Sprawiedliwości - GazetaKaszubska.pl

Sprawiedliwości

W wysłuchanych przeze mnie w niedzielne dopołudnie trzech audycjach podejmujących tematykę polityczną dominowały trzy tematy. Pierwszy dotyczył prowokacji zastosowanej przez, jak się okazuje, zawodowego prowokatora, wobec prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Drugi nawiązywał do zastanawiająco niskich wyroków jakie zapadły w przypadku mafii pruszkowskiej. A trzeci związany był ze skazaniem Roberta Frączaka na rok i trzy miesiące prac społecznie użytecznych za obrazę prezydenta RP i podrobienie legitymacji studenckiej.
Sprawiedliwości Jan Król
 
Polityk, poseł kilku kadencji, przedsiębiorca.
16 września 2012r.

Gdzie tu sprawiedliwość zapytuje opinia publiczna? Czy sprawiedliwe wyroki mogą orzekać usłużni wobec władzy wykonawczej sędziowie?

Coś niedobrego dzieje się w naszym, polskim wymiarze sprawiedliwości. Dlaczego jednak dopiero wtedy odkrywamy tą prawdę, gdy dotyka najwyżej postawionych osób w państwie? O tym, że mamy do czynienia z przypadkami przekupstwa w sądach pierwszy raz usłyszałem jakieś dwadzieścia lat temu. Wstrząsnęła mną wówczas ta informacja bo wydawało mi się, że w wolnej Polsce przynajmniej sędziowie będą nieprzekupni. Potem dotknąłem sprawy kobiety z Człuchowa, matki czworga dzieci, której męża zabił policjant pozostający pod wpływem alkoholu. Tak się składało, że ofiara też była po spożyciu. Lecz policjantowi (wyższemu funkcjonariuszowi) włos z głowy nie spadł. Blisko obserwowałem też inny przypadek, rozgrywający się w Bytowie, gdzie miejscowy komornik bezpodstawnie wtargnął do domu rzekomego sprawcy, używając siły wobec właścicielki posesji. Sprawa trafiła do sądu. Nawet media się nią interesowały, ale bez konsekwencji dla komornika. Tysiące takich spraw przetacza się przez nasz kraj.

I oto mamy numer jak z filmu. Specjalizujący się w prowokacjach Paweł Miter (podobno członek Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy) dzwoni do szefa gdańskiego sądu, przedstawiając się jako asystent szefa Kancelarii Premiera, i wciąga go trzykrotnie w kompromitującą  rozmowę, która ukazuje jego dyspozycyjność i oportunizm. Sędzia mówi, że rozmowa została zmanipulowana i wnosi o ściganie prowokatora. Nie wchodząc w szczegóły, bo ich nie znam, jedno chcę podkreślić. Czy tak trudno było natychmiast sprawdzić, dzwoniąc do sekretariatu ministra Arabskiego (szefa kancelarii), czy rozmówca jest wiarygodny i co tak naprawdę za tym telefonem kryje się. Kwestię tę wyjaśnić mogła sekretarka sędziego, a gdyby okazało się, że rzeczywiście jest to fałszywy telefon wówczas obowiązkiem sędziego było powiadomić o tym tak Szefa Kancelarii Premiera jak i Ministra Sprawiedliwości, a prowokatora dopaść. I na tym polega błąd pana sędziego Jerzego Milewskiego. Nie wykazując czujności padł ofiarą prowokacji. Ale jest i drugie dno takiego zachowania się sędziego. Otóż, moim zdaniem, nie wykazał czujności bo złapał przynętę w postaci oferty układania się z przedstawicielem premiera (a może miał nadzieję, że i z samym premierem) w sprawie tak bulwersującej opinię publiczną jaką symbolizuje nazwa Amber Gold. A nad tym trudno jest już przejść do porządku dziennego. Brak niezależności sędziego został obnażony.

Cała ta historia jest dosyć przerażająca. Za komuny metoda prowokacji, szantażu, kompromitacji wkomponowana była w tamten system. Jej wykonawcami byli funkcjonariusze UB i SB. Czy dzisiaj pan Miter działa na własną rękę, czy tez ktoś nim steruje w ramach politycznej walki? Bo słabi i głupi ludzie zawsze istnieją. Nawet gdy są sędziami.

Jan Król, 16.09.2012.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: ,
 
Na razie jest tylko jeden komentarz (dodaj własny »):
  1. wiki pisze:

    Ręce opadają jak się obserwuje z boku co się w Polsce dzieje. Czy ludzie naprawdę nie mają w sobie ani trochę jakichś moralnych zasad, poczucia karności? Ja jak nie przejdę na pasach przez ulicę to na sekundę sumienie we mnie się odzywa…Coraz częściej zaczynam wątpić w nasz system, ludzi którzy za tym stoją, nie można mieć zaufania do nikogo ani do niczego. Hipokryzja przemawia przez tych ludzi lub brak kompetencji w wykonywaniu swojej pracy. Na stanowiskach (tym bardziej w sektorze obrony i sprawiedliwości) powinni byc ludzie których można obdarzyć zaufaniem i od nich można wymagać wyników w pracy i samokrytycyzmu. Jak rozumiem w końcu ciężką pracą na te stanowiska się dostali, musieli wcześniej się wykazać wiedzą i znajomością „tematu” ;-) pracują dla ogółu a nie dla siebie, gdzie jest ten szef szefów który to wszystko ukróci i uporządkuje ;-) ja sobie mogę pozwolić na odrobinę humoru w wypowiedzi, bo jestem jednym z wielu w szeregu, ale tak naprawdę to płakać się chce i można się tylko zastanawiać czy tylko nie liczni uważają podobnie, czy z tym nie da się naprawdę nic zrobić. Afera goni aferę, nikt nie uczy się na błędach, nie wyciąga wniosków, bo po co skoro mamy takie prawo jakie mamy. Kraść to można, ale miliony…a ten wyrok dla członków mafii, jaki przekaz daje innym – że to co robili według sądu nie do końca było bee, czy jak mam to rozumieć?
    Panie Janie więcej takich opinii, które w moim odczuciu są obiektywne i ponad wszystko.

Dodaj komentarz