Krsna Slava w Łowiczu Wałeckim

17 lutego 2014r. | Drukuj

9 stycznia przypada w Kościele Prawosławnym  III dzień  Bożego Narodzenia, który obchodzony jest  jako święto  Św. Pierwszego Męczennika Arcydiakona Stefana. Dla niektórych rodzin serbskich jest to najważniejsze święto rodzinne w roku.

Rodzina  Proticów przed domowa ikoną św. Stefana przed którą  księża  Piotr Żornaczuk i  Jarosław Biryłko ( proboszcz parafii pw. św.św. Piotra i Pawła w Stargardzie Szczecińskim) odprawili nabożeństwo modląc się wspólnie z zgromadzonymi  za pomyślność rodziny i wszystkich przyjaciół.

Rodzina Proticów przed domowa ikoną św. Stefana przed którą księża Piotr Żornaczuk i Jarosław Biryłko ( proboszcz parafii pw. św.św. Piotra i Pawła w Stargardzie Szczecińskim) odprawili nabożeństwo modląc się wspólnie z zgromadzonymi za pomyślność rodziny i wszystkich przyjaciół.

W podmirosławieckiej miejscowości Łowicz Wałecki znajduje się Hotel Park – Reduta Napoleona ,który prowadzony jest przez  polsko – serbskie małżeństwo , Państwa Irenę i Radovana Protić. Pani Irena  pochodzi z Mirosławca natomiast Jej mąż jest rodowitym Serbem, który zauroczony swoją żoną osiadł na stałe w polskiej krainie zwanej w Jego kraju Pomeranija. Mieszka tu już kilkadziesiąt lat lecz nigdy związków z swoją ojczyzną nie zerwał, nawet tych duchowych. Przestrzegając tradycji   przekazanej mu przez ojca i dziada, nie tylko w rozmowach z rodziną posługuje się serbskim językiem ale jako głowa rodziny obchodzi uroczyście święto patrona  Proticiów  zwane Slava , tym patronem jest wspomniany św. Stefan.

Krsna slava

W zamierzchłych czasach pogaństwa nim do słowiańskich chat zapukali św.św  Cyryl i Metody niemal cała słowiańszczyzna oddawała cześć wielu bogom z których najgłówniejszym był twórca błyskawic Perun. Jednak  by inni bogowie nie próżnowali zrodziła się wśród Serbów myśl aby to oni czuwali nad szczęściem ich pogańskich rodzin. Stąd niemal każda rodzina miała swego „boga patrona”. Chrzest obalił ten kult ,runęły pogańskie  posągi ale zrodzona tradycja boskiego czuwania nad rodami była tak zakorzeniona ,że swój los  zaczęto powierzać chrześcijańskim świętym. Tak wśród prawosławnych Serbów zrodziło się  nigdzie indziej nie spotykane święto zwane krsna slava. Slava jest świętem rodzinnym stąd obchodzona jest przez poszczególne rody  w dniu święta ich patrona. Burzliwe dzieje Serbii , a szczególnie utrata niemal całej szlachty spowodowała ,że patroni oprócz cech opiekuńczych stali się symbolem rodowym . Patron podobnie jak herb jest dziedziczny   po mieczu czyli przez mężczyzn. Kobieta z chwilą wyjścia za mąż przyjmuje  opiekuna rodziny męża. Gdy w następnym pokoleniu brak jest potomka męskiego głowa rodziny stara się by przyszły mąż córki przyjął jej slavę wraz z nazwiskiem w zamian  zostaje dziedzicem. W innych sytuacjach o wyborze patrona Slavy decyduje duchowny. W każdym domu  znajdują się ikony rodzinnych patronów , które otaczane są szczególnym kultem.  Slava z reguły trwa trzy dni.

Świeca , „żyto” i ciasto

Aby tradycji stało się zadość i aby  kanony obchodu Slavy były spełnione rodzina Protić musi na Slavę przygotować podstawowe symbole tego święta obok ikony przedstawiającej patrona rolę tę spełniają świeca, „żyto”, ciasto – kołacz. Świeca musi być koniecznie woskowa i dużych rozmiarów. Radovan Protić  wstawia ją do znajdującej się w drewnianym kubku ziaren pszenicy. Kubek ma mosiężną obręcz i jest w rodzinie 200 lat. Następnie ustawia go wraz ze świecą blisko ikony. Świeca musi się palić przez cały czas przebywania gości przybyłych na święto. Gasić ją może jedynie głowa rodziny ,który po przeżegnaniu  robi to nalanym na łyżeczkę winem zaczerpniętym z stojącego na stole biesiadnym kieliszka. „Żyto” jest przygotowane z gotowanej pszenicy , którą się mieli dodając cukier orzechy. Potrawę tą robi pani domu czyli Irena Protić, która dodaje jeszcze suszone śliwki. Przyrządzone „żyto” stawiane jest na taczce obok butelki z rakiją. W domu  gospodarzy butelka jest bezcenną pamiątką gdyż „pamięta ona XIX wieczne święta Slavy  w rodzinie Protić. Ponadto pani Irena w przeddzień Slavy sporządza tradycyjne ciasto – kołacz  używając do tego odpowiednie ilości  mąki pszennej, mleka jajek ,masła i dodając do komponentu  małą ilości wody, która powinna być poświęcona w cerkwi przez księdza. Kołacz jest pamiątką Ostatniej Wieczerzy nawiązuje do ciała Chrystusa. Ciasto w Łowiczu Wałeckim tradycyjnie ozdobione jest  serbskim krzyżem.

Krzyż serbski

Jest to równoramienny krzyż z umieszczonymi w każdym rogu czterema krzesiwami zwanymi ocila przypominającymi cyrylicką literę C. Według tradycji jest to narodowa dewiza Само Cлога Србина Cпасава  (Samo Sloga Srbina Spasava )  co w wolnym tłumaczeniu oznacza Tylko w jedności Serbów ratunek. Wizerunek tego krzyża wywodzi się bezpośrednio  z  symbolu umieszczonego   na sztandarze  z 1261 r. cesarza Bizancjum Michała VIII Paleologa,  gdzie ukryta w literach greckich B maksyma brzmiała : Król Królów króluje nad Królami. W 1402 roku książę serbski Stefan Lazarowicz przyjął dwugłowego orła Paleologów i krzyż  zwany dziś serbskim za swoje symbole. Stały się one głównymi elementami herbu państwa serbskiego.

09.01.2014

Slava w rodzinie Protić rozpoczyna się około godziny 18 gdy jest już zupełnie ciemno. Jest to nawiązanie do kilkuwiekowej tradycji związanej jeszcze z czasami gdy Serbia była w tureckiej niewoli. Turcy słusznie obawiali się ,że ten narodowy obyczaj wzmacnia poczucie jedności Serbów. Nic więc dziwnego ,że zakazywali pielęgnacji tego zwyczaju. Rodzina Protić  mieszkała w górach, dlatego uczestnicy Slavy musieli nierzadko pokonać bardzo niebezpieczne odcinki, często gdy przybyli na miejsce byli zziębnięci i zmęczeni. Zaraz po przybyciu uzupełniali „żytem” swoje kalorie i ogrzewali się rakiją. Stąd w Łowiczu tradycja stawiania „zboża” i rakiji tuż przy wejściu na główna salę. W czwartek 09.01.2014  goście schodzili się już od 17.00 byli to członkowie rodziny, przyjaciele, którzy wierni przyjaźni i zasadzie ,że na Slavie trzeba być, przyjechali nawet z Berlina. Znający tradycję  witali się z domownikami słowami „ Szczęśliwej Slavy Tobie i Twojej Rodzinie” inni równie serdecznie wymieniali pozdrowienia ,lecz typowo jak robi się to na imieniny w Polsce. Czas rozpoczęcia uroczystości się zbliżał lecz nie wszyscy dotarli na miejsce co miało symboliczne odniesienie do dawnej przeszłości. Trzeba tu wspomnieć ,że  w okresie tureckiej niewoli Serbowie Slavę robili nawet późno w nocy zasłaniając szczelnie okna chat. Uroczystość była wtedy znacznie krótsza gdyż jeszcze tej samej nocy należało wrócić do siebie. Na Slavie najważniejszy jest kum on też przyjeżdża i przywozi najwięcej prezentów. Kum Radovana Proticia już nie żyje dlatego niejako symboliczną rolę pełni  ks. Piotr Żornaczuk proboszcz Parafii Prawosławnej p.w. Świętej Trójcy w Wałczu. Gdy już wszyscy przybyli rozpoczęły się zasadnicze uroczystości w głównej sali. Tam przed ikoną św. Stefana  księża  Piotr Żornaczuk i  Jarosław Biryłko ( proboszcz parafii pw. św.św. Piotra i Pawła w Stargardzie Szczecińskim) odprawili nabożeństwo modląc się wspólnie z zgromadzonymi  za pomyślność rodziny i wszystkich przyjaciół a śpiew samoczynnie utworzonego chóru składającego się z obu Matuszek Niny Żornaczuk i Joanny Biryłko oraz siostry ks. Jarosława i jej męża roznosił się przez otwarte okno po pięknej okolicy. Po błogosławieństwie Radovan Protić podziękował za przybycie do Jego domu i życzył wszystkim zdrowia i szczęścia. Po czym wziął kołacz i trzymając go oburącz z synem wspólnie okręcili go trzy razy w lewo i trzy razy w prawo. Po czym nawiązując do męki Pańskiej zrobił w nim nacięcia w kształcie krzyża, następnie Radovan Protić wlał w nie czerwone wino co symbolizuje przelanie krwi Pańskiej za grzechy ludzkie i  obmycie  przez Zbawiciela grzechów ludzkości. Radovan Protić wziął kołacz w ręce i przełamał i podzielił go na członków swojej rodziny. Nastąpiło składanie życzeń miedzy nimi, następnie każdy z rodziny podchodził do każdego z przybyłych gości i dzieląc się z nim swoim kawałkiem ciasta dziękował za przybycie i składał mu życzenia.

Ikona

Radovan Protić od kilku miesięcy jest zastępcą przewodniczącego Pomorsko-Kaszubskiego  Zespółu Obywatelskiego ds. Upamiętnienia 100. Rocznicy Wybuchu Pierwszej Wojny Światowej ( przewodnicząc Zbigniew Talewski prezes Fundacji Naji Goche ) skupiającego wszystkich od Pełczyc po Tucholę, którym uczczenie pamięci o tamtych zmaganiach jest szczególnie bliska. Dlatego nie powinno dziwić, że tegoroczna Slava została wzbogacona o ważny akcent patriotyczny. Radovan Protić zademonstrował wszystkim zgromadzonym ikonę św. Jerzego ,którą zamówił w intencji pamięci za wszystkich żołnierzy Serbów zmarłych podczas obu wojen i spoczywających na cmentarzu wojennym w Stargardzie Szcz. Ikona ta została wykonana  tradycyjną techniką tempery jajowej. Technika ta była stosowana przy tworzeniu ikony od  pierwszej wieków chrześcijaństwa.  Opisywany wizerunek powstał w duchu rusko- bizantyjskim. Do jej wykonania użyto naturalnych barwników pochodzenia mineralnego i  organicznego, jak również złota najwyższej jakości, tj. 24 karatowego. Wykonana została na desce, podobraziu lipowym, z zachowaniem wszystkich kanonów prawosławnej ikony. Jej autorem jest Jan Grigoruk- ikonograf, historyk sztuki, muzealnik. Absolwent Policealnego Studium Ikonograficznego w Bielsku Podlaskim- najstarszej w Polsce szkole uczącej sztuki pisania ikon. Absolwent Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie kierunek: historia sztuki. W latach 2006- 2013 pracownik Muzeum Ikon w Supraślu. Obecnie przewodnik i pracownik męskiego prawosławnego klasztoru pw. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny w Supraślu. Prowadzi liczne warsztaty pisania ikon dla dzieci, młodzieży, dorosłych, w tym osób niepełnosprawnych.  Jest prelegentem wielu ogólnopolskich spotkań i konferencji związanych z tematyką ikony i prawosławia.  Pisze ikony do cerkwi i klasztorów w Polsce i za granicą

Radovan Protić postanowił przekazać ikonę w ręce  ks. Jarosława Biryłko.  Zanim  to nastąpiło zwrócił się do wszystkich i powiedział :

Drodzy Przyjaciele

Nim udamy się by spożyć tradycyjną kolację pozostał mi do spełnienia  jeden z głębi serca płynący moralny obowiązek. Moje życie tak się ułożyło, że z dalekiej Serbii przybyłem i zamieszkałem tu na pomorskiej ziemi zwanej przez Serbów Pomeranija. Tak oto rodzinne strony mojej żony Ireny – Ziemia Mirosławiecka – stała się  małą ojczyzną  dla  całej Naszej Rodziny. Wydawać by się mogło, że zostałem w tych stronach  samotnym serbskim  punktem. Los i dzieje mego narodu spowodowały, że tak się nie stało. W tym roku mija 100 rocznica wybuchu Wielkiej Wojny . Do historii heroizmu  Serbów przeszedł epicki marsz naszej armii przez góry na czele z królem Piotrem i rządem . Mimo wielkich strat dotarli na wyspę Korfu, wyleczyli rany i  w 1918 r. wrócili by  dokonać wyłomu w obronie bułgarskiej co było bezpośrednią przyczyną klęski państw centralnych i stało u podstaw zakończenia tej wojny.   Gdy przyszedł czas następnej wojny,  Serbowie zdradzeni przez tych co razem z nimi winni bronić wspólnej ojczyzny ulegli w bezpośrednim boju . Ci co nie trafili do niewoli stworzyli ruch partyzancki ,który był największy w Europie. W czasie obu wojen  tysiące  Serbów  trafiło do obozów na Pomorzu o czym świadczą mogiły na cmentarzach wojennych w Stargardzie Szczecińskim i w Czarnem.  Przypadek zrządził, że zamieszkałem  miedzy tymi nekropoliami. Tęsknota za moim narodem i Ojczyzną spowodowała ,że często zastanawiałem się nad dziejami Serbii i doszedłem do wniosku ,że  można je przyrównać do żywota Wielkiego Męczennika św. Jerzego. Ów święty mógł do końca swoich dni żyć w sławie ( wszak był trybunem ) i w bogactwie, jednak gdy nastał czas wyrzeczenia się własnych tradycji i wiary ojców zginął ścięty po strasznych męczarniach. W ikonach przedstawiany jest jako żołnierz  lub rycerz zabijający smoka. Choć legenda mówi o uratowanej dzięki temu księżniczce to faktycznie  od pierwszych wizerunków Świętego smok jest symbolem zła . Serbia po klęsce poniesionej w walce z Turkami mogła przyjąć islam i  świetnie prosperować. Lecz kiedy dochodziło do prób zmuszenia  Jej do tego czynu, Serbowie  powstawali  w imię obrony chrześcijaństwa i własnej godności. W swoich nostalgicznych rozważaniach uznałem, że moim obowiązkiem jest upamiętnienie braci Serbów cierpiących przed latami na Pomorzu. Stąd zrodziła się myśl by ,symbolem tej pamięci była ikona św. Jerzego. Drodzy Przyjaciele pozwólcie że zwrócę się oddzielnie do ks. Biryłko, proboszcza parafii pod wezwaniem świętych  Apostołów Piotra i Pawła w Stargardzie.

Księże Jarosławie  na stargardzkim cmentarzu wojennym  spoczywa około sześćdziesięciu  serbskich żołnierzy zmarłych w miejscowym obozie w latach 1914 – 1919  i  pięćdziesięciu czterech zmarłych w czasie ostatniej  wojny światowej. W imieniu  świętującej dzisiaj całej Rodziny Protić,  proszę byś w  roku 100 rocznicy wybuchu Wielkiej Wojny dla upamiętnienia  spoczywających z dala od Ojczyzny na terenie Twojej Parafii serbskich  żołnierzy, przyjął tę ufundowaną przez nas Ikonę i znalazł dla niej godne miejsce w swojej świątyni. Niech postać św. Jerzego  przypomina  o męstwie Serbów i a Jego broń – ascalon , niech symbolizuje serbski oręż i jego walkę  o wolność narodów podczas obu wojen światowych. Dziękując wszystkich za uwagę  składam także podziękowanie dla  Muzeum w Stargardzie Szczecińskim i dla Koła Stowarzyszenia Saperów Polskich w Drawnie za to, co dotychczas dla pamięci o Serbach zrobili. W imieniu Rodziny zapraszam wszystkich do świątecznego stołu”.

Po wypowiedzi gospodarza, ksiądz Jarosław przyjął ikonę i obiecał iż znajdzie dla niej godne miejsce w swojej świątyni.

Biesiada

Rozpoczęła się biesiada, na stole znalazły się tradycyjne potrawy serbski z których mięso sarny jest obowiązkowe. Była zupa , fasola , Jest niepisana zasada ,że na Slavie nie można narzekać , nie można krytykować. Obyczajem jest także by każdy gość wypił za zdrowie rodziny kieliszek rakiji. Drugim ważnym obyczajem jest wspominanie przez starszych minionych lat z dziejów rodziny. Ma to na celu przekazanie ustne pewnych faktów z rodzinnej historii  a także umacnianie wzajemnych relacji i więzi. W tym roku gospodarz domu opowiadał jak jako dziecko chodził i zapraszał na Slavę. Miał przewieszoną przez ramię dużą płaską butelkę z rakiją na której był namalowany św. Stefan, podchodził do wskazanego przez rodzica domu i po przywitaniu w imieniu ojca i dziadka zapraszał na Slavę po czym nalewał rakiję i częstował zaproszonego. Gdy ojciec lub dziadek nie chciał by ktoś z dawnych uczestników  brał udział w nadchodzącej Slavie młody Radovan podchodził do jego domu, witał się postał chwile bez słowa i pożegnał się po czym odchodził, był to wiadomy znak że relacje z tą rodziną się popsuły. Na koniec członkowie rodziny ks. Biryłko dali mini – mini koncert kolęd prawosławnych. I jak przed wiekami kto musiał znikał ( żegnany i zaopatrzony  na drogę przez  gospodarzy ) w ciemności nocy by za rok powrócić tu ,by sławić św. Stefana.

Ja na Slavie też byłem, lecz rakiji nie piłem a wszystko co widziałem, ku pamięci spisałem.

Andrzej Szutowicz

Naji Gochë/Kawaliera

Literatura.


Opublikowano w: Naji GòchëWiadomości LITE
Tagi: , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz