Zbyt niska frekwencja piętą achillesową samorządności - GazetaKaszubska.pl

Zbyt niska frekwencja piętą achillesową samorządności

W demokracji najważniejszy jest udział obywateli w powszechnych wyborach. Na Pomorzu i w skali kraju frekwencja wyborcza nie przekroczyła poziomu 45-48 %. To zdecydowanie za mało. Dlaczego najbliższe nam wybory samorządowe cieszą się najskromniejszą frekwencją wyborczą? Zapewne za bardzo ekscytujemy się pojedynkami wyborczymi, a za mało przekonywaniem obywateli. A w jakim stopniu pamiętamy o obywatelach po wygranych wyborach?
Zbyt niska frekwencja piętą achillesową samorządności Jan Kulas
 
Członek Rady Naczelnej ZKP, były poseł RP trzech kadencji.
19 listopada 2014r.

Nie pierwszy raz na łamach „Gazety Kaszubskiej” troszczymy się o charakter i jakość naszej demokracji. Osobiście miałem nadzieję, że w tym roku frekwencja wyborcza będzie znacznie wyższa. Przecież idzie o najbliższe nam wybory samorządowe. Tymczasem okazuje się, że frekwencja mieści się na poziomie 45-48 procent. To zdecydowanie zbyt mało. Tym razem nawet na naszym ukochanym Pomorzu zbyt wielu z nas „odpuściło” sobie te wybory. W moim rodzinnym mieście Tczewie, jak relacjonuje zwycięski prezydent Mirosław Pobłocki: „frekwencja niestety była niska – do urn poszło zaledwie 37,3 procent tczewian”. Niewiele zmienia tutaj fakt, iż Prezydent Tczewa już w pierwszej turze otrzymał 66,16 % głosujących. Warto więc zastanowić się nad problemem frekwencji nie tylko w wyborach samorządowych.

Z konieczności warto dotknąć kilka podstawowych aspektów absencji wyborczej. Po pierwsze, trzeba zacząć od siebie. Co w ostatnich latach włodarze gmin, radni zrobili, aby zachęcić swoich mieszkańców do udziału w wyborach? W jakim stopniu pamiętamy o obywatelach po wygranych wyborach samorządowych? Dobrą praktyką byłby np. list zachęcający mieszkańców do udziału w wyborach z podaniem siedziby najbliższego lokalu wyborczego. A warto wiedzieć, że wiosną tego roku (przed wyborami do europarlamentu) w wielu miastach zmieniły się okręgi i siedziby obwodowych komisji wyborczych. Na pewno tego problemu nie rozwiązywały plakatowane obwieszczenia o tych zmianach, a do tego w niektórych gminach ograniczono się. Może warto by w takim liście (bez żadnych akcentów politycznych) zaznaczyć ogólny sposób głosowania. W tegorocznych wyborach niemało obywateli miało trudności z samym aktem wyborczym. Nadmiar komitetów wyborczych i kandydatów sprawił, że część obywateli miała kłopot ze znalezieniem swoich wybrańców. Może więc należałoby podnieść poziom poparcia społecznego przy rejestrowaniu komitetów wyborczych? Naturalnie wymaga to głębokiego namysłu.

Demokracja powinna i musi kosztować. To trochę jak z tym szwankującym informatycznym systemem wyborczym, ale w krótkim terminie i przy najtańszym wariancie, nie da się zbudować dobrego i profesjonalnego systemu. Analogicznie trzeba zainwestować w publiczną informację wyborczą. Prym tutaj powinna wieść telewizja publiczna. Ma przecież zapisaną w sobie misję publiczną. Ale i inne duże stacje telewizyjne (np. TVN, POLSAT) powinny informować o znaczeniu i sposobie głosowania. To musi oczywiście trochę kosztować. Duże możliwości ma także prasa, zarówno krajowa, regionalna i lokalna. To też musi trochę kosztować.

Dotychczasowa praktyka w mediach publicznych musi niepokoić. Albowiem w ostatnich 2-3 tygodniach przed terminem wyborów, ich uwaga skupia się na rywalizacji wyborczej, na pojedynkach wyborczych, a obywatele-wyborcy pozostają w odległym tle. Tymczasem w ostatnich 10. dniach przed wyborami – codziennie media powinny informować się o sposobie i trybie głosowania. Wskazane byłyby przykładowe głosowania z udziałem znanych i popularnych osób, może i autorytetów społecznych. To zawsze bardziej zachęca. Albowiem dobry przykład jest najlepszą metodą wychowawczą. W taką demokrację – naprawdę warto i należy zainwestować. Albowiem im wyższa frekwencja wyborcza, tym z reguły lepsze wyniki. I tak w ogóle jak uczy nawet ostatnie ćwierćwiecze demokracji, nie da się budować taniej i dobrej demokracji. Dobra i wysoka jakość życia publicznego musi też kosztować.

I na sam koniec. Bardzo ważny jest stosunek do demokracji wyniesiony z domu rodzinnego. Wpierw ważne jest zainteresowanie przede wszystkim młodzieży życiem publicznym w ogóle, a następnie wyrobienie przekonania, że wybory to jedno z największych i najważniejszych praw i zarazem obowiązków obywatelskich. Przecież w wyborach powszechnych decyduje się o losie małej i dużej Ojczyzny. Oczywiście dobre wychowanie obywatelskie powinno wynosić się ze szkół. Bywa różnie. Trzeba też szkołom pomóc. Tymczasem w szkołach (nawet ponadgimnazjalnych) nie wolno nawet organizować debat wyborczych. W tym zakresie zapisano, niestety, wiele zakazów. Kiedy zatem młodzież ma nauczyć się praktyki wyborczej? Marzy mi się zatem szkoła, która będzie przygotowywać młodzież do korzystania z czynnego i biernego prawa wyborczego. W tym zakresie potrzeba kilku zmian w systemie oświatowym i w Kodeksie wyborczym. Warto też pamiętać o środkach unijnych na kształcenie i doskonalenie demokracji. Im szybciej rozpoczniemy te zmiany, tym lepiej. Przypomnę, że w 2015 roku czekają nas dwie wielkie kampanie wyborcze – wybory prezydenckie i wybory parlamentarne. Trzeba nimi bardziej i skutecznie zainteresować naszą młodzież! Idzie tu bowiem o naszą wspólną przyszłość.

Jan Kulas


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz