Wstyd (narodowy) - GazetaKaszubska.pl

Wstyd (narodowy)

Cieszmy się, że nie mamy trzęsień ziemi, wybuchających wulkanów, tajfunów i tym podobnych kaprysów natury. Mamy od czasu do czasu powodzie lub większy, tzn. poniżej minus 20 stopni Celsjusza, mróz. A tak na co dzień spadnie deszcz lub pojawią się mgły. I okazuje się, że jest to wystarczający powód, aby pojawił się dramat, Narodowy dramat. A rzecz dotyczy, w najnowszym wydaniu, problemów z gotowością Stadionu Narodowego zarządzanego, a jakże, przez Narodowe Centrum Sportu do rozegrania międzynarodowego meczu Polska – Anglia.
Wstyd (narodowy) Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
21 października 2012r.

fot. Flickr/CC/Scorco

Brak zdolności do podjęcia właściwej decyzji o zasunięciu dachu lub, wcześniejszej, o położeniu murawy z drenażem, spowodowało, że staliśmy się pośmiewiskiem. Wstyd Panie i Panowie. Panie, szczęśliwie, też uczestniczą w budowaniu potęgi Narodowego sportu.

Nasuwają się różne skojarzenia związane z tą kompromitującą sytuacją. Redaktor P. Iwańczych z „Gazety Wyborczej” chce pobudzić nasze myślenie słowami: „wyobraźmy sobie, że działacze PZPN zarządzają elektrownią atomową albo wysyłają w przestworza Feliksa Baumgartnera”. Aż strach pomyśleć. A przecież nie tylko o PZPN w tym przypadku chodzi. Mnie nasunęło się inne skojarzenie. Wyobraźmy sobie, że w sytuacji, w której nie było jasności (!), i do dzisiaj jej nie ma, czy dach stadionu można czy nie można zasuwać podczas deszczu, ktoś podejmuje jednak decyzję o zasunięciu dachu i dach zwala się na głowy kibiców. Scenariusz filmu gotowy. Na szczęście byliśmy świadkami tylko tego jak dwaj kibice-śmiałkowie wdarli się do boiskowego brodziku i uciekali przed goniącymi ich ochroniarzami ku uciesze 50-cio tysięcznej widowni i wielomilionowej rzeszy telewidzów oczekujących, przez parę godzin, na sportowe widowisko.

Dobrze, że następnego dnia nie zawiedli piłkarze i humory wszystkim poprawiły się.

My Naród! Za często pada to podniosłe słowo. Osobiście nie wstydzę się go i nie mam kompleksów z bycia Polakiem. Ale rumienię się w obliczu takich zdarzeń ukazujących naszą niefrasobliwość, niekompetencję, tromtadrację.

Niestety przy okazji tej stadionowej wpadki nasuwa mi się jeszcze jedno skojarzenie. Smoleńsk! Wtedy też pogoda zaskoczyła ludzi przygotowujących wylot. Tak samo nie potrafili sobie z tamtą mgłą poradzić przez podjęcie decyzji o rezygnacji z przelotu. Doszło do niewyobrażalnej tragedii. Tym razem tragedii nie było. Ale było też nieodpowiedzialnie. Nie uczymy się nawet na błędach.

I znowu pada formuła-zaklęcie: „sprawę należy wyjaśnić”. W wypowiadanych słowach osób odpowiedzialnych za ten blamaż słyszymy tylko tradycyjne zrzucanie odpowiedzialności z siebie i szukanie winnych gdzie indziej, najchętniej u kolegi. Zdenerwowany premier uruchomił szybką kontrolę swoich służb w podległych mu jednostkach. Czy przyniesie ona jednoznaczne odpowiedzi na nurtujące opinię publiczną pytania? Kto rzeczywiście odpowiada za powstałą sytuację? Jakie koszty pociągnęła ona za sobą? Dlaczego na betonowej płycie boiska kładzie się trawę bez drenażu (czy zadziałała znów zasada najniższej ceny, jako jedynego kryterium rozstrzygania przetargów)?. Czy można zasuwać dach podczas deszczu?

I oto w obiekcie, na który wydano 2 miliardy polskich, narodowych złotych dach jest otwarty podczas deszczu, a gdy następnego dnia zaświeciło słońce to mecz był rozgrywany przy dachu zasuniętym.

Śmieszne, ale prawdziwe.

Jan Król, 21.10.2012.


Tagi: , , ,
 
Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz