Polski cham daje głos - GazetaKaszubska.pl

Polski cham daje głos

„Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”. Pięćdziesięciometrowy transparent takiej treści towarzyszył meczowi Lecha Poznań z ŻalgirsemWilno rozgrywanym w ramach Ligi Europejskiej. Tylko polskiego chama stać na taką „twórczość” – pomyślałem. Litwini w spontanicznym odruchu uruchomili internetową akcję „Lithuania loves Poland” (Litwa kocha Polskę). Nie było w tej reakcji nic z poddańczej retoryki. Litwini okazali się po prostu mądrzejsi.
Polski cham daje głos Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
26 sierpnia 2013r.

Kilka dni przed szeroko już opisanym incydentem (chciałbym, aby tak było, ale sprawa jest chyba głębsza) odwiedziłem wakacyjnie, po 11 latach niebytności, Wilno, Troki i Druskienniki. W latach 90-tych, będąc obserwatorem plebiscytu niepodległościowego, a potem członkiem polsko-litewskiej grupy międzyparlamentarnej i współprzewodniczącym Zgromadzenia Posłów Sejmu i Sejmasu wielokrotnie odwiedzałem ten sympatyczny kraj. Wiedziałem, że niepodległość Litwy, a także Łotwy i Estonii oznacza koniec Związku Sowieckiego, a wejście tych krajów do NATO i UE zasadniczo zmienia geopolityczny układ sił w Europie oraz wzmacnia suwerenność naszego kraju. Podczas ostatniego pobytu zobaczyłem jak europeizuje się Litwa, jak wspaniale rozwijają się miejscowości o które zahaczyłem, jak liczna i oczekiwana jest obecność turystów z Polski. Faktem jest ciągle nierozwiązana kwestia pisowni polskich nazwisk, dwujęzycznych nazw miejscowości  na Wileńszczyźnie czy zwrotu ziemi Polakom. I należy je rozwiązać. Ale takie zachowania jak te w Poznaniu nie pomagają w załatwieniu tych spraw i nie mogą być powodem do obrażania naszych odwiecznych sąsiadów. Czy kibole, czyli zwykli chuligani, którzy uzyskali, nie wiadomo dlaczego, status grupy społecznej funkcjonującej na specjalnych prawach, mają nadawać ton naszym stosunkom z sąsiadami?

Cała seria bandyckich wybryków, która pojawiła się w ostatnich dniach, czy  to w podwarszawskich Łomiankach, gdzie mecz lokalnego klubu z warszawską Polonią musiał być przerwany bo pojawili się zadymiarze Legii Warszawa, czy na plaży w Gdyni wobec meksykańskich marynarzy, czy w Sosnowcu, gdzie rzekomi kibole Zagłębia Sosnowiec wdarli się do szatni i pobili piłkarzy, pokazuje, że miarka pobłażliwości i tolerancji przebrała się. Wandalskie zachowania schodzą już „pod strzechy” lokalnych meczy, przy małej liczbie prawdziwych kibiców. Zagraża to jakiemukolwiek rozwojowi piłki nożnej tak ulubionej przez Polaków. Mimo wybudowania wielu wspaniałych obiektów (od Orlików po Stadion Narodowy) i baz treningowych będziemy w ogonie piłkarskiej stawki. Dlaczego wzorcowo poradziliśmy sobie z Mistrzostwami Europy, a nie radzimy sobie z lokalnymi rozgrywkami? Ostatnie zdarzenia pokazują jak mało wyobraźni i determinacji jest po stronie organizatorów meczy i służb porządkowych. A może oni też już boją się zorganizowanych bojówek?  A może wszystko bierze się z nudy jakby chciał Marcin Król w tekście „Nuda jako śmiertelna choroba demokracji (GW 24-25.08.13). Jeśli tak to bojówkarze i zadymiarze zaczną rządzić  na pewnym obszarze naszej rzeczywistości przynosząc wstyd i kompromitację.

Dlaczego sędzia nie przerwał meczu w Poznaniu? Dlaczego siły porządkowe nie rozprawiły się z agresywnymi chorzowianami w Gdyni? Dlaczego nie zapobieżono rozróbom w Łomiankach i w Sosnowcu? Dlaczego normalni miłośnicy footballu wypychani są ze stadionów? Dlaczego watahy kiboli eskortowane są przez policję w drodze na i ze stadionów kiedy cięcia budżetowe obejmują inwestycje tak potrzebne ludziom i dające im pracę? Dlaczego osiłki z nadmiarem energii, podwyższoną adrenaliną i chęcią dominacji nie dadzą upustu swoim emocjom w sportowej rywalizacji.? A może winny powstać drużyny kibiców rozgrywających między sobą mecze? A może postawić trzeba na sporty walki, nawet tej brutalnej, w których wyżywaliby się kibice  spod znaku poszczególnych klubów?

Wydaje mi się, że sama represja nie wystarczy dla opanowanie tego zjawiska. Ci młodzi, zdrowi i silni chłopcy muszą odnaleźć jakiś inny sposób na istnienie w przestrzeni publicznej, którego tak, jak życie pokazuje, bardzo potrzebują.

Nad stosunkami polsko-litewskimi ciążą litewskie kompleksy i polska arogancja. Póki co Litwini lepiej przełamują swoje kompleksy niż my towarzyszącą nam arogancję.

Jan Król, 24 sierpień 2013.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , ,
 
Na razie jest tylko jeden komentarz (dodaj własny »):
  1. alex pisze:

    Oj tak to jest, jak się świat widzi przez GW :) Spójrzmy na fakty:

    1. Kibice Wisły pobici w Holandii przez policję(!)
    Dla mediów temat nie istnieje.
    MSZ milczy.
    2. Polacy pobici na Litwie.
    Dla mediów temat nie istnieje.
    MSZ milczy.
    3. Polacy pobici w Czarnogórze.
    Dla mediów temat nie istnieje.
    MSZ milczy.
    4. Polacy wyjątkowo brutalnie pobici w Hiszpanii. Kilkanaście osób z ranami ciętymi w szpitalu.
    Media piszą relacje bez standardowego oburzenia i przypominają, że „kiedyś tam dawno to Polacy kogoś zaatakowali” oczywiście nie dodając, że było to w odwecie za wydarzenia z Czarnogóry.
    MSZ milczy.
    5. [To w sumie śmieszna informacja przy tym zestawieniu ale niech będzie]
    Polacy (w tym poseł) opluci i obrzuceni butelkami w strefie VIP w Rumunii.
    Polskie media nie potępiają.
    MSZ milczy.

    I GDZIE LEŻY PROBLEM? Co weekend w Polsce odbywają się tysiące (szacuje się ok 3 tys) spotkań piłkarskich, liczba chuligańskich wybryków maleje z roku na rok, tymczasem z każdego byle jakiego wydarzenia tworzy się larum problemu na skalę państwową.

    Proszę sobie sprawdzić ile jest incydentów chuligańskich podczas dyskotek. Leją się tam częściej, brutalniej i jakoś media o tym nie trąbią.

    Śmieszy mnie to, naprawdę mamy w Polsce miliard ważniejszych spraw. Ale cóż, lepiej pompować temat kibiców, bo to przecież tak fajnie wygląda w nagłówkach i na paskach.

Dodaj komentarz