Bolesław Bork – Skąd nasz ród? (cz. I)

19 kwietnia 2013r. | Drukuj

Jestem Kaszubą pochodzenia chłopskiego. W mojej wsi rodzinnej Zbychowie było dwóch rol­ników o nazwisku Bork. Istniało pomiędzy nimi dalsze pokrewieństwo. Mój ojciec, zwany przez sąsiadów „pezdrok” lub „skorzenka” z względu na niski wzrost, posiadał 17-hektarowe gospodar­stwo rolne zaś sąsiad Bork, kuzyn mojego dziad­ka, noszący przydomki „pón”, „dworczok” lub „wielmożny” był właścicielem gospodarstwa po­nad dwukrotnie większego obszarowo o solid­nych, murowanych budynkach.

Stylizowany herb von Borcków.

Stylizowany herb von Borcków.

Posiadał też dwie oddzielne zagrody, które zamieszkiwali jego pra­cownicy, zwani w tej części Kaszub „mieszkeńcami”. Sąsiad senior, którego dobrze pa­miętam, nosił białą, długą i wypielęgnowaną bro­dę, chodził zawsze elegancko ubrany, nie zaglądał do karczmy i nie wdawał się w bliższe stosunki z biedniejszymi sąsiadami. Grał pięknie na skrzyp­cach, ale tylko dla siebie. Wyjątkową troską ota­czał swój sad, który nazywał parkiem. Zaś jego oj­ciec, którego nie pamiętam, kazał siebie-jak opo­wiadał mi dziadek – tytułować von Bork.

Zainteresowany muzyką naszego zacnego sąsiada nieśmiało podchodziłem do niego, a on niekiedy głaszcząc soją siwą brodę opowiadał mi dziwne historie o swoich i moich przodkach, z cze­go jako chłopiec zapamiętałem to, że nasi poprzed­nicy mieli rozległe majątki i lubowali się w ko­niach, które służyły im na dalekie wyprawy wojen­ne. Z wzruszeniem opowiadał o dawnej świetności naszych przodków.

Me tu lë udowomë panów – zwierzał się niekiedy – ale naszi praojcowie, to dopiero beli belni panoszcë.

A raz położywszy swoją delikatną dłoń na moim ramieniu, patrząc mi głęboko w oczy powie­dział:

Te knopiczku, jak uroscesz, spiszesz te naszi dzejë – wcale nie żartem oświadczył.

Mój dziadek wspominał, że kiedyś obie po­siadłości ziemskie należały do jednego właścicie­la, który z powodzeniem konkurował ze zbychowskim dworem, będącym własnością wejherowskich hrabiów Przebendowskich, ostatnio Keyserlinków. Według opowiadań mojego dziad­ka Borkowie przybyli przed wieloma laty – prawdo­podobnie w 1710 r. – z Pomrów, czyli z Pomorza Za­chodniego i szczycili się jakimś znakiem, czyli her­bem, którego nie potrafił dokładnie określić. Wiedział tylko, że był to wilk, czy pies z koroną na głowie. Śpiewał mi często piosenkę, której urywek zapamiętałem:

Jedzë, jedzë rińca zbrojny

Jedzë dodom z dudże wojnę

Skrzi sã w słuńcu jego zbroja

nani znak bitnego woja

A na piersé wilk czerwoné

Wnet germeńcô stąd wëgoni.

Miôł on dwore, zómcze, miasta,

ten nasz zacné protoplasta …

Tym rińcą, czyli rycerzem – jak często mi opo­wiadał- miał być mieszkający gdzieś na krańcu Po­mrów jego pradziadek, a raczej prapradziadek, czego dokładnie nie potrafił określić. Piosenkę uzupełniał informacją: – Ten rińca, to beł mojigó prastarka tatk. On mieł na swóji zbroji wëmalówanegó wilka w koronie. To beł wieldże pón… Do niego należałë wielë kaszëbsczé zie­mie, wiele dworów ë też miasta.

