Kaszuby, Komorowski - GazetaKaszubska.pl

Kaszuby, Komorowski

Zawiaty. Mała wioska nad jeziorem Jasień w gminie Czarna Dąbrówka. Kilka domostw i uroczy ośrodek wypoczynkowy po generalnym remoncie – czysty, funkcjonalny z niezłym wyżywieniem i miłą obsługą, a przede wszystkim z bezpośrednim dostępem do czystego i pachnącego jeziora. Kaszuby, jeden z najbardziej urokliwych regionów Polski, których serce bije pomiędzy Kościerzyną, Bytowem i Kartuzami, chociaż rozciągają się geograficznie i ludnościowo od Chojnic, aż po Władysławowo. Od lat 70-tych spędzam część wakacji na Kaszubach, a 12-letni okres posłowania pozwolił mi jeszcze bardziej zbliżyć się do tego zakątka kraju i jego mieszkańców.
Kaszuby, Komorowski Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
07 sierpnia 2015r.

Spędzając tym razem urlop właśnie w Zawiatach otrzymałem w prezencie od kaszubskich przyjaciół cudowny album Dariusza Paciorka zatytułowany: „Kaszuby z nieba widziane – ziemia bytowska”. Autor – fotograf i paralotniarz uczynił z tych dwóch swoich fascynacji nie tylko sposób na życie, ale dzięki opanowaniu do perfekcji umiejętności fotografowania z lotu ptaka przybliżył na 450 stronach piękno fragmentu ziemi kaszubskiej. I rzeczywiście, tak jak opisuje to przywołana przez niego legenda, Bóg wysłuchał anioła i wytrząsnął nad Kaszubami worek z pagórkami, rzekami, strumieniami, jeziorami, lasami, polami i łąkami tworząc z nich malowniczą mozaikę kształtów, barw, zapachów i cudów przyrody. W takim otoczeniu, nawet nie latając na paralotni czy balonem, a pływając, wiosłując, jeżdżąc na rowerze czy konno, można dobrze wypocząć i zaznać ukojenia nie tylko ciała, ale i duszy.

fot. www.aeroart.com.pl

fot. www.aeroart.com.pl

Po takiej sentymentalnej refleksji schodzę na naszą społeczno-polityczną ziemię i odnotowuję, że właśnie wczoraj zakończył swoje urzędowanie prezydent Bronisław Komorowski. To była dobra prezydentura i Polacy jeszcze do niej zatęsknią gdyż była to prezydentura odpowiedzialna, poważna, otwarta na inaczej myślących i na świat. Krytycy Komorowskiego mówią, że była bezbarwna. Ale gdyby była barwna na wzór prezydentów Wałęsy, Zemana czy Hollande’a to też by ją krytykowali, z kolei za jej barwność. Bronisław Komorowski z godnością, aczkolwiek ze smutkiem opuścił swój urząd mimo straszliwych, niesprawiedliwych, poniżej pasa kierowanych na niego ataków. Szczególnie bolesne jest frontalne uderzenie nie tyle ze strony domorosłych inkwizytorów, bo cóż innego można by się po nich spodziewać, którzy chcieliby stać na straży sumień innych, ale przede wszystkim ze strony hierarchów i licznych księży katolickiego Kościoła, którego członkiem pozostaje.

Zgodnie ze swoim sumieniem i w zgodzie z demokratycznym standardami podpisał ustawę regulującą zapłodnienie in vitro oraz ratyfikował konwencję równościową. Za te decyzje stanął pod pręgierzem nieuczciwych ocen i nieprzebierających w słowach obelg pod swoim adresem łącznie z odmową prawa do przyjmowania Komunii św. i oczekiwaniem publicznej ekspiacji. I to spotkało prawowiernego syna Kościoła, patriotę, wzorowego ojca i męża, przyjaciela wielu ludzi, wybitnego polityka, któremu przyszło wypełniać rolę głowy państwa w niełatwym czasie.

Miałem przyjemność wziąć udział we Mszy św. odprawionej w symbolicznym kościele sióstr Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w intencji kończącego swą kadencję prezydenta Komorowskiego i jego rodziny. Przytoczę, bo warto znać i zapamiętać, słowa ks. Aleksandra Seniuka, rektora tego sanktuarium wypowiedziane na zakończenie celebry:

„W ostatnim czasie spotkało pana, panie prezydencie, wiele niesprawiedliwości, także bardzo podłych. I niestety były one wypowiadane przez ludzi, których nazywamy ludźmi Kościoła. Zostały przez nich samych wypowiedziane i innych, z ich błogosławieństwem. Słowa, które nigdy nie powinny się pojawić w ustach takich ludzi. Święte słowa miłość i miłosierdzie były poniewierane wśród słów nikczemnych. I nikt mnie nie przekona, że taki język może płynąć z serca przemienionego. Płynie z serca kamiennego. My, tzn. Andrzej Luter, Staszek Opiela, Kazik Sowa i jeszcze inni, którzy mi zgłaszali z przykrością, że nie mogą przybyć (…), nie jesteśmy episcopoi (z gr. biskupi), my jesteśmy presbyteroi – kapłani (…) i czujemy odpowiedzialność za te niesprawiedliwości rzucane na pana (…). Wyobraźmy sobie, jak pana, panie prezydencie, ranią te słowa zwłaszcza dotyczące pana wiary, sumienia, wierności Kościołowi. Więc proszę przyjąć, panie prezydencie, pani Anno (…) i mówię to w imieniu, myślę, wielu kapłanów – przepraszamy was, prosimy o wybaczenie nam i także tym wszystkim, którzy nie wiedzą, co czynią”.

Szczęśliwie są tacy kapłani i jest taka modlitwa przed przystąpieniem do Komunii św. „Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Wierzę, że Pan Bóg jest tak dobry i mądry, że swoją obecnością złagodzi ból zadawany przez fałszywych jego wyznawców i zbawi dusze wszystkich dobro czyniących bez, niegodnych tej roli, pośredników.

Jan Król, 07.08.2015.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,
 
Na razie jest tylko jeden komentarz (dodaj własny »):
  1. Żega pisze:

    „Kaszuby, Komorowski” – ten tytuł zgrzyta. Prezydent Komorowski nie jest wcale tak uwielbiany przez Kaszubów, a przynajmniej przez ich część, która analizuje słowa wypowiadane, w swoim czasie, przez GŁOWĘ państwa. Mam tu w pamięci wypowiedzi na temat tożsamości Kaszubów, w Radio Gdańsk, a później na Zjeździe Kaszubów we Władysławowie. Temat uznania Kaszubów za mniejszość etniczną stał się problemem, bo „mogłoby to Kaszubom zaszkodzić”i w tej sytuacji później wypowiedziane, na Zjeździe Kaszubów, słowa Prezydenta – „jesteście solą tej Ziemi” zaliczyć należy do tzw. PUSTYCH SŁÓW, wypowiadanych często na wysokich szczeblach, jeszcze w PRL. Kaszuba, który zna kaszubską historię i przez to samo zna swoją TOŻSAMOŚĆ lubi konkretną mowę i nie lubi być GŁASKANY pustymi słowami. Jeśli chodzi o zasługi zakończonej prezydentury, to uczucia mam mieszane. Może byłyby inne, gdyby Prezydent potrafił dbać o przestrzeganie prawa w państwie. Zbytnia tolerancja BUBLI sejmowych, lekką ręką podpisywanych przez Prezydenta, a później kierowanie ich do Trybunału Konstytucyjnego, to nie tak Już inna kolejność w procedurze zwiększałaby wiarygodność Prezydenta. Ale jak chciało się lansować, nieudolnie rządzącą Platformę, to tak wyszło – czasem potrzeba WYOBRAŹNI.

Dodaj komentarz