Kaszubsko-Pomorski Zespół Obywatelski… w 100 rocznicę 1.wojny światowej

24 stycznia 2014r. | Drukuj

Piłsudczycy i inni patrioci polscy w Kriegsgefangenenlager Bütow 1915 -1917

Kaszubsko Pomorski Zespół Obywatelski… w 100 rocznicę 1.wojny światowej

Okazuje się, że Polacy więzieni w obozie jenieckim w Bytowie nie byli jedynie żołnierzami armii carskiej wziętymi do niewoli podczas działań na frontach Wielkiej Wojny. Jak wynika z najnowszych dociekań obok żołnierzy rosyjskich i Francuzów stanowili oni oddzielną grupę narodowościową. W pracy autorstwa panów Zbigniewa Karpusa i Waldemara Rezmera „Tuchola .Obóz jeńców i internowanych 1914 – 1923”  (Wyd. UMK 1997 ) na stronie XIX znalazła się wzmianka „…w listopadzie 1916 roku do obozu w Czersku zostali skierowani internowani Polacy – członkowie POW. Wcześniej przebywali oni w obozie w Bytowie ,który został zlikwidowany.” Autorzy nie poszli jednak tym tropem bo, w 1997 r. bytowski obóz był wielką niewiadomą a i zasadniczy temat tej książki dotyczył zupełnie innego obozu. Niestety wzmianki tej w badaniach historycznych nie dostrzeżono i zawartej w niej informacji nie uwzględniano w opracowaniach dotyczących Bytowa. Przypadek zrządził, że mimo pewnych trudności udało się natrafić na źródła dokumentujące pobyt działaczy niepodległościowych w bytowskim obozie i to nie tylko wywodzących się z Polskiej Organizacji Wojskowej .

Książka

W 1927 r. staraniem Komitetu Organizacyjnego  Zjazdu b. Więźniów Ideowych z lat 1914-1921. Ukazała się książka „ Za kratami wiȩzień i drutami obozów ( wspomnienia i notatkę więźniów ideowych z lat 1914-1921) ”. Głównymi redaktorami tego wydania byli historycy wojskowości : ppłk ( w okresie pisania książki major )  Wacław Lipiński ( 1896 – 1949 ) i gen. bryg. Julian Stachiewicz ( 1890 –  1934 ). Obaj byli kawalerami Orderu Virtuti Militari kl V , legionistami a po kryzysie przysięgowym działali w tajnych strukturach Polskiej Organizacji Wojskowej. Pierwszy z nich po 1945  był także działaczem  antykomunistycznego podziemia niepodległościowego za co zapłacił życiem w więzieniu w Wronkach. Drugi zmarł na gruźlicę w sile wieku i nie dożył burzliwych dla Polski wydarzeń. Ponadto w pracach nad książką uczestniczyli także kpt. Roman Śliwa i por. Bolesław Kusiński. Na jej stronach zamieszczono razem z przedmową 25 rozdziałów z czego 24 rozdziały to  relacje  autorów  z  ich działalności konspiracyjnej z okresu walki o niepodległość i granice. Niewątpliwą ciekawostka jest  to, że rozdział 13 ( strony 108 – 112 ) poświecony został obozowi jenieckiemu w Bytowie. Jego autorem jest legionista i POW-iak  Stanisław Gilowski i nosi on tytuł „ W barakach Bytowa i Czerska”.

Obóz w Bytowie oczami Polaka

Stanisław Gilowski po rocznej służbie liniowej na froncie w Legionach Polskich został w 1915  wysłany do kongresówki do pracy podziemnej w celu agitacji za ideą legionową. Do jego zadań należało kolportowanie prasy patriotycznej, literatury legionowej, przeprowadzanie i uczestniczenie w zebraniach organizacji niepodległościowych oraz realizowanie agitacji do organizacji wspierających czyn legionowy. Rejonem jego działalności były powiaty: Kutno, Łęczyca i Łódź. 14 stycznia 1916 wioząc materiał propagandowy został aresztowany przez Niemców w tramwaju na ul. Piotrowskiej w Łodzi. Osadzono go w więzieniu na ul. Olgijskiej. Śledztwo prowadził komisarz niemieckiej policji politycznej Klimaszewski – niestety Polak. Po licznych przesłuchaniach w których żądano od niego wydania innych członków organizacji został 13 marca 1916 odwieziony w kajdankach do  więzienia przy ul Długiej. Stąd po siedmiu dniach 20.03.1916 wywieziony został do Niemiec na Pomorze. Podczas eskortowania, za sprawą konwojenta Alzatczyka przeczytał notatkę adresowaną do komendanta obozu. Napisano w niej, że za działalność na niekorzyść państwa niemieckiego został skazany na pobyt w obozie jenieckim do końca wojny bez prawa pracy. W notatce tej nakazano by traktować go dobrze. Obozem tym był obóz jeniecki w Bytowie czyli Kriegsgefangenenlager Bütow.

Po przybyciu na miejsce przeszedł 6 tygodni kwarantanny, co ograniczyło się do zupełnej izolacji od świata. W tym czasie spał na surowych deskach bez  żadnego okrycia, jak zaznaczył : „gorzej mogło być jedynie na froncie”. Po kwarantannie trafił do baraku jenieckiego. W swoich wspomnieniach potwierdza, że w obozie było dużo Polaków, podaje nawet jakoby było ich tu 1000. Spotkał także znajomych, internowanych działaczy Związku Walki Czynnej p.p. Woyczyńskich właścicieli majątku Stara Łomża,  niestety nie podał ich imion. W tym czasie od 1913 właścicielem wspomnianego majątku był  Stanisław Woyczyński (1860 – 1920), znany łomżyński ziemianin,który czynnie wspierał rozwój Łomży oraz działania kulturalne ,patriotyczne i charytatywne. Żonaty był z Konstancją Widacką ( ok.1860 -1938 ) mieli troje dzieci dwóch synów Stefana i Stanisława oraz córkę Zofię .

Był tu także pochodzący z płockiego por. Kalinowski z Polskiej Organizacji Wojskowej. Gilowski potwierdza ,że wyżywienie w obozie było fatalne, jak pisze , karmiono ich głównie zupą z mąki kościanej i brukwią. Jednak jak zaznaczył nie to było jego głównym cierpieniem ale fakt iż przebywał obok „Moskali i ludzi wrogich idei legionowej”. Stęskniony polskiego słowa napisał list do księgarni w Poznaniu skąd otrzymał „Wiadomości Polskie” ,które przysyłane regularnie stały się ulubionym pismem internowanych w Bytowie Polaków. Po pewnym czasie zwyczajem wojennym zaczęły dochodzić listy także od ludzi  nieznanych pochodzących głównie z poznańskiego. W lipcu do Bytowa przybyli kolejni internowani m.in. nauczycielka Wanda Judejko i ks. dr Stanisław Hałko oboje z Białegostoku. Pod koniec swego rozdziału St. Gilowski napisał :„ Nadszedł dzień 16 listopada 1916  – ogłoszenie Niepodległości Polski przez Niemców- Wiadomość tą przyjęliśmy z obojętnością, co widząc Niemcy puścili cała zgraję szpiclów a na odwach zaciągnięto wzmocnione pogotowie i na górce zabłysły lufy armatek wodnych. Pod koniec roku 1916 przyszedł rozkaz z Gdańska i jeńców oraz internowanych przewieziono z Bytowa do Czerska. Swoje wspomnienie z nowego miejsca Gilowski ujął w jednym zdaniu „ tutaj nowe katusze w norach podziemnych w których setki Polaków zmarło” Ustawienie w listopadzie 1916 owych armatek wodnych rodzi pytanie – o jakiej górce pisał autor. czyżby chodziło o nieistniejącą górkę przy ul Słonecznej?

Polska Organizacja Wojskowa

Kaszubsko Pomorski Zespół Obywatelski… w 100 rocznicę 1.wojny światowej

Była to tajna organizacja wojskowa założona w sierpniu 1914 z inicjatywy Józefa Piłsudskiego .Jej celem była  walka z rosyjskim zaborcą. Jednak w miarę rozwoju wydarzeń zakres jej zadań ulegał modyfikacji łącznie z tym ,że miała być elementem przetargowym w rokowaniach z państwami centralnymi w sprawie powołania armii i rządu polskiego. Zajmowała się szkoleniem wojskowym, dywersją oraz działalnością propagandową i wywiadowczą głównie na tyłach wojsk rosyjskich. Była ośrodkiem rekrutacyjnym dla Legionów Polskich. Po zajęciu Królestwa przez państwa centralne, działała półlegalnie a w 1915, wstrzymano przyjmowanie członków POW do Legionów gdyż .Piłsudski postanowił organizację rozbudować. W momencie zatrzymania Gilowskiego w 1916  POW liczyła 5075 osób. Działalność jej uległa rozszerzeniu o Galicję a także o zabór pruski gdzie było tylko ok. 100 członków. Po kryzysie przysięgowym w 1917 szereg  osób funkcyjnych POW zostało internowanych jednak organizacja przetrwała i prowadziła działalność podziemną a jej komórki istniały także w głębi Rosji. Szacuje się, że przez POW przewinęło się około 30 tys. ludzi. Były to osoby wyszkolone stąd stanowiły doskonałe wsparcie kadrowe dla powstającego w 1918 narodowego  Wojska Polskiego. Przykład St. Gilowskiego dowodzi, że  Niemcy prowadzili stały nadzór nad działalnością POW dużo wcześniej niż nastąpił kryzys przysięgowy. Ponadto ich macki sięgały także w działalność skautową i szkolnictwo. Jak widać na przykładzie Bytowa aktywnych i ideologicznych działaczy narodowych nieraz zatrzymywano i internowano i niekoniecznie musieli być członkami POW.

Internowani

Fakt internowania Wandy Judejko ( ur.ok.1890 ) potwierdzają historycy białostockiego harcerstwa. Była ona nauczycielką gimnazjum żeńskiego i działaczką harcerską. Obok Stanisława Buzyckiego opiekowała się   gimnazjalną  1 Drużyną Skautek im. Tadeusza Kościuszki. Drużynową tej drużyny, która liczyła ponad 100 dziewcząt  była uczennica klasy piątej Pelagia Srzedzińska. Po powrocie z internowania, kontynuowała swoją działalność zawodową. W 1920  wyszła za mąż za Henryka Cieszkowskiego h. Dołęga. Z małżeństwa tego zrodziło się dwóch synów.

Kaszubsko Pomorski Zespół Obywatelski… w 100 rocznicę 1.wojny światowejJedną z najbardziej znanych postaci wśród nauczycieli Białegostoku w okresie międzywojennym  był dyrektor Gimnazjum i Liceum  im. Zygmunta Augusta ks. dr Stanisław Hałko. Ksiądz urodził się w dzień wigilijny 24.12.1884 we wsi Miżany w parafii Daukszyszki w Powiecie Oszmiańskim. Był absolwentem rosyjskiej szkoły średniej w Wilnie i Seminarium Duchownego do którego wstąpił w 1904. Ukończenie jego było trochę dramatyczne gdyż końcowe święcenie odbyły się 22 VI 1908.Biskup  Ropp ,którego jurysdykcji podlegał został w 1907 usunięty przez władze carskie z diecezji i skazany na wygnanie. Dlatego przyszłych księży wileńskich święcił  biskup żmudzki Kasper Felicjan Cyrtowt . Jesienią 1908  rozpoczął studia uniwersyteckie w Insbruku w Austrii potem  przeniósł się do Fryburga w Szwajcarii. Tu napisał pracę doktorska „Rycheza Królowa Polski” Po powrocie, został w 1913 wikariuszem w Białymstoku. Po wybuchu Wielkiej Wojny i zajęciu Białegostoku przez Niemców został organizatorem szkoły średniej , było to Polskie Gimnazjum Realne które  rozpoczęło działalność w rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego ( 29.11.1915 ), Ksiądz Hałko został jego dyrektorem. Gimnazjum bardzo szybko stało się centralnym ośrodkiem oświaty polskiej w Białymstoku, nauka odbywała się w języku polskim, nauczycielami byli Polacy, była tu biblioteka szkolna z polską literaturą, działał polski skauting  (harcerstwo). Widać działalność patriotyczna Księdza nie odpowiadała władzy i  w dniu 23.05.1916  został aresztowany. Początkowo siedział  w więzieniu w Białymstoku, a w lipcu tego roku trafił do jenieckich obozów internowania, przebywał najpierw w Bytowie, potem w Celle- Schloss koło Hanoweru następnie w Czersku. Do Białegostoku wrócił w listopadzie 1918. W Wolnej Polsce był posłem  do Sejmu Ustawodawczego. Reprezentował powiaty białostocki i sokólski. W sejmie pracował w komisji oświaty oraz komisji spraw zagranicznych. Po przygodzie z parlamentem  w 1922 całkowicie poświęcił się szkolnictwie w Białymstoku. Po wejściu Niemców we wrześniu 1939 został naznaczony przez okupanta na burmistrza Białegostoku. Znał  dobrze język niemiecki. Po objęciu we władania miasta przez Rosjan, Gimnazjum i Liceum zlikwidowano a dyrektora w listopadzie 1939 wyrzucono. 27.12.1939 uciekł do Warszawy. Tu pod przybranym nazwiskiem Stefana Halickiego działał w Radzie Głównej Opiekuńczej w magistracie miasta. Publikował w prasie konspiracyjnej. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej wrócił w sierpniu 1941 r. do Białegostoku i zorganizował tajne nauczanie, lecz po tygodniu wyjechał do Warszawy gdzie został zatrzymany i osadzony na Pawiaku  Potem  był  Stutthof, a stamtąd trafił do obozu śmierci w Oświęcimiu. Tu w 1943 zmarł.

Zupełnie inna historia dotyczy znanego nauczyciela z Kalisza Antoniego Józefa Pstrokońskiego ( 1886 – 1946)  syna powstańca styczniowego. Jako członek  płockiej Milicji Obywatelskiej został  w czerwcu 1915 internowany i osadzony w obozie jenieckim Hammerstein czyli w Czarnem. ( Milicja ta powstała po wejściu  wojsk niemieckich do Płocka , przejęła sprawy porządkowe w mieście ). Pstrokoński dzięki wstawiennictwu ks. Feliksa Bolta z Brus, został z Czarnego zwolniony i jako jeniec cywilny „zivilgefangen”  wysłany do pracy fizycznej w  Bytowie. Ponieważ znał się na handlu i ekonomii , dzięki  miejscowym Polakom, został księgowym w polskich spółdzielniach w Brusach ,w Jeżewie i Osiu. Po odzyskaniu niepodległości związał się z Narodową Demokracją, walczył w wojnie z bolszewikami.

Duszpasterz

Kapelanem katolickim w obozie był zakonnik o. Maksymilian Adrych (1888-1962) pochodził ze wsi Lniano na Pomorzu. Kształcił się  m.in. w Hiszpanii. Był członkiem zakonu  OO. Pijarów. Śluby wieczyste złożył 29 czerwca 1913 r. i tego też dnia został wyświęcony na kapłana. Niestety autor jego biogramu Wiktor Cygan nie podaje w jakim okresie był on kapelanem obozowym w Bytowie. W 1918  wstąpił do Wojska Polskiego, po wojnie został zdemobilizowany w stopniu kapitana. W 1931 wstąpił do zakonu kamedułów, który opuścił w 1939 . W czasie II wojny był polskim kapelanem wśród uchodźców na Węgrzech. Po 1945 powrócił do  OO.Pijarów. Był m.in. proboszczem w Chwaszczynie na Pomorzu, w Górze Pomorskiej koło Wejherowa. w Hebdowie. Przez jakiś czas przebywał w Krakowie-Rakowicach.

Wnioski

Niestety nie udało się ustalić jakie były dalsze losy autora prezentowanych na początku wspomnień, możliwe, że posługiwał się pseudonimem. Według listy „Osoby pochowane na cmentarzu wojennym w Bytowie” w mogile nr 21 spoczął Stanislaus Gilewski czyli  Stanisław Gilewski. Podobieństwo nazwisk jest duże i powstaje pytanie czy nie chodzi o tę samą osobę, gdyż błędy literowe na niemieckich listach są częste? Ponieważ autor relacji Stanisław Gilowski przybył do obozu w marcu 1916  to, nawet gdyby miał umrzeć nie byłby pochowany w grobie o niskim numerze  nr 21. Reasumując Stanisław Gilewski i Stanisław Gilowski to inne osoby lecz pseudonimu wykluczyć na razie nie można.

Ponadto przy tworzeniu książki pracowały autorytety ówczesnej historii wojskowości, prawdziwość przedstawionych w  niej relacji nie powinna budzić zastrzeżeń. Natomiast jeśli chodzi o relację Gilowskiego to jedynie liczba 1000 Polaków w bytowskim obozie jest raczej mało prawdopodobna choć nie niemożliwa. Kto wie ,może nastąpił niezauważony przez korektora błąd w zerach ? Biorąc pod uwagę, że na wspomnianej liście pochowanych wśród niemal 300 nazwisk znajduje się ok. 50 polsko- brzmiących stąd można przypuszczać ,że Polaków w obozie mogło być kilkuset, wśród nich byli internowani działacze niepodległościowi co w świetle przedstawionej relacji i rysów biograficznych jest faktem. Na ogół nie wystawia się armatek wodnych przeciw kilku osobom. Należy jedynie ubolewać ,że o internowanych przed kryzysem przysięgowym tak mało jest wiadomo. Fakt ,że Bytów w tej procedurze odegrał jakąś role jest ważny i godny polecenia zainteresowaniu środowiskom piłsudczyków w celu wykazania, że martyrologia legionowa sięgała także na Pomorze a i historia Bytowa wzbogaciła się o mały ciekawy szczegół. Warto o nim pamiętać szczególnie na początku sierpnia w kolejną rocznicę wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej z krakowskich Oleandrów. W przyszłym roku od tego wydarzenia minie 100 lat.

Andrzej Szutowicz

Naji Gochë / Kawaliera

Źródła :


Opublikowano w: Naji GòchëPolecane
Tagi: , , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Czytaj także

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz



Polub nas na Facebooku

Najnowsze artykuły

Wymyśliła samobójstwo koleżanki by odzyskać torebkę
fot. policja.pl
Monodram Stanisława Miedziewskiego zwycięża w Warszawie
mat. prasowy
Kopacz zrezygnowała z funkcji marszałka. Nowy rząd zaprzysiężony
GK
Zakończył się 17. Witkacy pod strzechy
fot. SOK
Na Uniwersytecie Gdańskim o pomorskiej kulturze
mat. prasowe
Wystawa o Kaszëbsczich nótach w wejherowskim Muzeum
fot. Izoldaw/CC/Wikimedia
W Lęborku odbędzie się Giełda Rzeczy Używanych
fot. sxc.hu
Wspólnie dbamy o środowisko. Weź udział w konkursie i zgarnij nagrody
mat. prasowy

Najnowsze komentarze