fot. Jacek Beczyczko

W nocy z  poniedziałku na wtorek  jacht s/y Duży Ptak bandery polskiej Akademickiego Klubu Morskiego Gdańsk z czterema członkami załogi sztrandował na plażę w Łebie. Załoga jachtu powiadomiła służby ratownicze o zagrożeniu życia i potrzebie pomocy około godziny 1.00.

fot. Jacek Beczyczko
fot. Jacek Beczyczko

Jednostka sztrandowała ok. 400 m na wschód od wejścia do portu w Łebie. Załogę jachtu stanowiły 4 osoby z czego 3 to żeglarze z patentami jachtowymi. Pomocy udzieliła im łebska drużyna ratownicza Brzegowej Stacji Ratowniczej podległej MSPiR SAR w Gdyni. Wystarczyło im 6 minut by wyjść do rozbitków. Czas przygotowania obejmował zwodowanie łodzi ratowniczej R-24, a także pojawienie się ratowników będących w pogotowiu w bazie BSR oraz wyruszenie do akcji.

Ze względu na silną, około 1,5-metrową falę przybojową spychającą jacht z żeglarzami na plażę oraz słabą widoczność i wiatr, akcja ratownicza nie była łatwa.

 -„Kiedy już zabraliśmy wszystkich na R-24, aby ich przetransportować do bazy SAR, jednostka ratownicza odmówiła posłuszeństwa. Okazało się, że pływająca w wodzie lina z olinowania jachtu owinięta na śrubę unieruchomiła jednostkę ratowniczą. Pomimo szybkiej interwencji wiatr SSW spowodował dryf oraz znos ok 0,5Nm od miejsca akcji” – wspomina kierownik BSR Arkadiusz Puchacz.

Na szczęście podczas wydarzenia nikt nie ucierpiał. Kapitanat Portu Łeba prowadzi dochodzenie wyjaśniające okoliczności feralnego rejsu Dużego Ptaka.

Profesjonalizm przeprowadzonej akcji dowodzi, że zasadne jest prowadzenie ćwiczeń i sprawdzianów umiejętności ratowniczych. Jak mówi Arkadiusz Puchacz – jego spełnieniem będzie utworzenie Centrum Szkolenia Ratownictwa Morskiego w Łebie, w rejonie o zmiennych warunkach pogodowych i ukształtowaniu linii brzegowej – niezwykle atrakcyjnym dla przeprowadzenia ćwiczeń.

Jacek Beczyczko

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.