Fot. GK

Wykonuje swój zawód od 50 lat, zaś jego zakład w Sopocie obchodzić będzie wkrótce 30-lecie działalności. Mistrz Ryszard Niewęgłowski to jeden z najbardziej znanych zegarmistrzów w Trójmieście.

Fot. GK
Fot. GK

– Dziś zegarmistrz najczęściej wymienia w zegarkach baterie i paski. Takie czasy. Za dziesięć lat nie będzie już tego zawodu – żali się mistrz Ryszard Niewęgłowski, którego zakład przy al. Niepodległości 771 znają wszyscy sopocianie.

– Przychodzą do mnie klienci z całego Trójmiasta, bo wiedzą, mogę uczynić czasem to, co wydaje się niemożliwe. Dziś uruchomiłem budzik z 1920 roku – śmieje się pan Ryszard. – Ten budzik to rzadkość. Przyniósł go syn żołnierza Armii Gen. Andersa, a budzik jest najprawdopodobniej brytyjski – zamiast dzwonić, bije gong – dodaje zegarmistrz.

Ryszard Niewęgłowski jest jednym z ostatnich mistrzów w swoim fachu. – Dziś  nikt już nie kształci zegarmistrzów, choć w Trójmieście i tak jesteśmy w lepszej sytuacji, bo dwie dawne szkoły – w Gdańsku i Krakowie wydały sporo fachowców. Ci, którzy uczyli się w Gdańsku, często zostawali na Pomorzu. W samym Sopocie jest kilkunastu, ale to mimo wszystko wymierający zawód – mówi Niewęgłowski, który właśnie obchodzi 50-lecie swojej pracy w zawodzie.

Fot. GK
Fot. GK

W Sopocie zaczynał w 1984 roku na ul. Obrońców Monte Cassino. Dwa lata później przeniósł się do spółdzielczego lokalu przy. al. Niepodległości, w którym jego prywatny dziś warsztat mieści się do dziś. Na początku przyszłego roku będzie więc świętował 30-lecie działalności zawodowej w Sopocie.

 – Dlaczego nie ma uczniów i nie kształcimy zegarmistrzów? To trudny, wymagający cierpliwości, a przy tym niezbyt dobrze płatny zawód. Za usługę, czyli na przykład wyczyszczenie i uruchomienie mechanizmu, biorę 10-12 zł. To niewiele, a zadanie jest czasochłonne. Coraz rzadziej klienci przynoszą do naprawy zegarki. Zazwyczaj chcą wymienić jakąś drobnostkę, szkło i tak dalej. Czynsze i koszty są wysokie, więc nie jest łatwo – mówi Ryszard Niewęgłowski. –  Ale nie wyobrażam sobie innego zajęcia, bo trafiają w moje ręce wyjątkowe zegarki, a też spotykam ciekawych ludzi. Zdarza się, że naprawiam duże zegary wieżowe, unikatowe chronometry czy cenne pamiątki rodzinne. Każdy zegarek ma jakąś historię, często bardzo ciekawą – dodaje.

Fot. GK
Fot. GK

Zegarmistrz ubolewa, że coraz trudniej jest o części zamienne. Większość producentów prowadzi własną politykę handlową, która zmusza klientów do kupna nowego zegarka, lub kosztownej wymiany całego mechanizmu. – Staramy się korzystać z części z odzysku, wymieniamy się drobnymi elementami, ale na rynku jest ich coraz mniej – wyjaśnia pan Ryszard.

W całym Trójmieście pracuje obecnie około 30 zegarmistrzów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.