Wspomnienie Wojciecha Kiedrowskiego

18 kwietnia 2012r. | Drukuj

„Dzisiaj mija pierwsza rocznica, kiedy odszedłeś Dreche Wojciech, a nam zdaje się, że nadal jesteś pośród nas. Niestety jest to już obecność duchow w tym, co pozostawiłeś po sobie” – pisze działacz kaszubski Zbigniew Talewski.

Wojciech Kiedrowski v-ce prezes ZG ZKP przemawia 3.09.1983 podczas uroczystości poświęcenia Krzyża Pamięci na Górze Piszczanej w Borzyszkowach na Gochach . Za nim prowadzący uroczystość Zbigniew Talewski (Zdj. Jan Maziejuk)

A więc jesteś i trwać będziesz w stworzonych przez Ciebie dziełach…w nich żyjesz przez siłę przekazanych nam idei. Twoje publikacje, książki nauka i przesłania, a także praca redakcyjna i wydawnicza są niczym posiane życiodajne ziarno, które rodzić będzie tak potrzebny rozwojowi naszej kaszubskiej kultury i tożsamości, obfity plon…

Wiedz również, że my, w których posiałeś także to ziarno miłote do Rodnej Zemi oraz potrzebę oddanych działań na rzecz Kaszebizny będziemy za Twoim przykładem pomnażać jej siłę i społeczne znaczenie.

Nie ukrywam, że tak jak wielu z nas byłem z Tobą związany nie tylko wspólnotą działań, ale jak wierzę wzajemną przyjaźnią, która w tym wymiarze osobistym była metafizycznie wzmocniona, np. tym, że urodziliśmy się tego samego dnia…22 listopada – ostatniego dnia spod znaku Skorpiona oraz, że łączyła nas także dumna historia okolic pochodzenia i życia naszych rodów… miłość do Gochów, z których m.in. Lwów Kiedrowskich i mój ród…

Stąd wiem, że tak jak za życia tak i teraz wędrujesz pośród pól i lasów naszej Kaszubskiej Ziemi, którą tak ukochałeś

Chwała i wieczna pamięć Tobie –  Budzicielu naszych kaszubskich idei!

***

Rodzina Lew Kiedrowskich to stary i zacny kaszubski ród zamieszkujący od wieków przede wszystkim na Kaszubskich Gochach. To z niego wywodził się Wojciech Lew Kiedrowski, który urodził się 22 listopada 1937 r. w Gdyni.

Jego ojciec Władysław był sędzią i działaczem oraz pasjonatem kultury kaszubskiej. Z rodziną, żoną Haliną i trojgiem dzieci, mieszkał w domku przy ul. Tatrzańskiej, w malowniczym zakątku na uboczu miasta, niedaleko obecnej Gdyni Głównej Osobowej. Zginął w 1939 r. w Piaśnicy. Krótko potem zmarła jego małżonka, a dzieci znalazły się u krewnych. Mieszkały w Kartuzach, Wejherowie i Sławkach nad jez. Rąty na płd. od Kartuz

Renata i Wojciech Kiedrowscy – Kolegiata w Kartuzach podczas VII Zjazdu Kaszubów 9.07. 2005 roku w Kartuzach. (Zdj. Zbigniew Talewski)

Młody Wojciech kończył szkołę podstawową w Somoninie oraz w 1957 roku w Kartuzach – Gimnazjum i Liceum im. H. Derdowskiego.  Po ukończeniu Liceum podjął studia na Politechnice Gdańskiej na Wydziale Budownictwa Wodnego. Ukończył je na początku 1961 r. Przez prawie 40 lat pracował w zawodzie, głównie w Gdańskim Przedsiębiorstwie Instalacji Sanitarnych, którego krótko (od 1994 r.) był nawet dyrektorem. Wcześniej prowadził też zajęcia na uczelni.

Wojciech Kiedrowski przejął po ojcu zainteresowanie regionem. Dzięki księgozbiorom i archiwum ojca Wojciech Kiedrowski odziedziczył po nim także zainteresowania. Kaszubszczyzną. Stąd jego pasją stał się rodzinny – kaszubski – region. W 1958 r. wstąpił do Zrzeszenia Kaszubskiego i zaczął działać w Klubie Studentów Kaszubów „Ormuzd”. Jego pomysłem było wydawanie materiałów edukacyjnych na papierze światłoczułym, wykorzystywanym w kreślarstwie. W 1959 r. klub opublikował w ten sposób dwa zestawy pieśni Jana Trepczyka.

Przez wiele lat działał w Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim. Przez 19 lat był redaktorem naczelnym miesięcznika „POMERANIA”, którą z nieregularnego biuletynu przekształcił w regularny miesięcznik, jest najważniejszym jego „dzieckiem”. Redagował ją do numeru 200. W 1990 r. oddał kierownictwo miesięcznika młodszym działaczom.. To m.in. dzięki jego umiejętnościom dziennikarskim, a przede wszystkim organizatorskim, miesięcznik ten przetrwał najtrudniejszy okres przełomu lat 70. i 80. XX wieku. To na zbudowanych przez Wojciecha Kiedrowskiego i skupionego wokół niego zespołu – „fundamentach tamtej pracy” – „Pomerania” mogła osiągnąć dzisiejszy wysoki merytorycznie poziom, który pozwala jej aktualnie dzierżyć palmę pierwszeństwa wśród polskich pism regionalnych.

Edmund Puzdrowski – 20.04.2010 r. podczas pogrzebu Wojciecha Kiedrowskiego w chwili zadumy i pożegnania Przyjaciela . (Zdj. Zbigniew Talewski)

Nie da się wymienić wszystkich Jego wszystkich osiągnięć i zasług dla Kaszub, w części również, dlatego, że jego praca była nastawiona na kontynuację, a nie na doraźne sukcesy. Przez pół wieku uczestniczył w regionalnych działaniach, imprezach, spotkaniach, większych i mniejszych inicjatywach, które też dokumentował oraz oczywiście inicjował.

Katalog jego wydawnictw zawiera też podręczniki, słowniki, albumy, listy, wspomnienia, przekłady i pozycje trudne do zaklasyfikowania. Oprócz publikacji zwartych wydawał czasopismo literackie „Zsziwk”, z którym wiązał wielkie nadzieje (wyszły 4 numery w l. 1995-1999). Jego marzeniem zaś była „Encyklopedia Kaszub”, której kilka pierwszych tomów zdołał opublikować.

W ostatnim okresie paru lat życia Wojciech Kiedrowski po wędrówce zamieszkania, na powrót osiadł w Kartuzach, w których wraz z małżonką Renatą prowadził nieocenioną dla kultury pomorsko – kaszubskiej – Oficynę Wydawniczą „Czec”. M.in. za działalność wydawniczą i kulturotwórczą zostali Oni wyróżnieni Nagrodą Kulturalną miasta Gdańska.

Jego osobie i dokonaniom poświęcono tom „Lew – Stolem – Budziciel”, przygotowany przez Edmunda Puzdrowskiego i ponad 20 osobistości, który został wydany w 2007 r. przez Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie, które śp. Lew ofiarnie wspierał.·Wojciech Kiedrowski był aktywny do ostatnich dni swej drogi.

Trumna przykryta sztandarem Kaszubskim z Gryfem – pogrzeb Wojciecha Kiedrowskiego – wprowadzenie zwłok do Kolegiaty Kartuskiej. (Zdj. Zbigniew Talewski).

Ten Kaszubski Stolem jakim niewątpliwie On był- zmarł 18 kwietnia 2011 r. w Kartuzach, gdzie 20 kwietnia został pochowany na cmentarzu przy kartuskiej kolegiacie pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Za poetą w ten rocznicowy czas powtórzmy:

Wojciech Kiedrowski umarł, ale nie smućmy się, że nie żyje – cieszmy się, że był, bo nie żył na darmo i zapomniany nie będzie…

Zbigniew Talewski, Naji Gochë


Opublikowano w: Naji GòchëRodnô Zemia
Tagi: , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Czytaj także

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz



Najnowsze artykuły

LCK Fregata zaprasza na Danfoss Kino Letnie w Lęborku
Laureat tegorocznego „Fryderyka” zagra w Lęborku
Historia nad Słupią, czyli V Słupski Festiwal Historyczny
Wójt Potęgowa wiceprezesem ogólnopolskiego stowarzyszenia samorządowców
Kaszubska Gala Kulinarna-poznaj kaszubskie potrawy
Wolontariusze z żonkilami wyruszą po datki dla lęborskiego hospicjum
Pomorskie Pola Nadziei już w weekend
Pomorze skutecznie wykorzystało środki unijne: RPO na lata 2007 – 2013 rozliczone!

Najnowsze komentarze