Na zdj. Pochodzący z XVI wieku dwór rodu von Borck  w Strzemielu ( dawniej nazwa niem. Stramehl,)w powiecie Łobeskim. Tu urodziła się słynna Sydonia Bork.

Na zdj. Pochodzący z XVI wieku dwór rodu von Borck w Strzemielu ( dawniej nazwa niem. Stramehl,)w powiecie Łobeskim. Tu urodziła się słynna Sydonia Bork.

Od wczesnej młodości pragnąłem dowiedzieć się coś konkretniejszego o moich przodkach, ale istotniejsze były sprawy bieżące, rodzinne, zawodo­we, społeczne i własne dokształcenie. Próbowałem dotrzeć do jakichś śladów przeszłości mojego rodu, ale bez większego skutku. Jednak samoświado­mość historyczna własnego nazwiska nie dawała mi spokoju i od pewnego czasu staram się w ama­torski sposób zgromadzić dane nie tylko na temat pochodzenia moich przodków, ale w ogóle Kaszu­bów. To, co zdołałem w tej materii osiągnąć, posta­nowiłem zebrać w jakąś, może mało spójną i cha­otyczną całość pod wspólnym tytułem: „Skąd nasz ród?”. Oto fragmenty tej historii rodowej na tle dziejów Słowiańszczyzny i Kaszub.

Słowiańszczyzna zachodnia, która weszła w skład państwa Bolesława Chrobrego, rozciągała się według Kroniki Wielkopolskiej nad Bałtykiem i sięgała granic Saksonii, Westfalii, Turyngii, a na­wet Bawarii. Na tym rozległym terytorium za­mieszkiwały plemiona słowiańskie, w tym rów­nież Kaszubi.

Dla zabezpieczenia swych po­siadłości na kresach zachodnich zarządzanego państwa – jak podaje legenda – król Chrobry kazał wybudować grody obronne, między innymi w Hamburgu przy ujściu Łaby do Morza Północne­go i w Bremie nad rzeką Wezerą. Niemieckie dowo­dy historyczne potwierdzają tą informację.

Będąc w Hamburgu wstąpiłem do tamtejsze­go muzeum historycznego (Museum fur Hamburgische Geschichte). Tam dowiedziałem się w ekspo­zycji dotyczącej początków tego miasta i w biblio­tece muzealnej, w dziale historycznym z książki H. D. Loose „ Geschichte der Stadtundihrer  Bewohner” (Dzieje miasta i jego mieszkańców), że misje saksońskie w kierunku północno wschodnim na ziemie Słowian i Wikingów były prowadzone od VII do IX wieku. W tym czasie grodzisko słowia­ńskie Hamburg, zbudowane na obszarze obej­mującym kwadrat o bokach 180x180m i przyległą osadę zasiedlały plemiona słowiańskie, które zo­stały wyparte przez misje germańskie w kierunku wschodnim, a osiedle i gród zostało zrównane z ziemią, i – jak pisze autor wspomnianego dzieła – porosła na nich trawa.

Za panowania króla Franków, późniejszego cesarza rzymskiego Karola Wielkiego (742-814), słowiańscy Obodryci, którzy wspierali go w wal­kach przeciwko ludom północy, wrócili w latach 804-810 na miejsce zburzonego doszczętnie Ham­burga i wybudowali tam nowy gród znacznie mniejszy niż poprzedni, bo o wymiarach 50x50m. Nie była to, jak poprzednio, osada typowo rolni­cza, ale więcej handlowo-rzemieślnicza. Po 808 roku król Danii Gottrick wyparł ponownie Słowian znad Morza Północnego , a następnie z Hambur­ga, choć po jakimś czasie wrócili tam ponownie i zagospodarowali swoje ziemie.

Powyższe wydarzenia potwierdzają zgroma­dzone w muzeum hamburskim w osobnej sali wy­kopaliska archeologiczne z VIII wieku. Przeplatają się tam naczynia trzech kultur: słowiańskiej, sakso­ńskiej i nordyckiej. Od przewodnika w muzeum do­wiedziałem się, że pod koniec XI wieku plemiona słowiańskie, w tym również kaszubskie, były stop­niowo spychane na wschód w kierunku Meklem­burgii, następnie za Odrę. Tyle ważnych informa­cji z muzeum w Hamburgu.

Aleksander Majkowski w swej „ Historii Kaszu­bów” podaje, że nie może ulegać wątpliwości, że dzisiejsi Kaszubi są niedobitkami wielkiego, sław­nego na lądzie i na morzu narodu Pomorzan. Oni, jako jedni z pierwszych Słowian, zetknęli się na ob­szarach pomiędzy Odrą a Łabą z zaborczymi wład­cami Sasów i Franków, czemu nie zaprzeczają, jak stwierdziłem w Hamburgu, źródła niemieckie. Byli przez nich przez wieki całe podbijani i spychani na wschód. Interpolator wielkopolski lokuje Kaszu­bię na terytorium, które leży obok Pomorza Za­chodniego i ciągnie się wzdłuż Bałtyku na zachód, aż do księstwa holsztyńskiego. W zrozumieniu au­tora Kroniki Wielkopolskiej, to oddzielne teryto­rium graniczyło z Saksonią, Holzacją i Rugią, czyli obejmowało tereny należące do Pomorza Zaodrzańskiego i Meklemburgii.

W książce D. Pandowskiej „Kaszubi wśród nazw Pomorza w XIII wieku”. Umiejscawia  się Kaszubów na terytorium Meklemburgii, skąd następnie zostali z biegiem czasu wyparci dalej na wschód. Obecność Słowian, w tym również Kaszu­bów w Meklemburgii, potwierdzają dane i okazy archeologiczne, znajdujące się w zbiorach mu­zeum przyzamkowego w Schwerinie. Na placu przed muzeum znajduje się posąg ostatniego słowiańskiego księcia tej prowincji. Zamek w tym mieście jest pięknie położony na wyspie pomiędzy jeziorami, a zwany jest niekiedy Wawelem północy. Książę gdański Świętopełk w 1248 roku nazwa kaszubskimi władcami Jana z Meklembur­gii i Mikołaja z Worla. Ks. Franz Manthey w książce „Prawda i świadectwo” napisał: „Kaszubi … żyli na terenach od Wisły przez Meklemburgię aż po Łabę i jeszcze dalej”.

Możni słowiańscy w Meklemburgii, a następ­nie na Pomorzu Zachodnim, ulegali stopniowo ger­manizacji. Jedynie prosty lud został wierny swojej tradycji, zachowując jednocześnie własny język. Gnębieni Kaszubi według wielu badaczy prze­mieszczali się wciąż dalej na wschód na tereny przedodrzańskie. Należy w tym miejscu jednak za­znaczyć że masową migrację Kaszubów z zacho­du na wschód kwestionują niektórzy naukowcy, w tym historyk S. Milczarsk, prof. J.Treder, ks. F. Matheya i inni. Również prof. G. Labuda w jednej z nowszych książek „Kaszubi i ich dzieje” przyjmuje hipotezę wyżej wymienionych znawców przed­miotu i jest przeciwny poglądowi o wędro­waniu nazwy i ludu kaszubskiego z zachodu na zie­mie wschodnie. Uważa, że nazwa ta stopniowo za­mierała w starych, zachodnich matecznikach Kaszubów i przetrwała na wschodzie w ich obec­nych siedzibach.

Prof. G. Labuda lokuje nazwę Kaszuby u schyłku XIII wieku na terenach przedodrzańskich Księstwa Zachodniopomorskiego, obejmujących ziemie: białogrodzką, szczecińską oraz nadno- tecką. Zdaniem tego uczonego Księstwo Pomor­skie księcia Warcisława składało się z dwu wyod­rębniających się części: tej przedodrzańskiej, którą należy nazwać kaszubską i zaodrzańską, którą określa się jako Wielecką. To przedodrza­ńskie księstwo Gryfitów uznane za kaszubskie, na skutek podbojów Bolesława Krzywoustego w la­tach 1110-1181, znajdowało się w stosunku zale­żności względem państwa Piastów.

