Nasze przegrane - GazetaKaszubska.pl

Nasze przegrane

Z wielką nadzieją wszyscy kibice oczekiwali na piątkowy mecz z Ukrainą. W przypadku wygranej dawałby naszym pewną szansę na zakwalifikowanie się do Mistrzostw Świata 2014 w Brazylii. Analitycy i tzw. znawcy footballu przepowiadali zwycięstwo Polaków. „Cenimy piątkowego rywala, ale mecz z Ukrainą nie będzie dla nas trudniejszy od spotkania z Anglią. Wyspiarzy pokonać się nie udało, dziś wierzę w trzy punkty” – mówił Hubert Małowiejski, analityk polskiej kadry. Wiemy, że wiara może czynić cuda i nawet doprowadzić do zbawienia. Ale w przypadku kopania piłki okazuje się niewystarczająca.
Nasze przegrane Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
25 marca 2013r.

Na trybunach pięknego, Narodowego (a jakże) stadionu zasiedli, obok ponad 50 tysięcy kibiców, prezydenci obydwu krajów oraz premier Tusk. A więc wydarzenie najwyższej rangi. Nie upłynęły jednak 2 minuty gry i już Ukraińcy prowadzili. Ale czarę goryczy przechylił drugi gol strzelony w 5 minut później. To niemożliwe krzyknąłem przed telewizorem. A jednak, stało się. Mimo, iż nasi strzelili kontaktowego gola to tuż przed zakończeniem I-szej połowy było 3:1 dla gości. I tak już pozostało do końca meczu. Ukraińcy wygrali zasłużenie. Byli po prostu lepsi, a przede wszystkim skuteczniejsi.

Dlaczego nasi zawodnicy nie wykazali woli walki, odpowiedniego zmysłu taktycznego, nieustępliwości? Mecze się wygrywa, remisuje lub przegrywa. Ale ważny jest też styl w jakim to się odbywa. Jeżeli traci się dwie bramki w pierwszych 7 minutach, to znaczy, że należy bić na alarm, że dzieje się coś bardzo złego, że szansa na odwrócenie karty jest niewielka.

Po nieudanym występie naszej reprezentacji podczas zeszłorocznych Mistrzostw Europy, uderzono na alarm. Zmieniło się kierownictwo PZPN, mamy piękne stadiony uzupełnione ponad 1500-set Orlików, aby dzieci i młodzież mogły trenować. Pojawił się nowy sympatyczny trener. Mamy trzech wspaniałych zawodników robiących wielką karierę w lidze niemieckiej. I co? I nic! Nasz czołowy napastnik Robert Lewandowski, strzelający jak z karabinu gole dla Borussi Dortmund, przez 13 kolejnych meczy w reprezentacji nie zdobył ani jednej bramki. Dlaczego tak się dzieje?

Zastanawiając się nad przebiegiem tego nieudanego dla naszej jedenastki meczu nasunęło mi się porównanie z kłopotami jakie pojawiają się przy realizacji inwestycji drogowych i kolejowych. Mamy pieniądze, mamy ludzi i firmy do pracy, a wykonawstwo szwankuje. Myślę, że i w drużynie piłkarskiej i w „drużynach” realizujących te wielkie budowy, najsłabszym ogniwem jest zdolność do współpracy poszczególnych ogniw całego złożonego łańcucha zależności. Robert Lewandowski mówi, że nie strzela goli bo koledzy źle mu podają. Odpowiedzialni za realizację wielu inwestycji sektora publicznego też zawsze mają jakieś wytłumaczenie na to, że prace nie posuwają się tak jak powinny. A w rezultacie słynna GDDKiA, jako główny zleceniodawca, ma 700 postępowań sądowych z wykonawcami na kwotę ok. 7 miliardów złotych, a na remonty ledwo co wykonanych dróg i autostrad musi wydać prawie 1 miliard, gdyż umowy na ich wykonanie przewidywały, do jakiegoś momentu, jednoroczne gwarancje. Z kolei PKP PLK odpowiedzialna za linie kolejowe nie potrafi wydać ok. 20 miliardów zł. na niezbędne inwestycje.

Coś musi się zmienić w naszej mentalności. Musimy mieć więcej wyobraźni, odwagi, siły i zdolności do współpracy. Bez tego ani rusz. Będziemy skazywani na przegrane na różnych polach. Może też i dlatego największe sukcesy odnoszą ostatnio zawodnicy w konkurencjach indywidualnych – narciarstwie, tenisie, niektórych dyscyplinach lekkoatletycznych.

Jan Król, 24.03.2013.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz