Wymierający zawód. 50-lecie zegarmistrza

14 grudnia 2013r. | Drukuj

Wykonuje swój zawód od 50 lat, zaś jego zakład w Sopocie obchodzić będzie wkrótce 30-lecie działalności. Mistrz Ryszard Niewęgłowski to jeden z najbardziej znanych zegarmistrzów w Trójmieście.

Fot. GK

Fot. GK

– Dziś zegarmistrz najczęściej wymienia w zegarkach baterie i paski. Takie czasy. Za dziesięć lat nie będzie już tego zawodu – żali się mistrz Ryszard Niewęgłowski, którego zakład przy al. Niepodległości 771 znają wszyscy sopocianie.

– Przychodzą do mnie klienci z całego Trójmiasta, bo wiedzą, mogę uczynić czasem to, co wydaje się niemożliwe. Dziś uruchomiłem budzik z 1920 roku – śmieje się pan Ryszard. – Ten budzik to rzadkość. Przyniósł go syn żołnierza Armii Gen. Andersa, a budzik jest najprawdopodobniej brytyjski – zamiast dzwonić, bije gong – dodaje zegarmistrz.

Ryszard Niewęgłowski jest jednym z ostatnich mistrzów w swoim fachu. – Dziś  nikt już nie kształci zegarmistrzów, choć w Trójmieście i tak jesteśmy w lepszej sytuacji, bo dwie dawne szkoły – w Gdańsku i Krakowie wydały sporo fachowców. Ci, którzy uczyli się w Gdańsku, często zostawali na Pomorzu. W samym Sopocie jest kilkunastu, ale to mimo wszystko wymierający zawód – mówi Niewęgłowski, który właśnie obchodzi 50-lecie swojej pracy w zawodzie.

Fot. GK

Fot. GK

W Sopocie zaczynał w 1984 roku na ul. Obrońców Monte Cassino. Dwa lata później przeniósł się do spółdzielczego lokalu przy. al. Niepodległości, w którym jego prywatny dziś warsztat mieści się do dziś. Na początku przyszłego roku będzie więc świętował 30-lecie działalności zawodowej w Sopocie.

 – Dlaczego nie ma uczniów i nie kształcimy zegarmistrzów? To trudny, wymagający cierpliwości, a przy tym niezbyt dobrze płatny zawód. Za usługę, czyli na przykład wyczyszczenie i uruchomienie mechanizmu, biorę 10-12 zł. To niewiele, a zadanie jest czasochłonne. Coraz rzadziej klienci przynoszą do naprawy zegarki. Zazwyczaj chcą wymienić jakąś drobnostkę, szkło i tak dalej. Czynsze i koszty są wysokie, więc nie jest łatwo – mówi Ryszard Niewęgłowski. –  Ale nie wyobrażam sobie innego zajęcia, bo trafiają w moje ręce wyjątkowe zegarki, a też spotykam ciekawych ludzi. Zdarza się, że naprawiam duże zegary wieżowe, unikatowe chronometry czy cenne pamiątki rodzinne. Każdy zegarek ma jakąś historię, często bardzo ciekawą – dodaje.

Fot. GK

Fot. GK

Zegarmistrz ubolewa, że coraz trudniej jest o części zamienne. Większość producentów prowadzi własną politykę handlową, która zmusza klientów do kupna nowego zegarka, lub kosztownej wymiany całego mechanizmu. – Staramy się korzystać z części z odzysku, wymieniamy się drobnymi elementami, ale na rynku jest ich coraz mniej – wyjaśnia pan Ryszard.

W całym Trójmieście pracuje obecnie około 30 zegarmistrzów.


Tagi: , , , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Czytaj także

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz