fot. GK

Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta Słupska nie składają broni. Zaskarżą decyzję komisarza wyborczego, bo ich  zdaniem Państwowa Komisja Wyborcza zakwestionowała zbyt dużą liczbę podpisów poparcia pod wnioskiem. Wiele wskazuje na to, że mają rację.

fot. GK

Aby zorganizować referendum w sprawie odwołania prezydenta Słupska, przeciwnicy Macieja Kobylińskiego musieli uzbierać pod swoim wnioskiem 7711 podpisów poparcia.  Mimo, że grupie inicjatywnej udało się zebrać blisko 700 podpisów więcej, po ich weryfikacji przez Państwową Komisję Wyborcza okazało się, że do przeprowadzenie referendum zabrakły 52 podpisy poparcia. Przeciwnicy prezydenta Słupska nie składają  jednak broni. – Komisarz wyborczy niesłusznie odrzucił dużą liczbę podpisów, na przykład z powodu zdrobnienia imienia – „Ania” zamiast Anna, choć wszystkie dane się zgadzają – mówi  Jarosław Madej, inicjator referendum w sprawie odwołania prezydenta Słupska

Inicjatorzy referendum oburzeni są faktem, że podstawą do odrzucenia podpisu poparcia był także mało czytelny charakter pisma, czy użycie skrótu nazwy ulicy. Zwolennicy referendum mają także nadzieję, że prokuratura bardzo dokładnie sprawdzi jak na listach poparcia znalazły się dane osób, które od kilku lat nie żyją.

Sąd Administracyjny ma 14 dni na rozpatrzenie skargi na decyzję Komisarza Wyborczego w Słupsku. Do tego czasu władze miasta nie chcą komentować całej sytuacji. Wiele wskazuje jednak na to, że referendum w Słupsku odbędzie się w tym roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.