Patriotyzm szeroko pojęty

Może zbyt szeroko. Patriotą w średniowieczu był człowiek, który na pierwszym miejscu stawiał Boga, a tuż za nim ojczyznę i władcę. Ideał. Podobnie podczas II wojny światowej, kiedy ludziom przyświecał jeden cel: wolność i niepodległość. A co to tak właściwie znaczy dzisiaj?
Patriotyzm szeroko pojęty Aleksandra Gomoracka
 
Blogerka.
10 maja 2013r.

Żyjemy w suwerennym państwie. I to by było na tyle. Statystycznie, 73% obywateli narzeka na funkcjonowanie sejmu. Absolutnie się nie dziwię, sama narzekam. Kultura dyskusji tam panująca przypomina batalie dzikich zwierząt w dżungli. Nawet wśród jednej partii ciężko jest znaleźć jakąś większość, bo funkcjonują podziały. Jedni bardziej liberalni, drudzy konserwatywni. Nawet jeżeli są pomysły zmian, nowych ustaw, to i tak nie mają one szans zaistnieć w realnym świecie, bo nie zdobędą większości głosów. Jedyne, co przyniosą to rozgłos w mediach i krytykę. Krytykę wszystkiego, począwszy od Premiera i Rządu, skończywszy na panu Józku z warzywniaka pod blokiem, który dyktuje za wysokie ceny.

Jak byłam mała rodzice uczyli mnie wierszyka „Kto ty jesteś? Polak mały…”, hymnu narodowego, uczyli jak kochać Polskę. Im jestem starsza, im więcej rozumiem, im więcej czytam, widzę i słucham, tym częściej zastanawiam się jak tę Polskę faktycznie można kochać? W tym momencie włącza mi się syndrom „starszej siostry”, narzekam w gronie znajomych, rodziny, ale kiedy przyjdzie mi rozmawiać z obcokrajowcami, złego słowa na Polskę nie dam powiedzieć.

I to by chyba był koniec mojego patriotyzmu. Sama od siebie oczekiwałam więcej, ale coraz ciężej mi znaleźć coś, czego można by się chwycić. Oprócz bogatej historii, kiedy Polacy byli honorowi, waleczni, mężni i brawurowi, teraźniejszość nie ma mi nic do zaoferowania. Widzę rosnące bezrobocie, coraz większy dług publiczny, walki między prawicą a lewicą, między kościołem a jego przeciwnikami, między homoseksualistami a homofobami i brak perspektyw na przyszłość. Maria Peszek w swojej piosence „Sorry Polsko” śpiewała: „Nie oddałabym ci Polsko ani jednej kropli krwi” oraz „Sorry Polsko wybacz mi, wystarczająco przerażająco jest żyć”. Początkowo się oburzyłam. Że jak to? Jak komukolwiek przez gardło mogły przejść takie słowa? Jak można okazywać taką nienawiść zamiast bezgranicznej miłości i patriotyzmu? Można. Z chwilą, gdy zaczęłam się nad tym zastanawiać uświadomiłam sobie, że przecież ona ma rację. Pani Peszek nie wykrzykuje tutaj jak bardzo nienawidzi swojego kraju. Ona tylko mówi, że nie ma mu za co dziękować. Nie dotyczą jej czasy wojny i okupacji, które dawno minęły. Żyje w wolnym, europejskim państwie i właśnie tak chce się czuć. A tymczasem jest jej ciężko tu żyć. Nie tak powinno być.

Żyjąc przeszłością, tracimy teraźniejszość, zapominając o przyszłości. W konsekwencji stoimy dalej w tym samym miejscu. Krytykujemy rządy Gomółki (!), z przestrogą w głosie wspominamy reżim Hitlera i Stalina (!!), aby w końcu dobić do nie tak dawnej, ale wciąż historii….do Smoleńska (!!!). Pytanie tylko: co nam to daje? Odpowiedź jest wręcz banalna: nic. Inne państwa pną się w górę budując potęgi gospodarcze, a my jesteśmy pochłonięci skutkami wydarzeń sprzed lat oraz „wojną polsko-polską”. To smutne.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz



Słów kilka o społecznej gospodarce rynkowej (SGR)

16 września 2014r. | Drukuj

Niewielu słuchających go wówczas ludzi, tak w Sejmie jak i poza nim wiedziało co konkretnie miał na myśli. A tym sformułowaniem nawiązywał do przedstawicieli ordoliberalizmu (ordoliberalizmus – uporządkowany liberalizm) Waltera Euckena oraz A. Mullera-Armacka, który po raz pierwszy użył terminu Sociale Marktwirtshaft. Koncepcję tę twórczo i z powodzeniem realizował Ludwig Erhard, i jako minister gospodarki w rządzie K. Adenauera (1949-1963) i jako kanclerz (1963-1966), tworząc bardzo mocne fundamenty potężnej gospodarki niemieckiej.

Nieprzypadkowo Tadeusz Mazowiecki kompletując swój rząd i szukając człowieka, który byłby odpowiedzialny za reformę gospodarczą zwrócił się do swojego zausznika Waldka Kuczyńskiego z prośbą o znalezienie mu polskiego Erharda. Padło szczęśliwie na Leszka Balcerowicza.

Dobrze się również stało, że w uchwalonej w 1997 r. Konstytucji, popartej, co warto przypominać w referendum, znalazł się zapis, mówiący, że „społeczna gospodarka rynkowa, oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”.

Mimo dość klarownego zdefiniowania SGR wywołuje ciągłe emocje i różnice interpretacyjne. Przypominam sobie, kiedy wspólnie z Rafałem Grupińskim (aktualnym szefem klubu parlamentarnego PO) pisaliśmy w 1994 r. program tworzącej się wówczas Unii Wolności (UW), z połączenia Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego (UD i KL-D), jakie napięcie wywołała chęć wprowadzenia pojęcia SGR do powstającego dokumentu nowej partii. Liberałowie w osobach J. Lewandowskiego, J.K. Bieleckiego i D. Tuska bardzo opierali się temu zamiarowi, nawet pod groźbą zerwania rozmów. Ostatecznie zwyciężył autorytet T. Mazowieckiego i groźba popadnięcia w polityczny niebyt. Dzisiaj chyba tego nie żałują koledzy z dawnego KL-D, chociaż dzisiaj odeszli od liberalizmu i schodzą na niebezpieczną ścieżkę etatyzmu i państwa socjalnego, który to kierunek ma niewiele wspólnego z SGR. Bo przecież SGR próbuje godzić wolność i solidarność, co jest szalenie trudne, ale możliwe, czego dowodzą doświadczenia nie tylko Niemiec, ale i krajów skandynawskich, a także Australii, Kanady czy Nowej Zelandii. Chociaż wolność i solidarność są wartościami bliskimi milionom Polaków to trudno je praktykować kiedy górę bierze egoizm, wybujały indywidualizm i brak wzajemnego zaufania przejawiający się w toczonej polsko-polskiej wojence. Dlatego też brak poważnej debaty nad tym czym współcześnie winna charakteryzować się SGR.

Najważniejsze w koncepcji SGR jest to, że nie zwalnia ona człowieka z indywidualnej odpowiedzialności za swoje życie z czego często czynią jej bezpodstawnie zarzut liberałowie. Co więcej, można powiedzieć, że tylko w warunkach SGR może być pełniej realizowana wolność człowieka, gdyż próbuje łączyć ją z poczuciem bezpieczeństwa, w tym socjalnego.

Czy SGR zagraża konkurencji, osiąganiu zysku, wzrostowi wydajności pracy? I znowu warto odwołać się do doświadczenia krajów, które najpełniej respektują jej zasady. Otóż ostatni kryzys dotknął je najsłabiej gdyż SGR ma wkomponowane instrumenty zachęcające do gospodarczego wzrostu, ale i zabezpieczające gospodarkę i ludzi na czas kryzysu. Funkcjonowanie gospodarki i jej rozwój nie stanowią bowiem celu samego w sobie. Ma pomagać ludziom, ułatwiać im życie, wspomagać ich samorealizację, zapewniać godziwy poziom egzystencji. I w tym wyraża się najgłębszy sens SGR.

Idea SGR wkraczała do naszego kraju z oporami. Tak ze względu na spuściznę komunizmu, który ograniczając wolność zdejmował z ludzi, w znacznym stopniu, odpowiedzialność za ich los, w zamian za pseudo bezpieczeństwo socjalne, jak i ze względu na zawiłości naszej historii, które nie budowały szacunku do państwa i prawa oraz niosły ze sobą ogromne pokłady wzajemnej nieufności.

Dzisiaj w 25-lecie przemian ustrojowych, dla których środowisko UD i UW tak wiele konstruktywnych rozwiązań wniosło warto zastanowić się jak formułować strategię dalszego rozwoju kraju w duchu SGR. Nieprzypadkowo też niemiecka CDU, po głębokiej debacie, sformułowała w 2001 r. zasady „Nowej SGR”. Wiele z nich koresponduje z tym co aktualnie najbardziej nas uwiera, i z czym nasi zachodni sąsiedzi biorą się za bary z nienajgorszym powodzeniem.

Na co więc powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

  1. Mamy ciągle zbyt wysokie bezrobocie, które utrzymując się na poziomie powyżej 10% jest poważnym problemem społecznym. Rodzi bowiem poczucie bezradności, wykluczenia, utratę wiary we własne siły. Utraciliśmy wiele z entuzjazmu i dynamiki pierwszych lat przemian. Ograniczenia biurokratyczne dławią przedsiębiorczość. Także słabe dostosowanie edukacji do potrzeb rynku powoduje, że z jednej strony dla zbyt wielu nie ma pracy, ale z drugiej przedsiębiorcy poszukują fachowców. Bezrobocia nie da się zmniejszyć metodami biurokratycznymi, przyznawaniem zapomóg i organizowaniem szkoleń oderwanych od potrzeb rynku. Pokonywanie bezrobocia musi być mocno zsynchronizowane z realnymi procesami gospodarczymi, przy udziale pracodawców.
  2. Ponad dwa miliony, na ogół młodych i wykształconych, Polek i Polaków żyje i pracuje poza granicami kraju jako emigranci najnowszej fali. Oczywiście, że nie wchodzi w grę jakiekolwiek administracyjne ograniczenie wyjazdów, ale ta liczba niepokoi, biorąc dodatkowo pod uwagę zapaść demograficzną w jakiej się znaleźliśmy. Polska stoi przed potrzebą nie tylko zatrzymania kolejnych emigrantów, ale również musi zacząć myśleć o otwarciu się na przybyszy i skutecznie zacząć konkurować o najlepsze kadry.
  3. Problemem, którego nie można tracić z pola widzenia jest postępujące rozwarstwienie dochodowe, majątkowe i terytorialne społeczeństwa. Chociaż według wskaźnika Giniego znajdujemy się na poziomie średniej krajów rozwiniętych, to należy mieć świadomość, iż nadmierne zróżnicowanie budzi społeczny sprzeciw oraz tworzy mieszankę wybuchową. Doświadczyły tego liczne kraje objęte ostatnim kryzysem. Przy czym wyraźnie chcę zaznaczyć, że właściwym remedium na tę sytuację nie jest wprowadzenie ostrej progresji podatkowej lecz przyjęcie uregulowań, które zachęcałyby osoby zamożne do inwestowania, również w cele społecznie użyteczne.
  4. Dalecy jesteśmy od właściwych standardów w zakresie dialogu społecznego pozwalającego na zawieranie rozsądnych kompromisów, przede wszystkim w trójkącie: rząd – pracodawcy – pracobiorcy, pozwalających na szukanie najlepszych rozwiązań w zakresie polityki gospodarczej i społecznej. Powołana ustawą Komisja Trójstronna i jej wojewódzkie odpowiedniki, od praktycznie dwóch lat, pozostają w stanie zawieszenia. Dialog nie może mieć pozorowanego charakteru, nie może być dialogiem głuchych.
  5. Aby Polska mogła stawać się krajem realizującym idee SGR musi mieć gospodarkę nowoczesną, innowacyjną i konkurencyjną na rynkach światowych. To ciągle wielkie zadanie , które częściowo, ale w zbyt małym stopniu, udaje się nam realizować. Taka gospodarka może dać nie tylko kolejne miejsca pracy, ale może być atrakcyjna, szczególnie dla młodych w kraju i poza jego granicami.
  6. Nie uciekniemy przed niekorzystną zmianą struktury demograficznej ludności. Od tego roku liczba zmarłych na trwale przewyższała będzie liczbę nowonarodzonych, i to w tempie narastającym. Nie tylko zmniejszy się liczba mieszkańców kraju nad Wisłą, ale dramatycznie powiększy się liczba osób starszych w stosunku do młodych. Ani mentalnie, ani logistycznie nie jesteśmy do tego przygotowani. Wiem, że niektórzy pediatrzy zdobywają specjalizację geriatryczną, ale to za mało w stosunku do wyzwania jakie nas w tym zakresie czeka. A cofnięcie reformy emerytalnej tylko pogorszy pespektywę zabezpieczenia na starość.
  7. SGR przewiduje ważne, podmiotowe miejsce dla właścicieli, firm, pracodawców, ludzi organizujących pracę innych. Idee SGR mogą być efektywnie wprowadzane w życie jeśli towarzyszyć im będzie społeczna odpowiedzialność biznesu (Corporate Social Responsibility – CSR). Przejawia się ona w tym, że część zysku przeznaczona jest na cele związane z edukacją, działalnością charytatywną i socjalną, wspieraniem kultury, badań naukowych, działaniami proekologicznymi i prokonsumenckimi. Państwo winno takie przedsięwzięcia traktować jako inwestycje i pozwalać na zachęty podatkowe z tego tytułu. To jest w moim przekonaniu droga nie zabijająca efektywnej, zyskownej działalności gospodarczej, a pozwalająca na sensowne zagospodarowanie pieniędzy bez pośrednictwa państwa. Takie rozwiązania przyczyniłyby się też do zmniejszenia społecznego rozwarstwienia. Wychodziłyby one również naprzeciw realizacji zasady pomocniczości mówiącej o tym, że tam gdzie państwo nie musi ingerować winno te obszary pozostawić aktywności obywateli, w tym właścicielom firm.

SGR atakowana jest zarówno prze neoliberałów jak i socjalistów. Dla jednych jest za mało rynkowa, dla drugich za mało socjalna. Rzecz w tym, że wymaga ona zdrowej równowagi pomiędzy maksymalizacją zysku, a społecznymi aspektami efektywnej gospodarki. Dobrze, że premier Donald Tusk na konferencji prasowej w styczniu tego roku zapowiedział, że rząd kierował się będzie zasadami SGR. Oby zapowiedź ta nie utknęła w etatystycznych ciągotach i biurokratycznym zabieganiu. A takie zagrożenie jawi się na horyzoncie bo stanowi zbyt silną pokusę dla każdej władzy, która odrywa się od społeczeństwa i jego realnych potrzeb i oczekiwań.

Jan Król, 17.08.2014.

_____________________

Tekst został pierwotnie opublikowany w książkowym wydaniu „Unia dla Polski” (wydawnictwo Fubdacja Fonte)


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz

Patriotyzm szeroko pojęty

10 maja 2013r. | Drukuj

Żyjemy w suwerennym państwie. I to by było na tyle. Statystycznie, 73% obywateli narzeka na funkcjonowanie sejmu. Absolutnie się nie dziwię, sama narzekam. Kultura dyskusji tam panująca przypomina batalie dzikich zwierząt w dżungli. Nawet wśród jednej partii ciężko jest znaleźć jakąś większość, bo funkcjonują podziały. Jedni bardziej liberalni, drudzy konserwatywni. Nawet jeżeli są pomysły zmian, nowych ustaw, to i tak nie mają one szans zaistnieć w realnym świecie, bo nie zdobędą większości głosów. Jedyne, co przyniosą to rozgłos w mediach i krytykę. Krytykę wszystkiego, począwszy od Premiera i Rządu, skończywszy na panu Józku z warzywniaka pod blokiem, który dyktuje za wysokie ceny.

Jak byłam mała rodzice uczyli mnie wierszyka „Kto ty jesteś? Polak mały…”, hymnu narodowego, uczyli jak kochać Polskę. Im jestem starsza, im więcej rozumiem, im więcej czytam, widzę i słucham, tym częściej zastanawiam się jak tę Polskę faktycznie można kochać? W tym momencie włącza mi się syndrom „starszej siostry”, narzekam w gronie znajomych, rodziny, ale kiedy przyjdzie mi rozmawiać z obcokrajowcami, złego słowa na Polskę nie dam powiedzieć.

I to by chyba był koniec mojego patriotyzmu. Sama od siebie oczekiwałam więcej, ale coraz ciężej mi znaleźć coś, czego można by się chwycić. Oprócz bogatej historii, kiedy Polacy byli honorowi, waleczni, mężni i brawurowi, teraźniejszość nie ma mi nic do zaoferowania. Widzę rosnące bezrobocie, coraz większy dług publiczny, walki między prawicą a lewicą, między kościołem a jego przeciwnikami, między homoseksualistami a homofobami i brak perspektyw na przyszłość. Maria Peszek w swojej piosence „Sorry Polsko” śpiewała: „Nie oddałabym ci Polsko ani jednej kropli krwi” oraz „Sorry Polsko wybacz mi, wystarczająco przerażająco jest żyć”. Początkowo się oburzyłam. Że jak to? Jak komukolwiek przez gardło mogły przejść takie słowa? Jak można okazywać taką nienawiść zamiast bezgranicznej miłości i patriotyzmu? Można. Z chwilą, gdy zaczęłam się nad tym zastanawiać uświadomiłam sobie, że przecież ona ma rację. Pani Peszek nie wykrzykuje tutaj jak bardzo nienawidzi swojego kraju. Ona tylko mówi, że nie ma mu za co dziękować. Nie dotyczą jej czasy wojny i okupacji, które dawno minęły. Żyje w wolnym, europejskim państwie i właśnie tak chce się czuć. A tymczasem jest jej ciężko tu żyć. Nie tak powinno być.

Żyjąc przeszłością, tracimy teraźniejszość, zapominając o przyszłości. W konsekwencji stoimy dalej w tym samym miejscu. Krytykujemy rządy Gomółki (!), z przestrogą w głosie wspominamy reżim Hitlera i Stalina (!!), aby w końcu dobić do nie tak dawnej, ale wciąż historii….do Smoleńska (!!!). Pytanie tylko: co nam to daje? Odpowiedź jest wręcz banalna: nic. Inne państwa pną się w górę budując potęgi gospodarcze, a my jesteśmy pochłonięci skutkami wydarzeń sprzed lat oraz „wojną polsko-polską”. To smutne.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Czytaj także

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz