracji B. Obama wymienił „postawy rasistowskie”, i zauważył, że „każdy z nas ma tu coś do zrobienia” (potrzeba też zmiany serc). „Musimy walczyć z rasizmem na każdym poziomie”, spuentował. Wszyscy ludzie są równi, podkreślał prezydent, z „niezbywalnymi prawami do życia, wolności i dążeniem do szczęścia”. Demokracja wymaga również „elementarnego poczucia solidarności”. Ważne jest także „zaufanie do instytucji publicznych”. B. Obama niejako podsumował, że pozytywne zmiany dzieją się tylko wtedy, gdy „zwykli ludzie się angażują i domagają się swoich praw”. A wielki potencjał Ameryki, będzie w pełni tylko wtedy wykorzystany, gdy „demokracja będzie działała”.      

Ustępujący Prezydent USA płynnie, pokojowo i z najwyższą starannością przygotował przekazanie władzy administracji D. Trumpa, bo, jak zauważył, przed USA „wciąż stoją wielkie wyzwania, którym trzeba sprostać”. B. Obama cieszy się znacznym poparciem (57 %) swoich obywateli. Poczuwa się nadal do współodpowiedzialności za swój kraj. W Chicago zapewnił wyraźnie, że nadal będzie „służył dobru narodu”. Najogólniej można rzec, że przeprowadził swój kraj, swój naród – przez prawie cały okres światowego kryzysu gospodarczego. Stał się przykładem nowoczesnego i pragmatycznego polityka. Na sam koniec warto zauważyć, że  odchodzący prezydent USA B. Obama ma dopiero niespełna 56 lat.   

Jan Kulas


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz