Łebianki zwiedzają Azję #2 Brima – Yangon

11 lutego 2013r. | Drukuj

Zaprzyjaźnione z nami podróżniczki z Łeby kontynuują swoją podróż po Azji. Tym razem dzielą się swoimi wrażeniami z wizyty w Yangonie oraz nad Jeziorem Inle.

fot. Magdalena Horanin: Birma. Inle Lake

fot. Magdalena Horanin: Birma. Inle Lake

W Bangkoku spędziłyśmy dwa raczej leniwe dni.  Do Yangonu doleciałyśmy zmęczone i głodne. Znalezienie hostelu zajęło nam trochę. Pierwszy, do którego weszłyśmy był brudny i ciemny, do drugiego nawet nie weszłyśmy. Już od drzwi śmierdziało i kręciły się tam koty z połamanymi nogami.

W końcu trafiłyśmy na w miarę przyzwoity. Co prawda dzieliłyśmy pokój z innymi osobami, ale przez to mogłyśmy się z nimi wymienić informacjami. Na szczęście udało nam się wymienić dolary, o co się trochę wcześniej martwiłyśmy. Dolary tutaj muszą być w nieskazitelnym stanie, bez zagięć i wyglądać, jakby były dopiero wydrukowane. Słyszałyśmy też, że muszą być z 2010 roku, a nasze były z 2006 i stąd nasze zmartwienie, ale na szczęście poszło gładko. Przelicznik tutaj to 1 dolar = 852 kyaty. na początku wymieniłyśmy 200 dolarów. W życiu nie trzymałam tyle pieniędzy na raz! Dla porównania dodam, że jedzenie na ulicy kosztuje ok 1500 kyatow a picie ok 400.

Na początku znienawidziłam Yangon. Jest brudny i śmierdzi jak góra zgniłych śmieci. Na ulicach pełno jest ulicznych straganów z jedzeniem, ale za każdym razem kiedy próbowałyśmy coś zjeść ,  to od razu nam przechodził na głód! Spędziłyśmy tam w sumie 2 głodne dni. Później doradzono nam, żeby jadać w restauracjach przeznaczonych tylko dla zachodnich turystów. Teraz jadamy w knajpach z klima – normalnie jak królowe :)

Yanogn jest bardzo egzotyczny. Ludzie chodzą tam w tradycyjnych strojach, roi się tam od mnichów i mniszek, turystów jest tam jak na lekarstwo i to my byłyśmy swego rodzaju atrakcją. W zasadzie jedyna fajną stroną Yangonu jest Schwedagon Pagoda, najważniejsza Birmańska świątynia, która zdobiona jest większą ilością złota niż ma w posiadaniu Bank Angielski. Robi wrażenie. Dopiero tam zobaczyłyśmy troche białych turystów.

Z Yangonu jechałyśmy autobusem cala noc przez wyboiste birmańskie drogi do Jeziora Inle. Przez cala drogę towarzyszyło nam birmańskie karaoke i opery mydlane. Ludzie śpiewali razem z artystami. Było naprawdę ciekawie :) Przyjechałyśmy rano.  Jest tutaj więcej turystów i jest trochę lepiej niż w Yangonie. Spędzimy tutaj 4 dni, a później jedziemy do Mandalay.

Joanna Szreder

Galeria

fot. Magdalena Horanin


Tagi: , , , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]


Warning: Use of undefined constant rand - assumed 'rand' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/umedia/domains/gazetakaszubska.pl/public_html/wp-content/themes/gk02/functions.php on line 133
Czytaj także

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz