Stążki zaginęły, a Głusino zmieniło nazwę

06 czerwca 2012r. | Drukuj

Od kilku lat pojawiają się na Kaszubach tablice z podwójnymi nazwami wsi. Czekano na to długo. Już kilkadziesiąt lat temu postulowano ich wprowadzenie, choć dawniej nie zawsze spotykało się to ze zrozumieniem.

fot. E. Pryczkowski

Dr Janusz Kowalski pisał o tym w „Głosie Wybrzeża” już w roku 1980 narażając się wówczas na zjadliwą krytykę prof. Andrzeja Bukowskiego, tego samego, który od czci odsądzał jednego z wielkich synów kaszubskiej (kartuskiej) ziemi, urodzonego w Mirachowie Aleksandra Labudę, znakomitego felietonistę, poetę i pisarza, od kilku lat patrona Zespołu Szkół w Strzepczu. Z Bukowskim polemizował wtedy m.in. ks. Henryk Kroll, ówczesny wikariusz sianowski, w roku 2006 zamordowany w swojej plebanii w Żalnie koło Tucholi.

Pierwsze tablice pojawiły się w gminach Stężyca, Chmielno, Sierakowice, Linia. Widzimy je już także w gminach Szemud, Sulęczyno, Bytów. W minionym roku pojawiły się wreszcie także w gminie Kartuzy. Należy to przyjąć z wielką radością i wdzięcznością wobec lokalnych władz. Jest to wyraz zrozumienia potrzeb mieszkańców, niemal w 100 procentach czujących się Kaszubami. Podkreśla to także dumę – i słusznie – z przynależności do grupy etnicznej o bogatej historii, tradycji, literaturze i potencjale intelektualnym.

Wydaje się, ze proces ustawiania dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości zaczyna nabierać rozmachu. Włodarze gmin dostrzegli w tym pewien walor turystyczny. Ponadto tablice te są finansowane z budżetu państwa. Wszystko to może napawać radością zarówno mieszkańców, władze samorządowe, jak i zaangażowanych regionalistów kaszubskich dbających zwłaszcza o zachowanie i rozwój języka kaszubskiego. Bez tego najważniejszego elementu naszej tożsamości nie byłoby mowy w ogóle o Kaszubach, nie mówiąc o dwujęzycznych tablicach, czy nauczaniu tego języka w szkołach, z czego gminy kaszubskie czerpią coraz większe dochody. Ta kwestia na pewno jest tematem na odrębną analizę.

Wszystko to nakłada też ogromną odpowiedzialność za staranne i szlachetne podchodzenie do tych ważnych spraw. Język kaszubski jest wciąż w fazie standaryzowania się. Nieustannie pojawiają się głosy w rodzaju: „U nas mówi się inaczej”. Jest faktem, że te głosy najczęściej podnoszą osoby, które nie uczą swoich dzieci kaszubskiego, a same też nie używają tego języka w domach. Chcą niejako przez dyskredytowanie literackiej kaszubszczyzny umniejszać jej generalną wartość, czyli utwierdzać się w słuszności od lat utrzymywanego negatywnego stosunku wobec niej. Tym bardziej odpowiedzialnym za poprawność działań (w przypadku dwujęzycznych tablic są to samorządy) nie wolno lakonicznie, by nie rzec lekceważąco, podchodzić do tej kwestii. Niestety, nazbyt często tak się zdarza.

fot. E. Pryczkowski

Satysfakcję z pojawienia się tablic umniejszają rażące błędy w zapisach nazw. Głośno było swego czasu o pewnej rywalizacji pomiędzy gminami Stężyca i Chmielno o palmę pierwszeństwa w tym dziele. Tempo przyćmiło niestety rzeczy arcyważne, a więc to co dotyka najbardziej mieszkańców, czyli poprawność nazw ich miejscowości. Najczęściej pojawiają się błędy w zaznaczaniu znaków diakrytycznych, na przykład zamiast Bòrëcëno jest Borëcëno. Te przykłady można mnożyć. Wymagają one niezbędnej korekty. Dzieci uczą się języka w szkole. Skoro zapisy na tablicach nie współgrają z tą nauką, to nic dziwnego, że jej efekty są mierne.

Powyższy przykład jest jednak drobiazgiem w porównaniu z tym, co stało się w przypadku dwóch podobnej wielkości sąsiednich wsi dawnej gminy Sianowo, w 1977 roku w całości włączonej do gminy Kartuzy. Chodzi o Stążki (Stążczi) i Głusino (Głusëno). Obie stanowią jedno sołectwo, obecnie z siedzibą w Stążkach, gdyż sołtysem jest mieszkaniec tej wsi, Edmund Jóskowski. Tymczasem, za sprawą dwujęzycznych tablic, miejscowość Stążki praktycznie zniknęły z mapy świata. Na obrzeżach tej wsi ustawiono tablice z nazwą przypominającą brzmieniem sąsiednią wieś.

Warto w tym przypadku sięgnąć nieco do historii. Otóż Stążki historycznie poświadczone są już na pewno w XV wieku. Niemiecki historyk Willy Heidn („Die   Ortsachenffen   des   Kreises   Karthaus/Westpr.  in  der Vergangenheit.” Nr 73; Marburg/Lahn 1965, 546- 550, Miejscowości okręgu powiatu Kartuzy w Prusach Zachodnich w przeszłości) zapisał, że wówczas we wsi mieszkało dwóch gburów (zamożniejszych rolników) oraz chłopi folwarczni. W jednym z najważniejszych dokumentów w dziejach tego obszaru, czyli powtórnym powołaniu parafii w Sianowie, bp Jan Nepomucen Marwicz określi, że parafię stanowią: Mieszkańcy katolicy z następujących miejscowości: Bącz, Cieszonko, Głusino, Hejtus, Mirachowo wraz z Cegielnią, Młyńsko, Olszowe Błoto, Pomieczyno, Pomieczyńska Huta, Sianowo, Sianowska Huta, Staniszewo, Stążki, Strysza Buda i Kolonia. Także ojciec regionalizmu kaszubskiego, Florian Ceynowa, wymienia Stążki w swoich spisach (patrz np.: Skôrb kaszëbskò – słowińsczi mòwë). Stążki ponadto figurują w wielu innych ważnych dokumentach historycznych aż do czasów współczesnych, gdyż nazwa ta figuruje w dowodach osobistych mieszkańców wsi.

Jeszcze bardziej bulwersujący jest fakt, że wieś włączono do niejakiego „Głëszëna”, które ma rzekomo być „Głusinem” (po kaszubsku: Głusëno, wymowa ‘Głysëno’ „u” jest w kaszubszczyźnie pochylone w stronę „y”, jak w słowach: słup, wymowa ‘słyp’, pług wymowa ‘płyg’). Ta sąsiednia wieś od niepamiętnych czasów (notowana jest już w XIV wieku) zawsze nazywała się Głusino – kasz. Głusëno, nigdy Głëszëno. Istnieje na zachodnich Kaszubach miejscowość o takiej nazwie (pol. Głuszyno) w gminie Potęgowo, w powiecie słupskim. Być może ona jest źródłem błędu, który pojawił się Biuletynie Rady Języka Kaszubskiego z roku 2010, s. 74. W przypadku interesującego nas Głusina biuletyn mylnie podaje: Głëszëno (w nawiasie podaje także Głusëno). Stąd zapewne – bez zweryfikowania poprawności nazwy u lokalnej społeczności – przeniesiono ten błędny zapis na tablicę i ochrzczono nią mieszkańców Stążek i Głusina.

Mimo że realizatorem ustawienia tablic jest samorząd Gminy Kartuzy, trudno go w pełni winić za zaistniałą sytuację. Oczywiście, należało zweryfikować poprawność zapisu z lokalną wymową. Można zapytać, dlaczego milczeli radni z tego terenu, którzy doskonale znają te nazwy, jak również świetnie znają kaszubski. Przecież decyzje podejmowali na mocy uchwały. Trudno – stało się. Błędy te jednak bezwzględnie muszą zostać naprawione. Mieszkańcy obu wsi są rozgoryczeni. Pojawiają się negatywne głosy wobec kaszubskich zapisów u osób, które dotychczas konsekwentnie wyrażały pozytywne stanowisko względem kaszubszczyzny. Rodzimego języka nauczyły swe dzieci, które dziś studiują w Polsce i za granicą. Dlatego czym prędzej należy wykonać tablice z nazwami Stążki Stążczi oraz Głusino Głusëno i ustawić je przy drogach wokół obu wsi.

Eugeniusz Pryczkowski


Tagi: , , , , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]

Czytaj także

Na razie jest tylko jeden komentarz (dodaj własny »):
  1. Titës pisze:

    Problem błędów ortograficznych dwujęzycznych tablic na Kaszubach najczęściej wynika, jak zaznaczył p. Eugeniusz Pryczkowski, z błędów w dwóch publikacjach:
    – wspomnianym ‚Biuletynie Rady Języka Kaszubskiego’ z 2010 roku
    – oraz tzw. „zielonej książki”, tj. ‚Polsko-Kaszubskiego Słownika Nazw miejscowych i fizjograficznych’ (w opracowaniu prof. Edwarda Brezy, prof. Marka Cybulskiego, prof. Jerzego Tredera oraz dr Róży Wosiak-Śliwa, z 2006 roku),
    których podstawowym celem miało być ujednolicenie poprawnych (normatywnie – zgodnych z zasadami literackiej odmiany języka kaszubskiego) nazw poszczególnych miejscowości, rzek, jezior, itp. Publikacje te (niestety wraz z błędami) zgodnie z przeznaczeniem stały się źródłem zapisów kaszubskojęzycznych nazw miejscowości na tablicach.
    O błędy takie więc nie powinno się obwiniać gmin, radnych, bądź kaszubskich samorządowców. Co ważniejsze – to właśnie oni podejmując pierwsze kroki w kierunku ustawienia takich tablic, jeszcze przed przyjęciem uchwały w sprawie dodatkowych nazw miejscowości w swych gminach, kompletują listę nazw sołectw, rzek, jezior, itd., a następnie poszukują ich kaszubskich odpowiedników (np. poprzez konsultacje z językoznawcami, Radą Języka Kaszubskiego, etc.). Ostatecznie to jednak mieszkańcy muszą wyrazić zgodę na ustawienie dwujęzycznej tablicy w swej miejscowości, a znane są przypadki, w których mieszkańcy nie zgodzili się na przyjęcie nazwy, która nie odpowiada swej tradycyjnej formie [np. Wyczechowo – nazwa proponowana to Wiczechòwò (Wićziechłewłe), nazwa tradycyjna to Wëczkòwò (Wećzkłewłe) – w gm. Somonino, gdzie w ubiegłym roku ustawiano dwujęzyczne tablice, a w miejscowości tej do dziś takiej tablicy nie ma – przynajmniej nie widziałem jej tam w ubiegłym tygodniu]. W ramach wyjaśnień wspomnę, że zgodą na ustawienie tablic (według zapisów Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, której część zobowiązań wobec mniejszości zaczęło obowiązywać w RP od 1 czerwca 2009 roku, a przede wszystkim według Uchwały o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym przyjętej przez Sejm RP w 2005 roku) jest zadeklarowanie używania języka kaszubskiego w codziennych kontaktach przez minimum 20% mieszkańców danej gminy – obecnie sprawdza się to na podstawie wyników Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 roku. Drugim wariantem, jeżeli radni gminy nie mogą powołać się na wyniki Spisu, a chcą wprowadzić dwujęzyczne tablice w gminach, jest konieczność przeprowadzenia konsultacji społecznych np. na zebraniach sołeckich – w tym przypadku, aby nazwę przyjęto w proponowanej przez radnych formie, a także żeby tablice takie w danym sołectwie stanęły, w konsultacjach tych wziąć musi udział minimum 20% mieszkańców miejscowości, z których minimum połowa musi zgodzić się na przyjęcie proponowanej przez radnych formy nazwy ich sołectwa oraz ustawienie tablicy w danej miejscowości. Kolejnym krokiem radnych jest przyjęcie uchwały z poszczególnymi propozycjami nazw, a te w specjalnym wniosku trafiają do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (wcześniej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji), które po raz drugi nazwy konsultuje z językoznawcami, bądź powołuje się na wyżej wspomniane publikacje – a następnie proponowane nazwy, „po poprawkach” trafiają do gmin, aby radni „poprawili” swoją uchwałę, przyjęli proponowane przez Ministerstwo nazwy, złożyli do MAiC kolejny wniosek z „poprawionymi” nazwami, z wyceną wymiany tablic oraz proponowaną firmą, która w ramach zorganizowanego przez gminę przetargu zaoferuje najatrakcyjniejszą ofertę dokonania wymiany tablic, wraz z ich wyprodukowaniem, i jeżeli nie pojawią się żadne komplikacje to następnie do gminy trafia dofinansowanie na dokonanie takiej wymiany. W ostatnim zdaniu z zamiarem pozwoliłem sobie wyróżnić pewne słowo, ponieważ, wracając do sedna sprawy, „poprawki” te, jak widać na powyższych obrazkach, bardzo często posiadają błędy, a to tylko dwa przykłady z wielu.
    Błędy takie często wynikają z:
    – literówek przy druku powyższych publikacji, czyli niedopatrzenia korekty językowej, wydawców, recenzentów, bądź zespołów redakcyjnych zajmujących się powyższymi publikacjami – jest tak np. z Częstkowem w gm. Szemud, gdzie wyłącznie ze względu na dwie literówki w „zielonej książce” mamy obecnie Czãstkówó (Ćzałstkuwu), zamiast Czãstkòwò (Ćzałstkłewłe)
    – literówek przy produkowaniu tablic, co niestety jest częstym zjawiskiem na terenie gmin Bytów i Parchowo, gdzie niekiedy znaki przy wjeździe do miejscowości mają inne znaki diakrytyczne [kreski, kropki, a czasem niespotykane w języku kaszubskim niemieckie „umlałty” i kreski stawiane w lewą stronę nad literą e (poprawna wersja to „é” – kreska w prawo)] od znaków znajdujących się z drugiej strony miejscowości, bądź drogowskazów prowadzących do danego sołectwa
    – kalkowania nazwy – tzn. skaszubiania urzędowej, polskojęzycznej nazwy miejscowości na język kaszubski – np. wspomniane przeze mnie Wyczechowo (przyjęte Wiczechòwò zamiast tradycyjnego Wëczkòwò), czy Niepoczołowice w gm. Linia (przyjęte Niepòczołowice zamiast tradycyjnego Niepòczołejce – tak jak niedalekie Sierakowice – Serakòjce)
    – błędnych źródeł – na co wskazuje w przypadku Głusina p. Pryczkowski – jednak chciałbym zwrócić uwagę, że w przypadku sprawdzania nazw tradycyjnych bywa tak, że mieszkańcy różnych miejsc (dawniej mawiało się, że wyznacznikiem są parafie) różnie mogą wymawiać nazwy danej miejscowości, tak więc w przypadku Głusina w sąsiedniej miejscowości, Starej Hucie [tu też ciekawy przykład wymawiania nazwy tradycyjnej Stôrëta (dodatkowo w miejscowości tej mówi się Stereta – w miejsce „ô” jest dłuższe i mocniejsze ‚e’ – co jest cechą charakterystyczną tzw. gwary strzepskiej języka kaszubskiego), a przyjętej Stôrô Hëta – w wymowie normatywnej Styry Eta] mówi się o tej wsi Głësyno (wym. Głesyno). Poza źródłami ‚tradycyjnymi’, czyli formami nazw miejscowości, które używają obecnie Kaszubi, są także źródła historyczne – czasem legendarne, nawiązujące do dawnych kaszubskich (pogańskich) wierzeń – jak Jastarnia (związana z boginią Jastrą – od której też pochodzi kaszubska nazwa Świąt Wielkanocnych – Jastrë) oraz m.in. źródła obcojęzyczne – choćby niemieckie: (pol.) Lębork – (kasz.) Lãbórg (Lałburg) – (niem.) Lauenburg, szwedzkie, holenderskie, polskie czy pruskie (nie mylić z zaborem pruskim). Jak więc nietrudno się domyśleć zdarzyć może się tak, że w źródłach pojawia się więcej niż jedna odmiana nazwy danej miejscowości, a osoby decydujące nad wybraniem wzoru kierują się odczuciem „odniemczania” nazw miejscowości, nie sprawdzając, jak obecnie wymawiają to Kaszubi. Niestety świadczy to zarówno o braku badań pomorskich językoznawców „w terenie” na żywym językiem kaszubskim, jak i o kwestii następnego powodu błędów, czyli
    – subiektywnego podchodzenia do wyboru „lepszej i gorszej” nazwy miejscowości, bądź zmian poglądów, czasem nawet tworzenia zupełnie nowych zasad językowych, których Kaszubi nie znają – tak jest ze wspomnianym powyżej Borucinem – z Bòrëcënã – w zapisie na tablicy nie ma znaczka „ò” (łe), co jak argumentował swego czasu pewien profesor – wynikało to z braku labializacji tej nazwy wśród mieszkańców Borucina. Nawet jeżeli to prawda i Borucinianie nie mówią „Błereceno” to ustalając nazwy normatywne powinno się dopasowywać je według wspólnego, jednolitego wzorca i nie robić wyjątków dla którejś wsi, czy gminy. Takie błędy wiązać mogą się z wciąż zmieniającymi się Uchwałami Rady Języka Kaszubskiego – przez co mniej więcej co 2 lata mamy zupełnie nowe zasady kaszubskiej ortografii. Boję się tu wspominać, jak mogłoby to wpływać na naukę języka kaszubskiego w szkołach, gdyby nauczyciele chcieli co 2 lata uczyć dzieci zasad ortograficznych od nowa, albo je zmieniać… Ale to już zupełnie inny temat, na inną, dłuższą rozpiskę.
    Pozostał jeszcze temat ustawiania tablic na terenie miejscowości, które taką miejscowością nie są – powyższa sytuacja Głusina i Stążek jest doskonałym przykładem odrzucania propozycji zgłaszanych przez radnych i samorządowców. Jak czytamy w raporcie o nadaniu nazw: „16 sierpnia 2010 r. w gminie Kartuzy wprowadzono 25 kaszubskich nazw dla miasta i wsi, 29 kwietnia 2011 nazwę dla kolejnej jednej wsi (nie wprowadzono dodatkowych nazw dla 61 części wsi, osad, kolonii, części kolonii i leśniczówek). W gminie tej wprowadzono kaszubskie nazwy, pomimo że ludność posługująca się językiem kaszubskim stanowi poniżej 20% mieszkańców gminy (18,2%)”. oraz pełną rozpiskę nazw przyjętych przez Komisję Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych działającą przy MAiC, w której brakuje jednak nazwy Stążki. Sytuacja taka systematycznie powtarza się w przypadku wszystkich innych gmin, które zdecydowały się na wprowadzenie dwujęzycznych tablic na terenie swych miejscowości.

    Niestety doświadczenie innych gmin wskazuje na to, że Głusino będzie teraz Głëszënã (Głuszynem), Borucino – Borucënã, choć może przy jeszcze odrobinie wysiłku ze strony radnych i mieszkańców Stążek pojawi się odpowiednia tablica z odpowiednią nazwą w tej miejscowości. Wszystko zdaje się jednak być w rękach Ministerstwa oraz członków Komisji. Choć wcześniej przydałoby się, aby nasi językoznawcy dokonali poprawek w wydanych publikacjach, sprawdzili nazwy w ich tradycyjnym brzmieniu i dopasowali do literackiego zapisu i przyjętych zasad językowych (które oby już się nie zmieniały…). Poprawione publikacje powinny trafić do Ministerstwa, a co za tym idzie – na Kaszubach powinna odbyć się akcja poprawiania dwujęzycznych tablic z polsko-kaszubskimi nazwami miejscowości. Im szybciej tym lepiej. Aby dzieci wiedziały, że mieszkają w Bòrëcënie, Stążkach, Głusënie/Głësynie, Wëczkòwie etc.
    I oby kolejne gminy, chcące wprowadzić dwujęzyczne tablice, uczyły się na tych błędach…

Dodaj komentarz