7 powodów dla których powinieneś wybrać Tajlandię na swoją pierwszą podróż do Azji

03 grudnia 2014r. | Drukuj

Zastanawiałam się o czym powinien być mój pierwszy post po Polsku. Mam tyle pomysłów, że trudno było mi się zdecydować. Stwierdziłam jednak, że zacznę od czegoś bardzo prostego i przydatnego tym, którzy nigdy w Tajlandii, czy Azji Południowo-Wschodniej nie byli.

Wschód słońca, Koh Pahgnan

Wschód słońca, Koh Pahgnan

Ten region nie jest jeszcze tak popularny wśród polskich turystów jak np. Hiszpania, czy Egipt. Polacy przede wszystkim boją się nieznanego. Jednak, dzięki tanim przelotom do Bangkoku, coraz częściej można usłyszeć na Tajskich ulicach polski język. Jeśli więc rozpatrujesz opcję wakacji gdzieś w bardziej egzotycznym miejscu, poniżej znajdziesz parę powodów dlaczego Tajlandia powinna być twoim wyborem numer 1, czego się obawiać i jak uniknąć pewnych sytuacji.

Autorką tekstu jest Joanna Szreder, która mieszka i pracuje w Tajlandii od około roku. Prowadzi blog The Blonde Travels.

1. Do wyboru do koloru

Tajlandia ma wszystko, od rajskich plaż po góry, jeziora i dżungle. Trudno jest się zdecydować gdzie jechać i co zobaczyć. Bangkok nęci nocnym życiem i pięknymi świątyniami. Na północy, małych wioseczkach, żyją mniejszości narodowe. Na południu za małe pieniądze można mieszkać w drewnianych bugalowach na plaży, imprezować i cieszyć się słońcem całymi dniami.

Czego się obawiać: że nie starczy ci czasu na wszystko. W podróżowaniu nie chodzi o to, żeby zobaczyć wszystko, ale o to żeby nacieszyć się okolicą, kulturą i poczuć się trochę jak w domu.

Jak uniknąć: Pomimo, że Tajlandia ma bardzo dobrze rozwinięte połączenia między miejscowościami, często przejechanie 500km zajmuje 12 godzin. Najlepiej jest sprawdzić co najbardziej chce się zobaczyć i ograniczyć się tylko do paru miejsc. No chyba, że właśnie zwolniliście się z pracy i planujecie podróżować przez kolejny rok…

2. Rozwinięta turystyka

Podróżowanie po Azji, a zwłaszcza Tajlandii, na własną rękę jest dziecinnie proste. Jak to napisała jedna z moich ulubionych blogerek  ‘Career Break’ : ‘Tajlandia to taki turystyczny supermarket’. Główne ulice usłane są biurami turystycznymi. Chcesz pojechać autobusem z Bangkoku do Chiang Mai? Przepłynąć się łódką po Chao Praya, lub Mekongu? Pójść na trekking? Przedłużyć wizę o kolejne 2 tygodnie? Nic prostszego. Wszystko jest tu do załatwienia.

Często biura te mieszczą się w hostelach, więc wystarczy tylko wyjść z pokoju, żeby kupić bilety, lub wycieczkę.

Czego sie obawiać: Wygórowanych cen i biur – oszustów.

Jak uniknąć: Jeśli w miejscu w którym jesteś jest kilka biur podróży, sprawdź ceny w większości z nich.  Będziesz miał pewność, że wybrałeś najlepszą opcję.

Fikcyjne biura turystyczne istnieją i jako turysta bez doświadczenia możesz łatwo paść ich ofiarą. Biur takich jest dużo na sławnej Kao San Road w Bangkoku. Najlepiej jest w ogóle unikać kupowania wycieczek czy biletów na tej ulicy. Zaraz za rogiem jest ulica Rambuttri, gdzie biura są o wiele wiarygodniejsze.

Jedno z wielu biur turystycznych na głównej ulicy w Chiang Mai

Jedno z wielu biur turystycznych na głównej ulicy w Chiang Mai

3. Sympatyczni lokalni

Większość Tajów jest przemiła. Jeśli podchodzisz z szacunkiem do ich kultury, nikogo nie obrażasz i (co w Azji jest ważne) uśmiechasz się, to możesz mieć pewność, że spotkasz życzliwych, sympatycznych i cudownych ludzi.

Tajowie są też bardzo nieśmiali i wydają się trzymać od turystów na dystans. Wynika to najprawdopodobniej z bariery językowej (patrz poniżej). Zawsze jednak mają dla wszystkich promienny uśmiech.

Czego się obawiać: Obrażenie kogoś, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Jak uniknąć: Czytaj dużo o Tajskiej kulturze zanim wyjedziesz. Tajów łatwo jest obrazić i często nie dają oni po sobie poznać, że są urażeni. Zawsze będą się do ciebie uśmiechali. Podniesienie głosu w jakiejkolwiek dyskusji (oskarżenie kelnera o wydanie złej reszty, wykłocanie się z kierowcą autobusu o opóźnienie itd.) może spotkać się nie tylko z dezaprobatą, ale również próbą utrudnienia załatwienia danej sprawy (przeważnie po prostu twój rozmówca będzie udawał,  że cię nie rozumie).

4. Zakwaterowanie

Tajlandia oferuje szeroki wachlarz zakwaterowania. Począwszy od domów (w jednym pokoju śpi się z innymi podróżującymi) do wspólnej łazienki, przez pojedyncze pokoje o podstawowym standardzie, z łazienką i klimatyzacją, po wielkie luksusowe apartamenty. Znajdziecie tutaj miejsce na każdą kieszeń.

Większość hosteli, nawet tych tanich, jest czysta i schludna.

Miejscowości turystyczne roją się od hosteli, hoteli i guesthousów i dzięki temu rezerwacja nie jest potrzebna. Po prostu zjawiasz się w danym miejscu i chodzisz od jednego hostelu do drugiego aż znajdziesz coś, co ci odpowiada.

Czego się obawiać: hałasu, zarówno tego dochodzącego z ulicy, jak i z hostelowego baru; karaluchów i pluskiew.

Jak uniknąć: dwie pierwsze sprawy są proste do uniknięcia. Wystarczy rozejrzeć się po okolicy. Jeśli szukasz cichego miejsca, gdzie w barze na dole nie będzie imprez do białego rana, zapytaj się po prostu w recepcji.

Karaluchów niestety nie da się uniknąć. Występują one w wielu krajach o dużej wilgotności. W Tajlandii nie ma plagi i możesz ich w ogóle nie zobaczyć, ale trzeba być przygotowanym.

Pluskwy to dość duży problem w starszych hostelach, gdzie przewija się duża liczba turystów. Jeśli podejrzewasz, że zostałeś przez nie pogryziony, zmień hostel.

5. Transport

Nigdzie chyba nie ma tak bardzo rozwiniętych połączeń między krajami i poszczególnymi miejscowościami jak w Azji, a zwłaszcza w Tajlandii . Dojechać można w zasadzie wszędzie.

Air Asia oferuje bardzo tanie przeloty. Ceny nie zmieniają się tak dramatycznie z dnia na dzień jak w krajach zachodnich, a jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany i cierpliwy często może natrafić na bardzo dobre promocje.

Drogą lądową też można łatwo się przemieszczać. Nie jest to najszybszy sposób na podróżowanie. Mimo to jednak warto przejechać się autobusem, lub pociągiem. Ma się wtedy okazję poznać podróżujących lokalnych i podziwiać widoki za oknem.

Czego można się obawiać: pijanych kierowców, niewyspanych kierowców, popsutych autobusów i pociągów, dziur w drogach, wybojów, ostrych zakrętów po których kręci się w głowie, głośnych oper mydlanych puszczanych przez całą noc na plazmowym telewizorze w autobusie (albo jeszcze gorzej – całonocnych karaoke), dużych opóźnień.

Jak uniknąć: hmmm…. no cóż, nie wiem. Można uniknąć podróżowania drogą lądową i latać tylko samolotami, można jechać tylko w jedno miejsce (ale wtedy, co za sens wyjazdu?). Trzeźwości i umiejętności kierowców sprawdzić nie można i czasami trzeba złożyć swoje życie w ich ręce.

To są oczywiście odosobnione przypadki. Ja podróżuję bardzo wiele drogą lądową po Tajlandii i nie zdarzyło mi się jechać z pijanym kierowcą. Tajowie mają bardzo dobrze zorganizowany system transportu i naprawdę można na nich polegać.

Tajskie drogi są bardzo dobre. Powiedziałabym nawet, że nasze polskie się do nich nie umywają. Tylko te górskie są strome i kręte.

6. Jedzenie

Dla Azjatów jedzenie to styl życia. Wszystko kręci się wokół posiłków. Dlatego też na ulicach, co 5 kroków stoją małe straganiki oferujące zupy, grilowane mięsa i smażone nudle.

Zielone, czerwone, żółte curry, świeże kokosy, słodkie mango, owoce o których nie słyszano w Europie, smażony ryż, nudle… Ah, ślinka cieknie!

Moją ulubioną kuchnią jest na pewno Tajska. Uwielbiam jeść pad thai w ulicznych barach, albo kupować już pokrojonego soczystego arbuza na popołudniową przekąskę.

Czego możesz się obawiać: oczywiście zatrucia pokarmowego. Jest to dość nieuniknione jeśli pierwszy raz podróżujesz po Azji. Nawet jeśli się zabezpieczysz i weźmiesz ze sobą cały plecak medykamentów ryzyko rewolucji żołądkowych jest duże. Często wynikają one ze zmiany flory bakteryjnej i przechodzą po 2-3 dniach. Jeśli trwają dłużej należy udać się do lekarza.

Jak uniknąć: W zasadzie uniknąć się nie da. Można nie jeść mięsa i owoców morza, nie pić nic z lodem, myć i dezynfekować ręce płynem antybakteryjnym. Osobiście nie stosuje się do prawie żadnych z tych rad. Podczas mojego drugiego pobytu w Azji zaczęłam jeść wszystko, łącznie z grilowanym mięsem z ulicznych stoisk. Piję wszystko z lodem. Ręce oczywiście myję, ale o żelu zapomniałam już wieki temu.

W tajskich aptekach można kupić wszystko, od witamin po Valium. Problemu z kupnem tabletek na rozwolnienie więc nie ma. Ale jak już naprawdę chcecie dodać zbędne kilogramy do bagażu, to polecam sole fizjologiczne, stoperan i krople żołądkowe.

Apteka przy głównej ulicy, Chiang Mai. Duży napis na szybie informuje, że obsługa mówi po angielsku

Apteka przy głównej ulicy, Chiang Mai. Duży napis na szybie informuje, że obsługa mówi po angielsku

7. Język

Tajlandia jest dla tych, którzy mówią płynnie po angielsku, lub potrafią powiedzieć tylko ‘how are you?’

Uogólniając, Tajowie nie mówią za bardzo po angielsku. Nawet w biurze turystycznym można porozumieć się tylko prostymi zdaniami.

Kelnerzy w barach znają tylko podstawowe nazwy dań i napojów w karcie.  Jeśli zapytasz się o coś więcej, możesz być pewien, że nie spotkasz się z odpowiedzią,ale tylko z promiennym, zawstydzonym uśmiechem.

Zamawianie na straganach ulicznych jest o wiele prostsze. Można po prostu pokazać palcem co się chce.

Jeśli mówisz płynnie po angielsku, bądź przygotowany na to, że język poćwiczysz tylko rozmawiając z innymi turystami. Zwracając się do Tajów lepiej jest używać bardzo prostych zwrotów. Im prościej tym lepiej.

Czego się obawiać: Tajowie nawet jak nie rozumieją to kiwają głowami tak jakby rozumieli każde twoje słowo. Zamawiasz kawę bez cukru. Kelner kiwa głową, a potem przynosi ci najsłodsze americano jakie piłeś w życiu, albo co gorsza, lody kawowe, albo steka, albo…po prostu przynosi ci coś, czego w ogóle nie zamawiałeś. Często takie sytuacje wywołują frustracje wśród turystów, co często prowadzi do niezbyt miłych sytuacji.

Jak uniknąć: Bądź cierpliwy i się uśmiechaj. Jeśli słabo lub w ogóle nie mówisz po angielsku, kup słowniczek (myślę, że w Polsce można taki kupić) z tajskimi słówkami.Miej przy sobie mapę. Przygotuj się, że będziesz musiał porozumiewać się na migi.

Tajowie słyną ze znaków po angielsku, które mają pełno błędów. Tutaj zwracam uwagę na słowo ‘tempol’

Tajowie słyną ze znaków po angielsku, które mają pełno błędów. Tutaj zwracam uwagę na słowo ‘tempol’

W ciągu ostatnich paru lat podróżowałam bardzo wiele i mogę was zapewnić Tajlandia to raj turystyczny. Tutaj nie zginiecie! Jeśli trochę poczytacie o kulturze i realiach tego cudownego kraju, spędzicie tutaj najlepsze wakacje swojego życia. Jak wszędzie indziej zdarzają się tutaj kradzieże, oszustwa i rewolucje żołądkowe, ale jeśli masz trochę oleju w głowie nic ci się nie stanie.

Wybierasz się do Tajlandii? Masz pytania? Wpisz je w komentarzach poniżej!

Byłeś w Tajlandii? Masz jakieś dodatkowe rady? Podziel się opinią w komentarzach!

W następnym odcinku: Tajska kultura i zwyczaje – rzeczy o których turysta nie przeczyta w przewodniku.

Autorką tekstu jest Joanna Szreder, która mieszka i pracuje w Tajlandii od około roku. Prowadzi blog The Blonde Travels.


Tagi: , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz