Czy prof. Balcerowicz ma rację? - GazetaKaszubska.pl

Czy prof. Balcerowicz ma rację?

Na ul. Marszałkowskiej w Warszawie w niezwykle często odwiedzanym przez ludzi miejscu fundacja Balcerowicza umieściła licznik wyświetlający wysokość naszego zadłużenia publicznego. Min. Finansów J. Rostowski, jak to prasa określiła „w ciepłym liście” zwrócił się do L. Balcerowicza o zdjęcie tego bannera. Czy ma rację? Tak, ja uważam, że ma rację.
Czy prof. Balcerowicz ma rację? Andrzej Lewiński, prawnik, radca prawny, Zastępca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, Honorowy Prezes Polskiej Izby Handlu
 
28 maja 2012r.

Informacja ta nie stanowi źródła do optymizmu codziennie przypominając każdemu o wysokości jego długu. Nie budzi to ani wiary ani nadziei w lepsze jutro czy inaczej mówiąc w możliwość pozytywnego rozwiązania naszych problemów w przyszłości. Czy działania polskiego rządu, w tym ciężkim dla Polski okresie, podejmowane na rzecz walki ze światowym kryzysem są wystarczające? Dla jednych osób tak, dla innych nie. Przeciętny obywatel uważa, że mogło być gorzej. Prof. Balcerowicz staje w szeregu tych niezadowolonych, uważających, iż działania rządu są niewystarczające i nietrafne.

Można się zastanowić czy strategia gospodarcza w Polsce podjęta przez prof. Balcerowicza w okresie naszej transformacji gospodarczej była trafna i właściwa. Czy podjęte wtedy środki i przyjęty model rozwoju gospodarki mają wpływ na dzisiejszy obraz stanu naszej gospodarki? Niewątpliwie tak. Droga dochodzenia, droga rozwoju gospodarczego w krajach europejskich była i jest różna i niewątpliwie nie jest tylko usiana różami. Pierwszy nasz rząd premiera Mazowieckiego, w którym odpowiedzialnym za kierunek i efekty rozwoju gospodarczego był Wicepremier L. Balcerowicz przyjął określony kierunek przeobrażeń. Niewątpliwym jest, iż wielką zasługą było zdławienie nieprawdopodobnej inflacji i ustabilizowanie rynku finansowego. Czy dzisiaj obecny rząd ma łatwiejsze zadanie? Wydaje się, iż odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Ja się skłaniam do uznania, iż dzisiejsze zadanie jest o wiele trudniejsze.

Po pierwsze, poprzednim działaniom towarzyszył niezwykły entuzjazm społeczny. Podejmowane inicjatywy gospodarcze dotykały każdego z nas, a na pewno każdej rodziny. Weszliśmy w okres przemian gospodarczych w stosunku do innych tzw. postkomunistycznych krajów z już dobrze rozwiniętą sferą prywatnej własności. Było prywatne rzemiosło, rolnictwo i usługi. Min. Wilczek rozpoczął już w 1988 r. przemiany wprowadzając ustawę, którą nazywano „wolnością gospodarczą”.

Odniosę się do jednej z dziedzin naszej gospodarki do małej i mini przedsiębiorczości, które odegrały istotna rolę w tych gospodarczych przeobrażeniach. W 1988 r. w Polsce działalność prowadziło 125 tyś. sklepów w handlu uspołecznionym i około 22 tyś. w handlu prywatnym. Na gwałtowny rozwój handlu wskazują następujące ilości wzrostu sklepów: w 1990 r. – 383 000 i w 1992 – 718 tyś. Prowadzona polityka wspierała inicjatywność. Wprowadzono korzystne warunki dla rozpoczynających działalność. Zwolnienia podatkowe przewidziane były dla uruchamiającego hurtownie do 3 lat, uruchamiającego sklep do 2 lat. W ramach demonopolizacji przedsiębiorstw handlowych wprowadzano zasadę prawo pierwszeństwa w przejmowaniu sklepów przez ich załogi.

W zmienionej formie działający Fundusz Restrukturyzacji i Demonopolizacji Handlu przewidywał dofinansowywanie tej działalności poprzez udzielanie pożyczek. Podejmowano wiele inicjatyw a nawet (wzorem niemieckim) dostosowywanie produkowanych w Sanoku autobusów na objazdowe sklepy. Jednak znienacka bez konsultacji z Ministerstwem Rynku Wewnętrznego i środowiskiem gospodarczym w dniu 14 grudnia 1990 r. Fundusz został postawiony w stan likwidacji. Do dzisiaj, po 22 latach działa jeszcze biuro skarbu państwa ściągające zadłużenia z tego okresu. Podjęto również w 1991 roku inicjatywy na rzecz powołania powszechnego samorządu gospodarczego (wzór niemiecki) z inicjatywy utworzonej Krajowej Izby Gospodarczej. Przygotowany projekt decyzją pana Wicepremiera został odrzucony.

Przedstawiam te dwa przykłady do zastanowienia się czy przyjęta wtedy droga była zasadna. Czy w innych krajach były czynione działania na rzecz rozwoju handlu? W Wielkiej Brytanii do dzisiaj jest Ministerstwo noszące w swej nazwie „handel”. W 1980 r. na mocy ustawy powołano Urząd Dyrektora Generalnego ds. Uczciwego Handlu (Office of Fair Trading). Ustawa o Konkurencji nakłada na ten Urząd obowiązek nadzoru nad prowadzeniem w Zjednoczonym Królestwie działalności handlowej. Wyniki jego pracy nie były zadowalające i w lipcu 2005 roku grupa 150 posłów, reprezentująca wszystkie wpływowe Kluby Poselskie rozpoczęła postępowanie mające wyjaśnić rolę i wpływ wielkich sieci handlowych na przyszłość małych i mini firm handlowych i produkcyjnych. Opracowano Raport – The High Street Britan 2015, w którym ostrzega się, iż małe firmy, w tych warunkach konkurencji nie przetrwają 10 lat. A pamiętamy, iż rząd pani premier, Margaret Thatcher prowadził zdecydowaną politykę na rzecz rozwoju small biznesu.

W Brytanii największa globalna sieć handlowa Tesco zmaga się dzisiaj z kłopotami. W tym roku akcje Tesco straciły na wartości 25%. Firma musiała zainwestować miliard funtów by ratować swoją podupadającą kondycję. Ma w swoim kraju rywala. Jest nim amerykański Wal- Mart, który przejął firmę handlowa Asda. Generalnie Tesco ma się dobrze. Po raz pierwszy jego zatrudnienie na świecie przekroczyło 500 tyś. osób, a międzynarodowe operacje przyniosły firmie ponad miliard funtów zysku. W Polsce konkurencja się zaostrzyła, czego wyrazem jest szukanie przez Tesco zysków i przystąpienie do redukcji zatrudnienia w polskich sklepach.

Obraz dzisiejszej dystrybucji w Polsce to coraz większa dominacja wielkich globalnych sieci. Powoduje to, iż mały i średni producent zostanie pozbawiony możliwości dystrybucji swoich wyrobów. Wypowiadając się w bieżącym sporze z prof. L. Balcerowiczem po stronie min. J. Rostowskiego zwracam się do Pana Ministra o zainspirowanie rozwiązań w polskiej gospodarce przykładami angielskimi.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,
 
Komentarze do artykułu: 6 (dodaj własny »):
  1. jan krol pisze:

    A ja uważam że dobrze iż ten licznik dalej działa. Społeczeństwo musi mieć świadomość w jakim stopniu żyje na kredyt. Może unikniemy w ten sposób losu Grecji i innych nadmiernie zadłużonych krajów. jk

  2. andrzej pisze:

    A ja Janku podtrzymuje moją opinię , to nie społeczeństwo decyduje o polityce i nie wolno podkopywać zaufania i wzbudzać zniechęcenie a szczególnie przez osoby które są współautorami tej rzeczywistości AL

  3. jakub pisze:

    Jednak ów licznik stał się dziś narzędziem bardziej politycznym niż gospodarczym…

  4. anna70 pisze:

    Bardzo cenię Leszka Balcerowicza, ale dziś zupełnie nie rozumiem jego dziłań. Postrzegam je raczej jako wyraz egocentryzmu i chęci udowodnienia, że rząd (bez niego) błądzi.
    Oczywiście ma do tego prawo, ale czy miejsce prof. Balcerowicza jest po „tamtej” stronie?

  5. lenxio pisze:

    Panie Andrzeju, napisał Pan: „to nie społeczeństwo decyduje o polityce”
    Jak to nie? Przecież w wyborach decydujemy jaki kurs objąć ma nasz kraj.

    Politycy kłamią przed wyborami a po nich wszystko idzie w innym kierunku, to jednak inna kwestia.

  6. Żega pisze:

    Wydaje mi się, że za dużo mamy eksperymentów na żywym organizmie Państwa. Nie ma ciągłości perspektywicznej. Każdy nowy rząd coś „ulepsza”, zmieniane są kierunki działań. Reforma goni reformę, a wszystkie wprowadzane chaotycznie, bez należytej rozwagi. W taki sposób nawet najbogatsze państwo może zbankrutować. Najgorsze, że wtedy wszyscy tracimy, bo jak to powiedział klasyk – RZĄD SIĘ SAM WYŻYWI. A reszta ?

Dodaj komentarz