Odwiedzamy Kaszubów w Kanadzie

11 maja 2012r. | Drukuj

Premier Donald Tusk oraz kilku ministrów jego rządu lecą w sobotę do Kanady. To najwyższa rangą wizyta  polskich władz w tym kraju. Polscy politycy spotkają się z premierem Kanady, a także z mniejszością kaszubską w Barrys Bay. Premier odwiedzi także kopalnię miedzi należącą do KGHM.

fot. Grzegorz Rogiński

Z premierem polskiego rządu do Kanady lecą między innymi minister skarbu Mikołaj Budzanowski, sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Igor Ostachowicz, wiceminister MSZ Bogusław Winit, główny geolog kraju Piotr Woźniak, a także przewodniczący senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych oraz Kaszubskiego Zespołu Parlamentarnego senator Kazimierz Kleina.

– To najwyższa rangą wizyta polskich władz w Kanadzie. Oprócz zaplanowanych spotkań z przedstawicielami rządu i premierem Stephenem Harperem, nasza delegacja odwiedzi kanadyjskich Kaszubów w Wilnie w okręgu Barrys Bay, gdzie burmistrzem jest David Shulist, znany działacz kaszubski – mówi senator Kazimierz Kleina. – Mamy kilka prezentów dla kanadyjskich Kaszubów, między innymi klukę, która jest symbolem kaszubskiej władzy oraz drzewo – lipę, którą posadzi Donald Tusk. To symboliczne nawiązanie do XIX-wiecznej emigracji kaszubskiej, która wyruszyła do Kanady głównie z okolic Lipusza – wyjaśnia senator.

Przedstawiciele naszego rządu spotkają się również z Davidem Johnstonem, gubernatorem generalnym Kanady, który reprezentuje koronę brytyjską.  Donald Tusk podpisze w Kanadzie liczne umowy z premierem tego kraju, między innymi regulujące sprawy podwójnego opodatkowania, a także spotka się z tamtejszymi biznesmenami. Kilka kanadyjskich firm zajmuje się poszukiwaniem i wydobywaniem gazu łupkowego na Pomorzu. Wiadomo już, że premier w Kanadzie odwiedzi także polską kopalnię miedzi w Heli Pad, należącą do KGHM, która jest jedną z największych polskich inwestycji zagranicznych. Wizyta zakończy się we wtorek.

fot. Wilno Heriatge Society

Historia osadnictwa Kaszubów w Kanadzie sięga roku 1858. Wtedy to na pokładzie statku „Agda” w poszukiwaniu lepszego życia wyemigrowali tam mieszkańcy okolic Kościerzyny i Bytowa. Dotarli oni do Ontario, gdzie założyli pierwsze kaszubskie miejscowości  – Barry’s Bay, Roud Lake i Wilno. W ciągu 152 lat kaszubscy osadnicy w Kanadzie stworzyli unikatową enklawę, która odznaczała się bogatą, niepowtarzalną kulturą. Przez pokolenia skupiali się na przekazywaniu unikalnego języka i tradycji potomnym.

Kaszubi w Kanadzie stworzyli zwięzłą społeczność, skupioną wokół Kościoła pod wezwaniem Św. Stanisława Kostki. Ta jedność stała się również znakiem rozpoznawczym współczesnych potomków pierwszych polskich emigrantów, którzy w 1998 r. założyli Stowarzyszenie Wilno Heritage Society.  Pierwszym przedsięwzięciem Stowarzyszenia było założenie w 2002 roku Historycznego Parku Polskich Kaszubów. Znajduje się on w Wilnie (Prowincja Ontario), w pobliżu linii kolejowej łączącej Ottawę, Anprior i Perry Sound. Główna atrakcją  parku jest muzeum etnograficzne, w którym znajduje się kilka historycznych budynków i liczne eksponaty – stroje kaszubskie, hafty i wyroby ceramiczne.


Tagi: , , , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]


Warning: Use of undefined constant rand - assumed 'rand' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/umedia/domains/gazetakaszubska.pl/public_html/wp-content/themes/gk02/functions.php on line 133
Czytaj także

Komentarze do artykułu: 10 (dodaj własny »):
  1. Kaszëba pisze:

    współczesnych potomków pierwszych polskich emigrantów????
    Cos tuwò so prôwde nié trzëmô. Kaszëbi wëcygnąlë do Kanadë a nié żódni Pòlôche. Wiera wa ò tim móta zabëté co?

    „Kaszëbsczim jesmë lëdã,
    Nim wiedno chcemë bëc.
    Niech ten sã pôli wstëdã,
    Chto ò tim nie chce czëc.”

    Aleksander Labùda
    (1902-1981)
    http://www.kaszebsko.com

  2. Żega pisze:

    To, co pisze Kaszeba, to jest cała prawda. Przecież ci emigranci nie znali języka polskiego, a tylko kaszubski. I właśnie ten rodzimy język kaszubski przetrwał przez następne pokolenia Kaszubów w Kanadzie. Warto to zapamiętać w sytuacji, kiedy trwają dyskusje o etniczności kaszubskiej innej niż polskiej. Faktów nie da się zaciemnić – Kaszubi wywodzą się ze Słowianin Nadbałtyckich, innych niż pozostałe plemiona zamieszkujące ziemie polskie.

  3. lenxio pisze:

    jak to nie znali polskiego – w XIXw. ostatnie kazania w kosciołach były po polsku czy kaszubsku?

    ano w języku polskim, czyli był to język ogólnie znany…

  4. Kaszëba pisze:

    Mój kòchóny Lenxio :)
    W tich latach ë jaż czësto do wòjnë w kòscele prawie decht wszëtkò bëło gôdóny w łacëznie. Le blós bógati lëdze jimãlë sã pòlsczigò jãzëka kò miele do czéniéni z pòlôchama. Ti biédny lëdze dëcht swój jãzëk znële. Kòscół jima le trejlowôł „Wa pòlôsze jesta”. Dlôtegò dopiérze w 70 latach ùszłigò stalata kaszëbi w Kanadze zmërkële ò tim że sóm kaszëbi a nié pòlôche.

  5. lenxio pisze:

    tylko modlitwy były po łacinie, kazania w języku narodowym – najlepiej wykształcony ksiądz nie sformułował by kazania w tak trudnym języku a co dopiero wymagać zrozumienia przez niewykształconych wiernych

    były też prawda kazania po kaszubsku (chyba w Lęborku) ale to pojedyńcze przypadki

    a są stare pieśni kościelne w języku kaszubskim?

  6. Kaszëba pisze:

    Z taczich co jô móm w mòji zbiérëznie to sóm dwie kòlãndë – Króle jadôm (z òkòligò Mielna) ë Witój Jezùlu. Czësto kaszëbsczi, niżódnë spòlaszónë. Żele môsz chąc wësla cë òdimczi ë mdzesz miół nótë i słowa. [email protected]

  7. Titës pisze:

    Na temat znajomości języka polskiego i kościołów na kanadyjskich Kaszubach rozmawiałem kiedyś z księdzem Szulistem, który przez bardzo długi czas odwiedzał Wilno i okolice, i rozmawiał z tymi ludźmi – oczywiście jako Kaszuba urodzony w okolicach Kościerzyny doskonale potrafił się z nimi dogadać i najprawdopodobniej, jak mówił, był jedynym duchownym, z którym kiedykolwiek Kaszubi dogadali się w Kanadzie nie po angielsku. Z jego relacji dowiedziałem się m.in. jak to Kaszubi odchodzili z własnej parafii w Wilnie, gdyż, jak mówili, nie rozumieli o czym jest msza, a przede wszystkim kazanie (czyli to o co p. lenxio pyta) i zaczynali jeździć do angielskojęzycznych kościołów, gdzie byli w stanie więcej zrozumieć. To niestety odbiło się także na wychowaniu ich dzieci, i jak się dowiedziałem później, dziś najmłodsze pokolenie zna tylko jedno kaszubskie słowo: „dupa”, a poza tym mówi wyłącznie in English. Obecnie w czasie homilii na mszy w języku polskim Kaszubi z Kanady oglądają książeczki do nabożeństwa „zabijając czas, bo i tak nic nie rozumieją”.
    Na Pomorzu ostatnie kazania w języku narodowym i owszem odbywały się jeszcze w XIX wieku, ale co ciekawsze, odbywały się tu także całe nabożeństwa w języku narodowym – kaszubskim. Księża w czasie kazań przemawiali do Kaszubów w języku kaszubskim, aby ich rozumieli, nie w języku polskim, często zaczynając od wyciągnięcia tabakiery i kaszubskiego „Chcemë le so zażëc” – jak wielu wspominało kazanie kończyło się w momencie, gdy tabakiera wracała do księdza po obejściu całego kościoła. Doskonale widać to choćby na filmie „Kaszëbë – legenda o miłości”. Dokładną mapkę z miejscami i datą ostatniego nabożeństwa po kaszubsku przed I wojną światową można odnaleźć w majowym numerze Pomeranii :)

  8. Żega pisze:

    Czasem słyszę o germanizacji ludności polskiej na Pomorzu, a prawdy w tym, mnie Kaszubie,trudno się doszukać. W okresie Księstwa Szczecińskiego, czy Wołogosko-Słupskiego następowała germanizacja Pomorza Zachodniego, ale nie była germanizacja Polaków, a Kaszubów. W tym miejscu należy przypomnieć, że kolebką Kaszubów jest Ziemia Szczecińska. W głównej mierze, to reformacja w Kościele, będącym pod wpływami niemieckimi, przekształcającym się z katolickiego na ewangelicki, przyczyniła się znacznie do postępów tej germanizacji.Jako ciekawostkę chciałbym jednak podać, że na lewym brzegu Świny, na wyspie Uznam, jeszcze w połowie XIX wieku w ówczesnym Swinemunde (Świnoujście) większość mieszkańców rozmawiała w języku kaszubskim.W swojej powieści, znany pisarz niemiecki Fontane, pochodzenia francuskiego, opisał wrażenia, gdy poszedł do szkoły, które brzmiały mniej więcej tak:”większość uczniów rozmawiała w jakimś niezrozumiałym, pomorskim języku”…To tak w uzupełnieniu mojego zdania, wyrażonego 4.06.2012r., na temat rodzimego języka Kaszubów. Ciekawie i zgodnie z moją wiedzą, wypowiedział się Tites, więc tym razem tyle.

  9. Pomorzak pisze:

    Co za bzdury podaje Żega, ze w XIX-wiecznym Świnoujściu większość mieszkańców rozmawiała jeszcze po kaszubsku. Autorytet w sprawach kaszubskich, Stefan Ramułt w bardzo obszernym opracowaniu „Statystyka ludności kaszubskiej” z 1892 roku podaje, że w całej rejencji szczecińskiej w 1890 roku ten teren zamieszkiwała oprócz ludności niemieckiej, ludność polska i kaszubska w następujących liczbach:
    – Kaszubów katolików – 1
    – Kaszubów ewangelików – 2
    – Polaków katolików – 2896
    – Polaków ewangelików – 297
    – Kaszubo-Niemców katolików – 1
    – Kaszubo-Niemców ewangelików – 13
    – Polsko-Niemców katolików – 357
    – Polsko-Niemców ewangelików – 138

    Razem – 3705

    Mając na względzie 830 tys. mieszkańców rejencji szczecińskiej w omawianym czasie, liczba ludności o pochodzeniu polskim lub kaszubskim nie sięga nawet 0,5%

  10. Żega pisze:

    Wreszcie znalazłem trochę czasu, gdyż czuję się zobowiązany, by odpowiedzieć Pomorzakowi na komentarz z 8 czerwca 2012r., w sprawie podawanych przeze mnie rzekomych bzdur o XIX-wiecznym Świnoujściu. Jeżeli już mamy opierać się na autorytetach, to róbmy to z głową. W swoim komentarzu z 7 czerwca 2012r.pisałem o I połowie XIX wieku, czyli do roku 1850. Nie wydaje mi się, jako trafne, porównywanie danych z końca wieku XIX, jak robi to Pomorzak, z danymi z I połowy tego wieku, podanymi przeze mnie. Po 50 latach możemy najwyżej dowiedzieć się o postępującej germanizacji i migracji ludności pod zaborem niemieckim, ale z opracowania Stefana Ramułta nie dowiemy się o Świnoujściu. Dla uściślenia informacji, podanych przez Pomorzaka, muszę dodać, że do roku 1850 Ramułta nie było w Świnoujściu (urodził się dopiero w roku 1859) i mam wątpliwości, że kiedykolwiek tam był, w czasie prowadzonych badań, gdyż Świnoujście (ówczesne Swinemunde) nigdy wcześniej nie leżało w granicach ziem polskich pod zaborem niemieckim. Włączono je do Polski po roku 1945. Warto też być dokładniejszym, kiedy chce się porównywać, a podaje się błędną datę opublikowania „Statystyki ludności kaszubskiej”. Prawda jest taka, że było to w roku 1899, a nie jak podaje mało dokładny Pomorzak – w 1892r. Tak to czasem się zdarza, że nie ten pisze bzdury, kto podaje fakty, ale ten, kto niedokładnie podaje dane, by te fakty podważyć. Stefan Ramułt, jako językoznawca i etnograf, niewątpliwie był autorytetem w sprawach języka kaszubskiego – jest przecież autorem „Słownika języka pomorskiego czyli kaszubskiego”, nie znaczy to jednak, że przed nim nie było innych autorytetów. Dla mnie takim autorytetem jest ówczesny mieszkaniec Swinemunde, od 1827r., wybitny pisarz niemiecki Theodor Fontane. W swojej powieści „Effi Briest”, której akcję umiejscowił w realiach XIX-wiecznego Świnoujścia, opisał m.in. to, z czym się zetknął, kiedy w mroźny grudniowy dzień 1827 roku przybył do Świnoujścia z niemieckiego miasteczka Neuruppin. Zapamiętał też, że jego nowy przystanek życiowy pięknym nie był. Wokół nie brukowanego placu stały nieregularnie rozrzucone prymitywne domki, pobliski kościół przypominał mu szopę z wysokimi oknami. Gdy przyszły roztopy, uliczki i place zamieniały się w grząskie, pełne kałuż klepiska. W szkole, do której zaczął chodzić, PRZEWAŻAŁY DZIECIAKI W DREWNIANYCH CHODAKACH I SIERMIĘŻNYCH STROJACH. A I LUDZIE BYLI JACYŚ DZIWNI, W WIĘKSZOŚCI MÓWILI POMORSKIM, NIEZROZUMIAŁYM DIALEKTEM. – Tyle i aż tyle można wyczytać z fragmentu tej powieści, że większość ludzi miasta Swinemunde posługiwała się pomorskim czyli kaszubskim dialektem (większość, to znaczy ponad 50%). Przedstawiony obrazek miasta i dzieci w drewnianych chodakach i siermiężnych strojach, jako żywo przypomina Kaszuby z dawnych lat. A jeżeli wg Ramułta język pomorski, to właśnie kaszubski, więc nie powinno być żadnych wątpliwości, nawet dla Pomorzaka, że w I połowie XIX wieku w Swinemunde mieszkali Kaszubi. Nawet określenie przez pisarza, języka pomorskiego dialektem, nie podważa wiarygodności faktów, gdyż pisarz niemiecki wiernie oddał klimat tamtych czasów i nie miał powodu, by coś przeinaczać. JA MU WIERZĘ, A INNI, JEŻELI NIE MOGĄ UWIERZYĆ – NIECH SIĘ DZIWIĄ, ALE TRUDNO ZAPRZECZYĆ FAKTOM.

Dodaj komentarz