Kościół – matka nasza - GazetaKaszubska.pl

Kościół – matka nasza

Helikopter z papieżem Benedyktem XVI na pokładzie 28 lutego br. punktualnie o godz. 17.07 opuścił Watykan, zatoczył koło nad Bazyliką św. Piotra i odleciał do Castel Gandolfo. O godz. 20.00 tego dnia Joseph Ratzinger został papieżem emerytem, bo taki tytuł odtąd będzie nosił.
Kościół – matka nasza Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
04 marca 2013r.

Abdykacja Benedykta XVI ogłoszona podczas zwołanego konsystorza 11 lutego br. przejdzie zapewne do historii jako wydarzenie o ogromnej wadze. Nie tylko dlatego, że poprzednio taki przypadek miał miejsce 700 lat temu i dotyczył papieża Celestyna V, ale przede wszystkim dlatego, że poprzednik Benedykta XVI, nasz umiłowany Jan Paweł II, stał przy krzyżu do końca, mimo trapiącej i wyniszczającej go choroby. I wydawało się, że kościelna tradycja nakazuje taką postawę każdemu papieżowi.

Decyzja Benedykta XVI wstrząsnęła światową opinią publiczną, ale przede wszystkim kościelną hierarchią, która przygotowywała się raczej do podjazdowej walki o wpływy w związku z coraz gorszą kondycją fizyczną Ojca Świętego. Osobiście odnoszę się z szacunkiem i uznaniem do takiego postanowienia papieża. Miał on bowiem odwagę oznajmić światu, że siły go opuszczają (86 lat), a do przewodzenia Kościołowi i miliardowej wspólnocie wiernych są one niezbędne. Ponadto w samym Watykanie zaczęły się dziać rzeczy niepokojące, jak choćby wyciek dokumentów (Vaticanleaks) z osobistych apartamentów za przyczyną jego kamerdynera Paolo Gabrielego. Przecież taki kamerdyner nie działał w pojedynkę lecz musiał mieć możnych protektorów. Benedykt XVI zlecił także trzem zaufanym kardynałom przygotowanie raportu o sytuacji w Stolicy Apostolskiej, którego treść jest póki co utajniona, ale niedługo zapewne ujrzy światło dzienne. Mówi się, że ów raport też stanowił przesłankę takiej, a nie innej decyzji namiestnika św. Piotra.

Rezygnacja z bycia papieżem będzie musiała mieć swoje skutki dla postrzegania samego papiestwa. Ukazała ona bowiem w całej rozciągłości także ludzki wymiar bycia głową Kościoła Powszechnego. Może rzutować  na dogmat o nieomylności papieża. Niewykluczone, że pojawi się też postulat ograniczenia wieku dla sprawowania tej funkcji np. do 85 lat. Obecnie biskupi tylko warunkowo, za indywidualną zgodą Ojca Św., mogą pozostawać na swoich urzędach po skończonym 75-tym roku życia, a kardynałowie mają  prawo do wyboru papieża do 80-go roku życia, bez żadnych wyjątków. Dlatego spośród żyjących 207 kardynałów tylko 117 ma prawo wyboru kolejnego papieża, co nastąpi niebawem. Ustąpienie Benedykta XVI może także wpłynąć na zwiększenie kolegialności w prowadzeniu Kościoła i przynajmniej częściowe odejście od jednoosobowych, w zasadzie autokratycznych rządów kolejnych papieży.

Nie czas jeszcze na pełną ocenę pontyfikatu Benedykta XVI. Miał on swoje blaski i cienie. Z pewnością był inny niż Jana Pawła II ze względu na zupełnie odmienne osobowości, które sobą prezentowali. Nasz papież był charyzmatycznym sternikiem piotrowej łodzi. Natomiast Benedykta XVI cechowała wielka delikatność, pokora i nawet odczuwalna trema w sprawowaniu tej wielkiej godności.

Przed Kościołem Katolickim stoją wielkie wyzwania, które niesie świat współczesny. Kościół ciężko sobie radzi z rewolucją informatyczną i obyczajową, większą jawnością życia publicznego i dążeniem do większej podmiotowości ludzi, w tym katolików. Afery pedofilskie, homoseksualne i finansowe targające Kościołem nakazują zwrot ku potrzebom i problemom zwykłego człowieka. Kościołowi potrzebna jest kolejna, po Vaticanum II, wielka odnowa.

A jak w tym wszystkim odnajduje się Kościół w Polsce? Polecam świetny artykuł dominikanina , ojca Ludwika Wiśniewskiego zatytułowany: „Kto niszczy Kościół w Polsce” zamieszczony w 9 numerze „Tygodnika Powszechnego” i zapowiedziany kolejny, w numerze następnym. Ojciec Ludwik, którego miałem przyjemność poznać bez mała 40 lat temu jako uczestnik jednej z debat, które organizował będąc wtedy akademickim duszpasterzem w Lublinie, wskazuje wprost na ojca T. Rydzyka i stworzone przez niego środowisko jako to, które szerzy nienawiść i upolitycznia Kościół.

Ojciec Ludwik pisze m. in.: „O. Tadeusz wymyślił np. tezę, że w Pałacu Prezydenckim powstała „antykościelna centrala”, której zadaniem jest „rozwadniać naukę Kościoła”, „niszczyć Kościół” i „sprytnie antyewangelizować”. Oskarża Bronisława Komorowskiego o to, że jest zwolennikiem „aborcji” i „zabijania najbardziej bezbronnych”, a w związku z tym odmawia mu prawa przyjmowania Komunii świętej. Muszę powiedzieć, że nie pojmuję, jak można celebrować Eucharystię miłości, nie odwoławszy niefrasobliwie rzucanych oszczerstw, które depczą autorytety, znieprawiają ludzi i rujnują nie tylko ład moralny, ale także ład społeczny naszej Ojczyzny…”.

Nad obszernym tekstem dobrze dokumentującym tytuł artykułu nie można przejść obojętnie. Biskupi nie tylko nie mogą dalej udawać, że problemu nie ma, ale przede wszystkim nie mogą dawać takim działaniom wsparcia, co niestety czynią. I tak jak od Kościoła Powszechnego tak i od Kościoła w Polsce wierni oczekują zwrotu od władzy i mamony ku ewangelicznemu przesłaniu miłości,  wolności i służby. Bo jak mówił Jan Paweł II to „człowiek jest drogą Kościoła”.

Jan Król, 03.03.2013.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz