Mówią mędrcy, że rządzenie państwem jest trudną i wysoce odpowiedzialną sztuką. W swoim czasie, wielki poeta modlił się o „rządy mądrych i dobrych ludzi”. Na pewno od rządzących trzeba wymagać uczciwości, skromności, niekiedy pokory, wrażliwości, wyobraźni, pracowitości i kompetencji oraz wysokiego zaangażowania dla dobra wspólnego (pro publico bono). Jak na tym tle wypada obóz rządzący Polską na czele z Panem Prezesem, Prezydentem RP Andrzejem Dudą i premier Beatą Szydło? Oto jest najważniejsze pytanie. Od kierujących państwem polskim, najczęściej słyszymy, to my wygraliśmy wybory! Naród dał nam władzę. I tak tworzy się system bezwzględnej większości sprawowania władzy. Ale w systemach demokratycznych, nie ma władzy absolutnej. I właśnie na tle mijających 100 dni rządów PiS, najbardziej razi styl sprawowania władzy, graniczący nierzadko z pychą i arogancją. Parlament bardziej przypomina maszynkę do głosowania niż profesjonalne i rozważne ciało ustawodawcze. Najczęściej ustawy były przyjmowane w pośpiechu i nierzadko nocami. Konsultacje społeczne i dialog społeczny, tak istotne w nowoczesnym ustawodawstwie, stały się pustymi wartościami. Prezydent, który zgodnie z Konstytucją RP (art. 122) ma 21 dni na legislacyjne zbadanie ustawy, składał swój podpis nierzadko po kilku dniach.

Z dniem 24 lutego 2016 roku, mija równe 100 dni rządu premier Beaty Szydło. Zacznijmy od tego, że jest to duży i drogi dla podatników rząd. Rząd, który ma 25 ministrów i aż trzech wicepremierów, a wszyscy są z nadania jednej partii. I to musi budzić uzasadnione wątpliwości. Proszę też zauważyć, że mało mówi się o kompetencjach poszczególnych ministrów. Sama przynależność partyjna nie przydaje jeszcze wiedzy i kwalifikacji. Mało też wiemy o przygotowaniu Pani Beaty Szydło do sprawowania swojej bardzo wysokiej funkcji, premiera rządu RP. Nie wiemy np. gdzie się wcześniej sprawdziła, gdzie odniosła realne i konkretne sukcesy. Pytań i niewiadomych jest wiele. Jasnych odpowiedzi raczej mało.

Każdy rząd po kimś przejmuje władzę. Daremnie byłoby jednak oczekiwać od obecnie rządzących, jakiegokolwiek szacunku dla poprzedników. To wydaje się być dużym błędem. To jednak koalicja PO-PSL przeprowadziła nasz kraj przez wielki światowy kryzys gospodarczy lat 2008-2013, pomijając inne dokonania jak choćby w sferze utrzymania wzrostu gospodarczego, zagospodarowania środków unijnych, polityki prorodzinnej, sławnych orlików. Za koalicji PO-PSL, Polska cieszyła się wysokim prestiżem i uznaniem w Europie i w świecie. Obecnie jest inaczej. Mają miejsce kontrowersje rządu premier B. Szydło z Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim. Ostatnio niepokój o polski kształt demokracji wyraziło trzech senatorów USA, na czele z legendarnym Johnem McCaine, poważnym kandydatem na urząd Prezydenta USA. W reakcji liderzy Unii Europejskiej i parlamentarzyści amerykańscy usłyszeli, że … nie mają wiedzy. Tak się przyjaźni i dobrej współpracy nie buduje. Jakby nie było placówek dyplomatycznych i nowoczesnego systemu informacji. Spada także wiarygodność naszego kraju w międzynarodowych instytucjach finansowych i ratingowych jak np. w badaniach agencji S&P, czy też agencji Moodys.

W polityce wewnętrznej naszego kraju, szkodliwa była i jest wojna rządzącej większości z Trybunałem Konstytucyjnym. Obecnie rządzący nie mogą zapominać, że we współczesnym świecie niezależne trybunały sądownicze są standardem w demokracji. Analogicznie media publiczne nie mogą być w dyspozycji jakiejkolwiek partii politycznej. To, że np. obecnie minister skarbu ma przemożny wpływ na wybór Prezesa TVP, kłoci się z kanonem europejskiej demokracji. Trzeci grzech zasadniczy rządu B. Szydło dotyczy likwidacji służby cywilnej. Czwarty grzech władzy wykonawczej dotyczy zmiany obowiązku szkolnego, niejako na przekór większości państw europejskich. To będzie nas, rodziców i państwo, dużo kosztować w przyszłości. Z kolei zamieszanie wokół komendanta głównego Policji i szeroka możliwość stosowania podsłuchów, zagraża poczuciu bezpieczeństwa obywateli.

Jak się wydaje, rządzący powinni być wobec siebie samych bardziej krytyczni. Tym bardziej, że lubią powoływać się na wartości chrześcijańskie, tak wielu nam też bliskie. Rząd PiS powinien wyciągać wnioski z minionych 100 dni. Należy również widzieć szeroki horyzont i doświadczenia 25 lat stosowania demokracji w Polsce. Nie ma potrzeby odkrywania Ameryki. Historia (rządzenia) jest przecież nauczycielką życia. Wielkim ostrzeżeniem jest fakt, że żaden rząd w Polsce w minionym ćwierćwieczu, nie napotkał tak wielu i licznych manifestacji i protestów, jak rząd B. Szydło. Trzeba wyciągać z tych faktów konkretne wnioski. Najczęściej protesty są w obronie polskiej demokracji. Historia uczy, że w imię wolności, Polacy byli i są nadal gotowi ponosić wysokie ofiary.

Jestem Pomorzaninem z krwi i kości. Dlatego martwią mnie praktyki kadrowe rządu B. Szydło w naszym regionie. Krzywdzi się ludzi, odwołuje się uznanych fachowców o dużym dorobku. Podam to na trzech przykładach. Jak wiadomo, rozwijamy się w nadmorskim regionie. Autorytet i kompetencje dyrektora Urzędu Morskiego Andrzeja Królikowskiego, nie były kwestionowane. I oto nagle i bez podania przyczyny, zostaje odwołany. Z kolei Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna pod prezesurą Teresy Kamińskiej, z roku na rok, odnosiła kolejne sukcesy. I znowu nagle i bezzasadnie Pani Prezes zostaje odwołana. Marek Wałuszko, doświadczony, sprawdzony dziennikarz i niejako spec od telewizji regionalnej, też bez merytorycznych powodów utracił stanowisko dyrektora TVG. Niestety, zapowiadane są kolejne zmiany i odwołania. Kryterium polityczne nie może być panaceum na wszystko. Rząd ma oczywiście prawo do zmian kadrowych, ale dlaczego na ważne stanowiska na Pomorzu, jak wyżej wykazano, mianuje się osoby ściśle polityczne, a przy tym raczej mało kompetentne?

Jan Kulas

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.