Co oznacza zmiana lidera w PSL? - GazetaKaszubska.pl

Co oznacza zmiana lidera w PSL?

Niezwykle interesującym wydarzeniem na Kongresie PSL były wybory Prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego. Janusz Piechociński wygrał w demokratycznych wyborach z dotychczasowym Prezesem Waldemarem Pawlakiem uzyskując 547 głosów w stosunku do 530 głosów uzyskanych przez dotychczasowego lidera tej partii. Należy podkreślić, że Waldemar Pawlak od dwudziestu lat zasiada w Sejmie RP, dwa razy był Premierem, a obecnie pełni funkcje Ministra Gospodarki i Wicepremiera obecnego rządu.
Co oznacza zmiana lidera w PSL? Andrzej Lewiński
 
Prawnik, zastępca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.
19 listopada 2012r.

Wydarzenie wydawałoby się normalne. Tak w demokratycznych wyborach zadecydowali wyborcy. Jednak wyniki wyborów zaskoczyły wszystkich i uczestników wyborów jak i koalicyjnego partnera PO. Zapowiedzi ze strony Waldemara Pawlaka, wygłoszone bezpośrednio po ogłoszeniu wyników ( w dużych emocjach) wskazują, iż zrezygnuje on ze stanowisk rządowych. Z kolei nowy lider jeszcze w wypowiedziach przedwyborczych zarysował nowy plan działania tej partii, z którego wynika, iż nie zamierza on pełnić funkcji rządowych.

Jest to model poprzednio już znany, iż szef partii współrządzącej nie pełni funkcji w układzie rządowym. Miało to miejsce i w rządach AWS w stosunkach Marian Krzaklewski – Jerzy Buzek, czy w okresie współrządów SLD Leszek Miller –Włodzimierz Cimoszewicz. Co to może oznaczać? Lider współrządzącej partii nie wsiada do rządowego wozu (platformy) tylko jedzie obok niej w dosyć wygodnej dla siebie formule. Zawsze może mieć swoje zdanie do ewentualnych rządowych decyzji, z którymi może się nie zgadzać.

Dla PSL sytuacja jest dzisiaj trudna. Balansują na skraju progu wyborczego 5 %. Wyjście z Parlamentu było by końcem tej partii i to działacze PSL dobrze rozumieją. Pozostawanie Prezesa PSL poza rządem daje mu możliwość podkreślania swojej odrębności w przypadkach, gdy się ze stanowiskiem partnera koalicyjnego nie zgadza.

Jesteśmy przed bardzo trudnym okresem. Wszystkie rozwiązania dotyczące budżetu UE nie stworzą dla Polski tak korzystnych, jak dotychczas warunków. Decyzje, czy dla rozwiązań finansowych w budżecie odnośnie programu spójności, za którymi opowiada się rząd polski, czy dla programu rozwoju rolnictwa, spowodują określone i niekorzystne dla Polski sytuacje. Jeszcze dramatyczniejszy w skutkach będzie brak porozumienia i nie uchwalenie budżetu. Jesteśmy przed niezwykle trudnym kryzysowym dla Polski ( i dla UE) rokiem 2013, a nawet rokiem 2014. Czy będziemy w stanie sprostać zadaniom i utrzymać tempo wzrostu gospodarczego naszego kraju? Wydaje się (i jest to delikatne określenie), że będą trudności. Czy w okresie niezwykle korzystnych dla Polski warunków ze strony budżetu UE stworzyliśmy rozwiązania, które by pozwalały nam utrzymać poziom rozwoju gospodarczego? Nasuwa się odpowiedz negatywna.

Nasze inicjatywy gospodarcze ogólnie rzecz biorąc nie były skuteczne (może nie wszystkie), ale na pewno dotyczące rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości. Raczej odniósł bym się do małej i mini przedsiębiorczości, gdyż używany w UE termin średniej przedsiębiorczości oznacza w Polsce w naszych warunkach przedsiębiorstwa wielkie. Nie sposób zapominać, iż odpowiedzialnym w rządzie za ten sektor jest Minister Gospodarki, czyli Waldemar Pawlak, czyli PSL.

Następuje w państwach UE przełom w działalności małych podmiotów gospodarczych, Informatyzacja powoduje zmiany, do których system struktur gospodarczych w Polsce nie jest przygotowany. Niezwykle duży w Polsce sektor małych przedsiębiorstw kupieckich, usługowych i produkcyjnych jest pozostawiony własnym siłom. To jest, co najmniej 1,5 mln. przedsiębiorstw działających na zasadach jednoosobowego zgłoszenia prowadzenia działalności gospodarczej. Budowany od 20 lat model działalności tego systemu to niezrozumiała „zasada wolności”, która powoduje, że w okresie globalizacji i centralizacji podmioty są pozostawione samym sobie.

Nie tak dawno wygłaszane przez Ministerstwo Gospodarki plany, iż w sektorze wiejskim i małych miast jest miejsce i potrzeba stworzenia możliwości na uruchomienie 1 miliona nowych handlowych i usługowych przedsiębiorstw zaliczyłbym do sfery marzeń i pobożnych życzeń. Raczej to kilkaset tysięcy podmiotów już lub w najbliższym czasie zacznie ograniczać lub zamykać swoją działalność. Indywidualni kupcy i producenci (w znacznej części i rolnicy) tracą lub już utracili możliwość dystrybucji swych towarów. Nie stworzyliśmy im warunków do organizowania form dystrybucji wyprodukowanych towarów. Nie działają zespoły producenckie. Z uporem godniejszym lepszej sprawy podejmujemy inicjatywy na rzecz umniejszenia, a wręcz likwidacji spółdzielczości.

Wystarczy spojrzeć na dwa kraje Francję czy Niemcy, gdzie forma zorganizowania się przedsiębiorców w te wymienione formy święci sukcesy. We Francji nie ma małego producenta, który by nie zrzeszał się w spółdzielniach dla dystrybucji wyprodukowanych przez siebie towarów. W Niemczech taką opinie można odnieść do związków producenckich. Już zanikła w rzemiośle forma działania poprzez rzemieślnicze spółdzielnie zaopatrzenia i zbytu. W czasach poprzedniego systemu to spółdzielnie, działając raczej dla pomocy w zaopatrzeniu i jego finansowaniu, działały znakomicie. Jako przykład wskazujący na skuteczność tych form działania można podać spółdzielców z Danii, którzy skutecznie opanowali nasz rynek w zaopatrzenie, w mięso wołowe.

Nie można z powodu jakichś indywidualnych animozji skazywać spółdzielczość na wegetację lub likwidację. Polityczne i osobiste nie raz przesłanki nie mogą stanowić powodu dla likwidacji sprawdzonych w Polsce od dziesięcioleci struktur spółdzielczych, czy aktualnie w UE niezwykle skutecznych form gospodarczego grupowania się podmiotów. Dzisiaj rynek dystrybucji jest już na progu skonsolidowania. Wielkie sieci mają własne niezwykle skuteczne formy logistyczne, czyli po prostu zaopatrzenie. Nie będzie (a może już nie ma) tam dostępu niewielki przedsiębiorca. Nie jest on w stanie sprostać wymogom ilości, ceny i jakości wymaganych przez wielkie logistyczne magazyny.

Stworzyliśmy w Polsce w ramach pomocy dla przedsiębiorstw znajdujących się w kryzysie rozwiązanie tzw. „upadłości konsumenckiej”. I co? Nic nie działa. Wprowadzone przepisy pod wpływem walczących o swe interesy banków tak są sformułowane, iż są nierealne i nieskuteczne. Wystarczy spojrzeć na rozwiązania w Kanadzie (moim zdaniem najskuteczniejsze) i zmieniając je doprowadzić, iż przedsiębiorca, który nie z własnej winy znalazł się w kryzysie, może za pomocą banku powrócić do działalności. Pojęcie „z własnej winy” jest też różnie interpretowane. Najczęściej wina jest zawsze przypisywana przedsiębiorcy.

Są jeszcze inne europejskie rozwiązania jak „zakaz sprzedaży towaru poniżej kosztów wytworzenia” (obowiązujący w USA, Niemczech czy Irlandii). Czy nieograniczony import azjatyckich towarów, bez ograniczeń uruchamianie konkurencyjnych w danej branży placówek, to wina funkcjonującego rodzinnego przedsiębiorcy? Czy najwyższa notowana w ostatnim czasie liczba upadłości firm lub samobójstw z przyczyn ekonomicznych nie powinna być alarmem głośno brzmiącym? Na ostatnim Kongresie Obywatelskim, który odbył się w sobotę w dniu 9 listopada 2012 r. na Politechnice Warszawskiej, zorganizowany przez Jana Szomburga (z Gdańska) wypowiedział znamienite słowa Jan Englert. Ten znany aktor, reżyser, rektor powiedział: „Wolność bez żadnych ograniczeń to anarchia”. Te słowa są aktualne do panujących zasad w polskiej gospodarce. Hasło „wolności” wypowiadają osoby nie mające żadnego doświadczenia w dziedzinach, którymi kierują. Ale na temat rozwiązań gospodarczych pozwolę się (jeżeli będzie taka możliwość) w innym komentarzu.

Odnośnie ostatniego wydarzenia politycznego, to moim zdaniem należy utrzymać koalicję. Należy umożliwić nowemu liderowi PSL wejście do rządu. Najlepiej, lider PSL powinien zająć się dyscypliną, w której jest fachowcem, czyli – infrastrukturą, z jednoczesnym pełnieniem funkcji Wicepremiera. Kierowanie Ministerstwem Gospodarki winna przejąć osoba znająca się na gospodarce, związana z PO (jednego godnego kierowania tym resortem mogę wymienić). Nie można budować strategii gospodarczej w rozproszeniu zasadniczych istotnych resortów. Doradzał bym nawet dodanie PSL jeszcze resortu sportu lub oświaty dla zaspokojenia ambicji i prestiżu tej partii. Wszelkie inne rozwiązania doprowadzą w okresie nadchodzącego kryzysu do niewyobrażalnych negatywnych skutków. Nie czas na pozory to czas na działania. Polska tego oczekuje !!!!

Andrzej Lewiński


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , , ,
 
Komentarze do artykułu: 3 (dodaj własny »):
  1. gonzales pisze:

    Polska scena polityczna jest tak zabetonowana że już nic mnie nie zdziwi. Pan panie Andrzeju będąc tu od lat, sam wie to najlepiej.

    P.S. Z chęcią poczytam więcej wspomnień z początku lat 90, tak jak pisał pan o nich w innym opublikowanym na tym portalu tekście.

  2. Jolanta pisze:

    Ma Pan rację. Sytuacja nie wygląda tak różowo, jak ją malują czasem w mediach. Patrząc na mapę polityczną, oczywiście trzeba w owym czasie za wszelką cenę utrzymać tę koalicję. Każdy, kto choć trochę zna Piechocińskiego, wie, że jest to człowiek bliższy liberalizmowi, bardziej otwarty i kosyliacyjny niż Pawlak. Jest tez bardziej komunikatywny, więc powinien łatwo porozumieć się z premierem etc. To chyba także lepiej dla PSLu, bo pora na „umiastowienie” tej partii. Ale jakie dałby Pan mu ministerstwo? Infrastruktury przecież nikt nie przywróci, a Nowak nie ustąpi z transportu, bo gdzie będzie się lansował?

  3. jan krol pisze:

    Ciekawy tekst ale nie miej Andrzeju takiej marsowej miny na swoim zdjęciu jk

Dodaj komentarz