Sydnia von Borck  1545-1620, jej historii poświecimy osobny artykuł

Sydnia von Borck 1545-1620, jej historii poświecimy osobny artykuł

Jak powszechnie wiadomo Słowianie zachod­ni , a w ich Kaszubi, byli stopniowo germanizowani i częściowo wypierani na zachód. Jak już wspo­minano, utrzymywali się przez dłuższy okres czasu na Pomorzu Przedodrzańskim. Tu do wielkiego znaczenia doszły niektóre rody kaszubskie. O jed­nym z nich będzie mowa w dalszej części niniejsze­go opracowania. Książęta Pomorza Zachodniego byli tytułowani: „dux Cassuborum et Pomeranorum” (książę Kaszub i Pomorza). Pierwszy użył tego tytułu przypuszczalnie książę Warcisław w 1124 roku, mający swą siedzibę w Kamieniu Po­morskim. W roku 1267 książę Barnim I, a następ­nie w 1281 roku Bogusław IV, tytułowali się po­dobnie. W dokumencie papieskim z 1238 roku po­jawił się ten tytuł i odnosił się do księcia Bogusława I. Rocznik kapituły poznańskiej infor­muje, że w 1272 roku w jednej z wypraw Wielkopo­lan przeciwko Marchii Brandenburskiej po stronie Bolesława Pobożnego brali udział Kaszubi. Już pod koniec XII wieku władcy Pomorza Zachodnie­go pieczętowali się Gryfem. Ten znak herbowy dał im nazwę Gryfici i stał się jednocześnie godłem pa­ństwa zachodniopomorskiego. Znakiem tym posługują się współcześnie Kaszubi, a szczegól­nie Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie.

Podobnie, jak możni słowiańscy w Meklem­burgii, tak i na Pomorzu Zachodnim ulegali stop­niowej germanizacji. Miasta pomorskie przeno­szono na prawo niemieckie i zasiedlono je ludno­ścią germańską, którą obdarowywano licznymi przywilejami, upośledzając tym samym ludność słowiańską. Wprowadzano zakaz przyjmowania Kaszubów i innych Słowian do cechów, zakaz ku­powania na rynkach towarów od ludności mówiącej językiem wendyjskim (kaszubskim). Rody, klasztory i duchowieństwo niemieckie, któ­rych przybywało na ziemiach słowiańskich, wypo­sażono nie tylko w przywileje, ale również w ogromne majątki ziemskie. Natomiast prosty lud, poddany ogromnemu naciskowi niemieckich pa­nów i duchownych, niedopuszczany do miast i znaczących zawodów, ulegał też, choć z wielkim oporem, stopniowemu wynaradawianiu. Pomimo to język kaszubski, szczególnie w odległych wsiach, był powszechnie używany. Geograf Eilhard Lubin podróżujący w 1612 roku po Pomorzu, często napotykał wsie, w których nie mógł znaleźć nikogo znającego język niemiecki.

Ludność mówiącą językiem kaszubskim i na­zwę Kaszuby spotyka się coraz dalej w kierunku Pomorza Wschodniego. Podróżnik szwajcarski Jan Jakub Bernouilli, zwiedzający w 1778 roku okolice Słupska i Lęborka, przekazał następującą informację dotyczącą Kaszubów: „Ten mały naród posiada własną mowę, w której odbywają się ka­zania, i w której drukuje się także książeczki do na­bożeństwa. Kaszubi rozumieją Polaków dość do­brze, ci zaś Kaszubów z wielkim trudem. Duża odrębność tej mowy od niemieckiej jest nieprzyjemna szlachcie posiadającej dobra na Ka­szubach, dlatego właściciele majątków dokonują wszelkich starań, jak dotąd bez większych rezulta­tów, ażeby wszędzie zaprowadzić język niemiec­ki, a usunąć kaszubski”.

A co mówią o Kaszubach źródła kartograficz­ne? Gdzie lokowali tę krainę kartografowie? Oto kilka przykładów: Na mapie Europy Kaspra Vopla z roku 1555 napis Cassuben umieszczony jest mię­dzy Słupskiem a Skarszewami. Tam widocznie ję­zyk kaszubski najmocniej się zadomowił. Autor mapy Królestwa Polskiego z roku 1652. W. Le Vasseur de Beauplan umieścił napis Cassubia na pra­wym brzegu Słupi, zaś Wilhelm Delisle na mapie Polski z roku 1702, objął nazwą Kaszuby całość ziem między Łupa wą a Zatoką Pucką. W atlasie pa­ństwa pruskiego z roku 1724, Kaszubi usadowieni są w powiatach bytowskim i lęborskim, a także na terenach przyległych. Na mapie państwa pruskie­go, sporządzonej po Kongresie Wiedeńskim przez W. Fixa, księstwo kaszubskie ciągnie się wąskim pasem nad Bałtykiem od Kamienia Pomorskiego do Białogardu, po obu brzegach Parsęty i zajmuje powiaty sławieński, słupski i miastecki wraz z By­towem i Lęborkiem. Jak już wspomniano, koloni­zacja i germanizacja dworu książęcego, szlachty, kleru i miast, zapoczątkowana już w XIII wieku, a następnie w XIV i XV wieku, coraz bardziej się wzmagająca pod wpływem germanizującej się, panującej dynastii na właściwym Pomorzu Kaszub­skim, a także pod wpływem niemieckiego Zakonu Krzyżackiego na Pomorzu Nadwiślańskim, spowo­dowały, że rodzime narzecze i kaszubska kultura jak pisze G. Labuda, stały się własnością prostego ludu. Okres rozbiorów Polski w XVIII wieku jesz­cze pogłębił ten stan rzeczy. (cdn)

(Naji Gochë 2006/2013)


Opublikowano w: Naji Gòchë
Tagi: , , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Czytaj także

Komentarze do artykułu: 3 (dodaj własny »):
  1. Izabela Wantoch-Rekowska napisał(a):

    Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam Pana artykuł, jakże inny od powielanych dookoła artykułów na temat Kaszub.Z przyjemnością będę czytała dalsze, może znajdę coś ciekawego, co dotyczy rodzin powiązanych z moją rodziną jak i mojego męża.Osoba o nazwisku Borek – była moją bratową.
    Z poważaniem Izabela Wantoch-Rekowska

  2. marcin napisał(a):

    Chociaż wiele przeczytałem na temat historii Kaszubów , to mnie też zainteresował ten artykuł.Jedna tylko uwaga co do tytulatury książąt pomorza jeśli brzmiała „dux cassuborum et pomeranorum” należałoby to tłumaczyć „książę Kaszubów i Pomorzan „

  3. Aleksandra napisał(a):

    Witam
    Piszę referat na temat rodu Borcków, potrzebne mi informacje o okolicznościach powstawania ich herbu i co on właściwie oznacza, mam mało czasu proszę o pomoc, z góry dziękuję.

Dodaj komentarz



Najnowsze artykuły

Już jutro w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku odbędzie się Sympozjum pt.: „Święta Barbara – patronka rybaków i ludzi morza”
Czas wolny mieszkańców Pomorza na starej taśmie filmowej. Kino Historyczne już w najbliższą środę!
„Echa wojny-trzy historie”-spotkanie w słupskiej bibliotece już w najbliższy wtorek
Tom Malinowski ze Słupska został amerykańskim kongresmenem
O represjach wobec Polaków w Związku Sowieckim już jutro w Miejskiej Bibliotece w Słupsku
Słupscy doktoranci historii już jutro zapraszają na obrady!
SŁUPSKIE CENTRUM KULTURY KASZUB zaprasza na nowy cykl kulturalny pt. CZYTANIE KASZUB-CZËTANIÉ KASZËB
Koniec etnofilologii kaszubskiej na Uniwersytecie Gdańskim?

Najnowsze komentarze