Rejs 1989 - GazetaKaszubska.pl

Rejs 1989

To tytuł kolejnego filmu wybitnego dokumentalisty Andrzeja Fidyka. Jego premiera odbyła się 18 grudnia br. w pięknej sali Teatru Wielkiego w Warszawie z udziałem żyjących bohaterów zdarzeń, którym został poświęcony. Tak dobrze się również złożyło, że film był emitowany tego samego dnia, późnym wieczorem przez TVP. Zresztą dzień premiery też nie był przypadkowy. Równo 25 lat temu Sejm rozpoczął pracę nad zmianą ustroju gospodarczego, zwaną potocznie reformą Balcerowicza, poniewż to właśnie Leszek Balcerowicz, z upoważnienia Premiera Tadeusza Mazowieckiego, stanął na jej czele. 17 grudnia 1989 r. założenia tej gospodarczej rewolucji zostały zaprezentowane w Sejmie, a już następnego dnia ruszyła praca Komisji Nadzwyczajnej, która rozpatrzyła pakiet kilunastu ustaw, wraz z poprawkami Sejmu i Senatu, w ciągu 10 dni. Stawka była wysoka bo chodziło o to, aby stawianie gospodarki z głowy na nogi rozpoczęło się wraz z nowym, 1990 rokiem.
Rejs 1989 Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
29 grudnia 2014r.

Miałem ten zaszczyt i możliwość pracy w tamtej oraz w dwóch kolejnych komisjach nadzwyczajnych biorących na warsztat kluczowe ustawy zmieniające gospodarczą rzeczywistość kraju. Pamiętam z jaką odpowiedzialnością i zaangażowaniem ta praca była wykonywana. Spory ideowe i partyjne zastąpione zostały poczuciem misji jaka przypadła do wypełnienia.

Film Fidyka obok transformacji gospodarczej pokazuje też kontekst wewnętrzny i międzynarodowy w którym przychodziło działać. Rozpad ZSRR, zjednoczenie Niemiec, upadek komunizmu w kolejnych krajach sowieckiego bloku, kryzys gospodarczy, pierwsze oznaki społecznego niezadowolenia, obecność 150 tys. żołnierzy radzieckich na naszym terytorium. Mimo tych skrajnie trudnych okoliczności przebudowa państwa – zmiany w konstytucji, likwidacja policji politycznej, podział władz, przygotowanie i wprowadzenie nowego ustroju władz lokalnych – była realizowana. Podpisane zostały również nowe traktaty z wszystkimi naszymi sąsiadami gwarantujące nienaruszalność granic i pokojowe współistnienie.

“Ale nam się wydarzyło!” – powiedział Jan Paweł II w Sejmie w czerwcu 1999 roku. I rzeczywiście udało się nam. Bo wyobraźmy sobie przez chwilę, że na czele ówczesnego ZSRR stoi nie Gorbaczow, a potem Jelcyn lecz Władimir Putin, a w Polsce rządzi Jarosław Kaczyński na spółkę z A. Macierewiczem. Gwarantuję, że mielibyśmy Polskę nie jako bezpiecznego członka NATO i UE, ale stalibyśmy wobec problemów na wzór dzisiejszej Ukrainy. To wielka odpowiedzialność i twórcza wyobraźnia ludzi, którzy wówczas trzymali stery rządów i w Polsce i poza nią pozwoliła na stosunkowo łagodne przejście od jednego z najbardziej opresyjnych reżimów do demokracji.

Wkraczamy jednak w 2015 rok. I okazuje się, że stare upiory nie śpią. Duch imperialnych zapędów obudził się w duszy Rosjan. Aneksja Krymu, podsycanie wojny na wschodzie Ukrainy, próba destabilizacji w Mołdawii i w Gruzji, naruszanie przestrzeni powietrznej to fakty. Putin neguje europejski ład i prawo narodów do samostanowienia. Jak daleko posunie się w swoich neoimperialnych dążeniach? Tego nie wiemy. Putin przestał być obliczalny co potwierdziła Angela Merkel po dziesiątkach godzin rozmów z nim przeprowadzonych. A pogarszająca się sytuacja gospodarcza Rosji wskutek zastosowanych sankcji może popychać go do jeszcze bardziej nieprzewidywalnych akcji.

Innym obszarem wielkiego zagrożenia jest wybuchowa sytuacja na Bliskim Wschodzie. Powstanie „państwa islamskiego” na części terytorium Iraku i Syrii opartego na ideologii dżihadu (świętej wojny) tworzy mieszankę wybuchową dla całego regionu, a zagrożenie terrorystyczne dla świata. Sytuacja ta wzmacnia antyemigranckie nastroje w wielu krajach europejskich (Francja, Anglia, Szwecja) i jest wodą na młyn dla odradzających się nurtów nacjonalistycznych. To z kolei zagraża potrzebie pogłębiania integracji europejskiej niezbędnej dla zachowania światowej równowagi i poskromienia Rosji.

Niełatwe zadania i wyzwania stoją zatem przed Donaldem Tuskiem jako przewodniczącym Rady Europejskiej. Wzmocnienie UE w zakresie polityki zagranicznej i energetycznej, zabieganie aby Wielka Brytania nie wystąpiła z Unii, odbiurokratyzowanie unijnej machiny, aby koncentrować się na celach strategicznych, a nie drobiazgach, trwanie przy wartościach, które UE ukonstytuowały (wolny przepływ idei, ludzi i towarów). To główne obszary, którym nowy przewodniczący będzie musiał poświęcić uwagę.

A na naszym, krajowym podwórku będziemy mieli dalszy ciąg wyborczego maratonu – w maju wybory prezydenckie, w październiku parlamentarne. Chciałbym aby Bronisław Komorowski już w I turze wygrał sukcesję, a dla aktualnie rządzącej koalicji też, póki co, alternatywy nie widać. Mam nadzieję, że oznaczałoby to twórczą kontynuację wydarzeń opowiedzianych w filmie „Rejs 1989”, a nie stagnację rodzącą frustrację i zniechęcenie.

Jan Król, 29.12.2014.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi:
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz