Sztuka inwestowania, czyli kleks cenniejszy niż złoto - GazetaKaszubska.pl

Sztuka inwestowania, czyli kleks cenniejszy niż złoto

Inwestycje alternatywne mogą być lekarstwem na kryzys. Oprócz lokowania kapitału w złoto lub srebro, można zabezpieczyć swój majątek kupując wino czy oryginalne starodruki, manuskrypty bądź ich faksymilia. Tego typu inwestycja ma duże szanse na zysk, nawet w krótkim czasie.
Sztuka inwestowania, czyli kleks cenniejszy niż złoto Artur Sobolewski
 
Ekonomista, praktyk marketingu, Prezes Zarządu Orbis Pictus.
30 listopada 2012r.

Alternatywa dla złota

W czasach globalnego kryzysu inwestorzy dążą do dywersyfikacji swojego portfela, co pozwala im na niwelowanie ryzyka inwestycyjnego. Podczas gdy ceny złota charakteryzują się wysoką zmiennością i są determinowane przez sytuację na dotkniętym kryzysem rynku, warto zwrócić uwagę na inne inwestycje alternatywne.

Według ponad tysiąca respondentów jednego z internetowych badań, są to inwestycje o wysokiej stopie zwrotu w fizyczne obiekty. Trzeba za nie zapłacić tyle ile kosztują, co ma szczególne znaczenie w czasie kryzysu. Tego typu inwestycje są uważane za bezpieczne. Zalicza się do nich np. wine banking czy whisky banking. Należy do nich także zakup faksymiliów. A rynek kolekcjonerski nie poddaje się finansowym zawirowaniom, jest stabilny, ale jednocześnie emocjonujący.

Skaza warta miliony

Inwestycjami w starodruki interesuje się sam Bill Gates, który w 1994 roku kupił „Kodeks Leicestera” Leonarda Da Vinci za 30,8 mln dolarów. Jednak nie tylko oryginały warte są uwagi. Faksymilia, czyli doskonale odwzorowane, wierne kopie oryginałów, to równie opłacalna inwestycja. Jednymi z najlepszych na świecie kopii są Księgi Pelplińskie emitowane przez Dom Wydawniczy Orbis Pictus z Pelplina.

Zanim ukaże się każda Księga Pelplińska, dokładnie studiuje się oryginał. W zbiorach Orbis Pictus znajduje się m.in. faksymile najcenniejszej księgi świata – pelplińskiego egzemplarza Biblii Gutenberga, ze „szczęśliwą winą” drukarza, który nie zauważył plamy farby. Jej wartość szacuje się nawet na 100 mln$! Ten kleks pozwolił poznać tajemnice i sposób drukowania dzieła. Na kartach każdego egzemplarza odtworzono nawet ślady minionego czasu.

W Orbis Pictus powstają jedne z najlepszych ksiąg faksymilowych na świecie. O ich wartości stanowi nie tylko niezwykła dbałość wykonania. Są to produkty cenne, ponieważ do ich produkcji używa się drogich materiałów. Wydruki powstają na specjalnie spreparowanym papierze czy też pergamenacie. Stosuje się złocenia poszczególnych iluminacji czy inicjałów. Oprawy ozdabiane  metalowymi (często mosiężnymi) okuciami i zapinkami wykonane są ze skór i drewna. Restrykcyjnie limitowany nakład sprawia, że każda z ksiąg jest poszukiwanym towarem. W 2002 roku wykonano zaledwie 99 egzemplarzy Biblii Gutenberga, a 10 lat później światło dzienne ujrzy kolejne 99 kopii.

Sprawdzona inwestycja

Inwestorzy z całego świata już od wielu lat kolekcjonują Księgi Faksymilowe doceniając je zarówno jako dzieła sztuki, jak i jako bezpieczną, ale zyskowną inwestycję. W ostatnich latach rynek wiernych kopii wiekowych ksiąg rozwinął się niewyobrażalnie. Często zdarza się, że wartość ukazującego się faksymile w krótkim czasie znacząco wzrasta, osiągając ceny rzędu kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Niektóre kupione dekadę temu księgi są dziś warte 300 czy 500 procent  więcej niż w momencie zakupu. Dziś w wydawnictwie faksymile Biblii Gutenberga kosztuje 58 tys. złotych, a na rynku wtórnym jego cena już jakiś czas temu sięgała 20 tys. euro. Mniej zamożni mogą zaopatrzyć się w pojedyncze karty kosztujące początkowo 100 – 200 złotych. Ich wartość systematycznie rośnie…

Atlas Mercatora, zaprezentowany przez Orbis Pictus na prestiżowych targach książki we Frankfurcie nad Menem, cieszył się wielkim zainteresowaniem. Z 294 egzemplarzy dostępnych jest dziś tylko 89. Można kupić je w renomowanych antykwariatach na całym świecie: w Wiedniu, Tokio, Monachium czy Brukseli. Inwestorzy czy kolekcjonerzy znajdą go w… małej polskiej miejscowości –Pelplinie.

Warto zainteresować się tym ogólnoświatowym trendem inwestycyjnym, który właśnie zawitał do Polski. W dobie kryzysu, jest to jeden z niewielu bezpiecznych i dynamicznie rozwijających się rynków. Pieniądze wydane na faksymilia będą nie tylko „zabezpieczone” przed skutkami kryzysu, ale mogą również wygenerować znaczny zysk.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , , , ,
 
Komentarze do artykułu: 2 (dodaj własny »):
  1. max pisze:

    Nie ma się co oszukiwać, pewne są tylko nieruchomości, zresztą sami sobie przejrzyjcie bazy Jartomu. Prawda jest taka, że takich wycen nie było w Polsce od dawna. Firmy przejmują magazyny, szczególnie te z rynku wtórnego, a takiego tempa przejmowania nieruchomości na tym roku, w swojej karierze nie pamiętam.

  2. Marta pisze:

    Do max: problem w tym, że nieruchomości tracą na wartości – mam tu na myśli budynki, nie działki. Starodruki za to według ostatnich badań zyskują rocznie około 30% na wartości. Aczkolwiek nieruchomości jest łatwiej sprzedać – każdy musi gdzieś mieszkać czy pracować

Dodaj komentarz