Nauczyciele żyją przestarzałą ideologią - GazetaKaszubska.pl

Nauczyciele żyją przestarzałą ideologią

Wydaje się, że nauczyciele utknęli w sposobie działania podobnym do Internetu 1.0. Wysyłają informacje a studenci je odbierają. Sposób działania Internetu 1.0 to sposób, w jaki nauczyciele zostali wychowani. Jednak obecni młodzi ludzie są wychowywani w stylu Internetu 2.0. - komunikują się, a nie jedynie wysyłają informacje. Raczej interpretują informacje, niż je po prostu odtwarzają. Najpierw kilka razy formułują w głowie to, co chcą powiedzieć, zanim wyrażą swoją opinię. Czują się stale osądzani.
Nauczyciele żyją przestarzałą ideologią Onno Hansen
 
Ekspert edukacji medialnej, badacz społeczny.
16 grudnia 2012r.

Nie jest  winą samych nauczycieli, że trzymają się stylu nauczania 1.0. Cały system edukacji, w ramach którego działają, pcha ich w tym kierunku. Nauczyciele czują, że zajmują miejsce w tradycyjnej hierarchii, w której program nauczania dyktuje warunki prowadzonych zajęć szkolnych.

Przypomina mi to sytuację, w której znajdowały się firmy na początku fali 2.0. Początkowo czuły się nieswojo z nowym sposobem działania. Bały się, że klienci – odbiorcy ich informacji – zaczną drwić z wartości ich marki – co zrujnuje ich skrupulatnie budowany wizerunek. Jednak firmy stopniowo zaczęły zauważać, że ich markę budują klienci, a nie menedżer do spraw marketingu. Bez klientów marka upadłaby. Bez opinii i historii tworzonych przez klientów, marka przestałaby istnieć.

Nauczyciele ciągle opóźniają swoją przemianę ku sposobowi 2.0. Wydaje się, że ciągle nie chcą oni przyznać, że to uczeń tworzy lekcję – nie oni. Bez uczniów szkoła nie mogłaby istnieć. Żywotność materiału przerabianego w szkole, pozbawionego interakcji uczniów, kończy się wraz z nadejściem egzaminu.

Przemiana nauczycieli ku sposobowi 2.0 jest nieunikniona. Ich wiedza jest dużo mniejsza i bardziej przestarzała, niż wiedza, którą uczniowie mogą znaleźć w Internecie. Jeżeli nauczyciele mają być tylko przekaźnikiem wiedzy poznawczej, to stają się nieistotni.

Ważne jest, żeby młody człowiek posiadał umiejętność rozumienia, interpretowania, zastanawiania się i zadawania pytań. Te umiejętności to coś, czego wymaga sposób 2.0, ale można go prowadzić jedynie przy pomocy metody prób i błędów. I tu właśnie znajduje się rola nauczyciela, jak również rodziców.

System edukacyjny 1.0 przeżył sam siebie. Stworzył on typ nauczyciela, który nie chce wiedzieć, co dzieje się z uczniem, ponieważ uważa on, że jeżeli nie zachowa odpowiedniego dystansu do swoich podopiecznych – straci kontrolę nad klasą. Ten dystans odzwierciedla się we wszystkim, co robi nauczyciel. Powoduje on, że zajęcia są postrzegane jako nieistotna propaganda, a uczniowie współpracują z nauczycielem tylko po to, żeby uniknąć problemów.

Starcie między sposobem 1.0 a 2.0 nie jest przesadą. To starcie między przestarzałą ideologia i nową rzeczywistością. W okresie przemiany będziemy produkować młodzież, która będzie postrzegała świat nauczycieli, jako coś bardzo im obcego. Będziemy wytwarzać młodzież, która będzie edukowana, żyjąc w kłamstwie.

Nauczyciele 3.0, dajcie nam nadzieję

W książce „Płynne życie” wydanej w 2005 roku, Zygmunt Bauman, częściowo cytując Josepha E. Davisa pisze, że „konsumpcjonizm i proces komodyfikacji doprowadziły do destabilizacji starych instytucji kształtujących tożsamość (rodzina, szkoła, kościół itd.) i w ten sposób stworzyły próżnię, którą w pospiechu starają się one wypełnić”. Człowiek z punktu widzenia Baumana stał się konsumentem. W tych konsumpcyjnych czasach wszyscy są zmuszani do bycia indywidualnymi, a niestety nie mają autentycznych źródeł, aby być indywidualnymi. Dlatego według Baumana człowiek kupuje swoje wyróżniające go cechy w postaci różnego rodzaju dóbr sklepowych. Niestety, wymagania co do tego, co czyni nas unikatowymi osobami, zmieniają się w morderczym tempie. Dlatego nowoczesny i unikatowy człowiek musi stale kupować nowe i pozbywać się starych, niewpisujących się już w tę nowoczesną definicję, rzeczy. Ponadto ta definicja jest tak sformułowana, że ideał, który opisuje, jest niemożliwy do osiągnięcia. Nowoczesny człowiek jest nienasyconym, niezadowolonym konsumentem, który stale obawia się wizji, w której nie stoi on na czele rozwoju lub cofa się, przez co staje się odpadem. Właśnie to jest „płynnym życiem” Baumana.

Bauman widzi edukację i samoedukację, jako jedyny rodzaj oporu. Zgadza się on z opinią Richarda Rorty, który „wymienił pożądane i możliwe do spełnienia cele nauczycieli, jak ‘rozbudzanie twórcze dzieci’ i zaszczepianie ‘w uczniach wątpliwości dotyczących ich własnego wizerunku oraz społeczeństwa, w którym żyją’.”. Wspomniani nauczyciele, według Baumana i Rorty, nie mogą być tymi „zajętymi zgadzaniem się z dobrze znanymi kryteriami, przyczyniającymi się do budowania wiedzy”, ale powinni „próbować ‘poszerzać swoją moralną wyobraźnię’ i czytać książki ‘w celu powiększania własnego poczucia tego, co jest możliwe i ważne dla nich samych, jako ludzi lub dla społeczeństwa’.” Jednak ci drudzy zasadniczo nie żyją w zgodzie z systemem edukacji.

Ponieważ Bauman podsumowując mówi, że konsumpcjonizm obala państwo, jako punkt odniesienia, a czyni nim cały świat, to działania emancypacyjne powinny również przyjąć charakter globalny. Tylko poprzez globalną przestrzeń publiczną można stworzyć nową przestrzeń do prowadzenia „dialogu, dyskusji, konfrontacji i osiągnięcia zgody”.

Sposób myślenia Baumana jest niewątpliwie obecny we wszystkich moich i Beaty Staszyńskiej działaniach. Jednak my uważamy, że pierwszym krokiem jest ‘rozbudzanie twórcze dzieci’ oraz zaszczepianie wątpliwości na poziomie lokalnym i personalnym. Tylko poprzez kontakt osobisty, tu i teraz— choćby na chwilę— można doświadczyć autentyczności. Te skromne początki można stworzyć poprzez – jak chciałbym ich nazwać – nauczycieli 3.0, którzy odpowiadają definicjom Baumana i Rorty.

Następnym krokiem jest zbudowanie z drobnych cząsteczek nauczyciela 3.0, w taki sposób, aby jego potencjał mógł się rozwijać, zachowując jednak stale swój charakter.

Aby to osiągnąć, droga osobistych i autentycznych kontaktów wydaje się być jedyna właściwa. We wszystkich instytucjach i we wszystkich sekcjach „Płynnego życia” Baumana, można odnaleźć osoby, które mają dość obecnego stylu życia, które pragną doświadczyć autentyczności wykraczającej poza konsumpcjonizm. Mogą oni emanować nowym stylem. Tacy ludzie istnieją, bo jak powiedział Bauman cytując Ernesta Blocha: „człowiek przed tym, że jest Homo sapiens, istotą myślącą, jest człowiekiem, który żyje nadzieją”. Nauczyciele 3.0 mogą zacząć realizować tę nadzieję.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , , , ,
 
Komentarze do artykułu: 3 (dodaj własny »):
  1. ojaaaaa pisze:

    „Człowiek z punktu widzenia Baumana stał się konsumentem. W tych konsumpcyjnych czasach wszyscy są zmuszani do bycia indywidualnymi, a niestety nie mają autentycznych źródeł, aby być indywidualnymi.”

    „Sposób myślenia Baumana jest niewątpliwie obecny we wszystkich moich i Beaty Staszyńskiej działaniach.”

    niestety tak. Jeśli nauczyciel ma kształtować artyzm i myślenie WSZYSTKICH uczniów, to jest to właśnie zmuszanie do bycia indywidualnymi. To niewykonalne. Nawet tak jak dzisiaj widać, że bogatsi rodzice kupują indywidualizm i wyjątkowość swoich dzieci różnymi zajęciami, drogimi gadżetami czy specjalnymi umiejętnościami i atrakcjami. Większość ludzi potrzebuje modelu web 1.0 i żadne zaklęcia tego nie zmienią, ani żadne czary nie zrobią z nich ani artystów ani elity. Takim postępowaniem można jedynie pogłębiać to, co zauważył Bauman, czyli mówiąc ortegowsku „bunt człowieka masowego” lub mówiąc po staremu filisterię i dandyzm.

    Dążenie do wyindywidualizowania każdego składnika tłumu jest utopią. Utopią szkodliwą, bo kompletnie nierealną i żerującą na wyłudzeniu od ludzi środków na to by tę ideę osiągać. Zwłaszcza gdy chodzi o rodziców i ich dzieci.

    Krótko mówiąc: autor krytykuje konsumpcjonizm materialny, a sam proponuje konsumpcjonizm intelektualny, zamiast naturalnego porządku, gdzie są zarówno głupsi jak i mądrzejsi. Nie wszyscy muszą być tymi mądrzejszymi, naprawde. Zwłaszcza, że gdy nie ma głupszych, to mądrzejsi przestają być mądrymi :) :) :)

  2. rolik pisze:

    Ciekawym głosem w dyskusji o dzisiejszej edukacji jest to co mówi Ken Robinson:

    http://www.ted.com/talks/ken_robinson_says_schools_kill_creativity.html

  3. Kasia pisze:

    Coś w tym jest, ten schemat przedmiotów wtłaczany dosłownie do gardła, brak wystarczającej szansy na rozwój indywidualny, rozumiem nauka czytania i pisania, matematyka, język obcy, technologii informacyjna-praca w różnych edytorach, etyka by się przydała bo to zmusza do myślenia, zajęcia z przedsiębiorczości, to w życiu praktycznym się przyda. Powinny być organizowane zajęcia fakultatywne w przypadku grupy zainteresowanych dziedziną spoza wymienionych, a nie taka konsumpcyjność wbijanie wiedzy encyklopedycznej z wszystkich dziedzin na siłę.

Dodaj komentarz